Zakładki:
......
.......
........
.........
Dekret warszawski
E-varsaviana
Fotoblogi i blogi warszawskie
Informatory
Komunikacja warszawska
Różne
Warszawa
Warszawa - z obiektywu forumowiczów
Warszawa przedwojenna
Warszawa wojenna
Wycieczki po Warszawie z przewodnikami
Żydzi Warszawy

blogi










site statistics


piątek, 23 maja 2008
"Warszawa. Ballada o okaleczonym mieście."






Jak wygląda śródmieście nowej Warszawy?

Błyszcząca, geometrycznie prosta wstęga asfaltu prowadzi wśród trawników, kwiatów i zgrupowanych kęp drzew. Kilka waz ogrodowych i fragment balustrady - to granica obniżenia terenu, pewnie pozostałość po rozebranych piwnicach dawnej, gęstej śródmiejskiej zabudowy. Różnica poziomów służy tu jako podział funkcji ruchu. Przechodzień w zasadzie nie krzyżuje się z ruchem kołowym, minie go niewielkim tunelem pod jezdnią...
"Oczyma wyobraźni. Warszawa przyszłości."
Życie Warszawy, 1945 r.




W zeszłym roku wyszła bardzo ciekawa książka o charakterze albumowym "Warszawa. Ballada o okaleczonym mieście". Składa się z dwóch części. W pierwszej jest pokazana Warszawa jeszcze przed odbudową w pierwszych latach powojennych. W drugiej - odbudowa. Zdjęcia są opisane tekstami z ówczesnej prasy, przy każdym jest informacja, z którego miejsca było robione i co przedstawia. Zdecydowana większość zdjęć nigdy nie była publikowana, ze względów, jakbyśmy dziś powiedzieli, nieprawomyślnych. Są doskonałą kroniką trudu życia powojennego i lat odbudowy jak również życia w PRL-u.

Wiele nam mówią zamieszczane fragmenty tekstów z gazet. Widać, jak Warszawa stara się normalizować życie, jak zapadają pierwsze decyzje, czym ludzie żyją na codzień i jak jest im bardzo ciężko. W tym samym czasie z podwarszawskich okolic przyjeżdzały furmanki i szabrowały resztki tego co pozostało z byłego getta. W 1946 roku "Express Wieczorny" pisał, że około 200 furmanek konnych codziennie wywozi z getta setki tysięcy cegieł, a prywatne samochody żelazne belki. To wszystko jechało do podwarszawskich miejscowości, gdzie znajdowało nabywców wśród budujących się ogrodników. W 1948 roku "Zycie Warszawy" informowało, że na bazarach po paskarskiej cenie mozna kupić flanelę, której w sklepach brakowało.

Bardzo polecam książkę, luksusowo wydana z bardzo wyraźnymi zdjęciami. Może ktos rozpozna swoje rodziny. :-) Książka jest wydana przez "Baobab" i "Polska Agencję Fotografów" pod patronatem prezydenta Warszawy. Chyba jeszcze bywa w lepszych księgarniach.

czwartek, 22 maja 2008
Boże Ciało w Warszawie






Pieśnią dzwonów gród brzmi stary
I we łzach się korzy cały.
Oto z jasnej głębi Fary
Płynie orszak przewspaniały.
Or-Ot "Boże Ciało r. 1685"


Święto Bożego Ciała w Warszawie od samego początku było obchodzone z wielką okazałością, z udziałem dworu królewskiego i dostojników państwowych. Od początku XVII w. procesja wychodziła z Katedry na Rynek Starego Miasta. W organizacji Świeta duży udział miały cechy rzemieślnicze. Wszystkie pojawiały się z chorągwiami i świecami. Ołtarze były wznoszone z czterech stron stojącego w Rynku ratusza. Orszak był podobny do dzisiejszego, długie kolumny dziewcząt w bieli, dzieci sypiace kwiaty, szeregi chorągwi, feretrony. Wszystko wśród chóru dzwonków ministranckich. Był jeszcze wówczas zwyczaj bicia w kotły. Ostatnia procesja z udziałem króla Stanisława Augusta odbyła się w 1794 r.

Obchody osiemnastowieczne Święta w Warszawie opisał Jędrzej Kitowicz. Za czasów Augusta III był zwyczaj strzelania z muszkietów w momencie, gdy duchowieństwo wchodziło do kościoła. Muszkiety miała konfrateria kupiecka, podzielona na dwa bataliony, jeden w strojach niemieckich, drugi w polskich.

Za czasów króla Stanisława Augusta strzelania zaniechano ze względu na bojące się kobiety. Procesję zawsze prowadził biskup, król asystował. Dookoła Rynku był zrobiony drewniany pomost, zaczynający się przy drzwiach Fary. Z obu stron pomostu stały dwa rzędy gwardii pieszej koronnej, niedopuszczającej tłumów do środka.

Pisał Jedrzej Kitowicz:
"Wyglądający z kamienic oknami na procesją, którymi najwięcej są damy, muszą zamykać okna, gdy procesja się zbliża, a to dlatego, żeby te obiekta wabiące wzrok do siebie nie czyniły dystrakcji nabożeństwu - i wielce nieprzyzwoita rzecz jest, żeby głowy tych lalek nad Sanctissimum górowały". pokaż powiększenie

W r. 1818, po przeniesieniu ratusza do pałacu Jabłonowskich, ołtarze zaczęto stawiać na placu Bernardyńskim. Procesja przez dwa lata wychodziła przez Bramę Krakowską stojącą przy Podwalu a po jej zburzeniu bezpośrednio przez plac Zamkowy do ołtarzy przy kościele bernardynów, kamienicy "Na Wałach" i kościele św. Klary. Kościół rozebrano w 1843 roku, aby zbudować zjazd Pancera. Kamienica "Na Wałach" została przebudowana, gdy otwarto przelot na Miodową.

W XIX w. procesje uliczne nie zawsze się odbywały ze względów na bezpieczeństwo lub w przypadku niepogody. W roku 1864 procesje Bożego Ciała odbyły sie tylko w kosciołach. Przygotowane wcześniej ołtarze na Krakowskim Przedmieściu rozebrano.

czwartek, 15 maja 2008
Warszawa bawi się...






Każden jeden powinien jakiś modny kawałek, czyli piosenkie znać, żeby przed swojom królowom przy towarzyskiej uroczystości za pętaka nie uchodzić. Także samo płeć piękna, delikatnem głosem się odznaczająca. Jeżeli natomiast nie zna, to okazja jest przednia, żeby się nauczyć i kulturalnom rozrywkie przy tym mieć. (z ulotki)







W sobotę na podwórku Teatru Kamienica w al. Solidarności 93 odbyła się fajna impreza, śpiewanie starych piosenek warszawskich. Akompaniował kwartet, był harmonista, było banjo. Zebrany tłumek śpiewał razem z piosenkarką i podrygiwał w rytmach sztajerków i walczyków. Było prawie jak na filmie, orkiestra na dole a z wielu okien i balkonów wychylały się zaciekawione głowy.

Był Bal na Gnojnej.
pokaż powiększenie Harmonia na trzy czwarte z cicha rżnie,
Ferajna tańczy, wszystko z drogi!
Z szaconkiem, bo się może skończyć źle,
Gdy na Gnojnej bawimy się.

Śpiewaliśmy balladę o Felku Zdankiewiczu, o pannie Andzi, co ma wychodne, o Hance z apaszem Staszkiem. "Ostatnia niedziela" przeplotła się ze słynną piosenką "Miłość ci wszystko wybaczy" i hymnem praskim "Chodź na Pragę"
pokaż powiększenie Rzuc bracie blage i chodź na Prage,
Weź grube lage, melonik tyż.
Zobaczysz Prage, dziewczynki nagie!
Każda na wage, ma to, co wisz.(...)
Nas nic nie bawi
Żaden bejc i żadne radio.
Tylko harmonia, to instrument nasz.
A kiedy tańczysz brachu
Z naszą Leokadią,
To wtedy w łapie
Najmniej ze sto kilo masz!

Dom, gdzie mieści się prywatny "Teatr Kamienica" Emiliana Kamińskiego jest remontowany łącznie z podwórkiem.

Kamienica pochodzi z 1910 roku. Należała podobno do najbogatszego Żyda Warszawy z początku XX w., który się wzbogacił na szyciu skórzanych pasków dla armiii carskiej. Była tu szkoła żydowska i dom modlitwy. Właściciel zbankrutował w latach trzydziestych a kamienicę odkupiło państwo. Dom przetrwał w dobrym stanie powstanie. W czasie okupacji w różnych tajemnych skrytkach ukrywali się Żydzi.

Remont jest finansowany ze środków unijnych przyznanych Kamińskiemu przez władze wojewódzkie. Wsparcie aktor ma też ze strony miasta. Otrzymał bezpłatnie 500 metrów kw. kostki brukowej do wyłożenia podwórka i wjazdu bramnego. Poprzednio był tu asfalt. Na podwórku pod powierzchnia są piwnice. Stropy groziły zawaleniem, zostały rozebrane i odbudowane od nowa. Bruk jeszcze nie jest położony.
pokaż powiększenie

W budynku zostaną zachowane wszystkie ocalałe elementy żydowskie. Mała scena będzie się mieścić w tym pomieszczeniu, gdzie dawniej był kaplica właścicieli. W ścianie pozostał otwór na Torę. Duża scena będzie w sali, gdzie przed wojną były magazyny browaru. W piwnicach z zachowanymi na posadzce płytkami Villeroy & Boch z 1910 r. będzie klub. O planach związanych z teatrem można przeczytać w reportażu z "Życia Warszawy".

W teatrze była rozdawana ulotka zapraszająca na rowerową grę miejską "Warszawa Starzyńskiego", organizowaną przez Muzeum Powstania Warszawskiego, Instytut Stefana Starzyńskiego i Warszawską Masę Krytyczną. Zbiorka 17 maja o godz. 18.00 na skwerze Wojciechowskiego przy Cytadeli od strony Żoliborza Oficerskiego.


piątek, 02 maja 2008
Pałac Branickich na Podwalu.

Pałac Branickich został wybudowany około 1740 roku, budowa trwała 3 lata. Fundatorem był Jan Klemens Branicki, hetman wielki koronny i kasztelan krakowski a projektantem Jan Zygmunt Deybel.
Po zatargu między Deyblem a Branickim o zaległe wynagrodzenie następnym budowniczym został Jan Henryk Klemm, który również nadzorował wykonanie wystroju wewnętrznego. Posesja wcześniej należała do rodu Sapiehów. Nie wiadomo w jakich okolicznosciach przeszła w ręce Branickich.

Pałac składa się z korpusu głównego, którego tylna część znajduje się na Miodowej i dwóch bocznych skrzydeł, tworzących od strony Podwala dziedziniec. Tu też znajduje się główna brama.

Budową oficyn gospodarczych kierował w latach 1750-1754 Jakub Fontana, jeden z najwybitniejszych architektów. Do niego również należało wykonanie projektów urządzenia wnętrz i projektów związanych z otoczeniem pałacu oraz nadzór nad realizacją. Swoją działalność Fontana rozpoczął od wzniesienia tzw. przymurku wzdłuż pałacu od strony ulicy Miodowej, która była wysoko położona w stosunku do budynku, co powodowało zalewanie elewacji wodami deszczowymi.

W 1752 roku Branicki kupił sąsiedni niewielki pałacyk, zwany Puzynowskim, aby wybudować nowe pomieszczenia gospodarcze i rozbudować istniejące. Plany budowlane Branickiego były tak wielkie, że w cegielniach warszawskich zabrakło cegieł. Fontana ze swojej dostarczył 90 tys., ale to było za mało. W związku z tym prace budowlane zostały zahamowane.
pokaż powiększenie

W roku 1757 rozpoczął się zasadniczy remont pałacu i budynków gospodarczych. Najwięcej pracy przysporzyły apartamenty Branickiej, gdzie w niektórych pomieszczeniach rozebrano ściany, uszkodzone z powodu wielkiej wilgoci, zdjęto posadzki i boazerie.

W 1760 r. wybudowany został jednopiętrowy budynek na rogu Podwala i Senatorskiej. To była ostatnia budowla wzniesiona przez Branickiego, który zmarł w 1771 roku. Dokładny opis wyglądu pałacu i oficyn znajduje się w sporządzonym na zlecenie Branickiej „Inwentarzu Dóbr Wszystkich”.

W wiele lat po śmierci Branickiego wdowa po nim sprzedała posesję generałowi Józefowi Niemojewskiemu i jego żonie. Niemojewscy zaangażowali Fryderyka Alberta Lessla, zamierzając wprowadzić poważne zmiany w pałacu. Przebudowane zostało lewe skrzydło oraz wybudowane dwie dwupiętrowe oficyny usytuowane po obu stronach bramy wjazdowej od strony Podwala. W 1805 roku Niemojewscy podzielili nabytą przez siebie nieruchomość na trzy części i dwie sprzedali. Budynek od strony Senatorskiej kupił Jakub Pisarzewski. Ciekawostką jest to, że przejął jedno zobowiązanie finansowe Branickich. W 1762 r. Braniccy zobowiązali się do wieczystego wypłacania na Szpitalowi Dzieciątka Jezus 1000 zł. rocznie, zabezpieczając tę sumę na pałacu. Pisarzewski przejął połowę kwoty. Pieniądze te były wypłacane aż do wybuchu pierwszej wojny światowej. W pałacyku Puzynowskim, kupionym przez Scheidego, mieściła się następnie w latach 1820 - 1860 kaplica grecka, założona przez kupców greckich.

Niemojewscy sobie pozostawili pałac, ale już w 1808 roku musieli go sprzedać. Wyposażenie wywieźli do Rokitnicy. W przyszłości mieli je dziedziczyć potomkowie. Jednym z nich był w latach międzywojennych prawnuk Niemojewskich, znany warszawski architekt Lech Niemojewski. Odziedziczone przedmioty, przechowywane na Saskiej Kępie, cudem ocalały z powstania. W 1947 roku Lech Niemojewski ofiarował je pałacowi w Łazienkach. Są to cenne sprzęty, należące jeszcze do Branickich. Jest wśród nich komplet mebli w stylu Ludwika XVI, zdobiący obecnie galerię obrazów w pałacu.
pokaż powiększenie

Nabywcą pałacu został podstoli koronny Stanisław Sołtyk, który z kolei odsprzedał go w 1817 roku kupcowi Józefowi Dyzmańskiemu. Dyzmański przebudował parter korpusu głównego od strony Miodowej na sklepy. Wzdłuż elewacji ustawiono daszek na słupach i od tej pory na pałac mówiono „pałac pod filarami”. Daszek istniał do 1870 roku. Mieściły się, tu między innymi, znana księgarnia Gustawa Glǘcksberga oraz pierwszy w Warszawie magazyn znanego rękawicznika, Francuza Grossa. Była w tym miejscu również słynna restauracja Szymona Covota z Kosmoramą, czyli urządzeniem, gdzie przy pomocy szkieł powiększających pokazywano widoki miast.

Po śmierci Dyzmańskich pałac przeszedł w ręce licznych spadkobierców. W celu rozliczenia się wystawiono go na sprzedaż. Całość kupił wnuk Dyzmańskich, Stefan Dyzmański. Od 1876 roku pałac miał nowego właściciela, małżeństwo Szymańskich. Od tej pory właściciele zmieniali się często a wraz z nimi wygląd pałacu. W końcu pałac stał się zwykłą kamienicą czynszową, zatracił cechy zabytku. Jedyną jego ozdobą była piękna, kuta brama wjazdowa.

W 1918 roku właścicielem całej posesji został Franciszek Salezy Potocki z Peczary, będący w okresie międzywojennym dyrektorem Departamentu w Ministerstwie Wyznań Religijnycch i Oświecenia Publicznego. Zamierzał wraz z żoną przywrócić budowli dawny wygląd i urządzić w nim muzeum ale do realizacji nie doszło. Do wybuchu wojny mieściły sie w nim liczne sklepy i dwa gimnazja.

W czasie oblężenia Warszawy pałac został całkowicie spalony, ocalały tylko oficyny od strony Podwala. Na zarządzenie okupanta został rozebrany, pozostał tylko kolumnowy portyk i część lewego skrzydła od strony Podwala. Prawa oficyna runęła w czasie powstania, grzebiąc pod gruzami oddział zgrupowania "Gustawa."

23 lipca 1947 roku ówczesny Urzad Likwidacyjny przywrócił Potockiemu prawa do pałacu. Potocki w latach 1948 - 1949 odbudował budynek na rogu Podwala i Senatorskiej. Zamierzał też odbudować pałac. Aby zdobyć fundusze na inwestycję, sprzedał kilka działek przy Sobieskiego. W trakcie odbudowy władze odebrały mu pałac. Dzieci Potockiego wyemigrowały. W 1989 roku powrócił do Polski wnuk Salezego, Jan Potocki, i starał się przez wiele lat o odzyskanie własności.
pokaż powiększenie

W 2002 roku Urząd ds. Mieszkalnictwa wydał w końcu decyzję unieważniającą zabranie Potockim pałacu. Władze miasta odwołały się od niej, w 2003 roku Urząd ds. Mieszkalnictwa potwierdził swoją decyzję. Wówczas ekipa Lecha Kaczyńskiego odwołała się do NSA.

Pałac został odbudowany wg projektów arch. Borysa Zinserlinga, zatwierdzonych przez ówczesnego Konserwatora Zabytków, Piotra Biegańskiego. Odbudowa została zakończona w 1953 roku. Wygląd zewnętrzny zgodny jest z historycznym, natomiast wnętrza nie zostały odtworzone, ponieważ nie było dokumentacji, na której można by się wzorować. Cekawostką jest to, że pałac od strony Miodowej ma attyki, które w rzeczywistości nigdy nie istniały. Projekt wykonawczy był robiony wg obrazów Canaletta, który w tym przypadku puścił wodze fantazji.

Pałąc pięknie się wpisał w panoramę trasy W -Z.