Zakładki:
......
.......
........
.........
Dekret warszawski
E-varsaviana
Fotoblogi i blogi warszawskie
Informatory
Komunikacja warszawska
Różne
Warszawa
Warszawa - z obiektywu forumowiczów
Warszawa przedwojenna
Warszawa wojenna
Wycieczki po Warszawie z przewodnikami
Żydzi Warszawy

blogi










site statistics


poniedziałek, 31 października 2005
Kolumnada na placu Piłsudskiego.

Niedawno ogłoszone zostały wyniki konkursu na upamiętnienie Jana Pawła II. Rozpatrywano 38 prac.

Pierwszą nagrodę dostał zespół Andrzeja i Barbary Kaliszewskich oraz Bohdana Napieralskiego. Zaprojektowali oni kolumnadę 18-metrowej wysokości, składającą się z 11 kolumn nierównowiernie rozstawionych. Miałaby ona stanąć na Osi Saskiej na wprost Grobu Nieznanego Żołnierza, w tym miejscu, gdzie po śmierci papieża stał ołtarz w czasie mszy narodowej.

Drugą nagrodę dostał zespół ludzi młodych z grupy Projektowej SIT. Zaprojektowali podziemną salę kontemplacyjną wspierająca sie miedzy innymi na symbolicznych kolumnach ze światła. Sala miałaby być oparta na fundamentach soboru, znajdującego sie tu w czasie zaborów. Niestety, komisja konkursowa uznała, że ten projekt stwarza ogromne problemy ekonomiczne i wykonawcze. pokaż powiększenie

W Warszawie zawrzało. Projekt kolumnady nie znalazł uznania. Natychmiast zaczęły się protesty. Zdecydowanie skrytykował go znany historyk architektury Jarosław Zieliński.

W poniedziałek odbyła się publiczna debata w budynku Metropolitan, gdzie można było zobaczyć projekty. Kolumna papieska ponownie została bardzo źle oceniona. Jak powiedział Jarosław Zieliński, doczekała się ona wielu epitetów: szubienica, parka, grzebień. Stwierdził, że gdyby on wygrał ten konkurs, to po takiej totalnej krytyce prosiłby na kolanach, aby jury projekt wycofało. Adolf Szczepiński, autor krzyża i ołtarza z wizyty papieskiej z 1979 roku zdecydowanie stwierdził, że warszawiacy takiego pomnika w tym miejscu nie chcą. Był obywatelski pomysł powołania społecznego komitetu obalenia wyników konkursu. :-) Janusz Sujecki z Zespołu Opiekunów Kulturowego Dziedzictwa Warszawy zapowiada zbieranie podpisów w sprawie ogłoszenia referendum, w którym ludzie by się wypowiedzieli, czy chcą mieć takie szkaradztwo na placu.

Naczelny architekt Warszawy powiedział, że o tym, czy te "grabie" staną się pomnikiem zadecyduje Rada Warszawy.

Nie ulega wątpliwości, że konkurs został ogłoszony aby przysporzyć PiS i Lechowi Kaczyńskiemu wyborców w Warszawie. Prawdopodobnie dlatego w pośpiechu ogłaszano wyniki. To wszystko się odbiło na poziomie projektów. Wszystkie prawie monumentalne, zupełnie nie nawiązujące do charakteru placu. Obelisk z pierwszego zdjecia ma 70 metrów wysokości. Drugi projekt z piramidą jest zupełnie poroniony. Wśród projektów była jeszcze 80-metrowej długości litera V ze szkła, ogromne krzyże, mapa świata w poziomie posadzki placu, jakieś gołębice. Te pomniki projektanci chcieli postawić sobie i Lechowi Kaczyńskiemu. pokaż powiększenie

Czekam z ciekawością na decyzję Rady Warszawy.

W konkursie chęć udziału zgłosiło 111 osób i zespołów. Ponieważ konkurs był ogłoszony w pośpiechu i na podstawie ustawy o zamówieniach publicznych wielu artystów poległo. Nie przyzwyczajeni do biurokracji nie dali sobie rady z wypełnianiem stosów papierków. Brak jakiegoś podpisu urzędniczego dyskwalifikował. Z tego powodu przepadł projekt Jerzego Kaliny, autora grobu ks. Popiełuszki, wykorzystujący przetopione znicze, które warszawiacy zapalili po smierci Jana Pawła II. Podobna sytuacja spotkała Adolfa Szczepińskiego, projektanta ołtarza przy którym Papież wygłosił słynną homilię .

środa, 19 października 2005
Zagrożona pierzeja Al. Jerozolimskich.







Już od dłuższego czasu trwa zamieszanie wokół starej kamienicy z końca XIX wieku w Al. Jerozolimskich, którą kupił trzy lata temu Tomasz Gudzowaty i teraz zamierza rozebrać, aby w tym miejscu wybudować luksusowy biurowiec ze szklaną nadbudową. Otrzymałby on odtworzoną elewację obecnego budynku. Jak wygląda takie odtworzenie wraz ze szklaną nadbudową można zobaczyć w kamienicy na placu Zbawiciela. Kicz.

W "Stołecznej" z 4 pażdziernika T. Urzykowski zamieścił fragment rozmowy z pełnomocnikiem Gudzowatego, twierdzącym, że kamienica jest w bardzo złym stanie technicznym, grożącym zawaleniem. Natomiast prof. K. Szulborski z Politechniki Warszawskiej twierdzi zupełnie coś innego, mianowicie, że ściany nie są w złym stanie. Pęknięcia widać tylko od strony podwórka i można to zabezpieczyć. pokaż powiększenie

Gudzowaty już jeden sukces osiągnął. Udało mu się wychodzić wykreślenie budynku z rejestru zabytków, wpis uchylił sam minister kultury. Wojewódzka Komisja Konserwatorska dwukrotnie wypowiedziała sie przeciwko burzeniu. Istniejący fragment Alej jest oryginalnym ocalałym fragmentem dawnej zabudowy. Istnieje niebezpieczeńtwo, że rozebranie jednej kamienicy stworzy groźny precedens i następni właściciele rozpoczną starania o rozebranie swoich kamienic.

Kilka dni temu w "Stołecznej" była zamieszczona górna fotografia z opisem poszczególnych kamienic. Tomasz Urzykowski pisze:
Rząd budynków wzdłuż Alej Jerozolimskich - między Marszałkowska i Emilii Plater - to bodaj najwspanialszy zachowany zespół wielkomiejskiej architektury Warszawy z przełomu XIX i XX w. Domy w różnych stylach projektowali tu znakomici architekci. Zburzenie jednej kamienicy - jak chce Tomasz Gudzowaty - może spowodować nieodwracalne straty. - Rozpocznie starania o rozbiórki następnych budynków - mówi dr Małgorzata Omilanowska z Instytutu Sztuki PAN. Tego samego zdania sa inni badacze warszawskiej architektury. Zagrożenie jest realne. Od momentu, gdy 1 stycznia 2004 r. przestał obowiązywac plan Warszawy ze strefami ochrony konserwatorskiej.
pokaż powiększenie - Szpital Omega w Alejach Jerozolimskich 57 i kamienica 63 sa puste. Należąca do Warty kamienica w Alejach Jerozolimskich 61 popada w ruinę. A dom przy Pankiewicza 3 czeka na sprzedaż. Kto wie, czy nie są to zamierzone działania inwestorów, którzy chca przejąć ten kwartał, wyburzyć i postawic coś nowego - obawia się Janusz Sujecki z ZOK.
Budynki chronione przez konserwatora: AL. Jerozolimskie 45 - hotel Polonia (1911 - 13, proj. Juliusz Nagórski); nr 47 - secesyjna kamienica Wilhelma Rakmana (1905 - 06, proj. Ludwik Panczakiewicz); nr 49 - wczesnomodernistyczna kamienica Józefa Dawidsohna i Hackela Kadyńskiego (1913, proj. Józef Napoleon Czerwiński); nr 51 - kamienica Hoserów (1904 - 05, proj. być może Paweł Hoser); nr 53 - kamienica Izaaka Rothberga (1893 - 94, późniejsza przebudowa proj. Władysław Marconi); nr 55 - neorenesansowa kamienica Franciszka Łapinskiego (1880 - 81, proj. Witold Lanc).
Budynki bez ochrony konserwatorskiej: nr 57 - kamienica firmy Drzewiecki&Jeziorański, ostatnio szpital Omega (1911 - 1912, proj. Artur Gurney); nr 59 - kamienica siedziba British Council (1859 - 60, proj. Antoni Kwiatkowski); nr 61 - kamienica Józefa Duzika (1897); nr 63 - kamienica Józefa Lipińskiego, teraz własność firmy Tomasza Gudzowatego (1897 - 98).
pokaż powiększenie

We środę ubiegłego tygodnia obrońcy zabytków pikietowali przed siedzibą Ministerstwa Kultury w związku z zagrożeniem kamienicy nr 63. Wytworzyła się nienormalna sytuacja - wojewódzki konserwator wpisuje kamienice do rejestru zabytków a generalny konserwator czyli wiceminister Mikliński uchyla to. Ja nie wyobrażam sobie na miejscu pięknych kamienic nowoczesnych biurowców. To jest cudem ocalały fragment przedwojennego centrum miasta.

Na trzech zdjęciach z pierwszej ćwierci ubiegłego wieku widać, że Aleje Jerozolimskie były ulicą bardzo zadrzewioną.

wtorek, 11 października 2005
Zrób coś dla innych czyli SISKOM.

Ponad rok temu, 18 września zebrała sie po raz pierwszy grupa zapaleńców, która postanowiła coś zrobić, żeby po warszawskich jezdniach można było się poruszać z prędkością większą od ślimaczej. Tak powstał SISKOM - Społeczny i Spontaniczny Komitet Obwodnicy Miejskiej. Siskomowcy poznali się na portalu Gazeta.pl, gdy dyskutowali na temat przyszłości komunikacyjnej Warszawy.

Gorąco popierali wyprowadzenie tranzytowego ruchu z centrum miasta na obrzeża przez wybudowanie obwodnicy. Pierwszą ich akcją była obecność na sesji Rady Warszawy, poświęconej drogom miejskim. Pokazali, że są w Warszawie ludzie, popierający obwodnicę. Do tej pory ton nadawali krzykacze z różnych ruchów pseudoekologicznych, przeciwni jakimkolwiek inwestycjom.

Osoby, skupione w SISKOM pracują całkowicie społecznie, nikt ich nie finansuje. Składają się na serwer i transmisję danych. Na ich bardzo profesjonalnej stronie siskom.waw.pl są zebrane ogromne ilości informacji, dotyczące komunikacji i przyszłości komunikacyjnej naszego miasta. Większość materiałów jest tylko tu, nigdzie indziej. Kosztem prywatnego czasu i pieniędzy ściągają gigabajty informacji z różnych porozrzucanych po całej Warszawie urzędów. Mają własne forum na portalu Gazeta.pl, gdzie można dyskutować o bolączkach komunikacyjnych.

Obecnie zbierają wiadomości o korkach zwalniających ruch komunikacyjny w Warszawie w ANKIECIE. Da to materiał do badań, na co powinno położyć się główny nacisk przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnych. Namawiam gorąco do wypełnienia. Tylko dzięki takim zapaleńcom coś w Warszawie może się zmienić na lepsze. Na samych urzędników liczyć nie można.

wtorek, 04 października 2005
Plac Saski.

W 1724 roku dwór króla Augusta II Sasa przeniosł się do przebudowamego pałacu Andrzeja Morsztyna, który od tego momentu zaczął się nazywać pałacem saskim, zaś dziedziniec tego pałacu jest obecnym placem Piłsudskiego. Od strony Krakowskiego Przedmieścia plac był oddzielony czworobokiem zabudowań, gdzie znajdowały się pomieszczenia stajni i kuźni pałacowych. Obecnie są tu budynki wojskowe. Po stronie przeciwnej, tu gdzie jest hotel Europejski, stał pałac Ogińskich. Wjazd na dziedziniec pałacowy był na zakończeniu dzisiejszej ulicy Bagińskiego, gdzie stała brama.

W okresie Oświecenia dziedziniec stał się ogólnodostępny. Otwarte zostały bramy przy Wierzbowej, Mazowieckiej i Krakowskim Przedmieściu.

W okresie Królestwa Polskiego zaczęło wzrastać znaczenie placu Saskiego, było to spowodowane zmianami urbanistycznymi wokół Osi Saskiej. W tym okresie pałac saski znajdował sie w bardzo złym stanie technicznym i wymagał generalnego remontu. W tej sytuacji władze zdecydowały sie na przebudowę placu i otaczających go zabudowań. Projekt w 1825 roku został wykonany przez Alberta Lessla i Hilarego Szpilowskiego a 4 lata później przez Adama Idźkowskiego. Niestety, Powstanie Listopadowe wstrzymało jakiekolwiek prace, a w 1836 roku jeszcze bardziej zrujnowany pałac wystawiono na licytację. Przyszłemu nabywcy postawiono, co ciekawe, warunki. Część środkowa pałacu miała być rozebrana a skrzydła boczne wyremontowane. Niestety, nie było chętnego.

Przebudowa miała dalsze projekty, wersję ostateczną zrobił W. Ritschl. Została ona na polecenie namiestnika Paskiewicza przekształcona przez A. Idźkowskiego. Na miejscu wyburzonej środkowej części pałacu została zaprojektowana jedenastoprzęsłowa, dwurzędowa kolumnada, oparta na arkadach. W 1837 roku pałac nabył rosyjski kupiec Jan Skwarcow a w następnym roku zaczęto przebudowę, która się zakończyła w 1842 roku. Przebudowane zostały jednocześnie dwa budynki koszar na Czystej (obecna Ossolińskich) i Królewskiej. Kolumnada spotkała się z ciepłym przyjęciem, stała się pięknym elementem placu i Warszawy. Dzięki niej plac został połączony z Ogrodem Saskim. pokaż powiększenie

W 1841 roku na placu został na polecenie cara wzniesiony pomnik siedmiu generałów, przeciwnych Powstaniu Listopadowemu. Pomnik, autorstwa Corazziego, był przez warszawiaków znienawidzony. Powszechnie mówiono o nim jako o pomniku hańby. W latach późniejszych został przeniesiony na plac Zielony, obecnie Dąbrowskiego.

W roku 1855 rozpoczęta została budowa hotelu Europejskiego. Piękny, nowoczesny budynek z wygodnymi wnętrzami, bardzo podniósł rangę placu Saskiego. W tym samym czasie rozpoczęto parcelację ogrodu przed pałacem Potockich po drugiej stronie ulicy Czystej. Na skutek tego została ona zabudowana trzypiętrowymi kamienicami, łączącymi się z hotelem Angielskim na Wierzbowej. Utworzyła sie więc północna pierzeja placu. Również zabudowany został narożnik ulicy Królewskiej - powstały tu trzy kamienice, tworząc razem z pałacem Saskim i Bruhla pierzeję zachodnią. Po stronie południowej placu został w latach 1867 - 1871 zbudowany pałac Kronenberga a obok teatr Alkazar. Z kolei po rozebraniu pałacu Mokronowskich na rogu Królewskiej i Krakowskiego Przedmieścia zbudowano 5 eklektycznych kamienic czynszowych. W tym samym czasie rozebrano kuźnie saskie i na ich miejscu zbudowano siedzibę rosyjskiego sztabu generalnego, mieszczącego potem Sądy Wojskowe.

W 1894 roku, więc w 53 lata po wzniesieniu, rozebrany został pomnik siedmiu generałów. Decyzje podjął car, aby na środku placu Saskiego można było wznieść sobór. Jednocześnie rozebrano budynki koszar saskich. Sobór, autorstwa rosyjskiego architekta, był budowany w latach 1894 - 1912. Był potężny, miał pięć złoconych kopuł, cztery niższe i piątą ogromną. Licowany białą cegłą, ozdobiony kolumnami z czerwonego granitu, był widoczny z daleka. W narożniku placu, bliżej Krakowskiego Przedmieścia, usytuowano dzwonnicę, wysokości 70 metrów. Sobór, umieszczony w centralnym punkcie placu zakłócił Oś Saską. Był elementem rusyfikacyjnym, car chciał nadac Warszawie rosyjski charakter.

W czasie pierwszej wojny światowej w soborze znajdował sie niemiecki kościół garnizonowy. Po odzyskaniu niepodległości wojsko polskie miało tu swój kościół. W 1921 roku rozebrana została dzwonnica a w latach 1924 - 1926 cały sobór. Rozbiórkę prowadzili górnicy ze Śląska przy pomocy materiałów wybuchowych. Akcja spotkała się z krytyką prasy zachodniej, nie rozumiejącej, że sobór był dla Polaków symbolem ucisku.

Po uporządkowaniu plac stał się bardzo reprezentacyjny. W 1923 roku na cokole umieszczono pomnik księcia Józefa Poniatowskiego. W roku 1925 powstało mauzoleum - Grób Nieznanego Żołnierza. W roku 1926 - budynek, w którym mieściła się Komenda Miasta. 11 listopada 1928 roku plac otrzymał nazwę placu Józefa Piłsudskiego. Od strony Królewskeij wzniesiono parterowy pawilon wystawowy Instytutu Propagandy i Sztuki. Wkrótce przebudowany został pałac Bruhla. Bohdan Pniewski przywrócił mu osiemnastowieczny wygląd. Znalazło tu swoją siedzibę Ministerstwo Spraw Zagranicznych. W latach 1934 - 1935 został wzniesiony budynek Funduszu Kwaterunku Wojskowego, tzw. dom bez kantów. Projektował go Czesław Przybylski w ramach konkursu. W 1938 roku plac na polecenie prezydenta Starzyńskiego został wyłożony płytami z piaskowca. pokaż powiększenie

W okresie międzywojennym trzy razy był urzadzany konkurs na zagospodarowanie placu Saskiego: w roku 1926 i 1928, następnie powrócono do sprawy ponownie w roku 1934. Pierwszy konkurs miał nadać placowi charakter pomnika bojowników o niepodlegość. Wpłyneło 46 prac, niektóre były bardzo śmiałe. Jeden z projektów przewidywał wyburzenie hotelu Europejskiego, inny w miejsce rozebranej kamienicy na rogu Królewskiej i placu proponował wieżowiec. Drugi konkurs dotyczył ukształtowania południowej strony placu. Wpłynęło 27 prac. Przed trzecim konkursem artysta rzeźbiarz Ostrowski, autor Grobu Nieznanego Zołnierza wystąpił z własną inicjatywą ukształtowania placu i wykonał projekt, który obejmował również tereny aż do wiaduktu Markiewicza. Projekt przewidywał wyburzenie trzech kamienic między Bristolem i kościołem Wizytek (dziś jest tu skwerek) i przedłużenie Osi Saskiej w formie monumentalnej alei, zakończonej łukiem tryumfalnym. W Warszawie wówczas zawrzało. Odbyło sie wielkie posiedzenie z udziałem wszystkich osób, mających wpływ na archtekturę i kulturę w mieście. Wydana została w tej sprawie petycja, ogólnie biorąc projekt nie przypadł do gustu. Na prośbę prezydenta Starzyńskiego ocenił go arch. T. Tołwiński - wydał opinię negatywną. Efektem tego był właśnie trzeci konkurs na uporządkowanie placu Piłsudskiego. Był największym wydarzeniem urbanistycznym w międzywojenej Warszawie. Celem jego było opracowanie uregulowania placu, łącznie z przedłuzeniem Osi Saskiej w kierunku wschodnim i połączenie placu Żelaznej Bramy z Pragą przez tunel pod Ogrodem Saskim i most na Karowej.

W 1936 roku w Warszawie była zorganizowana ogromna wystawa "Warszawa przyszłości". Jednym z projektów przygotowanym na nią był projekt stacji metra, usytuowany na placu Piłsudskiego. Zdjęcie makiety zostało zamieszczone w katalogu wystawy. Jest ono na ostatniej fotografii.

Drugie zdjęcie od góry przedstawia widok z samolotu, wyraźnie widoczny jest plac Piłsudskiego z soborem.