Zakładki:
......
.......
........
.........
Dekret warszawski
E-varsaviana
Fotoblogi i blogi warszawskie
Informatory
Komunikacja warszawska
Różne
Warszawa
Warszawa - z obiektywu forumowiczów
Warszawa przedwojenna
Warszawa wojenna
Wycieczki po Warszawie z przewodnikami
Żydzi Warszawy

blogi










site statistics


środa, 04 lutego 2009
Zamach na Kutscherę

warszawa
Komunikat nr 31
W dniu 1 lutego 1944 r. o godz. 9.15 w Warszawie, na podstawie wyroku, został zabity silnie strzeżony i zakonspirowany gen. SS i policji Kutschera, szef SS, policji i gestapo na dystrykt warszawski, główny organizator trwającego od kilku miesięcy wzmożonego terroru. W starciu z konwojem zginęlo kilku innych oficerów i żandarmów.
3 II 1944 r.
Kierownictwo Walki Podziemnej

1 lutego upłynęła 65 rocznica zamachu na Kutscherę, dowódcę SS i policji w dystrykcie warszawskim. Mianowany został przez Himmlera 25 września 1943 roku. Miał wówczas 39 lat.

2 października Hans Frank wydał rozporządzenie o zwalczaniu ruchu oporu w Generalnej Guberni i to dało Kutscherze podstawę do mordowania warszawiaków. Rozwinął się terror na niespotykana dotąd skalę. Wg Władysława Bartoszewskiego tygodniowo ginęło około 300 osób.

Pierwsza uliczna egzekucja odbyła się 16 października 1943 roku na rogu al. Niepodległości i Madalińskiego. Potem nastąpiły następne. Ofiarami najczęściej były osoby zupełnie przypadkowe, wzięte w łapankach na ulicy albo z tramwaju. Nikt nie był pewny, czy wróci do domu. Od października do lutego na ulicach zginęło około 5000 osób. Kutschera zdobył sobie miano kata Warszawy.

W tej sytuacji komendant Kedywu płk. "Nil" 24 grudnia 1943 roku poinformował dowódców odziałów dywersyjnych, że na Kutscherę został wydany wyrok śmierci. Do wykonania zadania został przeznaczony oddział specjalny "Pegaz".

Identyfikacja generała nastąpiła bardzo szybko. Jak zwykle pomógł przypadek. Został zauważony przy okazji obserwacji wyższych oficerów gestapo przez "Rayskiego", gdy wjeżdżał do budynku przy al. Ujazdowskich 23, gdzie mieściło się dowództwo SS i policji. Gdy "Rayski" po kilkudniowej obserwacji zameldował o swoich spotrzeżeniach i przypuszczeniach "Nilowi", na pokazanym mu zdjęciu rozpoznał Kutscherę. To dało podstawę do dalszej obserwacji. Ustalono, że Kutschera mieszka przy alei Róż 2, zostało to sprawdzona w biurze meldunkowym. Choć raz przydał się niemiecki porządek. pokaż powiększenie

Nastąpiła druga faza obserwacji. Przez prawie miesiąc wywiadowczynie: "Hanka", "Kama" i "Dewajtis" codziennie rano między 8 a 9 rano obserwowały przejazd Kutschery z alei Róż 2 w aleje Ujazdowskie 23. Zmieniały się co kilka minut, żeby nie wpaśc w oko wartownikom i krążącym cywilnym agentom gestapo. 20 stycznia obserwacja została zakończona.

Wykonanie akcji powierzono I plutonowi "Pegaza" pod dowództwem 22-letniego "Lota" - Bronisława Pietraszkiewicza. Młody człowiek ze względu na swą solidność cieszył się dużym zaufaniem dowództwa. W skład grupy wykonującej wyrok weszli: "Żbik" - zastępca "Lota" i drugi wykonawca wyroku (Jan Kordulski - 22 lata), "Miś" (Michał Issajewicz, będący kuzynem "Lota"), "Kruszynka" (Zdzisław Poradzki - 23 lata), "Olbrzym" (Henryk Humięcki) i "Cichy" (Marian Senger - 21 lat). Zamówiono trzy samochody, dwa do zabrania grupy po akcji, jeden do zablokowania samochodu Kutschery. Dwa pierwsze mieli prowadzic "Bruno" (Bronisław Hellwig) i "Sokół" (Kazimierz Sott) , a samochód blokujący "Miś".

Akcja przeciwko Kutscherze musiała się odbyć między aleją Róż a Alejami Ujazdowskimi ale jak najdalej od alei Szucha. Punkt zbiórki i pobrania broni ustalono w mieszkaniu Marii Pisarek przy Mokotowskiej 59 m. 31.

Pierwszy termin akcji ustalono na 28 stycznia, lecz samochód z Kutscherą nie przyjechał. Tego dnia z akcji został wyłączony "Żbik", ponieważ został postrzelony w przypadkowym starciu z żandarmerią niemiecką. 29 stycznia ustalono drugi termin akcji na 1 lutego. Jednocześnie dokooptowano "Juno"(Zbigniew Gęsicki - 25 lat) i "Alego" (Stanisław Huskowski - 22 lata).

1 lutego z samego rana z garażu przy Ogrodowej "Bruno" i "Sokół" zabrali samochody z boksów wynajmowanych na nazwisko fikcyjnego Niemca. "Miś" z garażu przy Czerniakowskiej 206. Przed 8 rano łączniczki z mieszkania pani Pisarek zabrały krótką broń dla kierowców samochodów oraz lewe dokumenty. pokaż powiększenie

O godz. 8.50 wszyscy byli na stanowiskach. Naprzeciwko wylotu alei Róż po parzystej stronie Ali Ujazdowskich stała "Kama", która miała zasygnalizować wyjście Kutschery z domu i odjazd samochodu, i przejść na drugą stronę ulicy w kierunku Chopina. Sygnał od "Kamy" miała przejąć "Dewajtis", stojąca u wylotu Chopina i zasygnalizować samochód Kutschery u wlotu alei Róż w Aleje Ujazdowskie a następnie oddalić się z miejsca akcji. Sygnał miała od niej odebrać "Hanka", stojąca przy narożniku parku Ujazdowskiego przy Piusa XI (obecnie Piękna) i przekazac "Lotowi". "Lot" dał sygnał do rozpoczęcia akcji.

Wszystko rozegrało się błyskawicznie. "Miś" ruszył z Pięknej w Aleje i zajechał drogę Kutscherze. "Lot" zaczął biec i z odległości metra zaczął strzelać do siedzącego Kutschery i kierowcy auta. Na pomoc rzucił się "Kruszynka" a potem "Miś", który pomógł żyjącego Niemca wyciagnąć z samochodu i strzelił do niego z pistoletu. Obaj zabrali jego broń i teczkę, ponieważ nie mogli w kieszeni munduru znaleźć dokumentów, potwierdzających tożsamość.

Akcja trwała zaledwie 90 sekund, ale w tym czasie Niemcy zdążyli postrzelić w brzuch "Lota", "Chichego" i "Olbrzyma" a "Misia" w głowę.

Samochód prowadzony przez "Bruna" zabrał zdrowych "Kruszynkę" i "Alego" i dojechał do Krochmalnej, gdzie nastąpiło oddanie broni i wymiana dokumentów.

Samochód prowadzony przez "Sokoła" zabrał rannych i po drodze z placu Bankowego doktora "Maksa". Ruszyli do szpitala Maltańskiego, gdzie lekarz dyżurny odmówił przyjęcia ciężko rannych. Zostali na opatrunki lżej ranni "Mis" i "Olbrzym" a pozostali dwaj pojechali do szpitala Przemienienia Pańskiego, gdzie zostali zoperowani. Stan ich był jednak prawie beznadziejny. pokaż powiększenie

Zostawiwszy rannych w szpitalu "Sokół" z "Junem" mieli odprowadzić samochód w najbliższe dogodne miejsce i zostawić. Obaj jednak zdawali sobie sprawę z wartości samochodu dla oddziału i postanowili go doprowadzić do garażu. Na moście Kierbedzia zostali z obu stron zaskoczeni przez Niemców. Wybrali skok do wody, żeby się ratować, ale zostali zastrzeleni. Ich ciał nigdy nie odnaleziono.

Tymczasem zapadła decyzja, aby zabrać ze szpitala zoperowanych ciężko rannych, pilnowanych przez policję. O godz. 17 przy Jagiellońskiej zebrał się zespół odbijający, ubezpieczany przez "Kamę" i ruszył do szpitala. Pod budynkiem już czekał samochód Miejskich Zakładów Sanitarnych. "Lot" został przewieziony do szpitala Wolskiego, zaś "Cichy" do Maltańskiego. Były duże problemy z ulokowaniem rannych, ponieważ szpitale z różnych powodów odmawiały przyjęcia kłopotliwych pacjentów.

"Lot" zmarł 4 lutego natomiast "Cichy" dwa dni po nim. Obaj zostali pochowani na Powązkach Wojskowych.

W odwecie za śmierć Franza Kutschery rozstrzelano 300 osób, zakazano Polakom prowadzenia samochodów i motocykli, zamknięto restauracje i nałożono na Warszawę 100-milionową kontrybucję. Jednak Niemcy po tym zamachu zrezygnowali z publicznych egzekucji. Ostatnia odbyła się 15 lutego 1944 roku.

Obecnie miejsca, gdzie stali poszczególni uczestnicy akcji są oznaczone napisami na chodniku. W miejscu akcji stoi pomnik. W rocznicę zamachu w miejscach, gdzie stali uczestnicy ustawiono ich zdjęcia.

niedziela, 01 lutego 2009
Gucin - Gaj

warszawa

Niedaleko skrzyżowania al. Wilanowskiej z Doliną Służewiecką na wzgórzu między ulicami: Fosa i Przy Grobli stoi kościół św. Katarzyny. U podnóża wzniesienia widać staw i kilkanaście drzew - pomników przyrody. Teren ten jest znany jako "Gucin - Gaj" lub "Gaik Masoński".

Tereny te są bardzo stare. Wieś Służew występuje w dokumentach już pod koniec XI w jako własność opactwa czerwińskiego. Kościół zaś musiał być już przed 1238 rokiem, bo w tym roku jest wymieniany w dokumentach. Oczywiście nie obecny kościół, tylko wówczas drewniany. W 1245 roku Służew stał się własnością komesa Gotarda. Otrzymał włości od Konrada I w nagrodę za zwycięstwo nad Jaćwingami, Prusami i Litwinami.

Na przełomie XV i XVI w. na miejscu drewnianego kościoła wybudowano murowany. Był on wielokrotnie niszczony, zwłaszcza w czasie wojen szwedzkich. Istniejący na wzgórzu dwór służewski wielokrotnie zmieniał właścicieli. W 1724 r. należał do Elżbiety z Lubomirskich Sieniawskiej. Jej zięć, August Czartoryski, właściciel Wilanowa, w latach 1742 - 45 odbudował zniszczony kościół, który sto lat później przebudował Franciszek Maria Lanci na polecenie Augusta Potockiego, prawnuka Czartoryskiego. Losy Służewa ściśle są związane z Wilanowem, choć wieś została do niego przyłączona formalnie dopiero w 1864 roku.

W latach 1817 - 1821 ówczesny właściciel Wilanowa, Stanisław Kostka Potocki urządził w Służewie siedzibę dla siebie, chcąc mieć trochę ciszy i spokoju, z dala od gwarnego życia. Był wówczas ministrem oświaty i wyznań Królestwa Polskiego i pełnił godność wielkiego mistrza wolnomularstwa polskiego. Tu się spotykał w wolnomularzami i oddawał pracy naukowej.

Stanisław Kostka Potocki przebudował istniejące od XVIII wieku budynki dworskie na wzgórzu, składające się z pałacyku i zabudowań gospodarczych, założył ogród, uporządkował całe otoczenie. Posiadłości nadał nazwę Gucin, od zdrobnienia imienia wnuka. pokaż powiększenie

Longin Majdecki w swoim opracowaniu "Gucin Gaj" przytacza tekst z albumu "Gucin", który zaginął podczas powstania warszawskiego.
"Położenie wdzięczne miejsca było powodem szanownemu właścicielowi w roku 1817 do wybrania i upiększenia tego ustronia. Na kilka lat przed skonem zajął się ozdobą jego i tu wolne chwile od prac publicznych odpocznieniu i naukom poświęcał. Tu dni całe przebywając, wiele dzieł utworzył i ukończył. Tu w dni świąt przyjmował na ucztę wiejską odwiedzającą go rodzinę i przywiązane do siebie osoby. Sam kierował pracami ku wygodzie i ozdobieniu lubego sobie schronienia, któremu nadał imię wnuka: Gucin. W tem więc ulubionem mu miejscu krewni, przyjaciele, obowiązani i zachowujący wysoki szacunek cnot i zasług dla kraju nierozłacznych niczem braci, powzięli myśl nową uczczenia ich pamięci zaszczepieniem "Gaju", w którem by każde drzewo sadzone ręką przyjazną tworzyło pomnik żalu wdzięczności, wyrażając ich uwielbienie i sławę u potomności."

Po śmierci Kostki Potockiego jego żona Aleksandra urządziła w latach 1821-30 Gaj. Miał upamiętnić nie tylko zmarłego, który był wielkim patriotą, ale również 30 rocznicę uchwalenia Konstytucji Trzeciego Maja. Pomagało jej w tym zamierzeniu wiele ówczesnych osobistości jak np. bliski sąsiad Jan Ursyn Niemcewicz, Stanisław Staszic, Adam Czartoryski, Zygmunt Vogel. Sadzili drzewa. Idea Gaju nawiązywała do idei dawnych świętych gajów, upamiętniających człowieka drzewami, sadzonymi przez jego przyjaciół. W Gaju ustawiono obeliski, sarkofag i kamienie pamiątkowe z napisami. Fundatorami niektórych pomników były znane wówczas osoby.

Gaj opisuje w swoim opracowaniu Longin Majdecki:
pokaż powiększenie "O najbardziej charakterystycznych cechach Gaju stanowił położony pod wzgórzem, tuż przy dolnej krawędzi skarpy staw; powstał on przez wykonanie sztucznych wykopów. Zasilany był wodą ze źródeł spod skarpy, a także kanałem krytym, doprowadzajacym wodę z potoku służewieckiego. Powstanie stawu nastąpiło znacznie wcześniej niż powstał Gucin. Roboty związane z kopaniem źródeł i sadzawki prowadził Locci przy pomocy zakonników: Tomasza i Kazimierza. Głównym celem było uzyskanie z potoku służewieckiego większej wody przepływowej dla stawów i jeziora w ogrodzie wilanowskim".

Najważniejszym pomnikiem Gaju był sarkofag z chęcińskiego marmuru upamiętniający Stanisława Kostkę Potockiego. Stanął on w roku 1824 roku i był wzorowany na odnalezionym nagrobku Scypiona Barabatusa z 298 r. p. n. e.

Gucin Gaj do 1856 roku był w rękach potomków Potockich, potem przejmowali go różni dzierżawcy. Szybko zaczęło się dewastowanie, rozmaite przeróbki i zmiany w pałacyku i ogrodzie na wzgórzu. Gaj cierpiał z powodu wycinki drzew i niszczenia pamiątek przez okoliczną ludność.

W roku 1895 Potocka zapisała Gucin Gaj Ksaweremu Branickiemu. Ostatni przed wojną właściciel Wilanowa Adam Branicki rozparcelował podupadający Gucin. Ogród górny i część dolnego sprzedał parafii św. Katarzyny, Gaj i pozostałą część dolnego ogrodu - Bolesławowi Habichowi. Habich kupował na raty w latach od 1938 r. do 1941 r. pokaż powiększenie

Duże zniszczenia spowodowała pierwsza wojna światowa a pogłębiła druga. Wycięte zostały wszystkie drzewa na wzgórzu przy kościele i większość w Gaju. Wyrąbana została piękna aleja topolowa prowadzaca z Wilanowa. Budynki gospodarcze spłonęły w 1939 roku razem z drewnianą zabudową ulicy Kościelnej, obecnie noszącej nazwę Fosa. Pałacyk rozpadł się w 1950 roku, był kompletnie zdewastowany. Z licznych pomników zachowały się tylko dwa: sarkofag i obelisk, i w 1963 roku zostały przeniesione do Wilanowa. Z pięknego stawu została tylko sadzawka, która widać na zdjęciu. Wokół są chaszcze i samosiejki. Pozostało kilka drzew, będących pomnikami przyrody. W zasadzie z dawnego Gucina Gaju pozostał tylko kościół.

Po wojnie część należąca do Habicha została dekretem Bieruta skomunalizowana. Staw wraz z Gajem przekazano w użytkowanie Państwowemu Przedsiębiorstwu "Centrala Rybna", które hodowało tu pstrągi i raki. W 1988 roku upadło a teren przejęła spółka akcyjna Aquamex. Gdy się zmienił ustrój, Gucin Gaj przeszedł na własność gminy Mokotów. Samorząd chciał teren sprzedać holenderskiej firmie pod budowę centrum handlowego, ale zablokowały to na szczęście roszczenia byłych właścicieli.

U dołu skarpy poniżej plebanii znajduje się murowany korytarz. Od dawna budzi emocje. Istniały różne teorie, niektórzy mówili o lochach, niektórzy o tym, że tu się zbierała za czasów Potockiego masoneria. Istniała też legenda, że lochem można dojść z Gaju do kościoła św. Katarzyny. Kilka lat temu dyrektor Ośrodka Dokumentacji Zabytków w rozmowie z dziennikarzem ze "Stołecznej" twierdził, że jest to pozostałość cembrowiny źródła zasilającego stawy i fontanny parku wilanowskiego. W owych czasach płynąca tu woda wsiąkała w piasek tworząc bajoro pod skarpą, dlatego ją obudowano. Podobno teraz tunel zasiedliły nietoperze. pokaż powiększenie

Przed wybudowaniem jezdni równoległej do Potoku Służewieckiego wszędzie się rozciągały pola, sady i łąki. Krajobraz był idylliczny. Jezdnia została poprowadzona przez podcięcie skarpy, która w dodatku nie została w żaden sposób zabiezpieczona i zaczęła sie osuwać. To spowodowało pękanie murów kościoła. Za ołtarzem były tak wielkie dziury, że można było włożyć rękę. Dzięki energii proboszcza, księdza Maja kościół stoi. Dookoła fundamentów wbito 160 pali, powstrzymujących zniszczenia.

Obecnie miasto chce w tym miejscu postawić estakadę i zniszczyć krajobraz do reszty. Dolina Służewiecka jest naturalnym przedłużeniem Trasy Siekierkowskiej.

środa, 28 stycznia 2009
60 lat temu w Warszawie

warszawa Furmani wiozą cegłę,
składają w przestrzeń pustą,
Jedna furmankę,
drugą,
trzecią.
szóstą.
A dalej już się mylę
aż tyle...
Rosną cegły w kozłach po dwieście.
Kwitną jak mak kolorowy...
Tu stanie dom trzypiętrowy.
Furmani krzątają się żwawo.
Składają cegłę,
odjeżdzają ulicą na prawo.
Znów inni jadą
Jeden wóz, drugi wóz, trzeci wóz.
Cegła mieni się kolorem róż.
W objęciach słońca marzy...
I czeka na ręce murarzy.
Włodzimierz Domaradzki "Murarz"


W Domu Spotkań z Historią na Karowej do 15 lutego jest wystawa zdjęć Polskiej Agencji Prasowej z lat 1947 - 1948. Można obejrzeć ponad 200 fotografii przedstawiających życie oficjalne i codzienne w Warszawie az do grudnia 1948 roku, do powołania PZPR. Zdjęcia są uzupełnione komentarzami z ówczesnej prasy, fragmentami kronik filmowych i opowiadaniami warszawiaków.

W piątek 30 stycznia o godz. 18 odbędzie sie pokaz filmów dokumentalnych z tych lat, nawiązujący do wystawy. W programie sa" "Hotel Polonia" (1947, 10 min.), "Suita warszawska" (1947, 19 min.), "Ulica Brzozowa" (1947, 10 min.), "Co tu robisz? (1948, 14 min.), "Warszawa 48" (1948, 10 min.)

poniedziałek, 26 stycznia 2009
Stylizowane lofty

warszawa

Wkrótce powstaną pierwsze warszawskie tzw. soft lofty, czyli budynki stylizowane na stary przemysłowiec. Kompleks będzie stać przy skrzyżowaniu Woronicza i Racjonalizacji, przy granicy Służewca Przemysłowego. Najwyższa część inwestycji będzie mieć 11 pięter i stać od strony Woronicza. Niższa, ośmiopiętrowa znajdzie się przy Racjonalizacji. Skrzydło wschodnie będzie mieć 10 pięter. Od południa stanie budynek pięciopiętrowy.

Ma być 358 mieszkań: 197 loftów dwupoziomowych, 137 mieszkan jednopoziomowych i 24 luksusowe apartamenty. Wewnątrz obiektu będzie duże patio, wypełnione zielenią. Autorem projektu jest pracownia architektoniczna INVI. Kompleks ma nazwę Woronicza Qbik.

Pomieszczenia będą przestronne, z oknami na całe ściany. Salony mają mieć po dwa piętra wysokości. Mieszkania będą mieć powierzchnię od 36 do 200 metrów. Ceny wahają się od 8700 do 16500 zł/m2 Zainteresowanie zakupem lokali jest podobno bardzo duże.

Budowa pierwotnie miała sie rozpocząć w III kwartale ubiegłego roku, ale dopiero pod koniec roku inwestor otrzymał pozwolenie na budowę. Inwestycja ma być zakończona w 2011 roku.

Kompleks ma swoją stronę internetową Woronicza Qbik. Można zobaczyć jak będą wyglądać wnętrza i rodzaje wykończenia. Mnie bardzo się podobają przeszklone ściany. Z wysokich pięter bedzie ładny widok na Warszawę.

Ciekawa jestem czy przy okazji tej budowy ul. Woronicza zostanie wreszcie przebita do ul.Żwirki i Wigury. Mówiło się o tym już w czasie gdy powstawała Marina.

U nas w Warszawie jest wszystko postawione na głowie. Lekką ręką rozwala się stare budynki przemysłowe, choć można by je zaadaptować na mieszkania. W ich miejscu powstają nowe domy, apartamentowce. Nie wiem dlaczego tak się dzieje, jest przecież zapotrzebowanie na lofty.

wtorek, 20 stycznia 2009
Wycieczki po Warszawie

warszawa



Chcesz, pójdziemy na spacer
dzis wieczorem po pracy,
tylko powiedz, gdzie chciałabys iść?
Czy wybrzeżem zielonym
na Mariensztat uspiony
czy w Łazienkach posłuchać jak opada liść...
"Spacer wieczorny" Roman Sadowski



Choć pogoda nie sprzyja, można z przewodnikami zwiedzać Warszawę
W styczniu przewodnicy.warszawa.pl zapraszają na zwiedzanie:
22.01.2009 (czwartek) - Spacer ulicami starego Imielina, spotkanie: Metro Imielin, wyjście na Multikino
24.01.2009 (sobota) - Świątynie róznych wyznań, Zbór kościoła baptystów, spotkanie: Jana Pawła róg Solidarności koło cukierni
25.01.2009 (niedziela) - Zdarzyło sie przed laty, spotkanie: Muranowska 2 przy pomniku
29.01. 2009 (czwartek) - Spacer ulicami Starej Ochoty, spotkanie: plac Narutowicza przy kościele
31.01.2009 (sobota) - Śladami dusz, spotkanie: plac Grzybowski przy Teatrze Żydowskim
Wszystkie wycieczki zaczynają się o godz. 11, koszt 4 zł.

Towarzystwo Przyjaciól Warszawy 28 lutego organizuje autokarową wycieczkę po mniej znanych miejscach na prawym brzegu Wisły - Kamion, Grochów, Wawer, Olszynka Grochowska. Wyjazd autokaru godz. 10.00 z pl. Bankowego przy hotelu Saskim, koszt 30 zł.

W marcu (21.03.2009) przewidziana jest wycieczka rowerowa szlakiem Szarych Szeregów na trasie Myśliwiecka, Szucha, al. Ujazdowskie, Krakowskie Przedmieście, Arsenał, Pawiak. Miejsce zbiórki - Myśliwiecka, LO lm. Batorego, godz. 10.00
Zapisy i informacje: Klub Organizatorów Ruchu Turystycznego Towarzystwa Przyjaciół Warszawy: Plac Zamkowy 10, 00-277 Warszawa
Tel.: 0 503 831 428
e-mail: info@tpw.waw.pl
informacje na stronie www.tpw.waw.pl