Zakładki:
......
.......
........
.........
Dekret warszawski
E-varsaviana
Fotoblogi i blogi warszawskie
Informatory
Komunikacja warszawska
Różne
Warszawa
Warszawa - z obiektywu forumowiczów
Warszawa przedwojenna
Warszawa wojenna
Wycieczki po Warszawie z przewodnikami
Żydzi Warszawy

blogi










site statistics


piątek, 19 czerwca 2009
"Warszawskie śpiewanki" - przedwojenne szlagiery filmowe

warszawa


Miłość ci wszystko wybaczy,
Smutek zamieni ci w śmiech,
Miłość tak pięknie tłumaczy
Zdradę i kłamstwo, i grzech.
Choćbyś ją przeklął w rozpaczy,
Że jest okrutna i zła.
Miłość ci wszystko wybaczy,
Bo miłość, mój miły, to ja.

Bo gdy pokochasz tak mocno jak ja,
Tak tkliwie, żarliwie, tak wiesz,
Tak do ostatka, do szału, do dna,
To zdradzaj mnie wtedy i grzesz.
z filmu "Szpieg w masce", sł: Julian Tuwim.



W zeszłym roku rozpoczął się ciekawy cykl kulturalny "Warszawskie śpiewanki", przypominający nam przedwojenne uliczno - kawiarniane szlagiery. Na pierwsze śpiewanki, na podwórku teatru Kamienica, przyszło bardzo dużo ludzi i wciąż dochodzili nowi, ściągnięci z ulicy przyjemnymi melodiami.

W niedzielę, 21 czerwca o godz. 17.30 na wyremontowanym skwerze Hoovera odbędzie się następna impreza. Tym razem będą to przedwojenne warszawskie szlagiery filmowe. Wspólne śpiewanie miłe widziane i słyszane. Jak poprzednio, będa rozdawane śpiewniki.

wtorek, 16 czerwca 2009
Kolonia Staszica - wystawa plenerowa.

warszawa

Przy Filtrowej 30 do końca czerwca trwa wystawa zdjęć obrazujących historię Kolonii Staszica. Są na zewnątrz, przyczepione do ogrodzenia. Warto zobaczyć, bo część nie jest znana.

Zdjęcia przedstawiają budowę kolonii i jej wygląd aż do wybuchu II wojny światowej. Są też ujęcia wykonane przez Luftwaffe w 1944 roku, z ostatnich dni istnienia pełnej zabudowy.

Gdy dziś idziemy przepięknie zadrzewioną w tym miejscu Filtrową, mamy okazję zobaczyć jak ona wyglądała na początku lat dwudziestych ubiegłego wieku i porównac z tym, co jest obecnie. Na wystawie są zdjęcia gmachu pod nr 30 sprzed wojny i z okresu jego budowy. Widzimy zaciszne uliczki: Prokuratorską, Langiewicza, Suchą (obecnie Krzywickiego), Referendarską. Tu, gdzie obecnie mamy zieloną enklawę Pola Mokotowskiego, widnieje ogromna pusta przestrzeń i luźno ustawione baraki wojskowe.

Historia powstania Kolonii Staszica przypomina bardzo dzieje Żoliborza Dziennikarskiego i Oficerskiego. Podobnie jak kolonie żoliborskie, osiedle ochockie powstało na przedpolu twierdzy, gdzie w czasach carskich nie wolno było niczego trwałego budować. Pole Mokotowskie pełniło role pola marsowego, a na południe od Filtrowej wśród sadów i ogrodów widać było jedynie zabudowania oficerskie.

Po odzyskaniu niepodległości tereny zniwelowano a w 1922 roku przedstawiono plan zagospodarowania przestrzennego okolic Pola Mokotowskiego. Miały tu być osiedla - ogrody o niskiej zabudowie, ukryte wśród zieleni. Jednym z nich była Kolonia Staszica, ograniczona ulicami: Suchą (ob. Krzywickiego), Topolową (ob. Al. Niepodległości), Nowowiejską i Wawelską. Do czasu rozpoczęcia budowy było tu kompletne pustkowie. Tramwaje kończyły swój bieg przy politechnice. Dalej Nowowiejską w kierunku Ochoty szło się piechotą. pokaż powiększenie

Budowa rozpoczęła się w latach 1922 -1923. Pierwsze powstały budynki po południowej stronie Nowowiejskiej i ulicach Trybunalskiej, Referendalskiej i Sędziowskiej. W latach 1923 - 1925 domy przy Filtrowej i Langiewicza. Zabudowa kolonii zakończyła się w roku 1931 domami przy Wawelskiej. Osiedle było bardzo zadbane, stanowiło wielki ogród, ciagle upiększany przez mieszkańców. Projektowali Kolonię: Antoni Dygat (ojciec Stanisława), Marian Kontkiewicz, Adam Paprocki i Józef Referowski.

Tak początki budowy Kolonii opisuje "Ochotnik" z 2005 roku.
Frontem do Nowowiejskiej, pomiędzy wspomnianymi przecznicami, wybudowano trzy identyczne duże domy wielorodzinne, zasadniczo jednopiętrowe, ale mające dodatkową kondygnację ukrytą w malowniczym, ceramicznym dachu. Ten typ dachu, zwany polskim, charakteryzował się występowaniem dwóch połaci o takim samym nachyleniu, oddzielonych od siebie wyraźnie zaznaczonym uskokiem. Środkową partię fasady każdego z tych domów cofnięto i zaakcentowano efektownym pozornym portykiem pilastrowym, zwieńczonym trójkątnym szczytem. Okna parteru wyróżniono oprawami z gzymsowymi naczółkami.
Opisane budynki zasłaniały stojące na zapleczu znacznie mniejsze obiekty, wystawione wzdłuż czterech przecznic. Były to domy szeregowe, parterowe z mansardowymi, łamanymi dachami, w których pomiędzy małymi facjatkami wyróżniały się okazałe wystawki z trójkątnymi szczytami.
Aby uniknąć wrażenia monotonii długich elewacji szeregowców, cofnięto względem ulicy skrajne pary segmentów. Łącznie wystawiono sześć takich domów. Od strony uliczek zaprojektowano płytkie przedogródki, natomiast wewnątrz bloków ogrody wypełniały całą wolną od zabudowy przestrzeń.
pokaż powiększenie Poszczególne segmenty nie były duże, zazwyczaj trzy pokojowe, w tym jeden na mieszkalnym poddaszu. Ściany domów wzniesiono z cegły, ale stropy i dachy były drewniane, podobnie jak posadzki i ponoć zbyt monumentalne schody. Ów zamierzony tradycjonalizm miał się po kilkunastu latach walnie przyczynić do zguby osiedla...
W drugim etapie rozwoju Kolonii Staszica, tj. do 1925r. powstała zabudowa ul. Filtrowej oraz wiele „dworków” w rejonie ulic Langiewicza i Wawelskiej.
Do miasta-ogrodu kolonia upodobniła się dopiero po jakichś dziesięciu latach, gdy w nagim otoczeniu domków rozrosły się drzewa i krzewy. Wcześniej narzekano na księżycowy krajobraz, pełen znanych nam dziś dobrze śladów po niedawno ukończonej budowie.

W czasie okupacji przy Sędziowskiej 2 ukrywał się Władysław Szpilman.

Po najstarszej części kolonii na przecznicach Nowowiejskiej nic nie zostało. W czasie Powstania Warszawskiego domy zajęły oddziały RONA i spaliły je. Zamieszkana była głównie przez sędziów i prokuratorów Sądu Najwyższego oraz Najwyższego Trybunału Administracyjnego. Z pozostałych budynków przetrwało do dzisiejszych czasów sporo, choć niektóre domy zostały przebudowane. Widać skryte wśród zieleni szeregowce przy Filtrowej. Gdy wśród nich wybudowano ogromny trzypiętrowy gmach spółdzielni im. Staszica, spowodowało to ogromna krytykę. Faktycznie, dom nieszczególnie pasował przy niskiej zabudowie. Dziś monumentalna sylweta budzi podziw.

Kolonia ma swoja stronę internetową Kolonia Staszica

niedziela, 07 czerwca 2009
Zespół literacki "Budujemy"

warszawa


O, trud to niełatwy
Stolice wznieśc z ruin
I cegły jak dziatwy
Policzki przytulić!

Mieszkanie bez cienia
I szczęście bez chmury
Nie mając wytchnienia
Buduje tu murarz.
Grzegorz Timofiejew "Murarz warszawski"



Mało kto wie, że odbudowywana Starówki miała swoich poetów i prozaików. Byli to robotnicy, opisujący jak z gruzów powstaje Warszawa. Pisali prostymi słowami, nie byli to wszak literaci. Czasami uderza naiwność. Jednak powstałe utwory oddają wiernie klimat tamtych lat, bezpośrednio pokazują problemy, z którymi przyszło się mierzyć ludziom związanym z odbudową miasta. Dziś jest to cenne źródło wiedzy o czasach podnoszenia z ruin w okresie stalinizmu.

W końcu marca 1950 roku powstał Robotniczy Zespół Literacki "Budujemy". W skład weszło pięciu robotników: elektryk, mechanik, blacharz, monter i mistrz murarski. Potem zmieniała się częściowo ekipa Zespołu. Jedni odchodzili, inni przychodzili. Powstało sześć opowiadań. Pierwsze było czynem pierwszomajowym, bowiem wraz z ustrojem socjalistycznym przyszły czyny społeczne.

Opowiadania budziły bardzo gorące dyskusje wśród odbudowujących Starówkę. Była radość ale i dąsy, gdy kogoś autorzy skrytykowali. W pewnym sensie pisarze wpływali na jakość pracy, bo nikt nie chciał być publicznie wytykany palcami.
pokaż powiększenie

Pierwsze opowiadanie "Drugie zobowiązanie" opowiada o czynie pierwszomajowym i perypetiach z niektórymi robotnikami. Nie jest tajemnicą, że nie wszyscy dążyli do szybkiej odbudowy miasta. Byli i tacy, który się podczepiali do ekip budowlanych, aby ułatwić sobie szabrowanie. Rycie w piwnicach powodowało zawalanie się wątłych sklepień i opóźniało robotę. Taki właśnie przypadek spotkał pracujących w kamienicy na Rynku Staromiejskim, którzy zobowiązali sie wykonać 250% normy. Czyny z jednej strony faktycznie przyspieszały odbudowę Starówki, z drugiej strony można się zastanawiać nad jakością pracy przy wyśrubowanych normach.

Opowiadania są prawdziwą kroniką tego co się działo na placu budowy. Nie było materiałów, nie było narzędzi, nie było równiez transportu do wywożenia gruzu. Brakowało prądu. Każda betoniarka czy dodatkowy wóz konny liczyły się na wagę złota. Czasy wyzwalały nieprawdopodobną inwencję w ludziach, rodziły się tzw. złote rączki. Tylko dzięki wielkiemu zaangażowaniu Starówka mogła być tak szybko odbudowana.

Najbardziej dokuczliwe było wywożenie gruzu furmankami.
"Furmani wiozą cegłę,
składaja na przestrzeń pustą.
Jedna furmanką,
drugą, trzecią,
szóstą." Włodzimierz Domaradzki, murarz
Traktory się nie nadawały do transportu, bo od wstrząsów zawaliłyby się stojące jeszcze ściany. Najlepsze były wagoniki jadące po szynach. No ale skąd szyny w zrujnowanej Warszawie? I wtedy ktoś sobie przypomniał, że dwa lata temu widział w powiecie Wąbrzeżno bezużyteczne szyny od kolejek buraczanych w dawnych majątkach. Kierownictwo odbudowy Starówki wysłało delegata na poszukiwanie szyn. Z pustymi rękoma miał nie wracać. Szyny faktycznie były, ale potrzebne miejscowym. W końcu udało się znaleźć gdzie indziej zbędne. Po odbudowie Starówki służyły innym dzielnicom Warszawy. pokaż powiększenie

Brakowało betoniarek. Większa część była na prąd, co na ogół wykluczało używanie, bo sieć nie wytrzymywała przeciążenia. Robotnicy bili się o betoniarki spalinowe, ale dobrych było niewiele. Zdeterminowani ludzie, których gonił plan i rozmaite czyny społeczne, organizowali sobie często sprzęt sami. Wygrzebywali z ruin stare, przerdzewiałe graty i remontowali, budząc powszechny podziw.

Tak to opisuje to jeden z literatów - robotników.
Chłopaków ogarnęło podniecenie.
- Jak rany! Nasza betoniarka!
- Mieli dopiero na jutro zrobić!
- Przyśpieszyli termin!
- Grzyboszczak, jakżes to wycfancykował?
Grzybowski podszedł do Ciechanowskiego i zameldował:
- Kolego kierowniku, myśmy podjęli we trzech takie wewnętrzne zobowiązanie, że betoniarkę wyszykujemy wcześniej, żeby ją było można porządnie wypróbować przed rozpoczęciem betonowania.

Tak wyglądały codziennie dni na budowie, opisywane przez zespół literacki.

Zdjęcia pochodza z książki "Zespół literacki "Budujemy", KiW, Warszawa 1951