Zakładki:
......
.......
........
.........
Dekret warszawski
E-varsaviana
Fotoblogi i blogi warszawskie
Informatory
Komunikacja warszawska
Różne
Warszawa
Warszawa - z obiektywu forumowiczów
Warszawa przedwojenna
Warszawa wojenna
Wycieczki po Warszawie z przewodnikami
Żydzi Warszawy

blogi










site statistics


poniedziałek, 22 sierpnia 2005
Plac Grzybowski i okolice.

Plac Grzybowski był najpierw rynkiem jurydyki Grzybów, jednej z najstarszych w Warszawie i założonej na rozstaju dróg prowadzących do Zamku Ujazdowskiego, wsi Służewiec i Starego Miasta. Z czasem drogi te przekształciły się w ulice Twardą, Graniczną i Królewską. Przy krzyżujących się drogach powstał trójkątny plac, obudowany ubogimi domkami i dworkami. Plac miał również połączenie w kierunku wschodnim przez ulicę Próżną z placem Zielonym (obecnie Dąbrowskiego). Odcinek drogi do Ujazdowa otrzymał nazwe Bagna.

Na środku placu stał niewielki klasycystyczny ratusz jednopiętrowy na planie kwadratu. Zbudowany był w 1786 roku według projektu Karola Bogumiła Schutza i uwieczniony został na obrazie Zygmunta Vogla. Gdy Grzybów przestał być jurydyką, ratusz nie był już potrzebny. Budynek przechodził różne koleje, na początku XIX wieku był nawet więzieniem. W 1830 roku został przeznaczony do rozbiórki i sprzedany na licytacji.

Około 1820 roku plac został obudowany klasycystycznymi kamieniczkami jedno- i dwupiętrowymi. Potem w epoce kapitalistycznej kamieniczki te zostały rozebrane a na ich miejscu powstały kamienice czynszowe. Kilka starych budynków ocalało przy ulicy Bagno.

Wygląd placu Grzybowskiego bardzo się zmienił, gdy zbudowano kościół Wszystkich Świętych. Kościół, projektu Henryka Marconiego, był budowany w trzech etapach: 1861 - 1867, 1874 - 1883. W 1892 roku zaczęto budować wieże. W pierwszych latach XX wieku plac został częściowo pozbawiony bruku a wraz z nim zginęły budy i kramy. W tym miejscu założono skwer i posadzono drzewa. Niektóre z nich pięknie rozrośnięte są do tej pory. Skwer jak wszystkie przed wojną był otoczony ozdobnym, żelaznym ogrodzeniem.

W okresie międzywojennym plac był żywym ośrodkiem handlowej dzielnicy, pełnym sklepików, warsztatów, a nawet malutkich fabryczek. Dominowała branża handlu żelazem i innymi metalami. Towarzyszyła temu atmosfera ruchliwości i gwaru. Teren był zamieszkany głównie przez Żydów.

W czasie okupacji Plac Grzybowski z kościołem, sąsiednimi ulicami i całym prawie Grzybowem znalazł się w obrębie getta. Przesiedlano tu masowo ludność żydowską z Królewskiej, Zielnej i Świętokrzyskiej.

W 1945 roku tereny te były gruzowiskiem ze zrujnowanym w dużej części kościołem. Odbudowa miała polegać na rekonstrukcji zabytkowej obudowy placu wraz z fragmentami ulicy Bagno i Granicznej oraz kościoła, zgodnie z postulatami konserwatorskimi. Na terenach leżących od południa za Świętokrzyską miały być zbudowane punktowce.

W okresie planu sześcioletniego projekt odbudowy Placu Grzybowskiego uległ całkowitej, dramatycznej zmianie. Narodziła sie koncepcja utworzenia drugiego placu, usytuowanego między wschodnią ścianą placu Grzybowskiego a poszerzoną Marszałkowską. Miał powstać wzdłuż Próżnej i być otwarty na Marszałkowską z jednej strony a z drugiej na plac Grzybowski. W związku z tym ocalałe cudem stare budynki na ulicy Próżnej miały być wyburzone. Na szczęście projekt ten, autorstwa arch. Kazimierza Marczewskiego nie doczekał sie realizacji.

Następne projekty zakładały pełną rekonstrukcję kościoła, zachowany historyczny układ placu wraz z istniejącymi kamienicami na ulicy Bagno. Wszystkie przewidywały rekonstrukcje budynków zabytkowych ale jednocześnie wyburzenie domów na Próżnej 7, 9, 12 i 14. Zamiast tych kamienic projektowano jednolitą ścianę budynków o 4 i 5 piętrach.

Gdy zaczęto przebijać poszerzoną Świętokrzyską na zachód od Marszałkowskiej, wyburzono dużą część przedwojennej zabudowy Grzybowa. Wtedy właśnie odsłoniła się bryła kościoła Wszystkich Świętych. Choć bardzo zniszczona, swoją monumentalnością robiła ogromne wrażenie, tym bardziej, że ta okolica Warszawy była bardzo zniszczona i pusta. Pałac Kutury już wtedy stał. Projekt odbudowy tego rejonu przewidywał zabudowę obrzeżną w postaci wysokich , siedmiopiętrowych gmachów, zasłaniających widok na kościół od strony PKiN. Budowa ogromnego gmachu w odległości 15 metrów od kościoła, a nawet w pewnym miejscu 10-ciu, powodowała protesty architektów. Mimo to kościół został zasłonięty, podobnie jak na placu Zbawiciela. Zrezygnowano natomiast z budowy bloków wzdłuż nowo projektowanej Rysiej i Zielnej. Bloki ze Świętokrzyskiej odcięły ulicę Bagno od sieci ulic w tym rejonie. Znana przedwojenna handlowa ulica została zmarginalizowana. Tu mieścił się przedwojenny Pociejów czyli handel starzyzną. Nazwa ulicy wzięła się stąd, że biegła ona przez tereny podmokłe, oszuszone w drugiej połowie XVIII wieku. W czasach Królestwa Polskiego została zabudowana jedno- i dwupiętrowymi domami.

Po powstaniu z całej ulicy pozostały cztery kamienice. Zostały one odbudowane przez prywatnych właścicieli w latach 1946 - 1947. Choć dwie z nich nie przedstawiały wielkiej wartości architektonicznej, wszystkie zostały wpisane na listę budynków zabytkowych. We wszystkich na dole były sklepiki i różne warsztaciki rzemieślnicze, wojna nie zmieniła charakteru ulicy. Poniewaz handel szedł tu doskonale, powstawało coraz więcej bud, stawianych przeważnie nocą. Targowisko wkrótce doszło do Zielnej z jednej strony a z drugiej do sąsiedztwa kościoła. Natomiast skwer, leżący po środku placu zabudowano barakami, w których znalazły pomieszczenia składy materiałów różnych przedsiębiorstw miejskich.

Władze miejskie słabo tolerowały niekontrolowany rozwój handlu w tym rejonie. Zdecydowały się obszar ograniczony ulicami: Bagno, Zielną, Królewską i wschodnią pierzeją placu Grzybowskiego przeznaczyć na budownictwo mieszkaniowe - osiedle Grzybów. Planowano zachować budynki zabytkowe przy ulicy Bagno, natomiast Próżna była w przyszłości przewidziana do rozbiórki. Gmach Cedergrenu czyli PASTY miał otrzymać towarzytwo trzech budynków. Mało kto wie, że PASTA wyznaczała przed wojną środek Warszawy. Na dachu stał żelazny słupek jako punkt triangulacyjny.

Projekt nie doczekał się realizacji. W czerwcu 1962 roku została wydana nowa lokalizacja na osiedle. Tym razem objęła ona również ulicę Bagno. Konserwator zgodził sie na skreślenie budynków zabytkowych z listy. Wkrótce rozpoczęła się ich rozbiórka oraz wszystkich samowolnie postawionych bud. Bagno przestało istnieć. Osiedle Grzybów powstało w latach 1962 - 1967.

Wschodnia część przedwojennego placu jest widoczna niżej na zdjęciu.

Inaczej potoczyły sie losy północno - zachodniej strony placu. Tu wytyczne były niezmienne, należało zachować historyczną zabudowę. Kamieniczki pod numerami 8 i 10, pochodzące z czasów klasycystycznej zabudowy placu, były cennym zabytkiem. Miały spalone mury i szybko zostały odbudowane. Projekt był zrobiony w roku 1946 a odbudowa dwa lata później. Na parterach znalazły przytulisko sklepiki a na górze były mieszkania. Sklepiki są do dzisiejszego dnia, wspaniale kontynuując przedwojenny handlowy charakter Grzybowa. Jeszcze dziś jak przed prawie półwieczem można kupić tu liny konopne, linki stalowe, krany, części samochodowe. Do niedawna były w sprzedaży nawet kafle do pieców. Kamieniczki te zostały niedawno pięknie odnowione i ze zrewaloryzowaną Próżną stanowiłyby atrakcje tego rejonu miasta.

Dalsze kamieniczki w kierunku Twardej, będące doskonałymi przykładami charakterycznego budownictwa warszawskiego w połowy XIX wieku zostały wyburzone wraz z oficynami w latach 50-tych. Bardzo długo nic się na odzyskanych placach nie działo. W koncu zdecydowano się na odbudowanie w stylu nawiązującym do wcześniej odbudowanych dwóch kamienic. I tu, podobnie jak wcześniej, partery przeznaczono na sklepy a piętra na mieszkania. Planowana była jednolita zabudowa aż do skrzyżowania z Emilii Plater. Ostatecznie jednak powstał tu budynek Teatru Żydowskiego, niezgodnie z założeniami wg których miał byc elementem zabudowy obrzeżnej i przylegać do ściany szczytowej poprzednego budynku. Wejście jest tak zaprojektowane, że uniemożliwia dalszą zabudowę ściany placu.

Plac Grzybowski, będący przed wojną w centrum miasta, jest teraz jakby na uboczu. Utracił swe historyczne połączenia z głównymi ulicami. Próżna kończy się na Zielnej, Graniczna - na parkingu. Szczęśliwie ocalał trójkątny kształt. Granitowa kostka, pamiętająca jeszcze carskie czasy została zalana asfaltem. Była bardzo uszkodzona w czasie powstania. Są również tory tramwajowe. Zaraz po wojnie była tu awaryjna pętla. Przed wojną Twardą do Królewskiej przez plac jeździł tramwaj.

Jak plac Grzybowski wyglądał przed wojną, można zobaczyć na przedstawionych kilku fotografiach.

poniedziałek, 08 sierpnia 2005
Pierwszy podziemny budynek w Warszawie

Do lat siedemdziesiątych na tym terenie był Park Ujazdowski. Potem pojawiła się baza MPRO z koszmarną budą. Trzy lata temu baza zaczęła się zwijać, ale teren do parku już nie wrócił. Zaś MPRO postanowiło zostać inwestorem i postawić na miejscu bazy czteropiętrowy przeszklony biurowiec, pasujący tu jak pięść do nosa. Alarm podniósł zarząd Towarzystwa Opieki nad Zabytkami. Ówczesny wicedyrektor Śródmieścia, Tadeusz Miętus i jednocześnie były prezes MPRO bardzo projekt zachwalał. Podobnie drugi były prezes i w tym czasie SLD-dowski wiceprezydent Warszawy Jacek Zdrojewski.

Notable partyjni i samorządowcy chcieli złamać obowiazujące przepisy, dopuszczające w tym miejscu tylko zieleń i bazę ogrodniczą. Kilka lat wcześniej udało im się dostać zgodę na budowę, ale unieważnił ją prezydent. Wówczas lokalni działacze z SLD zaczęli naciskać na urzędników, aby sporny teren zamienić na budowlany. Skarżył sie wtedy na to Jerzy Rutkiewicz z Biura Planowania rozwoju Warszawy. Urzędowo przewidywano tu jedynie niskie obiekty. MPRO nie dawało za wygraną. Liczyło na to, że może najbliższe wybory coś zmienią. Tak się jednak nie stało.

Obecnie MPRO przedstawiło nowy projekt autorstwa znanej pracowni JEMS. Będzie to pierwszy w Warszawie budynek schowany w ziemi, o kształcie kopca, pokrytego trawą, po której będzie można spacerować.
pokaż powiększenie

W "Stołecznej" są dwie różne oceny projektu i szkice do niego.

Dr Magdalena Staniszkis, architekt, autorka planu Śródmieścia z lat 80.: - Bardzo się cieszę, że w tym miejscu powstanie taki budynek. Park Ujazdowski to prestiżowa lokalizacja, dlatego trzeba forsować porządny projekt architektoniczny. Powinien być to obiekt zintegrowany z zielenią. Porośnięty trawą budynek, który ozdobi park, to jedyna słuszna koncepcja.

Dr Andrzej Kiciński, architekt i urbanista, autor studium Ujazdowa: - Teoretycznie koncepcja jest interesująca, ale moim zdaniem za wiele w niej pionowych ścian. Podoba mi się pomysł wejścia z parku na szczyt wzniesienia, z którego widać Sejm. Krytycznie jednak podchodzę do pionowej przeszklonej ściany od strony parku. Bardziej pasowałoby tu łagodne zbocze na całej długości, po którym można dostać się na szczyt budynku. Taka ściana musi naruszyć krajobraz parku.

Mnie się filozofia budynku podoba, natomiast jeśli chodzi o widok od strony parku, zgadzam się z Andrzejem Kicińskim. Lepsze byłoby łagodne zbocze, zamiast szklanej ściany. Może jeszcze będą jakieś zmiany w projekcie...

poniedziałek, 01 sierpnia 2005
Wybuch Powstania Warszawskiego

Dowództwo AK do połowy lipca 1944 roku nie przewidywało walk z Niemcami w Warszawie, zdając sobie sprawę z braku szans na zwycięstwo. Zmiana nastąpiła 21 lipca, gdy Bór – Komorowski stwierdził, że miasto powinno być wyzwolone polskimi rękoma na krótko przed spodziewanym wejściem wojsk radzieckich. Wypadki, które doprowadziły do zmiany decyzji są trudne do określenia, gdyż brakuje dokumentów i nie wszyscy biorący udział w spotkaniach i naradach żyją. Poza tym zebrane wcześniej relacje członków sztabu AK są w niektórych miejscach sprzeczne. Po upadku powstania dwóch wyższych oficerów AK przekazało do Londynu informację, że decyzja wszczęcia powstania została narzucona Borowi – Komorowskiemu i Delegatowi Rządu na kraj – Jankowskiemu.

Na wniosek gen. Okulickiego powstanie, mające na celu opanowanie miasta, miało się rozpocząć tuż przed wejściem Rosjan do Warszawy. Niemców w Warszawie ogarnęła panika, która trwała od 23 do 26 lipca. Na walnej odprawie KG AK 26 lipca padła sugestia aby powstanie zaczęło się 28 albo 29 lipca. Było bardzo mało broni, również brakowało amunicji. Płk. „Monter” uważał, że do zadań zaczepnych starczy mu jej na 3, 4 dni a do obrony na dwa tygodnie. Liczył na broń zdobyczną i zrzuty.

24 lipca Ludwig Fischer, gubernator Dystryktu Warszawskiego wydał odezwę do ludności warszawskiej aby nie wierzyła w zbliżanie się Armii Czerwonej do Warszawy. Jednocześnie Niemcy ściągali swoje dywizje pancerne nad Wisłę. 27 lipca Fischer wydał rozporządzenie, aby następnego dnia 100 tysięcy ludzi stawiło się do robót fortyfikacyjnych. Warszawiacy zignorowali to całkowicie. Płk. Chruściel obawiając się, że młodzież zostanie zmuszona do tych robót, co by rozbiło oddziały, wydał rozkaz alarmowy do zgrupowania się na stanowiskach wyczekiwania na godzinę „W”.

Następnego dnia w warunkach konspiracyjnych zebrało się 80% żołnierzy okręgu. Mobilizacja udała się całkowicie, jednak Bór – Komorowski rozkazał pogotowie odwołać i postanowił, że walki się rozpoczną, gdy Rosjanie przełamią obronę niemiecką.

Na spotkaniu sztabu 29 lipca stwierdzono, ze sytuacja jeszcze do wybuchu powstania nie dojrzała, ale zostały podjęte dwie decyzje. Pierwsza, że powstanie wybuchnie o godzinie 17-tej i druga, że decyzja określająca termin wybuchu zostanie podana dzień wcześniej, ponieważ „Monter” twierdził, że wystarczy mu 12 godzin na mobilizację.

Wieczorem 29 lipca o godz.20.15 radio Moskwa nadało wezwanie do ludności Warszawy. Były tam słowa: „Dla Warszawy, która się nigdy nie poddała i nigdy nie ustała w walce, godzina czynu wybiła. (...) przez bezpośrednią czynną walkę na ulicach Warszawy (...) nie tylko przyspieszymy chwile ostatecznego wyzwolenia, ale ocalimy również majątek narodowy i życie waszych braci.” Następnego dnia radiostacja ”Kościuszko” powtórzyła wezwanie do walki 4 razy. „Ludu Warszawy. Do broni. Niech ludność cała stanie murem wokół KRN, wokół warszawskiej Armii Podziemnej. Uderzcie na Niemców. Udaremnijcie ich plany zburzenia budowli publicznych. Pomóżcie Czerwonej Armii w przeprawie przez Wisłę...”

Po południu 30 lipca przybyły z Londynu emisariusz AK opisał sytuacje międzynarodową i powiedział, że Warszawa nie może liczyć na wielkie zrzuty broni. Dowództwo AK znów doszło do przekonania, ze jeszcze za wcześnie na powstanie.

Tymczasem na przedpolu Warszawy zaczynał się bój radziecko – niemiecki o Warszawę. Rosjanie początkowo odnosili sukcesy ale wieczorem 31 lipca szala zwycięstwa zaczęła się przechylać na stronę niemiecką.

Zebrany 31 lipca rano sztab AK wiedział, ze Rosjanie są w Radzyminie, nie znał natomiast całej sytuacji. Okulicki żądał wydania rozkazu do powstania, Chruściel uważał, ze jest za mało broni. Przy głosowaniu 3 osoby opowiedziały się za powstaniem, 4 były przeciw. Następne spotkanie KG AK miało być 1 sierpnia o godzinie 15. Tymczasem o godz. 17 przyszedł „Monter” z meldunkiem, że pod Praga są czołgi radzieckie i czas na wystąpienie. Wezwany do przypieczętowania decyzji o powstaniu delegat rządu Jankowski miał sporo wątpliwości, jednak gen. Pełczyński przekonał go, że Rosjanie nie zatrzymają ofensywy, bo zajęcie Warszawy jest w ich interesie. O godzinie 18 została podjęta decyzja, że jutro 1 sierpnia rozpoczyna się powstanie, aby zdążyć przed wejściem Armii czerwonej do Warszawy. Przybyły później płk Iranek – Osmecki, szef Oddzialu Operacyjnego, uważał, że optymistyczny meldunek „Montera” jest przesadzony i niezgodny z rzeczywistością. Jednak gen. Bór – Komorowski stwierdził, że już za późno na odwołanie decyzji, bo sądził, że „Monter” już wydał rozkaz mobilizacyjny.

Trzej generałowie podejmujący decyzję o powstaniu byli pewni, że będzie ono krótkie, najwyżej trzydniowe, przy osłabionych Niemcach. Wydawało im się, ze Rosjanie uderzą z zewnątrz i miastu zostanie oszczędzony los Stalingradu. Dziś trudno jest ocenić z całkowitą pewnością, jakie względy nie pozwoliły wejść Rosjanom w sierpniu 1944 roku do Warszawy. Jan Ciechanowski w książce „Powstanie Warszawskie” na podstawie przeanalizowanych dokumentów uważa, że raczej wojskowe. W dniach 4 i 5 sierpnia wojska radzieckie poniosły klęskę w starciu z Niemcami. Jednoznacznie nie można jednak tego stwierdzić, gdyż nie ma dostępu do archiwów radzieckich.

Rozpoczął sie dramat Warszawy...