Zakładki:
......
.......
........
.........
Dekret warszawski
E-varsaviana
Fotoblogi i blogi warszawskie
Informatory
Komunikacja warszawska
Różne
Warszawa
Warszawa - z obiektywu forumowiczów
Warszawa przedwojenna
Warszawa wojenna
Wycieczki po Warszawie z przewodnikami
Żydzi Warszawy

blogi










site statistics


wtorek, 10 maja 2011
Warszawa nad Wisłą

warszawa Ileż razy z daleka od pałaców gwaru
Patrzyłem, upojony siła twego czaru,
Wisło, rodzinna wodo, jak na twym przestworze
To sieć rybacka duma, to ognisko gorze,
Gdzie moknie drzew spojonych długa, giętka trawa,
Na której słomą kryta pochyla sie budka,
A na wicinach lega mało dbała dziatwa
O wygodę nocleżną, gdy noc letnia krótka
Teofil Lenartowicz

Z roku na rok, po latach zapomnienia o rzece, coraz więcej dzieje się nad Wisłą. Miasto sobie przypominało o niej właściwie tylko w noc świętojańską. Potem powstała plaża na praskim brzegu. Do obecnego aktywnego działania być może zmobilizował Ratusz Przemek Pasek z fundacją „Ja Wisła”. Odkrył dla warszawiaków piękno dzikiej Wisły, organizując wiele darmowych imprez. W ubiegłym roku fundacja kupiła stary drewniany ponad stuletni Dworzec Wodny zbudowany w stoczni Maurycego Fajansa.

Wkrótce będzie oficjalnie oddana ścieżka wycięta w łegach po praskiej stronie. Wczoraj się nią przejechałam. Ciągnie się od mostu Łazienkowskiego aż do mostu Grota – Roweckiego. Najładniejszy odcinek jest między Trasą Łazienkowską a Mostem Świętokrzyskim. Część chaszczy została wycięta i odsłonięty widok na Wisłę i lewy brzeg. Jedzie się między drzewami w miłym chłodku. Czuć zapach rzeki, skoszonej trawy, pachną drzewa i jakieś zioła, ptaki śpiewają. Gdyby jeszcze był ruch na Wiśle byłoby jak w wierszu Broniewskiego.

Na Wiśle
Oryle
Śpiewają.
Piekna jest pieśń na Wiśle.

Niestety, nic nie pływa. Widziałam tylko dwa kajaki i rybacką łódkę. A pamiętam przecież z lat dzieciństwa regaty żaglówek i motorówek. Całe miasto ciągnęło, żeby popatrzeć. Nie ma nawet pogłębiarek i barek z piaskiem. Ślad po nich został tylko w piosence "Gondolierzy znad Wisły", która kiedyś była wielkim przebojem Ireny Jarockiej.

pokaż powiększenie Gondolierzy znad Wisły
barkami wożą piach,
mieszają wiosłem złoto
odbitych w wodzie gwiazd.
Gwiazd, które zbladły rankiem,
nim sierp księżyca znikł,
gdy wstawał nad Warszawą
nowy, słoneczny świt.

Na plaży przy Krynicznej już się opalały pojedyńcze osoby. Tu można sobie zrobić grilla, jest na to specjalne miejsce. Z lewego brzegu z okolic Płyty Desantowej będzie tutaj dopływać prom. W okolicach ścieżki pracują maszyny przy utwardzaniu i ograniczaniu szerokości ścieżki faszyną. Jeszcze nie wszystkie zejścia do Wisły są wykończone. Pod Mostem Świętokrzyskim ścieżka jest rozjechana, nieutwardzona i rowerem na cienkich oponach może być ciężko przejechać.

Do Portu Praskiego jedzie się bardzo przyjemnie. Spacerują ludzie i jest trochę rowerzystów. Tu się zaczynają pierwsze schody dosłownie i w przenośni. Nad portem nie ma mostu i pewnie nie będzie. Trzeba wejść z rowerem na górę, przejechać port i zejść na ścieżkę. Można by tanim kosztem to miejsce poprawić. Schody mają bardzo niski spadek, są zniszczone i wyszczerbione. Trzeba je zamienić w pochylnię i utwardzić. Obecnie ludzie wdrapują się mozolnie a rower prowadzą wąziutkim poboczem. Potrzebna jest też informacja ze strzałką prowadzącą do drugiej części ścieżki.
pokaż powiększenie

Za portem jest piękna plaża z widokiem na Stare Miasto. Dalej przejeżdza się koło Parku Wspinaczkowego i wejścia do ZOO. Część ścieżki prowadzi starą asfaltową drogą, dalej od Wisły, której z tego miejsca nie widać. Przed wjazdem na nią też by się przydała informacja, że jest to dalszy ciąg ścieżki i strzałka do wjazdu na część piaszczystą. Na jednym odcinku jedzie się między potężnymi topolami. Akurat jest okres pylenia i ścieżka wygląda z daleka jak posypana śniegiem. Fajny widok.

Przejazd zakończyłam przy Moście Gdańskim, do końca tym razem nie jechałam. Ścieżka bardzo mi się podoba. Oprócz braku podjazdu nad Port Praski mankamentem jest brak przenośnych ubikacji. Widziałam zaledwie dwie. To zdecydowanie za mało. W dodatku są ukryte, nie ma żadnej strzałek naprowadzających. Powinny być w stałych miejscach, przy ostrogach i zejściach nad Wisłę. Przydało by się też trochę ławek, ustawionych po stronie bliższej Wiśle, frontem do niej. Można by zrobić platformy widokowe.

Gdy się zakończy jazdę ścieżką przy moście Gdańskim, można przejechać pod skarpę nowomiejską, gdzie w ubiegłą sobotę w strugach deszczu hucznie zrobiono otwarcie zespołu tańczących fontann. Przed wojną w tym miejscu były ulice, po których nic właściwie nie zostało. Wypalone kamienice po wojnie rozebrano. Powstał stawek i zielona plaża dla okolicznych mieszkańców. Byłam tu w niedzielę razem z tłumem ludzi. Ładny widok jest ze skarpy pod kościołem NMP. Takie tańczące fontanny z efektami świetlnymi widziałam w Barcelonie. Tam też były tłumy. Pod fontanną grała orkiestra i strumienie wodne wyginały się do tej muzyki. Wokół były ustawione krzesła do siedzenia. My mamy skarpę.
pokaż powiększenie

Dalej, przy porcie czerniakowskim, otwarte zostało miasteczko „Port Wisła” z basenem, fitness klubem, ścianką wspinaczkową i wypożyczalnią rowerów wodnych i skuterów. Jest również plac zabaw dla dzieci i boiska do gry w piłkę. Będą tutaj koncerty muzyczne.


środa, 04 maja 2011
Profesor Halina Skibniewska

warszawa

W ubiegłym tyogdniu odbył się pogrzeb zmarłej 21 kwietnia prof. Haliny Skibniewskiej. Należała do najwybitniejszych architektów ubiegłego wieku, projektujących dla Warszawy. Studia i praktyki odbywała w Polsce i Francji. Praktykowała u profesorów Le Corbusiera, Romualda Gutta i Jerzego Sołtana.

W Warszawie między innymi projektowała Sady Żoliborskie, osiedle Szwoleżerów i Sadybę I.

Sady Żoliborskie I od samego początku budziły zachwyt. Kameralne nieduże domy ozdobione charakterystyczną szarą cegiełką zostały wybudowane na terenie dawnych ogródków działkowych, powstałych w latach 30-tych. Były pierwszym powojennym tak ładnie usytuowanym osiedlem, współczesnym miastem-ogrodem. W czasie budowy oszczędzono bardzo dużo drzew owocowych. Wycięte zostały tylko te, które uniemozliwiały wznoszenie domów. Skibniewska wiedziała, że aby drzewa urosły trzeba wielu lat. Dlatego chciała zachować ich jak najwięcej i toczyła o to prawdziwą walkę, bo wiadomo, że budowlańcom wszystko przeszkadza. Mieszkańcy wprowadzali się w morze zieleni a nie na błotnistą i piaszczystą pustynię. Zieleń projektowała wybitna architekt krajobrazu, Alina Scholtzówna. Osiedle było wiele razy nagradzane. Powtarzalny budynek przy Krasińskiego 34a został Mister Warszawy roku 1961. Sady były budowane bardzo szybko. Kamień węgielny zamurowano 2 lipca 1960 roku a ostatnie budynki zostały oddane do zasiedlenia w roku 1964. Projektowane były w latach 1958 - 1962. Mieszkania nie były duże, ale zostały bardzo starannie rozplanowane. Wybudowano tu razem 24 domy, kilka jest dwupiętrowych.

Dalsze części Sadów Żoliborskich zostały niestety wybudowane wg nowych normatywów i nie róznią się specjalnie od innych osiedli warszawskich.

Drugim doskonale wtopionym w otoczenie jest osiedle "Szwoleżerów", położone w obrębie ulic Szwoleżerów - Czerniakowska - Kanał Piaseczyński. Przed wojną na tym terenie były koszary wojskowe. Po wojnie kolonia domków fińskich, podarowanych przez ZSRR. Halina Skibniewska zaplanowała tu osiedle składające się z 7 niewysokich domów, obrośniętych winem. W okolicy jest łąka, woda i blisko do Łazienek.