Zakładki:
......
.......
........
.........
Dekret warszawski
E-varsaviana
Fotoblogi i blogi warszawskie
Informatory
Komunikacja warszawska
Różne
Warszawa
Warszawa - z obiektywu forumowiczów
Warszawa przedwojenna
Warszawa wojenna
Wycieczki po Warszawie z przewodnikami
Żydzi Warszawy

blogi










site statistics


piątek, 31 lipca 2009
Ballada o Warszawie

warszawa Wiatr niesie nocą z niewiadomej strony
stłumiony palby gniew.
Strzelnice okien puste oczodoły
dekoracje nieludzkiej komedii
co noc je malują w demioniczny połysk
ci, którzy tutaj polegli.
I z pośród ruin w noc złą i chmurną
patrole przez Nowy Swiat
słyszą w rytm kroków tango nocturno
tango z przed wielu lat.
Jerzy Braun "Ballada o Warszawie"

Obchodzimy 65 rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. Znów wraca niekończący się spór, czy zryw był koniecznością, czy moment ogłoszenia rozpoczęcia walk był dobrze wybrany, czy Powstanie miało wpływ na losy kraju. I wreszcie najważniejsze- czy ci, którzy wzięli na swoje sumienie danie hasła do rozpoczęcia walk nie popełnili przestępstwa.

Przypomnę, co spowodowało myśl o rozpoczęciu Powstania.

W ostatnim tygodniu lipca wojska radzieckie energicznie parły do przodu. Linia niemieckiej obrony na Bugu przestała istnieć. Niemcy w popłochu wycofywali się na zachód. Przez Warszawę przechodziły tłumy obdartych, brudnych i wymęczonych niemieckich żołnierzy. Cywilna ludność niemiecka w panice uciekała w kierunku Łodzi. Każdego wieczoru nad Warszawą latały radzieckie samoloty wywiadowcze i bombardujące. pokaż powiększenie

W tej sytuacji 25 lipca płk Antoni Chrusciel - "Monter" otrzymał od gen. "Bora" rozkaz gotowości do podjęcia walk. Jednak już 27 lipca sytuacja się zmieniła. Niemcy powrócili do Warszawy. Znów zaczęły się aresztowania Polaków. Wpadło kilka konspiracyjnych akowskich magazynów broni. Na ulicach Warszawy pojawiły się czerwone plakaty grożące surowymi reperesjami tym, kórzy rozpowszechniają fałszywe wiadomosci o sytuacji politycznej oraz wszystkim dezorganizującym życie codzienne, np. nieprzychodzącym do pracy. Gubernator Fischer, który podpisał odezwę, wyraził nadzieję, że Warszawa będzie broniona przed wojskami radzieckimi przy pomocy jej mieszkańców.

27 lipca o godz. 17 przez megafony ogłoszono zarządzenie Fischera - w piątek 28 lipca o godz. 8 rano w sześciu wyznaczonych punktach Warszawy mieli się stawić mieszkańcy do kopania rowów strzeleckich. Przewidywano, że stawi się 100 tys. mężczyzn w wieku od 17 do 65 lat. Dowództwo AK obawiało się, że to może spowodować rozbicie oddziałów i w późnych godzinach popołudniowych został wydany przez "Montera" rozkaz gotowości do rozpoczęcia walk.

Następnego dnia Niemcy bezskutecznie czekali na warszawiaków chętnych do kopania rowów - rozporządzenie zostało niemal całkowicie zbojkotowane. W tym samym czasie tysiące młodych ludzi wędrowało przez miasto do miejsc zbiórek, gdzie mieli czekać na ogłoszenie godziny "W". Natomiast ludność cywilna w napięciu czekała na represje po bojkocie rozporządzenia Fischera.

Wszyscy pamiętający jeszcze tamte dni zgodnie podkreślają napiętą, dosłownie naelektryzowaną atmosferę w mieście. Choć przyszedł następny rozkaz KG AK, odwołujący godzinę "W" to ludziom już zapachniało wolnością. Mimo, że Niemcy wyraźnie umacniali się w Warszawie, minowali mosty, mieszkańcy jakby przestali się bać. 30 lipca na ulicach pojawili się kolporterzy jawnie rozdający prasę konspiracyjną. Wieczorem radiostacja "Kościuszko" czterokrotnie namawiała do akcji zbrojnej i pomocy Armii Czerwonej w przeprawie przez Wisłę.

Zdaniem wielu uczestników Powstania ono wybuchnąć musiało. Do walk doszłoby nawet bez oficjalnego ogłoszenia początku walk. Młodzi ludzie mieli dość życia w cieniu niemieckiego buta i wierzyli, że wreszcie będa mogli chwycić za broń. pokaż powiększenie

Latem 1943 roku Jerzy Braun napisał utwór "Ballada o Warszawie", w którym proroczo przewidział wydarzenia, które nastąpiły rok później. Wydrukowany został w prasie podziemnej jesienią 1943 roku. Pierwszy raz był recytowany w sierpniu 1944 roku w konserwatorium na Powiślu. W PRL został wydany drukiem w 1946 roku przez Zakład Salezjański w Warszawie.
Najpierw przyszedł ognisty deszcz, zapłonęły rzędami domy.
Dudniły grozą piwnice, gdy w ulice uderzały gromy.

Potem siekł metalowy grad, szczerbił ściany i hełmy żołnierzy.
Już nie liczył, nie pytał nikt, ile trupów na brukach leży.(...)

I właśnie o tej godzinie, gdy Bóg potępił miasto
i wstąpił w niebo dym pomsty ciemną i gęstą kurzawą

w najpokorniejszym przekorze, jak to się zdarza niewiastom
Słowem Pańskim po polsku zaczęła mówić Warszawa.

Poeta przewidział kleskę Powstania, wierzył jednak, że nie pójdzie ono na marne.

Nie chciałaś ty, Warszawo, wianka z gwiazd na głowę,
aż cię przepalił Bóg swym najdziwniejszym słowem.

Nie chciałaś ty niczego, jeno swobodnej woli,
aż cię przymusił ogniem stać się stolicą stolic.

pokaż powiększenie Na piramidzie klęski, na przenajwyższej górze
posadził cię na tronie w tej miłosnej purpurze.

I dziwią sie anioły i złoszczą się szatany,
że taką cię urodził i natchnął z krwawej piany.

Polsko w koronie z ognia, nasza warszawska święta
aniś wiedziała kiedy aniołem cię opętał.

Wierzyłaś tylko codzień, wiedziałaś przeczuciem wieszczym,
że przyjdzie Pański duch na sąd ten ostateczny.

I że się złuszczy zło i wykruszy gwałt i odpadnie,
a Słowo w misie ziemi jak ziarno zostanie na dnie.

Poprzednie wpisy o rocznicy wybuchu Powstania
Pierwsze chwile Powstania na Mokotowie
Dziewczęta z Parasola
Poezja i pieśń Powstania
Wybuch Powstania Warszawskiego

Ulica Krucza

warszawa


Śladami Wokulskiego, lichy jego uczeń,
Z duszą półromantyka, półpozytywisty
Włóczę sie tam i nazad, do późna po Kruczej,
Pod czarem prozy Prusa i nocy gwiaździstej

Na rogach, jak ćma nocna, wokół latarń kluczę
Usiłując odnaleźc po stronie parzystej
Bramę, do której Muza wręczyła mi klucze,
Adres, pod którym niegdyś odbierała listy.

"Na Kruczej" Stefan Godlewski



Ulica Krucza została wytyczona około 1770 roku. Około 1784 roku otrzymała swoją nazwę. W XVIII wieku te tereny były bardzo bagniste. Krucza zaczynała się przy Koszykowej i biegła do Nowogrodzkiej i tu się kończyła, ponieważ dalszy bieg uniemożliwiało bagno po północnej stronie Nowogrodzkiej, zwane krukiem. Stąd nazwa ulicy.

Krucza była w tym czasie siedzibą biedoty, bo nikt nie chciał mieszkać wśród bagien. W roku 1823 została przedłużona do Alej Jerozolimskich, ale niewiele na tym zyskała, bo w dalszym ciągu okoliczne mokradła odstraszały od zamieszkania. W 1819 roku była tylko jedna posesja związana numerem z Kruczą. Jeszcze wcześniej powstały oficyny na placyku przed obecnym Budimexem a w 1819 wybudowano tu część frontową.

Krucza była ulicą węższą od Marszałkowskiej, ale podobnie jak ona miała gęsto rozstawione przecznice, będące dawnymi drogami narolnymi. Charakter rozwoju miasta (bardziej na zachód niż południe) powodował, że przecznice były szybko zabudowywane a na Kruczej powstawały w zasadzie tylko kamienice narożne. Ruch budowlany ruszył po 1870 roku. Zaczęły powstawać czynszówki. Do dzisiejszych czasów przetrwały kamienice pod numerami 3 i 13. Pierwsza została wybudowana w latach 1882 – 1883 , druga 1889 – 1890. Kamienicy spod numeru 3 grozi obecnie rozbiórka. Trwają starania o wpisanie do rejestru zabytków. pokaż powiększenie

Kamienice tu budowane miały dość monotonny wygląd, nie wyróżniały się tak jak domy na Marszałkowskiej. Było to bardzo krytykowane i kamienice budowane po roku 1890 miały już ciekawszą architekturę i bogatsze wykończenie wnętrz. Z czasem, gdy domy zaczęła tu budować arystokracja i znani ludzie, kamienice bardzo zyskały na wyglądzie. Mieszkało na Kruczej dużo lekarzy, pod numerem 33 przez jakiś czas lokatorem był Henryk Sienkiewicz.

Od początku XX wieku północny odcinek ulicy słynny był z magazynów mód i pracowni kapeluszy damskich. Tak, przedwojenna Krucza we wspomnieniach to głównie kapelusze. Tu zjeżdżała cała elegancka kobieca Warszawa do licznych modystek. Przy okazji mogła się ubrać i obuć. W każdej kamienicy były sklepy. Jak nie z ubraniami to z wędlinami, owocami czy też mleczarniami. Były liczne apteki, cukiernie. Istniał tu nawet pensjonat i nocny lokal. Na zapleczach budynków egzystowały niewielkie zakłady przemysłowe.

Trzeba uruchomić wyobraźnię, aby przy patrzeniu na obecnie niemal pustą Kruczą, widzieć przedwojenny ruch. Przed wojną ulica była już ściśle zabudowana. Kamienice miały z reguły jedno podwórko. Można to zobaczyć w dwóch zachowanych kamienicach od południa. Ciekawostką Kruczej były sklepy z tzw. norymberszczyzną, bardzo atrakcyjne dla dzieci. Tu można było kupić pistolet na kapiszony czy gwiazdę szeryfa. Ulica była wąska, wybrukowana kocimi łbami ale ładnie zadrzewiona lipami. Między dorożkami i tłumem pieszych przeciskał się autobus.

Ulica Krucza została uwieczniona w „Lalce” Prusa. Tu, prawdopodobnie pod numerem 26, znajdowała się kamienica Łęckich. Prawdopodobnie, ponieważ opis niezupełnie pasuje do rzeczywistego wyglądu. Przypuszczenie, że tę kamienicę Prus miał na myśli, bierze się stąd, że mieszkał w tym czasie vis-a-vis pod numerem 25 i widział ja z okien.

Tak ją opisuje Prus: pokaż powiększenie

Dom był trzypiętrowy; miał parę żelaznych balkonów i każde piętro zbudowane w innym stylu. Za to w architekturze bramy panował jeden motyw, mianowicie wachlarz. Górna częśc wrót miała formę rozłożonego wachlarza, którym mogłaby się chłodzić przedpotopowa olbrzymka. Na obu skrzydłach bramy były wyrzeźbione ogromne prostokąty(…)

Prawdziwą osobliwość stanowiła sień wjazdowa, posiadająca bardzo lichą podłogę, ale za to bardzo ładne krajobrazy na ścianach. Było tam tyle wzgórz, lasów, skał i potoków, że mieszkańcy domu śmiało mogli nie wyjeżdżać na letnie mieszkania.

W czasie Powstania Warszawskiego Krucza długo była oazą spokoju. Jeszcze w pierwszych dniach września toczyło się tutaj normalne życie. Ludzie spacerowali ulicami, handlarze oferowali papierosy, jęczmień, z którego po zmieleniu robiono mąkę. Brakowało tylko wody. W kamienicy pod 17 była studnia, z której mieszkańcy ją brali. To było miejsce tragiczne, bo wstrzelili się w nie snajperzy niemieccy i codziennie ginęli ludzie stojący w kolejce z wiaderkami. Sytuacja zmieniła się po upadku Starówki, gdy mieszkańcy stamtąd przenieśli się do Śródmieścia Południowego a Niemcy skierowali w tym kierunku swój ogień. Po dwóch tygodniach Krucza niczym się nie różniła od innych ulic, przez które przetoczyło się Powstanie. pokaż powiększenie

Po wojnie Krucza zmieniła całkowicie swój wygląd. Poszerzona i zabudowana wyłącznie gmachami biurowymi, po godzinie 16-tej całkowicie pustoszała i cichła. Jedynie przy niewyburzonych jeszcze kamienicach i ruinach słuchać było jakieś głosy. Trochę życia wprowadził wybudowany w 1956 roku „Grand Hotel”. Potem postawiono domy mieszkalne. Dziś ulica niczym nie przypomina Kruczej przedwojennej.

poniedziałek, 27 lipca 2009
Panoramy Warszawy - wystawa

warszawa Powracajmy do Wisły i brzeg wziąwszy prawy
Kończmy obraz wsławionej i pięknej Warszawy:
Stara wyniosła wieża tuż nad brzegiem rzeki,
Znać, że jeszcze gotyckie widziały ją wieki,
Z przedwiecznych podań ludu powieść nam opiewa,
Że żyli w niej stuletni starce Warsz i Ewa.
Kajetan Jaksa Marcinkowski "Gdzie Warszawa stoi"


Na Krakowskim Przedmieściu do 7 sierpnia trwa plenerowa wystawa panoramy warszawskiej z okresu ostatnich 400 lat. Najstarsza pochodzi z 1627 roku - panorama van Boota. Następnie są pokazane panoramy: de Tirregaile'a z 1762 r, baryczkowska z lat 1775 - 1780, włoska sporządzona przez Antonia Rizzi Zannoniego z 1772 r., Kozarskiego z 1875 r. Ciekawy jest "Widok Warszawy znad Pragi z wysokości 200 sążni" z 1853 roku wykonany przez A. Lerue i J. Ceglińskiego. Z bliższych lat jest panorama Franciszka Karpowicza zrobiona w 1916 roku. Wystawę kończy panorama współczesna.

Warto obejrzeć w drodze na Stare Miasto. Ciekawie wypada porównanie widoków Warszawy na przestrzeni wieków.

wtorek, 21 lipca 2009
Blaszaki padają jak muchy

warszawa

Wreszcie! Po kilku latach bojów koniec kompromitującego syfu w centrum miasta. Najpierw odeszła w niebyt hala MarcPolu, teraz blaszak KDT. Jest w końcu prezydent Warszawy, która się nie boi zorganizowanej grupy krzykaczy.

Jeszcze za prezydentury Lecha Kaczyńskiego hala miała zniknąć. Niestety, górę wzięły interesy partykularne, zbliżały się wybory. Byłemu prezydentowi Warszawy zależało na słupkach popularności, więc zamiast doprowadzić do likwidacji blaszaka, przedłużył handlarzom umowę na dzierżawę. Rok później, zdominowana przez PiS Rada Warszawy obiecała bez przetargu działkę na placu Defilad pod budowę domu towarowego. Działka miała być wydana na 30 lat.

Gdy nastała ekipa Hanny Gronkiewicz - Walc zmieniła się sytuacja. Wg prawników wydzierżawienie bez przetargu skończyłoby się zarzutem prokuratorskim. Od tego momentu były prowadzone rozmowy z KDT. Żadna z propozycji miasta nie spotkała się z przychylnym przyjęciem.

Dzierżawa hali na placu Defilad zakończyła się w ubiegłym roku, ale kupcy nie chcieli jej opuścić. Nawet wyrok sądowy nie zrobił na KDT wrażenia. W tej sytuacji wkroczył dziś komornik w asyście policji.

Jak wyglądał przebieg wydarzeń wszyscy widzieli w telewizji. W kierunku policji leciała granitowa kostka i kawałki płyt chodnikowych. Były ataki i wymachiwanie łańcuchami. Ochroniarze torowali sobie drogę w maskach przeciwgazowych. Do okupujacych blaszak dołączyli kibole Legii i rozmaite męty. Policja w pewnym momencie straciła panowanie nad sytuacją, zamieszki przeniosły się na Marszałkowską. Handlarze z pomocnikami zatarasowali ulicę łącznie z torowiskiem. Dopiero potężna tyrariera ciężkozbrojnych oddziałów prewencji i armatka wodna wymiotły zadymiarzy.

Niektórzy mają pretensje do Hanny Gronkiewicz, że nie przyszła rozmawiać z handlarzami. Ale po co miała przychodzić? Czas na dyskusje był przez dwa lata, miasto wykazało bardzo dużo dobrej woli. Nie dyskutuje się z łamiącymi prawo i pod presją. Handlarze przyzwyczaili się, że zawsze krzykiem i siłą coś tam wywalczyli. Dziś dodatkowym argumentem miały być dzieci zamknięte w hali razem ze swoimi głupimi matkami i babkami. Dzieci jako żywe tarcze. Szczęście, że żadnemu nic się nie stało. pokaż powiększenie

Nic tak nie demoralizuje jak brak konsekwencji decydentów a było jej w stosunku do KDT przez kilka lat bardzo dużo. Prezydent tłumaczyła, że ten teren jest potrzebny pod budowę łącznika dwóch linii metra. Nawet gdyby nie był potrzebny, to czas blaszaka dawno minął.

Zupełnie nie rozumiem dlaczego krzykliwa grupa uważa, że jej się coś należy za darmo. Czy pojedyńczymi właścicielami sklepów ktoś sie przejmuje, gdy tracą miejsce pracy? Przecież takich przypadków jest dużo. Nie dają rady płacić podwyższonych czynszów i muszą się wyprowadzać. Mają cholernego pecha, że są sami. Krzyk jednostki jest słabiej słyszalny niż zorganizowanej grupy, nagłaśnianej przez media.

Wreszcie będzie w centrum normalniej.

czwartek, 09 lipca 2009
Pole Mokotowskie

warszawa "A na zakonczenie wspomnimy o POLU WYŚCIGOWYM, położonem tuż za rogatkami Mokotowskimi, a zwykle służącem za miejsce manewrów wojskowych. Podczas bytności NPana tutaj się odbywają rewje. Na polu wyścigów znajdują się odpowiednie galerje i trybuny. Dodamy tu, że wyścigi konne w Warszawie, odbywające się w Czerwcu podczas wełnianego jarmarku, odznaczają się niezwykłą świetnością. Tłumy zalegają wówczas pola, mnóstwo karet i powozów wyjeżdza na pole mokotowskie - a nawet, wzorem francuskich i angielskich wyścigów, stają u nas grube zakłady... Na wyścigach bywa cały świat.

"Przewodnik po Warszawie wydany staraniem Wielkiego Hotelu Europejskiego w czterech językach", 1881 r. Wiktor Gomulicki.

Od pewnego czasu dość głośno jest o Polu Mokotowskim w związku z rozmaitymi atakami na jego integralność. Jedyny w tej części gęsto zabudowanego miasta pusty, ogromny teren budzi u potencjalnych inwestorów niezdrowe pomysły na zabudowę.

Historia Pola Mokotowskiego datuje się od roku 1820. Wówczas były to odległe wiejskie tereny a Polska pod zaborami. Władzom carskim był potrzebny plac do musztrowania wojska. Zabrały zatem chłopom z Nowej Wsi 106 ha gruntów i przeznaczyły na pole ćwiczeń dla kawalerii, któremu nadały nazwę Mokotowskiego Pola Wojennego. Na części Pola, w pobliżu rogatek mokotowskich (na dzisiejszym pl. Unii Lubelskiej), wybudowane zostały baraki dla żołnierzy. Od strony zachodniej znajdowały się sady, ogrody i pola ze zbożem. Północna część była bagnista, polowano tu na dzikie ptactwo. Trudno to teraz sobie wyobrazić. :-)

Istotne zmiany nastąpiły w 1841 roku. Rada Administracyjna Królestwa Polskiego wydała decyzję o urządzeniu tutaj pola wyścigowego Towarzystwa Wyścigów Konnych. Pierwsze wyścigi odbyły się już w czerwcu 1841 roku. Tor znajdował się w głębi Pola na osi obecnej al. Niepodległości, mniej więcej w tym miejscu, gdzie teraz stoi gmach GUS. Teren nie był ogrodzony. Jedynie dookoła były powbijane paliki a na nich naciągnięty sznur. Józef Galewski wspomina w swojej książce, że aby gapie za darmo nie oglądali wyścigów, wzdłuz toru jeździli konni kozacy i odpędzali ciekawskich. Miejsca wewnątrz toru były płatne a bezpłatne na zewnątrz. pokaż powiększenie

Tak opisuje wyjazdy na wyścigi Janina Siwkowska:
Więc wszystkiemi ulicami ku Wyścigom - tak pojazdami jako i pieszo - płeć brzydka i Płeć Piękna śpieszy, wyścigi nieledwie w całem mieście czyniąc, by bieg podwójny, początkowy, na błoniu ujrzeć. Koczobryki, kocze, nowe dorożki warszawskie i omnibusy czworokątne (po kop. sr. 30 od osoby) - mkną jak strzała, a z pieszych ten i ów dla zwilgocenia gardła jeszcze tu i ówdzie na szklaneczkę gazowej oranżady do cukierni po drodze wstąpi. (...)

A przy rogatkach Mokotowskich ruch i gwar nie do opisania, bowiem 6 godzina już na karku i pośpiech zalecany, a tu przybyłym pojazdom opłatę kopytkowego uiścić trzeba, a potem jeszcze w bilety zaopatrzyć się należy, bowiem przepisy o wynikających z rozmaitych niedbałości przewinieniach - nieprzyjemności li same przewidują.

Ale oto już 6 punktualnie. Orkiestry zagrzmiały marszem powitalnym. Osoby idące do galerji wegług 3ch kolorów flag, którym bilety przez nie posiadane kolorem odpowiadają - zajmują swe miejsca. Powiewają we wzajemnych ukłonach wysokie, jasne i tabaczkowe kapelusze panów; różnobarwne parasoliki pań, niby ogromne motyle, unoszą się nad główkami strojnemi w kapotki, tak pełne kwiatów, jako to róż polnych, gladiolusów i ... kaktusów - że słomki ryżowej nic już nie widać, a kapotki owe śmiele ogrodami zwać się winny.
W 1880 roku powstał totalizator. Był drogi, jeden bilet kosztował 10 rubli, więc nie był dostępny dla każdego. pokaż powiększenie

Wśród publiczności przeważali ludzie zamożni o znanych nazwiskach – Lubomirscy, Radziwiłłowie, Potoccy i wielu innych. Eleganckie towarzystwo dojeżdżało na wyścigi powozami. Odbywały się tu prawdziwe rewie mody. Panie pokazywały się w sukniach od Hersego a nawet sprowadzanych z Paryża, panowie początkowo paradowali w surdutach a potem, gdy moda się zmieniła – w żakietach, spodniach sztuczkowych i oczywiście cylindrach.

W 1887 roku tor został przeniesiony bliżej miasta i ciągnął się wzdłuż Polnej od placu Unii do placu Politechniki. Polna była wówczas piaszczystą drogą, biegnącą obok resztek okopów Lubomirskiego. Budynki TWK długo były prowizoryczne. Nowe trybuny powstały dopiero w 1895 roku.

Na części Pola odbywały się rozmaite atrakcje dla warszawiaków: loty balonem, pokazy linoskoczków.

W 1892 roku na Wielkanoc zabawy ludowe z placu Ujazdowskiego zostały przeniesione na Pole. Warszawiacy byli bardzo niezadowoleni, że muszą po rozrywkę jechać daleko za miasto, aż pod wieś Mokotów. Okolice były uznawane za odludne a Pole traktowane jako pastwisko dla krów. Bolesław Prus temu mało popularnemu w mieście wydarzeniu poświęcił jeden z felietonów. Pole mu się nie podobało. Zwracał uwagę na cuchnący rów otaczający Pole, pełną kurzu drogę prowadzącą doń. Radził, aby plac zabaw obserwować z okolic rogatek mokotowskich. Stało na nim 30 huśtawek do bujania, młyn diabelski, kilkanaście karuzeli oraz dwa maszty wysmarowane szarym mydłem, na które zgodnie z dotychczasową tradycją wielkanocną wspinali się śmiałkowie aby odebrać nagrody. Tego roku nagrodami były: butelka wina za 40 kopiejek, garnitur z Pociejowa i zegarek. pokaż powiększenie

W 1898 roku znany wówczas ogrodnik Walerian Kronenberg założył na terenie wyścigów ogród spacerowy. Główna brama ogrodu znajdowała się u wylotu ulicy Kaliksta, obecnie Śniadeckich. Od strony Politechniki i niezabudowanej dziś i wówczas strony Polnej znajdowały się już szczelne drewniane płoty. Parkan był tylko od strony miasta. Od strony wschodniej czyli Rakowca był albo żywopłot albo zwykłe opłotki. Tędy przedostawali się ci, których nie było stać na bilety i młodzież, której oficjalnie nie wolno było chodzić na wyścigi.

Wyścigi konne były bardzo popularne we wszystkich warstwach społecznych Warszawy. Można powiedzieć, że łączyły wszystkich – rozrywek w tamtych czasach nie było wiele. Derby i Wielka Nagroda Warszawska, podobnie jak i dziś, ściągały tłumy warszawiaków żądnych wrażeń. Pierwszy wyścig po odzyskaniu przez Polskę niepodległości odbył się w 1919 roku. W latach 1917 i 18 wyścigi odbywały się w Odessie, bo tam trafiła część naszych koni i personel wyścigów po odejściu Rosjan w 1915 roku.

Około 1910 roku na Polu Mokotowskim powstało lotnisko sportowe. W 1922 roku utworzona została polska linia lotnicza, która w 1924 roku przyjęła nazwę PLL ”LOT”. Wejście na lotnisko znajdowało się od strony ulicy Topolowej. W latach 30-tych odbywały się tutaj międzynarodowe zawody lotnicze i konkurs balonów o puchar Gordona Bennetta. W 1935 roku lotnisko przeniosło się na Okęcie. Wtedy utworzona została aleja Niepodległości, przecinająca Pole Mokotowskie na pół. W 1929 roku został ogłoszony pierwszy konkurs na Świątynię Opatrzności, która miała stanąć na Polu Mokotowskim w podziękowaniu za odzyskanie niepodległości. Miała być w tym miejscu, gdzie się znajdują baseny na "Skrze". Pole Mokotowskie miało się stać Polem Marsowym. Z jednej strony Pole miało być korytarzem powietrznym dla Warszawy, z drugiej miejscem życia zbiorowego. Tu miały odbywać się ważne uroczystości. Pole w przyszłości miało się stać wizytówką stolicy w związku z budową dzielnicy marszałka Piłsudskiego. pokaż powiększenie

W 1939 roku wyścigi konne przeniosły się na Służewiec a Pole zaczęto porządkować, likwidując pozostałe zabudowania.

Tuż przed wybuchem Powstania Warszawskiego tak wyglądało otoczenie Pola Mokotowskiego wg strony Herdera

Po wojnie obszar Pola Mokotowskiego coraz bardziej się zmniejszał. Początkowo miał wynosić 160 ha, jednak w chwili obecnej jest to zaledwie 70 ha. W latach 1962 – 1968 fragment południowej części Pola zajęło osiedle mieszkaniowe „Batory – Zachód”, w latach 1966 – 1967 przebita została ulica Waryńskiego, która obcięła wschodni kraniec Pola. Wybudowana została również Biblioteka Narodowa.

W ubiegłym roku firma Global Partners kupiła tereny "Skry", chcąc tam wybudować wieżowce. Obecny plan zagospodarowania przestrzennego nie przewiduje w tym miejscu drapaczy chmur. W serwisie bryla.gazetadom.pl jest opisana ta inwestycja wraz z materiałami ilustracyjnymi niedoszłego inwestora.

Obecnie Pole Mokotowskie należy do trzech dzielnic: Mokotowa, Ochoty i Śródmieścia. O ile z dwiema pierwszymi jest połączone logicznie o tyle od Śródmieścia oddziela je Trasa Łazienkowska.