Zakładki:
......
.......
........
.........
Dekret warszawski
E-varsaviana
Fotoblogi i blogi warszawskie
Informatory
Komunikacja warszawska
Różne
Warszawa
Warszawa - z obiektywu forumowiczów
Warszawa przedwojenna
Warszawa wojenna
Wycieczki po Warszawie z przewodnikami
Żydzi Warszawy

blogi










site statistics


środa, 29 sierpnia 2012
Warszawa Singera - IX Festiwal Kultury Żydowskiej

warszawa


Warszawo ma, o Warszawo ma
Wciąż płaczę gdy ciebie zobaczę,
Warszawo, Warszawo ma!

Tam w getcie głód, i nędza, i chłód,
I gorsza od głodu, od chłodu,
Tęsknota, Warszawo ma!



Mamy w Warszawie kolejny Festiwal Singera. Program jak zwykle bardzo ciekawy. Imprezy odbywają się w kilku miejscach dość od siebie odległych.

W sobotę na Muranowie przy prawie zakończonej budowie Muzeum Historii Żydów odbyła się potańcówka na dechach przy piosenkach Nataszy Zylskiej. Starsze pokolenie na pewno ją pamięta. Była Żydówką (własciwe nazwisko - Natasza Zygelman), ale śpiewała piosenki polskie, często w duecie z Januszem Gniatkowskim. Wszystkie były bardzo popularne, jak np. "Bajo bongo", "Mexicana" czy też "Kasztany" Śpiewała je wówczas cała Polska.
Mówiłeś - włosy masz jak kasztany
I kasztanowy masz oczu blask
I tak nam było dobrze kochany...
Wśród złotych liści, wiatru i gwiazd
Gdy wiatr kasztany otrząsał gradem
Szepnąłeś nagle zniżając głos
Odjeżdżam dzisiaj, lecz tam, gdzie jadę
Zabiorę ze sobą te złotą noc

Kochany, kochany
Lecą z drzewa jak dawniej kasztany
Wprost pod stopy par roześmianych
Jak rudy lecą grad
Jak w noc, gdy w alejce
Rudy kasztan Ci dałam i serce
A Tyś rzekł mi trzy słowa, nic więcej
Że kochasz mnie i wiatr...

Już trzecia jesień park nasz wyzłaca
Kasztany lecą z drzew trzeci raz
A Twoja miłość do mnie... nie wraca
Choć tyle błyszczy liści i gwiazd
I tylko złoty kasztan mi został
Mały talizman szczęśliwych dni
I ta jesienna piosenka prosta
Którą wiatr, może, zaniesie Ci...

Tu jest też wystawa prywatnych zdjęć Muranowa z lat 50. i 60. udostępnionych przez mieszkańców. Warto zobaczyć. Może ktoś siebie znajdzie w wózeczku. :-)

Przy tej okazji Jacek Leociak wspomniał dawną ulicę Nalewki. Ulica w zasadzie nie istnieje. Po powstaniu w getcie domy zostały zburzone przez Niemców. Po wojnie podczas przebijania ulicy Nowotki (obecnie Andersa) Nalewki niemal całkowicie zlikwidowano. Został tylko niewielki kawałek obok Arsenału, ze starym brukiem i szynami tramwajowymi. Gdy się w ten bruk dobrze wpatrzeć, widać ślady po kulach. Razem z ulicą odeszła też jej nazwa. Ten niewielki ocalały kawałeczek nosi nazwę Bohaterów Getta. Ulica Nalewki jest po drugiej stronie Andersa, istnieje jako uliczka osiedlowa. Trudno powiedzieć jakie cele przyświecały decydentom w latach 40-tych gdy zmieniali nazwy ulic.

Wspomniany Jacek Leociak proponuje aby ulica Bohaterów Getta wróciła do pierwotej nazwy czyli do Nalewek. Mnie się to podoba. Nie wiem jednak czy mieszkańcy obecnej ulicy Nalewki będą zadowoleni, gdy dostaną nowy adres. Pozostawienie zaś, jak proponują niektórzy, osiedlowych Nalewek i utworzenie dodatkowo drugich przy Arsenale będzie bardzo mylące, zwłaszcza dla przyjezdnych. Może zostawić nazwę Bohaterów Getta ale dodać, że to dawne Nalewki? Ciekawa jestem jaka decyzję podejmie Komisja Nazewnictwa. Przy tej okazji dobrze by było i na ulicy Anielewicza zamieścić dobrze widoczną informację, że to przedwojenna ulica Gęsia.