Zakładki:
......
.......
........
.........
Dekret warszawski
E-varsaviana
Fotoblogi i blogi warszawskie
Informatory
Komunikacja warszawska
Różne
Warszawa
Warszawa - z obiektywu forumowiczów
Warszawa przedwojenna
Warszawa wojenna
Wycieczki po Warszawie z przewodnikami
Żydzi Warszawy

blogi










site statistics


czwartek, 05 kwietnia 2012
Rezydencja Foksal

warszawa

Oglądaliśmy w niedzielę budynek z najdroższymi w Warszawie mieszkaniami czyli Rezydencję Foksal, postawiony w miejscu, gdzie jeszcze kilka lat temu było jedno z najbardziej kultowych kin warszawskich, kino „Skarpa”. Zwiedzanie zostało poprzedzone pokazem zdjęć ulicy Foksal i okolic i opowieściami o zmianach w tym rejonie na przestrzeni lat, począwszy od XVIII wieku, przez okres przedwojenny aż do czasów współczesnych. Wędrowaliśmy przez lata i budynki z red. Jerzym S. Majewskim ze „Stołecznej” i varsavianistą Jarosławem Zielińskim, autorem monumentalnego „Atlasu dawnej architektury ulic i placów Warszawy”. Oglądaliśmy zdjęcia kina „Skarpa” z różnych lat, przypomnieliśmy sobie dawne wnętrza, słupy wyłożone mozaiką, główny hol, widownię. Zobaczyliśmy smutny moment demontażu neonu a potem, niestety, rozbiórkę tego bliskiego sercu wielu warszawiaków, kina. Były wspomnienia, westchnienia… pokaż powiększenie

Potem poszliśmy oglądać rezydencję. Projektanci Sławomir Stankiewicz, Michał Adamczyk, Krzysztof Tyszkiewicz połączyli modernizm z art deco. Modernistyczny budynek został ozdobiony płaskorzeźbami w stylu art deco, autorstwa prof. Pastwy. Jest kontynuacją przedwojennych luksusowych kamienic. One tym się wyróżniały, że były niepowtarzalne. Elementy architektoniczne, wystrój, były projektowane tylko dla nich. To nie była żadna masówka, którą teraz przeważnie widujemy. Fasada budynku o konstrukcji żelbetowej i stalowej jest wyłożona piaskowcem. Szczęśliwie nie powstał jeszcze jeden gmach obleczony w błyszczacy granit.

Wnętrze rezydencji kapie eleganckim luksusem. To widać. W holu marmurowe posadzki z granitowymi zdobieniami, ściany wyłożone fornirem z palisandra indyjskiego, ciętego w romby, aby było widać strukturę. Wskaźniki pięter nad drzwiami do wind, okragłe ze wskazówką zamiast wyświetlacza przyjechały z Nowej Zelandii. pokaż powiększenie

Budynek ma dwa wejścia, jedno dla biur, drugie dla mieszkańców. Główne wejście jest od strony Kopernika, podobnie jak było w kinie. Eleganckie marmurowe schody, z pięknymi drewnianymi poręczami prowadzą na piętro. Drugie wejście, dla mieszkańców, znajduje się od strony Przybosia.

W holu witają nas ściany wyłożone lustrami i marmurem. Tu też znajdują się specjalnie zaprojektowane drewniane skrzynki na listy, z szybkami, żeby było widać bez otwierania czy listonosz coś doniósł. Potem przechodzi się do szerokiego holu, gdzie jest woliera dla ptaków, kanapy do odpoczynku, recepcja i tu znajdują się windy. Windy zrobione na zamówienie, wyłożone kamieniem i lustrami, pełen przepych. Mnie bardzo się podobały okrągłe wskaźniki nad drzwiami, informujące na którym piętrze winda się znajduje. Obejrzeliśmy biura i mieszkania. Są jeszcze w stanie surowym. To są pomieszczenia tzw. inteligentne. Można, będąc poza mieszkaniem, ustawiać temperaturę w pokojach, włączać i wyłączać światło, itd… pokaż powiększenie

Na samym dole znajduje się prywatny basen z pięknym akwarium. Dno basenu jest wyłożone kolorową mozaiką imitującą fale. Sufit z kolei jest wyłożony elastyczną powłoką dającą złudzenie bardzo wysokiego pomieszczenia. Odbija się w nim wszystko jak w lustrze. Fajnie było patrzeć na redaktora Majewskiego idącego do góry nogami brzegiem basenu. Ściany są z wielkich kamiennych płaszczyzn i małych kamyków. Bardzo efektownie jest to wszystko zaprojektowane i wykonane. Jest na co popatrzeć. Początkowo rezydencja miała mieć dwa podziemne poziomy. Oprócz basenu miało być również kino. Potem plany się zmieniły.

Projektanci mówili, że niektórymi elementami starali się nawiązać do kina „Skarpa”. Szkoda wobec tego, że nie zdecydowano się na nazwę Rezydencja „Skarpa”. Nawiązywałaby i do kina, i do skarpy, przy której stoi. Może wtedy udałoby się zostawić neon po kinie i jakoś go wykorzystać. Zamiast zdemontowany tkwić na wygnaniu w Muzeum Neonów, mógłby, wyremontowany, cieszyć oczy przechodniów.

niedziela, 11 marca 2012
mjr Michał Issajewicz, ps. "Miś"

warszawa

4 marca zmarł w wieku 91 lat w Warszawie jeden z ostatnich żyjących uczestników akcji wykonania wyroku na Kutscherę, dowódcę SS i policji na okręg warszawski, mjr Michał Issajewicz, ps. "Miś" Za udział w akcji został odznaczony Krzyżem Walecznych.

Nie był rodowitym warszawiakiem, pochodził z Kresów. Do oddziału wciągnął go kuzyn, Broniław Pietraszewicz ps. "Lot", który był potem dowódcą akcji zbrojnej przeciwko Kutscherze. Michał Issajewicz do Warszawy dotarł w grudniu 1943 roku i w styczniu następnego dołączył do oddziału "Pegaz". Przed przyjazdem do Warszawy pracował w Królewcu w niemieckiej firmie transportowej jako kierowca. Jednocześnie współpracował z terenową komórką wywiadu AK. Z Królewca wyjechał oficjalnie na przepustkę ale postanowił już tam nie wracać. Jako wyśmienity kierowca był cennym nabytkiem dla "Parasola".

W akcji na Kutscherę został wyznaczony do roli kierowcy blokującego samochód Kutschery i trzeciego wykonawcy wyroku. Blokady dokonał samochodem zdobytym przez dowodzony przez siebie patrol na Kredytowej przy pl. Dąbrowskiego. On też dobił Niemca. W czasie wycofywania się od samochodu został ranny w głowę.

12 kwietnia przypadkowo został zgarnięty z mieszkania przy Długiej 10. Po śledztwie w gestapo i pobycie na Pawiaku 19 maja został wywieziony do obozu w Stutthofie, skąd uciekł w czasie ewakuacji więźniów.

Na podstawie wydarzeń Jerzy Passendorfer z 1958 roku nakręcił film "Zamach"

Tu opis i szkic do akcji w Alejach Ujazdowskich.

Niżej jest do obejrzenia końcowa część zamachu.

Pogrzeb mjr Michała Issajewicza będzie w poniedziałek o godz. 12 na Powązkach Wojskowych. Nabożeństwo żałobne w kościele garnizonowym o godz. 10.30

piątek, 09 marca 2012
Remont kamienic na ulicy Próżnej

warszawa „ulica ta krótka i dość wąska, zachowała ze zniszczeń kilka kamienic w całości. Były to secesyjne, czarnoszare, siedmiopiętrowe czynszówki, pełne balustrad i gzymsów, teraz odrapane, świecące nagą cegłą i obtłuczonym tynkiem , przygnębiające spękanym szychem wykładanych ongiś kolorowymi kafelkami ścian. Niemniej ulica Próżna wyglądała czyściej i zamożniej niż ulica Bagno: były tu większe sklepy prywatne i spółdzielnie usługowe(...)" Leopold Tyrmand "Zły"

W ubiegłym roku rozpoczął się wreszcie zapowiadany od lat remont kapitalny dwóch kamienic na Próżnej, pod numerami 7 i 9. Historia remontu jest długa.

W połowie lat 90-tych ulicą zainteresował się amerykański filantrop Ronald Lauder. Postanowił wskrzesić przeszłość i przywrócić Próżnej przedwojenny żydowski charakter - miała być ulicą tętniąca życiem, z koszernymi restauracjami, sklepami, hotelami dla turystów. Powstała spółka Próżna Street Company, która kupiła w 1997 roku dwie kamienice, jedną od miasta, drugą od spadkobierców i zobowiązała się rozpocząć remont w ciągu 12 miesięcy a zakończyć po dwóch latach. Miała również odnowić elewacje na kamienicach 12 i 14, stojących po drugiej stronie (nie należały one do getta - Próżna była podzielona na pół) oraz wyremontować całą ulicę, wymienić szosę, chodniki i postawić nowe latarnie.

Jednak lata płynęły a na Próżnej nic się nie działo. Jedyne co zrobiono to z kamienic wyprowadzono w 1999 roku lokatorów, zaś na zewnątrz przybyło daszków, żeby odpadające elementy nie zabiły przemykających chyłkiem przechodniów. Spółka tłumaczyła zastój zmianą koncepcji zagospodarowania i nieporozumieniami z gminą Centrum. pokaż powiększenie

Pierwotnie kamienice 7 i 9 miały być biurami, potem był pomysł na eleganckie hotele. Kamienice 12 i 14 wg spółki powinny były najpierw mieć na koszt miasta przeprowadzony remont kapitalny. I tak upłynęło 7 lat. Potem zmienił się właściciel. Został nim austriacki developer Warimpex AG, deklarujący rozpoczęcie prac 1 stycznia 2006 roku ale termin nie został dotrzymany. Spółka chciała kamienice nadbudować i zrobić w nich hotele. Na nadbudowę nie zgadzali się społecznicy z ZOK. Zastrzeżenia miał też konserwator zabytków. W międzyczasie zmieniła się sytuacja na rynku nieruchomości. W związku z tym inwestor zrezygnował z hoteli na rzecz powierzchni biurowych. Ponieważ mieniła się koncepcja rewitalizacji, musiał starać się o nowe pozwolenia.

Obecnie prace trwają ale obiecywany pierwotnie termin zakończenia przed Euro 2012 jest nierealny. Roboty jest dużo. Obie kamienice zostaną połączone wewnątrz. Pod numerem 7 ma zostać odtworzona mansarda z dwoma dodatkowymi piętrami a pod numerem 9 będzie dodatkowe piętro ukryte w skośnym dachu i niewidoczne z placu Grzybowskiego. Kamienica będzie wyglądać jak przed wojną. Wewnątrz zostaną odtworzone niektóre elementy sztukatorskie i malowidła.

Teraz widać przez okna wzmocnienia nowych stropów a od ulicy nowe wsporniki pod balkony i podwyższanie murów. Gdy zaglądałam jesienią, kamienice miały zdjęte dachy i górne stropy. Przez okna można było zobaczyć niebo. Tak musiały wyglądać kamienice warszawskie zaraz po wojnie, same mury bez dachów, okien, puste wewnątrz. pokaż powiększenie

Ulicę przedwojenną wspominał w swojej ksiązce Jerzy Kasprzycki.

Ulica Próżna nie wyglądała wtedy, w 1939 roku, tak prowincjonalnie i smętnie jak dziś, kiedy o dawnej świetności przypominają tylko resztki sztukaterii i ozdobnych obramowań nad oknami kilkupiętrowych kamienic. (…) nazwiska właścicieli domów przy Próżnej miały szczerozłoty dźwięk. Szyldy i tabliczki nad bramami tej ulicy dotyczyły głównie banków, domów handlowych, agentur i pośrednictw w interesach. (…)Wszyscy ci ludzie interesu z ulicy Próżnej najchętniej spotykali się w barze „Pod Siódemką” lub w kawiarni o wymownej nazwie „Ekonomia” na rogu Zielnej.

Po wojnie lokal po barze zajmował znany wszystkim warszawiakom sklep ze śrubkami i gwoździami. Szafy, w których było trzymane żelastwo, stanowiły oryginalne wyposażenie przedwojennej restauracji. Gdy miasto opróżniało kamienicę, nie zadbało o zatrzymanie mebli. Właściciel sklepu wyprowadził się ze wszystkim w nieznane.

Jak będzie w przyszłości wyglądać ulica Próżna, trudno powiedzieć. Kamienice z południowej pierzei zyskają nowy wygląd. Natomiast kamienice z pierzei północnej są własnością miasta. Remont kapitalny obu kosztowałby około 20 mln i miasto tych pieniędzy ponoć nie ma. A nie tak dawno nadwyżkami ratowało budżet min. Rostowskiego. Kamienica pod numerem 14 jest całkowicie opuszczona i po trochu rozkradana przez złomiarzy. Zostały skradzione niektóre balustrady balkonów. Pewnie wkrótce okaże się, że nie ma czego ratować i jedynym wyjściem jest rozbiórka. Sąsiednia kamienica straszliwie obdrapana jest zamieszkana, jest w niej nawet kafejka. Podobno konserwator pani Nekanda – Trepka nie zgadzała się na odtworzenie przedwojennego wystroju kamienicy pod nr. 12, gdy wcześniej była mowa o remoncie. Ciekawe, co tym razem znów jej przeszkadzało i jakie miała zastrzeżenia. pokaż powiększenie

Dziwnie będzie wyglądać ulica z jedną stroną jak z modelowego katalogu i drugą, która jakby dopiero co wyszła w wojny. Nie wiadomo jak będzie wyglądać jezdnia. Sąsiedni plac Grzybowski został wyremontowany bezsensownie. Tu nigdy nie było w przeszłości na chodnikach i jezdni granitu. To był plac handlowy z brukiem. Bruk leży również na Próżnej pod asfaltem. Bardziej on pasuje w tym miejscu niż płyty granitowe.
Kiedyś pisałam o przymiarkach do renowacji kamienic. Był to rok 2006. :-)
Tu jest ciekawy opis dziejów ulicy Próznej
Zdjęcia ulicy Próżnej i historia przymiarek do remontu

niedziela, 12 lutego 2012
Biurowiec "Ufficio Primo", Wspólna 62

warszawa

Zmienia się od pewnego czasu stosunek do budownictwa socrealistycznego. Pałac Kultury i Nauki wpisany został do rejestru zabytków. Podobnie dzieje się z niektórymi domami budowanymi w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych. Inwestorzy zaczynają doceniać niebanalną architekturę i historię gmachów wznoszonych w czasach Bieruta.

Jednym z nich jest budynek przy ulicy Wspólnej 62, wybudowany w latach 50-tych dla ówczesnej Rady Ministrów. Zaprojektowany został przez architekta Marka Leykama prawdopodobnie w roku 1951. Jest jednym z najciekawszy budynków warszawskich tamtej epoki. Stanowi wyraz kompromisu między doktryną socrealistyczną a tendencjami w nowoczesnej architekturze zachodniej. Architekt elementy narodowe jak np. kolumny romańskie, wzorowane na kolumnach z krypty św. Leonarda na Wawelu wstawił w bryłę, naśladującą pałace florenckie. Układ wąskich okien zestawionych parami jest charakterystyczny dla powojennego modernizmu. Z kolei masywna okładzina piaskowa i mocno wystający gzyms przypominają pałace florenckie. Budynek był uznany przez ideologów realizmu socjalistycznego za skrajny przykład odchylenia kosmopolitycznego. Z tego względu chyba nie zamieszczono żadnego opisu gmachu. Pierwszy raz napisała o nim „Architektura” dopiero w 1957 roku. Jarosław Zieliński twierdzi, że nawet nie wiadomo kiedy naprawdę gmach został oddany do użytku. pokaż powiększenie

Rada Ministrów urzędowała tu bardzo krótko, bo już w roku 1953 przeniosła się w Aleje Ujazdowskie. Potem budynek był siedzibą rozmaitych biur projektowych, między innymi dla przemysłu samochodowego. W latach 90-tych kupił go razem z FSO koreański koncern Daewoo.

W roku 2005 stał się z kolei własnością spółki Euro Invest należącej do Jana Kulczyka. Spółka przez kilka lat przygotowywała się w porozumieniu z konserwatorem zabytków do przeprowadzenia generalnego remontu. Rozpoczęła go w 2010 roku a teraz w lutym gmach ma być oddany do użytku. Będą się tu znajdować luksusowe biura.

Trudny remont kosztował 16 mln euro. Trzeba docenić starania inwestora. Od strony biznesowej kupno i remont są zupełnie nieopłacalne. Większą część kubatury zajmuje atrium. Za te pieniądze można wybudować biurowiec o dwukrotnie większej powierzchni. Remont projektowała pracownia architektoniczna B'art.

Gmach jest bardzo ciekawie zaprojektowany wewnątrz. Centralną częścią jest atrium, nad którym znajduje się kopuła z 53 iluminatorami. Najwyższy punkt kopuły jest na wysokości 35 metrów. Podobno oryginalne świetliki były przywiezione z berlińskiego bunkra Hitlera a część szkieł został wyjęta z niemieckich reflektorów przeciwlotniczych. Wokół atrium ciągną się odkryte efektowne galerie z kolumnami. Równie efektowne są spiralne schody prowadzące do góry. Budynek ma dwa piętra piwniczne. pokaż powiększenie

Na samym dole znajduje się kopulaste pomieszczenie z promieniście rozchodzącymi się żelbetowymi żebrami, wybudowane jako schron atomowy. W bunkrze funkcjonowało przez jakiś czas kino Barbara, a w 1993 r. zaczął działać klub muzyczny Ground Zero. Po remoncie będzie tutaj mieścić się sala widowiskowo-konferencyjna. Ciekawostką jest to, że bunkier był wentylowany za pośrednictwem specjalnie do tego celu wybudowanej fontanny na skwerku przez budynkiem. Również ciekawa jest informacja, że gmach był zbudowany z cegły rozbiórkowej przywiezionej z Dolnego Śląska. Prawdopodobnie również stamtąd przyjechała szara, marmurowa posadzka.

Dwa tygodnie temu można było z niedużą grupą zwiedzać biurowiec, szykowany powoli do otwarcia. Wnętrzem jestem zachwycona. Piękny kopulasty sufit ze świetlikami i śnieżnobiałe krużganki odbijają się w czarnej, granitowej posadzce. Jest to nieprawdopodobnie efektowne. Wrażenie robią też spiralne schody z mosiężnymi balustradami. Biurowiec nosi nazwę Ufficio Primo.

sobota, 14 stycznia 2012
Atlas dawnej architektury ulic i placów Warszawy, tom XV

warszawa


Wreszcie ukazał się dawno oczekiwany XV tom "Atlasu dawnej architektury ulic i placów Warszawy" Jarosława Zielińskiego. Obejmuje ulice na litery Ob - Oż. Długi czas czekania wynagradza grubość pozycji - ma aż 632 strony, w tym około 150 zajmują zdjęcia.

Tom opisuje ulice: Objazdową, Obozowa, Oboźną, Oczki, Ogrodową, Okopową, Okólnik, Okrąg, Okrzei, Oleandrów, Olesińską, Olszewską, Olszową, Opaczewską, Opoczyńską, Ordynacką, Ossolińskich, Otwocką, Owsianą i Ożarowską.

Ucieszyłam się, gdy zobaczyłam na Opaczewskiej opis niedużej kamieniczki spod numeru 26, który robi wrażenie najstarszego domu na całej Ochocie. Tymczasem została wybudowana w latach 1928 - 1930. Jest najstarsza, ale na Opaczewskiej. Ma bardzo małomiasteczkowy wygląd na tle okolicznych budynków.

Jak widać, w tomie znalazły się nieduże uliczki mokotowskie.

Tradycyjnie oprócz zdjęć są zamieszczone również mapki.