Zakładki:
......
.......
........
.........
Dekret warszawski
E-varsaviana
Fotoblogi i blogi warszawskie
Informatory
Komunikacja warszawska
Różne
Warszawa
Warszawa - z obiektywu forumowiczów
Warszawa przedwojenna
Warszawa wojenna
Wycieczki po Warszawie z przewodnikami
Żydzi Warszawy

blogi










site statistics


niedziela, 31 lipca 2011
Wystawa "Budujemy nowy dom"

warszawa



Gdy po pracy z Pragi wracam pieszo,
mijam domów nowy rząd
i nad brzegiem staję, by nie spiesząc
na stolicę popatrzeć stąd.
Bo tam Stare Miasto podnosi się już,
różowy Mariensztat
uśmiecha się tuż...
Na prawo most, na lewo most,
a dołem Wisła płynie,
tu rośnie dom, tam rośnie dom
z godziny na godzinę.
A po Wiśle kajaki pływają,
robotnicy po pracy śpiewają.
Wciąż większy gwar, wciąż więcej nas
w Warszawie, najmilszym z miast
"Na prawo most, na lewo most" Helena Kołaczkowska




W DSH jest wystawa "Budujemy nowy dom" poświęcona odbudowie Warszawy w pierwszym okresie, w latach 1945 - 1952 z komentarzem Jerzego S. Majewskiego i Tomasza Markiewicza. Fotografie, z których część jest pokazywana pierwszy raz, zostały zrobione przez, między innymi, Karola Pęcherskiego, Zbyszka Siemaszkę, Zdzisława Wdowinskiego.

Odbudowa Warszawy jest oceniana niejednoznacznie. Z jednej strony była wyrazem nieprawdopodobnej determinacji warszawiaków i rządu, z drugiej robiono wiele aby odbudowywane miasto nie przypominało za bardzo przedwojennej, kapitalistycznej Warszawy. Wpływ miały i warunki polityczne, i poglądy części decydentów z BOS z przedwojennej grupy Praesens, zapatrzonych bezkrytycznie w wizje Le Corbusiera. Chcieli wybudować nowe miasto wg założeń Karty Ateńskiej Z kolei względy polityczne prowadziły do wyburzania kamienic, aby przedwojenni "kamienicznicy" nie mieli do czego wracać, zwłaszcza w Śródmieściu. O ile było oczywiste, że nie warto odbudowywać ciemnych podwórek studni, gdzie nigdy nie docierało słońce, o tyle burzenie wszystkiego jak leci było celowym wandalizmem. Odbudowa była ograniczona również możliwościami materiałowymi i technicznymi. pokaż powiększenie

Pomysły na odbudowę Warszawy mieli wszyscy. Między innymi działacz samorządowy Ludwik Gościński. Proponował taki wygląd miasta:
Kilkanaście ulic głównych, biegnących równolegle do Wisły, połączonych ulicami bocznymi. W odległości przynajmniej 20 m od ulicy wznoszą się stupiętrowe gmachy(...)
600 gmachów, mogących pomieścić 2 miliony ludzi, wznosi się wzdłuż 10 - 15 ulic 10-kilometrowej długości. Ulice biegną równolegle do Wisły z jednej i drugiej strony rzeki.
Poza sklepami żywnosciowymi i drogeriami, które znajdują się w każdym gmachu mieszkalnym, istnieją tylko domy towarowe z uniwersalnym zaopatrzeniem, rozmieszczone przy ulicach zamieszkałych. Hurtownie zajmuja osobną dzielnicę handlową. Fabryki oraz koszary znajdują się poza obrębem dzielnic zamieszkałych, fabryki po prawym brzegu rzeki, aby przeważający u nas wiatr zachodni nie nanosił do miasta dymu i kurzu fabrycznego
pokaż powiększenie

Były dyskusje nad sensem odbudowy zabytków. Stare Miasto zostało odbudowane dzięki nieustępliwości Jana Zachwatowicza. Jest na liście liście Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO od 30 lat.

BOS sporządzało bardzo dokładne dokumentacje stojących kamienic. Dzięki niemu wiemy w jakim stanie była Warszawa i poszczególne domy. Wiosną tego roku archiwum BOS zostało wpisane na listę "Pamięć Świata" zawierającą najcenniejszych zbiory dokumentacyjne ludzkości.

Na wystawie możemy zobaczyć pojedyńcze arkusze oceny stanu technicznego kamienic. Bardzo ciekawe są te zapisy. Zdjęcia z kolei pokazują migawki jak było odbudowywane miasto i jak wygladało zaraz po zakończeniu wojny. Jest pierwszy raz chyba pokazana rozległa panorama terenu, na którym powstaje Pałac Kultury. Jeszcze widać kamienice, które wkrótce zostaną wyburzone.

Wystawa jest dostępna do października. Warto zobaczyć, bo niektóre zdjęcia są unikatowe.

Literatura: "Zbudować Warszawę piękną" praca zbiorowa, wyd. TRIO

czwartek, 14 lipca 2011
Orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego - dekret warszawski.

warszawa

Niedawno Trybunał Konstytucyjny wydał orzeczenie w sprawie odszkodowań na utracone grunty i budynki na skutek działania dekretu Bieruta.

Zapisy dekretu znosiły własność prywatną nieruchomości w Warszawie. Była jednak prawna możliwość odwołania się od tej decyzji ale dotyczyła tylko właścicieli kamienic, jeśli istniejąca zabudowa nie kłóciła się z planem zagospodarownia. Na odwołanie się przewidziano 6 miesięcy. Odwołało się 17 tysięcy osób. Mało kto odzyskał prawo własności. Większość osób nie otrzymała żadnej odpowiedzi albo otrzymała decyzję odmowną. Wielu mieszkańców nie reklamowało decyzji wywłaszczeniowej, bo albo nie było ich w kraju albo zwyczajnie bali się protestować. Oni właśnie nie mają prawa ani do odszkodowania ani do odzyskania swojej własności, bo nie odwoływali się w trybie ustawowym. W lepszej sytuacji są właściciele domów jednorodzinnych i placów pod zabudowę jednorodzinną, bo nie musieli się odwoływać, więc mają prawo do odszkodowania.

Trybunał orzekł, że takie niezrozumiałe różnicowanie jest sprzeczne z konstytucją i zobowiązał Sejm do zmiany przepisów.

Wg wyliczeń Ratusza, oznacza to wydatkowanie 15 mld złotych na odszkodowania przez Warszawę, więcej niż wynosi roczny budżet.

Rozumiem ból urzędu miasta, ale można było się takiego orzeczenia spodziewać. Koszty odszkodowań są moim zdaniem mocno zawyżone. Kamienice można zwrócić w naturze. Podobnie z placami. Jeśli place stoją puste i nie ma dla nich planu zagospodarowania, można je przecież oddać. Ale zwracać należy z głową, żeby nie powtórzyła się sytuacja, którą stworzył zwrot działki panu Kossowi. Z nim miasto powinno było się dogadać i plac odkupić, bo zwrócono mu działkę, z której praktycznie nie może korzystać. Słabo sobie teraz wyobrażam zwroty kawałków trawników w centrum, z których właściciele nie będą mieli żadnej korzyści. Odszkodowanie powinno być faktycznie odszkodowaniem a nie kpiną z człowieka, który ośmielił się upomnieć o swoją własność. pokaż powiększenie

Jeszcze kilka lat temu ekipa byłego prezydenta Warszawy, Lecha Kaczyńskiego, też chciała coś uszczknąć z dekretu Bieruta kosztem ludzi. Sposób wykonywania postanowień dekretu zależał od decyzji ówczesnej władzy. W centrum Warszawy odbierano kamienice wraz z działkami na których stały. Na peryferiach bywało inaczej. Mieszkańcy tracili prawo własności do działki ale domów im nie zabierano. Więc sobie spokojnie mieszkali przez dziesięciolecia. I nagle urzędnicy Kaczyńskiego się zaktywizowali, bo akurat nadchodził termin, że wywłaszczeni mogliby się starać o ponowne nabycie własności przez zasiedzenie. Ratusz chciał zmusić ludzi, aby wzięli w dzierżawę od miasta to, co im przed półwieczem ukradziono. Opornym groził eksmisją. Dotyczyło to osób, które po 1989 roku nie złożyły wniosku o zwrot nieruchomości. Na składanie był wyznaczony krótki termin i nie wszyscy o tym wiedzieli. Z tych, którzy złożyli wniosek, bardzo niewiele osób odzyskało place pod domami.

Różne są komentarze o orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego. Niektórzy uważają, że spadkobiercom nie należy niczego zwracać, bo mogliby odzyskać kamienice odbudowane przez miasto, bo przecież Warszawa w 1945 roku była w gruzach. To niezupełnie tak. Przedwojenna Warszawa niemal całkowicie była w rękach prywatnych. Po wojnie pierwsi rzucili się do odbudowy właściciele i odbudowali kilkanaście tysięcy domów. Potem władze im odbudowane domy często zabierały lub burzyły. Mało kto wie, że na 34 odbudowane w 1946 roku kamienice na Nowym Świecie tylko dwie były postawione ze środków państwowych. 32 odbudowała prywatna inicjatywa, miedzy innymi Blikle i Bazarnik. Jest o tym informacja w 7 numerze "Stolicy" z 1946 roku. W 1947 roku na Krakowskim Przedmieściu 5 kamienic między Trembacką z placem Zamkowym odbudowali przedwojenni własciciele. Były to: kamienica Cechu Krawców, kamienicę pod numerem 43 odbudowywał rzeźbiarz Twarowski na mieszkania prywatne i swoją pracownię. Kamienice z numerami 67 i 69, które były całkowicie zburzone w 1939 roku też były przygotowywane do odbudowy. Kamienica pod nr 69 była odbudowywana od fundamentów w stylu zabytkowym ale z nowoczesnym wnętrzem. W kamienicy nr 81 ocalały ściany i w 1947 roku zaczęto ją odgruzowywać aby odbudować.
pokaż powiększenie

Tomasz Markiewicz w opracowaniu "Prywatna odbudowa Warszawy" podaje wiele przykładów odbudowywania swoich domów przez warszawiaków.

Cała Chmielna od Nowego Światu do Marszałkowskiej została odbudowana przez osoby prywatne. W 1945 roku z kredytów prywatnych wyremontowano około 300 mniej uszkodzonych domów a z kapitałów prywatnych około 200 domów z lokalami handlowymi.

Jedną z osob odbudowujących swój dom był przedwojenny dyrektor zakładów Philipsa przy Karolkowej, Artur Auterhoff. Rodzina wróciła już zimą 1945 roku do Warszawy i podjęła odbudowę zniszczonego domu, spieniężając rodowa biżuterię. Roboty były prowadzone sposobem gospodarczym. Dwa mieszkania zostały odbudowane przy pomocy lokatorów, którzy zostali za to zwolnieni z płacenia czynszu przez 5 lat. Dom był gotowy do zamieszknia w 1947 roku. W roku 1950 rodzinie wprowadzono do budynku w asyście milicji lokatorów kwaterunkowych. Mało tego, zabrano im część ich 90-metrowego mieszkania. Pozostawiono im łaskawie 40 metrów, w pozostałej częsci zamieszkały osoby obce. Dopiero w 1972 roku córka Auterhoffa odzyskała pozostałą część mieszkania. Grunt nie jest jej własnością do tej pory.

Bardzo podobnie potoczyły sie losy Józefa Kammlera z Mokotowa, właściciela przedwojennej firmy montującej urządzenia sanitarne. W 1945 roku zaczął odbudowywać swoje domy przy Wiktorskiej 17 i Dożynkowej 8. Budynek przy Wiktorskiej został w czasie Powstania Warszawskiego uszkodzony w 75%. Przed wojną tu była siedziba firmy. Reaktywował ją w 1945 roku. W 1954 roku został zmuszony do likwidacji firmy. Wcześniej odbudowane domy objęto kwaterunkiem. Potomkom Józefa Kammlera udało sie po 1989 roku odzyskac prawa własności do tych dwóch budynków, ale grunt, na którym stoją budynki, zgodnie z dekretem Bieruta jest dzierżawą od gminy.

Ciekawe są dzieje pałacu Potockich z Miodowej. Rodzina zaczęła odbudowywać pałac zimą 1945 roku. Środki pieniężne pochodziły ze sprzedaży dzieł sztuki zgromadzonych w pałacu w Krakowie. Warszawski pałac przy Miodowej odbudowany został do pierwszego piętra. Potem władze zakazały prowadzenia dalszych prac. Odbudowana została jedynie w całości kamienica przy Podwalu 5. W pałacu przy Miodowej mieścił się zarząd miasta w czasie prezydentury Lecha Kaczyńskiego. Choć rodzina po wielu latach wygrała sprawę w sądzie o zwrot pałacu, nie mogła sie pozbyć uciążliwych lokatorów związanych z partią mającą w nazwie słowa prawo i sprawiedliwość. pokaż powiększenie

W 1948 roku Naczelna Rada Zrzeszen Kupieckich po odtworzeniu swojej organizacji postanowiła kupić lub odbudować dom na swoją siedzibę. Wybór padł na kamienicę przy Oboźnej 8, zniszczoną w 81%. Budowę rozpoczęto w kwietniu 1948 roku a środki pochodziły ze składek członkowskich i kredytu z BGK i Naczelnej Rady Odbudowy Warszawy. Pożyczka z ZROD została uzalezniona od udziału kupców z całej Polski. W 1949 roku budynek został zasiedlony, do końca 1951 roku spłacono wszystkie kredyty. W nagrodę za aktywność w odbudowie władze państwowe zabrały ten gmach właścicielom w 1953 roku i przekazały Uniwersytetowi Warszawskiemu. Zrzeszenie Kupieckie dostało w zamian lokale zastępcze przy Pięknej 66a i Lwowskiej 13, które również odebrano prawowitym właścicielom.

Podobne bezprawie odbywało się po drugiej stronie Wisły. Przy Okrzei stoi zdewastowana kamienica pod numerem 26. Przed wojną była najpiękniejsza w tej okolicy. Zdobiły ją potężne sowy z rozpostartymi skrzydłami i płaskorzeźby oraz oryginalna elewacja z różnokolorowego klinkieru. Uszkodzenia z 1939 roku ostatni właściciel naprawił na własny koszt, choć nie pobierał w czasie okupacji czynszów od lokatorów. Po wojnie władze obciążyły dzieci jako spadkobierców podatkiem od wzbogacenia się w wysokości prawie 2 milionów złotych. To była kwota nie do zapłacenia, więc spadkobiercy zrzekli się kamienicy na rzecz Skarbu Państwa. Kamienica poza uszkodzonym i wcześniej naprawionym dachem wyszła w zasadzie z wojny bez szwanku, nie licząc śladów po kulach. Jeszcze w latach pięćdziesiątych była piękna. Przez kilkadziesiąt lat zarządu komunalnego zamieniła się w ruderę. Prawowita właścicielka, Monika Masslaska - Dobrowolska odzyskała dom w 2008 roku po 18 latach procesowania się. W "Ostańcach" Magdaleny Stopy i Jana Brykczyńskiego mówi, że gdy tylko dom odzyskała, natychmiast pojawiła się u niej komisja z urzędy konserwatorskiego z pretensjami, że dom jest w złym stanie. W rejestrze zabytków kamienica znajduje się od 2005 roku. Jakoś przedtem jej zły stan nikomu nie przeszkadzał. pokaż powiększenie

Tomasz Markiewicz w swojej pracy zamieszcza informację, że na 24338 budynków po obu stronach Wisły za całkowicie zniszczone uznano 11229, za możliwe do odbudowy - 3879, a budynki wymagające niewielkiego remontu - 9230. Statystyka jest niepełna, bo nie uwzględniono tutaj miasteczka Powązki, terenu Cytadeli, terenu byłego getta oraz terenu, gdzie miał powstać Pałac Kultury oraz Czerniakowa, Sielec i Sadyby.

Literatura: "Prywatna odbudowa Warszawy" Tomasz Markiewicz, "Ostańce kamienice warszawskie i ich mieszkańcy" Magdalena Stopa, Jan Brykczyński.