Zakładki:
......
.......
........
.........
Dekret warszawski
E-varsaviana
Fotoblogi i blogi warszawskie
Informatory
Komunikacja warszawska
Różne
Warszawa
Warszawa - z obiektywu forumowiczów
Warszawa przedwojenna
Warszawa wojenna
Wycieczki po Warszawie z przewodnikami
Żydzi Warszawy

blogi










site statistics


środa, 11 lipca 2012
Szklany dom, Mickiewicza 34/36

warszawa

Przy Mickiewicza 34/36 stoi tzw. Szklany Dom. Nazwa pochodzi od pasów okiennych. Budynek zaprojektowany został przez Juliusza Żórawskiego na zlecenie Państwowego Zakładu Ubezpieczeń Wzajemnych Pracowników Umysłowych.

Projekt budynku powstał w 1937 roku, a wznoszenie rozpoczęto w marcu 1938. Do wojny budowa nie została zakończona i była kontynuowana dalej. Lokatorzy wprowadzali się aż do 1941 roku. Chętni na zamieszkanie tutaj uzyskali bardzo korzystne warunki finansowe. Musieli mieć 10% własnych środków, na 90% dostawali kredyt bankowy.

Gmach został zbudowany wg 5 reguł Le Corbusiera:
- konstrukcja słupowa,
- poziome pasy okien,
- płaskie dachy i tarasy na dachach,
- wolny plan,
- wolna elewacja.

Jest wsparty na wolnostojących słupach. Między nimi odbywa się ruch samochodów wyjeżdzających z garażu. Dach jest płaski i ma dwa poziomy. Pierwszy służył do rekreacji i między innymi do wieszania prania i trzepania. Jest do tej pory składany trzepak. Na drugim poziomie panie zażywały kąpieli słonecznych. Dwa poziomy tarasu przypomina pokład statku. Dom stojący na słupach nośnych umożliwiał dowolne kształtowanie pomieszczeń, ponieważ nie było tu ścian nośnych. Okna wstęgowe dawały doskonałe oświetlenie pomieszczeń.

Na dachu Szklanego Domu było wydane przyjęcie dla Pablo Picassa, w czasie jego pobytu w Warszawie w 1948 roku. Picasso przyjechał tu z Wrocławia, gdzie uczestniczył w Kongresie Intelektualistów w Obronie Pokoju.

Dom ma kształ litery L, mieszkania są o zróżnicowanej powierzchni, od jednopokojowego 36-metrowego do mieszkan cztero i pięciopokojowych o powierzchni ponad 120 metrów. W dużych mieszkaniach mieszkali wysocy urzędnicy, jak np. sam dyrektor PZU pokaż powiększenie

Wszystkie mieszkania były i są bardzo funkcjonalne i jasne, nawet jak na dzisiejsze warunki. Gmach stojący przed wojną w pobliżu biednego Marymontu był wyspą niebywałego luksusu. W windach lśniły kryształowe lustra. Projektant zadbał o zieleń. Wzdłuż dłuższego boku budynku, za wjazdem do garażu, był duży trawnik. Obecnie nie istnieje. Po wojnie został zabrany pod budowę sąsiednego domu. Przy krótszym boku szklanego domu na trawniku znajdowało się oczko wodne. Mieszkańcy mieli gdzie odpoczywać. Ponieważ tu pod ziemią jest garaż ze świetlikami w poziomie chodnika i nie można było w pobliżu murów domu sadzić żadnych kwiatków, na końcu postawiono betonową pergolę, po której pięły się pnącza. Były kolorowym akcentem. Za pergolą jest zejście krętymi schodami do bocznych drzwi garażu. Schody same w sobie są elementem ozdobnym. Również kręte schody ale metalowe znajdują się między dwoma poziomami tarasów na dachu.

Z dachu jest wspaniały widok na Żoliborz i Kepę Potocką. Widać, niestety, też błędy powojennej radosnej budowy, psującej panoramę.

Budynek wybudowany został w stylu marynistycznym. Zachowały się od strony Mickiewicza oryginalne kraty z ozdobami w kształcie busoli i kół sterowych.

Kraty w oknach przyziemia przypominają fale morskie. W drzwiach na dachu - tarasie są okna bulajowe. Jest tutaj też charakterystyczny daszek.

Obecnie dom jest energicznie remontowany. Mimo, że znajduje się w rejestrze zabytków, był bardzo zaniedbany. Na tarasie położona została nowa terakota, zostały wymienione drzwi do mieszkań. Wszystkie są takie same z identycznymi okuciami. Nie podoba mi się położona między słupami kostka Bauma. Straszny dysonans. Już lepszy byłby zwykły beton.

Dom ma swoją stronę. Jest tu wiele ciekawych informacji.

Dom można było zwiedzać w ramach Dni Żoliborza.

piątek, 22 czerwca 2012
Zwiedzanie Portu Czerniakowskiego

warszawa

W sobotę jest ciekawa wycieczka wzdłuż nowych i starych bulwarów nadwiślańskich na lewym brzegu Wisły. Organizuje FOPA w ramach programu "Spacer FOPA dla Warszawy". Oprowadzającymi i opowiadającymi będą Stefan Fuglewicz, Piotr Kaliszek, Andrzej Skalimowski i Zbigniew Tucholski. Start z bulwaru pod Mostem Poniatowskiego o godz. 11

Można będzie zobaczyć stare bulwary, mało widoczne wśród nadwiślanskich zarośli, resztki urządzeń przedwojennego portu, jak np. pochylnie. Oprowadzający opowiedzą o przeszłości i perspektywach tego zasłużonego dla Warszawy miejsca.

Warto się wybrać, bo o Porcie Czerniakowskim jest stosunkowo mało konkretnych informacji.

wtorek, 12 czerwca 2012
Książka "Rakowiec" Henryk Sienkiewicz

warszawa

Wyszła niedawno książka o ochockim osiedlu Rakowiec. Autorem jest Henryk Sienkiewicz, pochodzący z Radomia. Za projekt książki, wydanej przez wydawnictwo VEDA, w serii "Ulice mojego miasta", otrzymał w 2009 roku wyróżnienie w edycji MAK.

O Ochocie pisze się stosunkowo niewiele, a jeśli już to zazwyczaj o Starej Ochocie. O osiedlach mieszkaniowych w zasadzie nie ma żadnych poważniejszych publikacji. Autor przedstawia Rakowiec zarówno dzisiejszy jak i przedwojenny, sięgając do czasów, gdy to miejsce było jeszcze wsią jak również prehistorii. Przedstawia też rozmaite hipotezy na pochodzenie nazwy osiedla.

W drugiej połowie XVIII wieku Rakowiec był słabo zaludniony. W roku 1789 było tu zaledwie 16 gospodarstw chłopskich ale i doskonale prosperujący folwark. Na skrzyżowaniu obecnych ulic Trojdena i Sanockiej znajdowała się karczma. Nie wiadomo jak wyglądała, nie zachowały sie po niej żadne rysunki ani opisy. Obie ulice są śladem dawnych traktów.

W czasach Królestwa Kongresowego na Rakowcu stanęła nowa karczma, również przy Trojdena ale na skrzyżowaniu z szosą krakowską. Była wybudowana z rozmachem. Był to wielki murowany budynek, mogący pomieścić kilkuset gości. Stajnie mogły przyjąć jednocześnie kilkadziesiąt koni i wiele karet. Zajazd nosił nazwę Pociecha ale ponieważ był wybudowany z czerwonej cegły, równocześnie funkcjonował pod nazwą Czerwona Oberża.

Rakowiec jest wspomniany w "Słowniku geograficznym Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich". Jest informacja, że są: to wieś, folwark i kolonia w gminie Pruszków, w parafii Służew, w lewo od drogi bitej do Radomia i znajdują się 4 wiorsty od Warszawy. W 1827 roku było tu 15 domów i 171 mieszkańców. Na terenie Rakowca znajdowała się doskonale prosperująca fabryka przerabiająca odchody ludzi na nawóz. Folwark był prowadzony wzorowo. Często tu były urządzane wystawy sprzętu rolniczego i organozowane konkursy. Obszar Rakowca należał do szpitala św. Rocha, który wypuścił to w dzierżawę.

Książka "Rakowiec" szeroko opisuje czasy przedwojenne. Jest wiele ciekawych informacji o AGRiL, kolonii robotniczej na Pruszkowskiej (domy stoją do dziś). Autor przedstawia gehennę Zieleniaka po upadku Powstania Warszawskiego, gdzie urządzono punkt przejściowy dla wypędzanych z Warszawy mieszkańców.

Osobnym rozdziałem są czasy powojenne.

Książka jest wartościowa, przybliża, wydawało by się, nieciekawe miejsce na peryferiach Ochoty, a jednak ma ono czasami pasjonująca historię. Można ją kupić w niektórych większych ksiągarniach. W księgarni na Pruszkowskiej, o dziwo, nie kupi się jej.

Na stronie Urzędy Ochoty "Rakowiec" jest zamieszczony w wersji elektronicznej .

poniedziałek, 14 maja 2012
Nad Wisłą

warszawa

Coraz więcej zaczyna się dziać nad Wisłą. Powoli miasto przypomina sobie, że leży nad rzeką. Powstają nowe plaże, kursują promy. Z jednej strony mamy starania Ratusza, z drugiej nieocenionego Przemka Paska z fundacji Ja Wisła. Po przetrzebieniu drzewostanu na praskim brzegu otworzył się piękny widok na Stare Miasto. Ścieżką utworzoną w zeszłym roku przez łęgi już nie jedzie się w gąszczu, ale jest wystarczająco zielono i chyba bezpieczniej.

Najwięcej dzieje się nad Wisłą od mostu Łazienkowskiego do trasy W - Z, choć i przy pomniku Syreny też są atrakcje, można polecieć balonem i z góry popatrzeć na rzekę i Stare Miasto.

W środku miasta Wisła jest najwęższa. Wspaniałe rozlewiska są przy Wale Zawadowskim. Można się tam dostać od strony elektrociepłowni na Siekierkach, idąc ulicą Korzenną. Po lewej stronie widać w pewnym momencie wgłębienie. Jest to stare koryto Wilanówki. Widoki bardziej tu są wiejskie niż miejskie. Jeszcze stoją dwa drewniane domy. Niedaleko za elektrocieplownią jest znak dawnego punktu pomiaru wysokości fali rzecznej i stare schody prowadzące po punktu pomiarowego.

Gdy jeszcze dalej pójdziemy i zejdziemy nad Wisłę, zobaczymy piękne, piaszczyste plaze, których i nadmorska Karwia by się nie powstydziła. Wisła tu rozlana szeroko. Można leżeć plackiem na piasku nad brzegiem rzeki, mozna się schować przed słońcem miedzy kępami wikliny i krzaków.



Wędrując dalej na południe spotkamy ogromną przestrzeń wydm. Ciężko się po tym idzie, ale widoki przepiękne.

warszawa

Dalej za wydmami na południowym krańcu Warszawy znajduje się rezerwat przyrody Wyspy Zawadowskie. Obejmuje teren ponad 530 ha i został utworzony w 1998 roku. W skład rezerwatu wchodza wyspy, łachy i wody wpływające do Wisły.

warszawa

Tu jest teren podmokły, łęgi, żeremia bobrów. Wszędzie widać na drzewach ślady po ich zębach. Gniazduje wiele rzadkich gatunków ptaków. Widoki krajobrazowe są przepiękne. Wyspy i mielizny corocznie zmieniają swoje położenie i rzeźbę.
warszawa

W tej chwili Wał Zawadowski jest przebudowywany. Bedzie nim prowadzic sciezka rowerowa az do Powsina.

czwartek, 19 kwietnia 2012
Powstanie w getcie warszawskim - ŻZW i Paweł Frenkel.

warszawa

W marcu tego roku na ścianie budynku przy Grzybowskiej 5 została odsłonięta tablica pamiątkowa ku czci dowódcy ŻZW, Pawła Frenkla, który zginął w tym miejscu.

Wiemy o nim niewiele. Nie jest znana data urodzenia ani środowisko, z którego się wywodził. Miał prawdopodobnie 20 - 23 lata i był studentem uczelni warszawskiej. Nie wiadomo czy Paweł to jego imię (wśród Żydów bardzo rzadko spotykane) czy pseudonim. Nie ma żadnych związanych z nim dokumentów ani zdjęcia. Wiadomo tylko, że latem 1938 roku przyłączył się do Betaru.

W getcie istniały różne ugrupowania, chcące walczyć z Niemcami. Potrzebowały broni i kontaków z AK po stronie aryjskiej. Aby łatwiej było się kontaktować, dowództwo AK zażadało wyłonienia z sił bojowych w getcie jakiejś grupy przedstawicielskiej. W ten sposób powstał Żydowski Komitet Narodowy. Głównym jego wsparciem był lewicowy ŻOB. O prawicowych ugrupowaniach rewizjonistycznych mało kto po drugiej stronie muru wiedział. Trudno powiedzieć, czy celem utworzenia ŻKN było izolowanie rewizjonistów. Nie ma właściwie dokumentów a zapisane wspomnienia bardzo często wzajemnie sobie zaprzeczają. Wiadomo, że stosunki miedzy Bundem a Betarem i ŻZW były raczej wrogie. Początkowo rewizjoniści mieli wejść do struktur ŻOB, ale tu obawiano się infiltracji przez gestapo, ponieważ rewizjoniści jako mało liczni na samym początku przyjmowali w swoje szeregi wszystkich chętnych. Były nawet prowadzone rozmowy połączeniowe, ale obie strony się nie dogadały. W tej sytuacji betarowcy utworzyli własną grupę bojową. Podobno główną przyczyną rozdźwięku było to, że Betar chciał wejść w struktury ŻOB jako blok, natomiast żobowcy chcieli ich przyjmować indywidualnie jak każdego kto się zgłaszał. Ale były też zdania, że rewizjonistom nie zależało tak bardzo na połączeniu sił. Uważali się raczej za elitę narodu, która nie powinna się pospolitować z szarymi masami. Jednak była też informacja, że ŻZW był przez jakiś czas w ŻOB a potem na skutek rozdźwięków obie grupy się rozstały. Podobno powodem rozejścia się był fakt, że rewizjoniści nie chcieli ŻOB wydać zakupionej po stronie aryjskiej broni. Prawdopodobnie nigdy się nie dowiemy jak było naprawdę. Nie ma dokumentów a z członków ŻZW nikt prawie nie przeżył wojny. W styczniu 1943 roku organizacja miała 150 członków i była bardzo dobrze uzbrojona.

Pierwszą jej dużą akcją była przeprowadzona w lutym likwidacja grupy żydowskich kolaborantów na terenie fabryki szczotek przy Świętojerskiej 38. Była to największa jednorazowa akcja likwidacyjna w getcie. pokaż powiększenie

ŻZW bardzo starannie przygotowywał się do obrony w getcie. Jako kwaterę wyznaczył sobie sześciopokojowe mieszkanie przy Muranowskiej 7. Kierownictwo miało radio, przynoszące wiadomości z całego świata. Stała maszyna do pisania. W pokojach na wieszakach wisiała broń różnego rodzaju, od pistoletów do ręcznych karabinów maszynowych. W podziemiach budynku był bunkier z bezpośrednim przejściem na stronę aryjską a góra została zamieniona w fortecę. Oprócz kwatery głównej ŻZW miał swoje punkty postojowe w dwóch szopach i w domach przy Muranowskiej 1, 3, 5, 7 i 40. W każdym miejscu było 20 bojowców.

19 kwietnia rozpoczęło się w getcie powstanie. Bojowcy z ŻZW walczyli w obronie placu Muranowskiego. Walka ich została zapamiętana jako walka pod dwoma sztandarami: biało - niebieskim, żydowskim i biało - czerwonym. Niektóre relacje mówią, że flagi były na wszystkich budynkach opanowanych przez rewizjonistów a niektóre, że były tylko na jednym. Niektórzy opowiadający o powstaniu nie zauważyli żadnej, a niektórzy widzieli nawet komunistyczną czerwoną i amerykańską. Jak było naprawdę, też chyba już nigdy się nie dowiemy.

Nie wiadomo kiedy bojowcy z ŻZW opuścili stanowiska na Muranowskiej. Marek Edelman twierdził, że już po pierwszym dniu walki ale inni świadkowie tego nie potwierdzają. Relacje są bardzo rozbieżne.

Gdy walka straciła sens, bojowcy kanałami i podkopami usiłowali przejść na stronę aryjską. Niektórzy uciekali poza Warszawę, potem wracali. Paweł Frenkel wraz z 10 osobami zamelinował się na Grzybowskiej 11. 19 czerwca zostali otoczeni przez Niemców. 7 Żydów zginęło, a trzech Niemcy zabrali ze sobą. Otoczeni bronili się, zginęło czterech Niemców. Nie wiadomo czy zostali wykryci przypadkowo czy na skutek donosu.

Bardzo szeroko ŻZW został omówiony w książce "Bohaterowie, hochsztaplerzy i opisywacze. Wokół Żydowskiego Związku Wojskowego" Dariusz Libionka, Laurence Weinbaum. Książka wydana została w tym roku. Dołączono do niej mnóstwo źródeł i relacji. Jest to chyba pierwsza tak bezstronna i szeroko ujmująca temat pozycja o ruchu rewizjonistycznym w getcie warszawskim.

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 69