Zakładki:
......
.......
........
.........
Dekret warszawski
E-varsaviana
Fotoblogi i blogi warszawskie
Informatory
Komunikacja warszawska
Różne
Warszawa
Warszawa - z obiektywu forumowiczów
Warszawa przedwojenna
Warszawa wojenna
Wycieczki po Warszawie z przewodnikami
Żydzi Warszawy

blogi










site statistics


poniedziałek, 31 lipca 2006
Powstanie Warszawskie




Gdzie sierpień?... Gdzie nasz złoty sierpień?...
Kłosy żytnie, brzęk pszczoły i cichy szept liści?
- Nic oprócz trupów i ruin, spustoszeń i cierpień.
Mord. Pożoga. Szaleństwo. Sierpień nienawiści.

W oczach twoich, kochana, w oczach twoich zmęczonych
trwanie chłodne. Stwardniały ręce twe dziecięce.
I nie pytasz: co z bratem? A dom - już spalony.
I tak już trzy tygodnie. I będzie ich więcej. (...)
"Sierpień", Zbigniew Jasiński ps. "Rudy"

Na zdjęciu jest Różyczka Goździewska, pomagająca w szpitalu przy ul. Moniuszki 11. Zmarła 29 października 1989 r. we Francji w Frejus w wieku 53 lat.

O Powstaniu Warszawskim napisano wiele książek, wyszło drukiem wiele wspomnień. Wszystko jednak powstało post factum. Świadectwem bezpośrednim tamtych dni, przeżyć, nastrojów, mentalności są piosenka i poezja, będące jakby komentarzem do dziejących się zdarzeń. Szczególne znaczenie dla powstańców miała poezja, bo przekazywała treści znane i bliskie. W czasie ekshumacji, już po wojnie, przy wielu poległych znajdowano karteluszki z wierszami.

Powstańcy byli pierwszym pokoleniem Polski niepodległej. Wychowani w patriotycznych domach, gdzie jeszcze były żywe echa Powstania Styczniowego, na poezji romantycznej - uważali, że są ideowymi kontynuatorami przodków walczących o wolność. Pisze o tym w wierszu "Dziś idę walczyć - Mamo" Józef Andrzej Szczepański ps. "Ziutek", autor bardzo popularnych wierszy powstańczych.

pokaż powiększenie Dziś idę walczyć - Mamo,
Może nie wrócę więcej,
Może mi przyjdzie polec tak samo
Jak tyle, tyle tysięcy

Poległo polskich żołnierzy
Za wolność naszą i sprawę.
Ja w Polskę, Mamo, tak strasznie wierzę
I w świętość naszej sprawy" (...)

Powstańcy nie tylko walczyli. Toczyło się też normalne życie, choć w bardzo ciężkich warunkach. Był to również czas trudnej miłości.

pokaż powiększenie Ta nasza miłość była najdziwniejsza,
Bo przyszła do nas z grzechotem salw,
Bo nie wołana, a przyszła pierwsza,
Gdy ulicami szedł wielki bal.(...)

Moja Mała Dziewczynko z AK
Przyznasz chyba, że to wielka była gra,
Takie różne były końce naszych dróg
I nie wierzę, bym Cię znowu ujrzeć mógł.
Choć na dworze była jesień, u mnie wiosna
I bez trwogi, że dokoła płonął świat,
Tak na wskroś Cię przecież wtedy chciałem poznać
Moja Mała Dziewczynko z AK.(...)
"Mała Dziewczynka z AK", Mirosław Jezierski ps. "Karnisz"

W drugiej połowie sierpnia powstał najsłynniejszy i niezwykle emocjonalny wiersz Powstania "Żądamy amunicji".

Halo! Tu serce Polski! Tu mówi Warszawa!
Niech pogrzebowe śpiewy wyrzucą z audycji!
Nam ducha starczy dla nas i starczy go dla was!
Oklasków nie potrzeba! (...) Żądamy amunicji!

Powstańcom brakowało broni, oczekiwali zrzutów alianckich jak zbawienia. Ale pomoc nie nadchodziła. Sygnałem, że nie będzie zrzutu był nadawany przez radio "Błyskawica" chorał Konrada Ujejskiego "Z dymem pożarów". Powtarzany był bardzo często. Doprowadzało to walczących do rozpaczy.

Podobnie ekspresyjnym wierszem był "Czerwona zaraza", napisany przez Józefa Szczepańskiego, wówczas gdy niemal bezbronni powstańcy wykrwawiali się, a na drugim brzegu Wisły stały już radzieckie wojska.

Czekamy ciebie - ty zwlekasz i zwlekasz,
ty się nas boisz i my wiemy o tym,
chcesz, byśmy wszyscy tu legli pokotem,
naszej zagłady pod Warszawą czekasz.

W okresie najcięższych walk Stanisław Marczak - Oborski napisał wiersz "Do Powstańca", mający zachęcać do wytrwania.

Pamiętaj: nie wolno ci zwątpić w wolność,
co przyjdzie, choćbyś padł.
Pamiętaj, że na ciebie patrzy
ogromny, zdumiony świat
I wiedz, że krokiem w nędznym bucie
jak pomnik dziś w historię wrastasz.
I wiedz, że w sercu twoim bije
uparte serce twego miasta.

pokaż powiększenie W czasie Powstania powstańcy nie tylko walczyli. Regulowali też swoje sprawy osobiste, zawierali małżeństwa. Na zdjęciu obok jest ślub sanitariuszki Alicji Treutler i ppor. Bolesława Biegi. Oboje dziś mieszkają w USA. O jednej z takich sanitariuszek powstał wiersz "Sanitariuszka Małgorzatka", napisany przez Mirosława Jezierskiego "Karnisza"

Sanitariuszka "Małgorzatka"
To najpiękniejsza jaką znam,
Na pierwszej linii do ostatka
Promienny uśmiech niesie nam.
A gdy nadarzy ci się gratka,
Że cię postrzelą w prawy but,
To sie opatrzy "Małgorzatka"
Słodsza niż przydziałowy miód.

Autor nieznany bardzo realistycznie i humorystycznie opisał sposób poruszania się po Warszawie w czasie Powstania, kiedy ulice były podzielone barykadami a w wielu miejscach groził ostrzał.

Raz na lewo, raz na prawo,
Trochę naprzód, trochę w tył,
Tą dziureczką proszę śmiało,
Czołem w rurę - guz juz był,
Teraz drugi, jutro trzeci,
I tak czas nam szybko zleci.
Po piwnicach, barykadach,
Na czworakach i przysiadach,
Raz na lewo, raz na prawo -
Tak dziś chodzi się Warszawą.

Jednym z ostatnich wierszy jest "Ostatni komunikat", napisany przez Mieczysława Ubysza "Vika"

Nadajemy komunikat z Warszawy.
Nadzwyczajny komunikat z Warszawy.
Stacja Armii Krajowej melduje:
Bój skończony i... nic, oprócz Sławy...
Wieść niesiemy do wszystkich narodów,
Konferencyj, przyjaciół i braci:
Lud Stolicy za Wolność zapłacił
Swoim życiem.(...)
...Były zrzuty. Dwa zrzuty tej nocy,
Lecz nie stało żadnego żołnierza...
Stacja Armii Krajowej melduje,
Że nadała swój program ostatni:
Błyskawica. Warszawa. Zwycięstwo.
Surmy! Bratnie fanfary!!
Przekleństwo.

piątek, 28 lipca 2006
Dynastia Gomulickich

8 lipca zmarł prof. Juliusz Wiktor Gomulicki, najwybitniejszy varsavianista, człowiek zakochany w Warszawie, znawca twórczości Norwida, bibliofil, obrońca stołecznych zabytków. Pochowany został na Starych Powązkach w kwaterze 202 obok syna i żony. Nazwisko jego nie jest obecnie zbyt znane ogółowi, a przecież jeszcze 30 lat temu był postacią widoczną w Warszawie.

Z władz miasta na pogrzebie nie było nikogo, zostali wydelegowani strażnicy miejscy.

Juliusz Gomulicki był pierwszą osobą uhonorowaną tytułem Homo Varsoviensis i jedną z pierwszych, która dostała Nagrodę Miasta Stołecznego Warszawy. W latach 60. był radnym, został nim wbrew swojej woli, zmuszony do kandydowania. Ale dzięki temu udało mu się uratować niektóre zabytki, między innymi figurę św. Nepomucena na Senatorskiej, niedawno konserwowaną, którą władze w tym czasie chciały usunąć.

Trzy lata temu schorowanemu profesorowi nie starczało pieniędzy na lekarstwa dla wówczas jeszcze żyjącej żony i siebie. Powoli wyprzedawał swój bezcenny księgozbiór. Na skutek interwencji Gazety Stołecznej od miasta i wojewody dostał wsparcie finansowe. Pomoc zaoferowało wówczas sporo instytucji a warszawiacy mogli wpłacać pieniądze na specjalnie utworzone w tym celu konto bankowe. Aleksander Kwaśniewski nadał profesorowi Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski.

Profesor Juliusz Gomulicki mówił kiedyś z goryczą, że Warszawa nie doceniła jego ojca. Podobnie nie doceniała i jego. Zachowała się rozmowa dziennikarzy Stołecznej z ówczesnym wiceprezydentem Warszawy, Andrzejem Urbańskim i ostatni wywiad, udzielony przez profesora.

Profesor Juliusz Wiktor Gomulicki był synem dziejopisarza Warszawy, Wiktora Gomulickiego, odkrywcy urody Starego Miasta i twórcy pięknej poezji o naszym mieście. Opisywał on z sercem lud Starówki, jej biedne podwórka i zaułki.
pokaż powiększenie "Pięknym jest Stare Miasto i w dzień słoneczny.
Rankiem odbywa sie tam targ. Na ten targ, oprócz gospodyń, kucharzów i kucharek, powinni przychodzic także: rysownicy - humorysci, narzekający na brak pomysłow oraz pisarze komedii i powieści, którym potrzeba "kolorytu miejscowego".
Na tym targu w całym blasku występuje typ przekupki warszawskiej.
Opasła, czerwona jak burak i gadatliwsza od kumoszek windsorskich rozpiera się ona za straganem, dumniejsza na tym zydlu niż królowa na tronie.
Przed nią, za nią, w koło niej sterczą piramidy owoców i jarzyn. Czerwieni się marchew, pietruszka uśmiecha się do pasternaku jak by go zapraszała w taniec, kapuściane głowy ciekawie wyglądają z olbrzymiego kosza, cebula zdradza się zapachem, rumiane jabłka kokietują przechodniów...
A ona siedzi w pośrodku, majestatyczna i piękna"...

Wiktor Gomulicki nie był rodowitym warszawiakiem, urodził się w Ostrołęce a wychowywał w Pułtusku. Maturę robił w Warszawie i tu rozpoczął studia w Szkole Głównej, które przerwał gdy językiem wykładowym stał się rosyjski. Od tego czasu utrzymywał się z dziennikarstwa. Był przez wiele, wiele lat kronikarzem Warszawy.

Pierwsze kroniki ukazał się w „Kurierze Warszawskim” w 1873 roku. Pisał w humorystycznej „Musze”, „Kolcach”, „Kurierze Codziennym” i innych czasopismach. Dorobek ma ogromny. Pierwszy wiersz o Warszawie napisał w 1872 roku, było to „Na Kanonii”. Pisał również przepiękne poematy, mówiące o dziejach Warszawy.

Osobną gałęzią twórczości Wiktora Gomulickiego jest beletrystyka, przeważnie z warszawską fabułą. Ciekawostką są „Niedziele Romcia”, autentyczne choć zbeletryzowane relacje o niedzielach, spędzanych z siedmioletnim synem. Autor oprowadzał go po Warszawie, pokazując różne osobliwości. Pisał również powieści o historii naszego miasta i jego dziejach. Do najbardziej znanych należą szkice zebrane w tomach „Opowiadania o Starej Warszawie”.

Był wielkim kolekcjonerem varsavianów. Ponad 2000 pozycji nabyło od niego Towarzystwo Opieki nad Zabytkami. Niestety, wszystko spłonęło w czasie Powstania Warszawskiego. Ocalała część zakupiona przez Bibliotekę Ossolińskich.

Wiktor Gomulicki był również fotografem, doceniał jej znaczenie dla ikonografii Warszawy. Fotografował głównie Stare Miasto. Wykonał około 300 zdjęć. Do naszych czasów w negatywach zachowało się około 40 i drugie tyle w reprodukcjach. Zmarł 14 lutego 1919 r. na grypę. Panowała wówczas epidemia hiszpanki. Jedynym śladem w Warszawie po Wiktorze Gomulickim jest tablica pamiątkowa na murach obronnych od strony Podwala.

środa, 19 lipca 2006
Warszawska secesja


Biuro Promocji i Rozwoju Miasta wydało cztery ciekawe tematyczne przewodniki o Warszawie. Są to:
- Warszawska secesja
- Twierdza Warszawa
- Szlakiem legend Warszawy
- Warszawa żydowska (również w języku angielskim)

Wszystkie przewodniki mają czytelne mapki z zaznaczonymi trasami, o których mowa wewnątrz i zdjęciami omawianych pozycji oraz opisami.

Bardzo ciekawie jest ujęta architektura secesyjna. Przewodnik wymienia 13 kamienic. Są to kolejno:
- Bagatela 10 czyli dom, w którym urodził się Krzysztof Kamil Baczyński. W bramie zachowały się secesyjne dekoracje a na klatce schodowej piękne kute balustrady. Budynek ma dwa bogato rzeźbione wykusze.
- Śniadeckich 10 autorstwa Józefa Napoleona Czerwińskiego i Wacława Heppena. Niedawno odzyskała świetny przedwojenny wygląd. Uwagę zwracają balustrady, ozdobione kutymi kwiatami i pędami. Wykusze mają ozdobę w postaci kamiennych róż. Zachowała się również stuletnia tablica ze spisem lokatorów.
- Lwowska 13 z 1912 roku. Kamienica nie była w czasie powstania uszkodzona, bo zasłaniały ją wysokie kamienice przy sąsiednich ulicach. Ma pięknie udekorowane pędami winorośli balkony.
- Noakowskiego 12 i 16 są wczesnomodernistyczne, ale wnętrza mają charakter secesyjny. W bramie pod 16 zachowała się przedwojenna glazura. Pod 12 jest piękna brama.
- Koszykowa 63 czyli Hala na Koszykach.
- Koszykowa 55, mieści się tu Wydział Architektury PW, przykład secesji wiedeńskiej.
- Poznańska 37 z bogatą secesyjna ornamentyką i asymetryczną fasadą.
- Aleje Jerozolimskie 47 na rogu Poznańskiej. Jest to najlepiej zachowana kamienica o charakterze secesyjnym.
- Aleje Jerozolimskie 51 czyli kamienica z fotoplastykonem. Ma bardzo ciekawy strop w przejeździe bramnym. W podwórku znajduje się unikatowa kamienna studnia.
- Bracka 25 z Domem Handlowym Braci Jabłkowskich. Są tu zachowane najpiękniejsze warszawskie witraże secesyjne.
- Jasna 10 to kamienica z ozdobną mansardą.
- Kredytowa 3, tu znajduje się secesyjny herb Warszawy.
- Senatorska 38, mieszcząca Instytut Francuski. Zachowały sie stuletnie dekoracje.

Warto się wybrać po te przewodniki do Biura Promocji do Pałacu Kultury na 11 piętro, pokój 1123.

wtorek, 18 lipca 2006
Wielka Synagoga na Tłomackiem


W połowie XIX wieku istniała synagoga na Daniłowiczowskiej. Dojście do niej było niewygodne i stała w mało reprezentacyjnym miejscu. Padła propozycja budowy nowej bożnicy. Pomysł powstał wśród członków Komitetu Synagogi na Daniłowiczowskiej. Wystąpił z nim 5 września 1859 roku Ludwik Natanson. Propozycja spotkała się z uznaniem i od razu zgłosiły się osoby do zbierania kapitału i poszukiwania miejsca pod budowlę.

Już 20 stycznia następnego roku Komitet wystosował prośbę do Komisji Spraw Wewnętrznych o pozwolenie budowy nowej bożnicy. Wobec braku odpowiedzi ponowiono ją po roku i w lutym uzyskano przychylną odpowiedź. Warunek był jeden: synagoga mogła powstać tylko przy takiej ulicy, przy której Żydom wolno było mieszkać.

Pierwszym pomysłem była budowa na Daniłowiczowskiej wraz z przyłączeniem placu pokapucyńskiego, ale Komisja Rządowa Spraw Wewnętrznych lokalizacji nie zaaprobowała. Wyłoniony następny Komitet Budowy Synagogi zaproponował plac na rogu Elektoralnej i Orlej, ale do sfinalizowania transakcji nie doszło. Następną lokalizacją był plac przy Królewskiej, ale i ta transakcja nie doszła do skutku. Wreszcie 5 maja 1872 roku została zakupiona posesja Juliana Simmlera na Tłomackiem wraz z częścią ogrodu innej osoby. Plac spełniał wymóg władz carskich, aby synagoga była zbudowana w otoczeniu domów żydowskich.

22 maja 1872 r. podjęto decyzje o konkursie na projekt nowej synagogi. Ogłoszony został 11 lipca tego samego roku. Wymagania były spore, bo budowla miała być wzniesiona na gęsto zabudowanym terenie. Komitet Budowy Synagogi chciał, aby świątynia była monumentalna i mogła pomieścić od 2000 do 3000 siedzących osób. Miała być ogrzewana kaloryferami, mieć dzienne oświetlenie przez okna i nocne przy pomocy gazu. Dla kobiet miała być sala wypoczynku. Obok synagogi miał być też dom mieszkalny dla obsługi świątyni. Całość miała kosztować 15 tys. rubli.
pokaż powiększenie

Termin składania ofert upływał 1 marca 1873 r. Ufundowano dwie nagrody, pierwszą w wysokości 750 rb., drugą – 300 rb. Wszystkie projekty przed oceną zostały wystawione w gmachu Zachęty. Wywołały ogromne poruszenie wśród zwiedzających. Wpłynęło 6 prac. Pierwsza nagrodę dostał zespół Bronisław Żochowski i Teofil Lemke, drugą Jan Heurich ojciec. Ponieważ żaden z projektów nie spełnił wszystkich wymagań stawianych przez fundatorów, ogłoszono w czerwcu tego roku drugi konkurs. Zwyciężył Stanisław Adamczewski, ale projekt nie poszedł do realizacji. Następny projekt powierzono Leandrowi Marconiemu. Został zaakceptowany przez Rząd Gubernialny.

14 maja1876 r. położono kamień węgielny. W otworze fundamentu pod prawym rogiem skrajnej prawej kolumny umieszczono puszkę z tekstem zawierającym historię powstania synagogi. Tekst był w dwóch językach: polskim i hebrajskim.
pokaż powiększenie

Budowa synagogi trwała już dwa lata gdy zabrakło pieniędzy. Komitet Budowy zachęcił znanych członków gminy żydowskiej do podpisywania deklaracji na pożyczkę w obligacjach hipotecznych. Tak więc prace były kontynuowane. W 1877 r. mury pokryte zostały zaprawą, dach dostał łupek a na szczycie ustawiono miedzianą złoconą kulę – dar Henryka Reychmana. W kuli umieszczono relację z przebiegu budowy synagogi i jej opis.

Uroczyste otwarcie Synagogi nastąpiło 26 września 1878 r. w żydowskie święto Rosz Ha-Szana. Od samego początku budziła spore zainteresowanie. Opinie na temat architektury były różne: począwszy od życzliwych pochwał aż po totalną krytykę.

Teren przy Synagodze uporządkowano dopiero w 1909 roku, posadzono drzewa, ukształtowano skwer. Pierwszą renowacja nastąpiła dopiero w latach dwudziestych. W czasie okupacji świątynia była częściowo zniszczona. Okresowo mieszkali w niej Żydzi, zmuszeni do przeniesienia się do getta. Wysadzona została w powietrze 16 maja 1943 roku jako akcent ostatecznej likwidacji dzielnicy żydowskiej.

Po zakonczeniu wojny plac po Synagodze był bardzo długo pustym miejscem. Dopiero w 1960 roku przejął go Skarb Państwa.

Nie wiadomo jakie były wymiary synagogi. Ewa Małkowska w swojej książce :Synagoga na Tłomackiem” pisze:
pokaż powiększenie „Jedynie z planu parteru, opublikowanego w „Architekcie” z 1902 r., można wyliczyć, że długość całego budynku wraz z grubością murów wynosiła 64 m, a wnętrze było prostokątem o wymiarach 33 x 29 m, czyli zbliżonym do kwadratu. Nawa środkowa miała szerokość równą 10.5 m, nawy boczne natomiast, po odliczeniu grubości murów 8.5 m. (...) Przedsionek stanowił kwadrat o boku równym 17.5 m. Dobre wyobrażenie o wielkości budynku daje liczba osób mogących się w nim pomieścić. Synagoga została obliczona na 2400 miejsc, z czego 1800 znajdowało się na parterze.”

Niewiele zachowało się zdjęć synagogi. Przeważnie są to pocztówki przedstawiające fasadę. Prawdopodobnie nie ma żadnego zdjęcia bożnicy od tyłu, ponieważ stała ona wśród gęstej zabudowy i dostęp od tamtej strony był prawie niemożliwy. Za to jest sporo opisów zarówno wnętrza jak i architektury zewnętrznej. Wspomniana już Ewa Małkowska pisze:

Synagoga prezentowała się z zewnątrz jako spiętrzenie brył geometrycznych ze szczególnym uwzględnieniem prostopadłościanów i półkul. Prostopadłoscian korpusu głównego z wieżą i płaską kopułą poprzedzał prostokątny przedsionek zwieńczony kopułką, a następnie występował przed budowlą prostokątny portyk zakończony trójkątnie. Korpus główny łączył się z prostopadłościanami pawilonów bocznych za pomocą prostokątnych galerii, które wymiarami odpowiadały pawilonom. Ściany zdobiła oszczędna, pełna klasycznego umiaru i harmonii dekoracja. Składały się na nią kolumny i pilastry korynckie oraz mniejsze jońskie kolumienki w galeriach. (...) Wielka Synagoga z lotu ptaka sprawiała wrażenie budowli złożonej z dwóch osobnych członów: drobniejszej, uskokowo zakomponowanej fasady, gdzie dominowały elementy trójkąta w połączeniu z prostokątami, oraz z masywnego i potężnego korpusu głównego.

Wnętrze Synagogi miało charakter renesansowy, zaś organizacja przestrzeni przypominała świątynie starochrześcijańskie. Przepiękną dekoracyjnośc osiągnięto dzięki starannej kamieniarce, różnokolorowym marmurom, brązom i złoceniom.

Jak widać na mapce, Wielka Synagoga nie stała w tym miejscu, gdzie teraz jest błękitny wieżowiec. Była przesunięta na południe tam, gdzie jest blok za błękitnym wieżowcem. Tu, gdzie teraz jest niska część wieżowca, przed wojną był placyk przed Synagogą.

Wielka Synagoga na Tłomackiem była najważniejszą świątynią polskich Żydów.




wtorek, 11 lipca 2006
Kościół na Żytniej

obrazek

W dzisiejszej "Stołecznej", po raz któryś z rzędu, jest informacja o skandalicznym remoncie kościoła na Żytniej, przeprowadzanym od trzech lat przez proboszcza.

Kościółek powstał jeszcze w czasach carskich. W czasie okupacji byli tu ukrywani Żydzi, w czasach PRL-u spotykali się opozycjoniści. W czasie Powstania Warszawskiego kościół został wypalony wewnątrz. Na odbudowę władze miasta zgodziły się dopiero w 1977 roku. Konserwator zabytków zalecił wtedy, aby na pamiątkę pozostawić wewnątrz wypalone mury.

Tomek Urzykowski pisze:
"Pozbawione tynków, osmalone dymem ściany, robiły wstrząsające wrażenie. Tworzyły niepowtarzalną oprawę odbywających sie tu nabożeństw i spotkań. Tymczasowa aranżacja z przezroczystym dachem była dziełem m. in. Jeremiego Królikowskiego i Tomasza Turczynowicza. Duński artysta Svend Wiig Hansen chciał namalować na cegłach ludzkie cierpienie."

Niestety, nowy proboszcz bez poszanowania dla jedynej tego rodzaju świątyni w Warszawie otynkował ściany wewnętrzne. Protesty i krytyka prasy i specjalistów odbijały się od niego jak od ściany. Zniszczony został jeden z ostatnich śladów po Powstaniu. Proboszcz nie rozumiał, że ma w ręku los zabytku, dla niego była to tylko ruina.

Obecnie ceglane ściany są tylko na zewnątrz. Kościół jest w rejestrze zabytków, dostał pieniądze od Rady Warszawy na renowację fasady. Z całego ceglanego kościoła pozostanie tylko ta jedna nieotynkowana ściana.

Szkoda, że proboszcz mógł bezkarnie zniszczyć niepowtarzalne wnętrze przy zupełnym braku reakcji urzędnikow konserwatora.

 
1 , 2