Zakładki:
......
.......
........
.........
Dekret warszawski
E-varsaviana
Fotoblogi i blogi warszawskie
Informatory
Komunikacja warszawska
Różne
Warszawa
Warszawa - z obiektywu forumowiczów
Warszawa przedwojenna
Warszawa wojenna
Wycieczki po Warszawie z przewodnikami
Żydzi Warszawy

blogi










site statistics


piątek, 26 maja 2006
Rzeźba z parku Traugutta


Z okazji dzisiejszego Dnia Matki Tomasz Urzykowski w "Stołecznej" przypomniał śliczną rzeźbę Macierzyństwo, autorstwa Wacława Szymanowskiego. Mało kto o niej wie.

T. Urzykowski pisze:

Dziś Dzień Matki - święto obchodzone na świecie od prawie stu lat. W Warszawie matki mają swój pomnik, choć mało która o tym wie.
Odlana z brązu rzeźba stoi na granitowym cokole w parku Traugutta. Nie jest pomnikiem w tradycyjnym tego słowa znaczeniu - nie upamiętnia nikogo konkretnego. Nosi tytuł "Macierzyństwo". Przedstawia splecione w czułym uścisku nagie postacie matki i dziecka. Jej autorem jest wybitny artysta Wacław Szymanowski (1859-1930), twórca pomnika Chopina w Łazienkach. "Macierzyństwo" wyrzeźbił w 1902 r., gdy w sztuce królowała secesja. Taka też jest ta rzeźba: "rozpływająca się", natchniona, a przede wszystkim - wyjątkowo piękna. Do parku trafiła w 1926 r. Ustawiono ją na urządzonym wówczas placu zabaw. Sześć lat temu przeszła konserwację.
Dzień Matki wymyśliła na początku XX w. Amerykanka Ann Jarvis. W 1909 r. uznano go w Ameryce i Wielkiej Brytanii, a pod koniec pierwszej wojny światowej również w innych krajach. W USA święto obchodzone jest w drugą niedzielę maja. W Polsce życzenia matkom składamy 26 maja, co niniejszym czynię. Żyjcie nam sto lat!

Dokładniej rzeźbę Macierzyństwo można zobaczyć na stronie sztuka.net

wtorek, 23 maja 2006
Stolica numer 2


Wyszedł drugi numer reaktywowanej "Stolicy". Może jeszcze komuś uda się upolować. W dużej części jest poświęcony Warszawie przyszłości, zarówno inwestycjom jak i planowaniu przestrzennemu. Co, jak i gdzie będzie się budować w najbliższej przyszłości można było przez cały maj oglądać w Bibliotece Uniwersyteckiej przy Dobrej. Pokazano tam 35 projektów budynków użteczności publicznej i 58 budynków mieszkalnych wielorodzinnych a oprócz tego projekty domów prywatnych i rewitalizacje starych kamienic i obiektów przemysłowych. Do ciekawszych projektów należy projekt budowy domu towarowego braci Jabłkowskich na pustej działce obok Trafficu. Nawiązuje do przedwojennych planów powiększenia obiektu. Autorami są: Atelier3, Girtler&Girtler Biuro Architektoniczne s.c. Niżej jest rysunek z materiałów projektantów.

Bardzo interesująco wygląda projekt adaptacji budynku biurowego na mieszkalny na Wareckiej. Najwięcej miejsca chyba poświęcono na wystawie miasteczku Wilanów, zarówno na planach jak i makietach.

Norbert Piwowarczyk pisze o przyszłości bliskiej Woli, zmieniającej się z zapyziałej przemysłowej dzielnicy w metropolię z wieżowcami, biurowcami i apartamentowcami. Główną arterią staje się ulica Grzybowska. Jest realizowana wizja rozwoju wg planów Biura Projektów Kazimierski i Ryba. Niedługo zostanie otwarty pięciogwiazdkowy hotel Hilton o wysokości ponad 100 m. Wkrótce w jego otoczeniu powstaną 3 wieżowce. Dwa o charakterze apartamentowców będą mieć po 22 piętra. Trzeci wieżowiec będzie wysokości Hiltona, ale jeszcze nie wiadomo czy będą tu biura czy apartamenty. Powstaną też inwestycje na terenie dawnych Browarów Warszawskich, ale część starych budynkow zostanie zachowana.

Prof. Andrzej Kociński zarysował plan zagospodarowania przestrzennego północnej pierzei Alej Jerozolimskich na odcinku od Jana Pawła II do Towarowej. Plan zakłada schowanie linii kolejowej wzdłuz Alej w tunelu i postawienie na płycie domów. Budynki mają być w luźnej zabudowie a między nimi place i skwery.
pokaż powiększenie

Obecnie trwają prace nad sporządzeniem planu zagospodarowania przestrzennego rejonu zamkniętego ulicami: Pańską, Towarową, Srebrną, Chmielną i Jana Pawła II. Plan przewiduje takie wstawienie nowych domów między istniejące bloki z lat 70. i 80. aby odtworzyć pierzeje ulic.

W numerze jest też informacja, że w gmachu Pasty jest zorganizowana wystawa przedstawiająca dzieje Grzybowa od 1831 roku. Jest czynna do 19 czerwca. Organizatorami są Fundacja Współpracy Polsko - Niemieckiej oraz firma Ericsson zaś autorami Jerzy S. Majewski, Tomasz Markiewicz i Zygmunt Walkowski.

czwartek, 18 maja 2006
Natolin


Od kwietnia do końca października można zwiedzać park w Natolinie. Do tej pory możliwość wejścia mieli nieliczni, były to w zasadzie przypadki sporadyczne. Obecnie dwa razy w tygodniu w czwartki i soboty można wejść z przewodnikiem. Park jest w stanie dziewiczym, od 300 lat był zamknięty dla publiczności.

W czasie PRL był rezydencją Bieruta i miejscem wypoczynku ważnych osobistości. Obecnie znajduje się tu Kolegium Europejskie. Gospodarzem jest fundacja Centrum Europejskie Natolin. Możliwość obejrzenia parku przez warszawiaków wymusiły władze Warszawy, do których fundacja zwróciła się z prośbą o wsparcie konserwacji zabytkowych budynków.

U stóp skarpy warszawskiej obok wsi Kabaty rozciągał się las mieszany, w którym król Jan III Sobieski urządził zwierzyniec zwany bażantarnią i tak zaczęła się nazywać cała okolica. Potem w dolnej części lasu wytyczono pięć alei, które się schodziły na wzgórzu. Wzgórze było położone między dwoma wąwozami. W 1780 roku, za czasów ks. Augusta Czartoryskiego, na tym wzgórzu został wybudowany pałacyk, zaprojektowany przez Szymona Bogumiła Zuga. Cechą charakterystyczną pałacyku jest półotwarty salon owalny, znajdujący się od strony skarpy, z którego rozciągał się wówczas widok na pałac wilanowski. Obecnie Wilanów zasłaniają drzewa. pokaż powiększenie

Pierwotnie pałac w Bażantarni różnił się wyglądem od dzisiejszego. Nie stał na potężnym murowanym tarasie tylko wyrastał wprost ze skarpy. Salon nie był biały lecz ozdobiony polichromiami. Był wówczas jedynym budynkiem na tym terenie. Tak to uwiecznił na swej akwareli Vogel. Bażantarnia nie była zbyt często wykorzystywana.

Rozbudowa i przebudowa nastąpiła po roku 1805, gdy syn ówczesnego właściciela dóbr wilanowskich wraz z żoną postanowili pójść na swoje i wybór ich padł właśnie na Bażantarnię. Remont był prowadzony w roku 1806 i bardzo zmienił wygląd pałacu. Projektantem i kierownikiem robót był Piotr Aigner. pokaż powiększenie

Nazwa Natolin pojawiła się po raz pierwszy w roku 1807, zaraz po przyjściu na świat Natalii Potockiej. Gdy pałacyk stał się siedzibą mieszkalną okazało się, że jest za mały. W związku z tym postanowiono wybudować oficynę. W 1806 roku zrobiono pod nią fundamenty przy dziedzińcu wjazdowym. Dwa lata później budowę ukończono. Powstał tu skromny dwupiętrowy budynek z czterospadowym dachem. Pierwsze piętro miało charakter reprezentacyjny, o czym świadczą wysokie, renesansowe okna. Jedyną dekoracją fasady są gipsowe maski brodatych mężczyzn nad oknami parteru. Do budynku przylegają dwie przybudówki. Jedna, powstała w 1809 roku mieściła kuchnię, druga wybudowana wcześniej była oranżerią. W oficynie znajdowały się pokoje gościnne. Na drugim piętrze były pokoje służby. Na parterze znajdował się dwupokojowy apartament Anny Potockiej, urządzony w wiejskim stylu. Są to pomieszczenia niskie. Na suficie pierwszego znajduje się klejowe malowidło przedstawiające drewniana kratę obrośnięta pnączami. Na ścianach są kwiaty i ptaki. Z tyłu za oficyną postawiono budynek stajni i powozowni. pokaż powiększenie

W czasie remontu i przebudowy salonu w 1808 roku zaczęła się pod nim osuwać skarpa. Wtedy prawdopodobnie powstał pomysł zrobienia tarasu. Powstał on w 1812 roku, jest połączony z salonem półotwartym i stanowi z nim jedną całość. Od strony parku jest zamknięty wielkim balkonem widokowym. Gdy skończono budowę oficyny, wzniesiono pierwszy pawilon ogrodowy – Holendernię. Holenderniami początkowo nazywano w Polsce osady Holendrów, a potem fermy prowadzone na zasadzie dzierżawy. W Natolinie Holendernię stanowił budynek z oborą i dziedzińcem gospodarczym otoczony murem, co dawało wygląd zagrody wiejskiej. Budynek nie miał jednolitego stylu architektonicznego, świadomie je wymieszano, aby nadać kształt budowli o trzonie średniowiecznym. Projekt budynku przypisuje się Piotrowi Aignerowi i Stanisławowi Kostce Potockiemu.

pokaż powiększenie

Jednocześnie przebudowywano park. Wykonawcą był ogrodnik Karol Bartel. Dwie główne drogi od strony Wilanowa i Wolicy uporządkowano i obsadzono drzewami. W 1812 roku postawiono dwie bramy w kształcie słupów z wazonami. Po 10 latach zburzono je i postawiono nowe. Zmieniono układ alei widokowych, zachowano tylko centralną a dawne promieniste zadrzewiono. Drogi i ścieżki zostawiono i rozbudowano. Głównym elementem dolnego parku stała się rzeczka, poprowadzona wielkim kosztem od rozlewiska przy wylocie wąwozu. Parkowi nadano styl angielski. Zachowano wszystkie sędziwe drzewa pozostałe po Bażantarni. Dojazd do pałacu prowadzący przez aleję wysadzaną drzewami został zamieniony na wielki owalny trawnik.

W XIX wieku park natoliński był jednym z napiękniejszych w Europie. Prawdopodobnie w 1823 roku powstały dwa empirowe domki dozorców: jeden na skarpie od strony Wolicy, drugi od strony Wilanowa przy bocznym wjeździe. W roku 1830 zmarła córka Aleksandra Potockiego, Natalia i po jej śmierci Potocki wzniósł pomnik z sarkofagiem typu antycznego. Projektował go prawdopodobnie Henryk Marconi. Na osi pomnika nad wąwozem przerzucono most zwany mauretańskim. W latach 1834 – 1838 powstało kilka innych budowli parkowych, miedzy innymi pseudoklasyczne: świątynia dorycka i akwedukt. Świątynia nie miała charakteru użytkowego, była tylko ozdobą. Podobnie było z akweduktem. Obie budowle prawdopodobnie projektował Henryk Marconi. Jemu też się przypisuje autorstwo pseudogotyckiej bramy mauretańskiej. pokaż powiększenie

Okres rozwoju Natolina zakończył się wraz ze śmiercią Aleksandra Potockiego. Stopniowo popadał w ruinę. Niekonserwowane budynki i ozdoby niszczały i były rozbierane. W okresie powstania warszawskiego i następnych miesiącach 1944 roku stacjonujące tu wojska niemieckie robiły rozmyślne szkody. Pomnik Natalii służył za cel strzelającym żołnierzom. Mienie ruchome zostało rozkradzione. W styczniu 1945 roku opiekę nad Natolinem objęło Muzeum Narodowe.

Szczegółowe zdjecia i wystrój architektoniczny można zobaczyć w galerii

Gorąco namawiam do zwiedzenia jednego z najbardziej tajemniczych warszawskich parków, tym bardziej, że rzadko jest okazja. Bibl. :S. Lorenc "Natolin"

sobota, 06 maja 2006
Muzeum Powstania Warszawskiego otwarte


3 maja zostało ponownie otwarte Muzeum Powstania Warszawskiego. Ostatnia przerwa była spowodowana między innymi szykowaniem pomieszczenia dla Liberatora. Obecnie ekspozycja muzealna ma już wszystkie elementy.

Do tej pory muzeum zajmowało halę po maszynach elektrycznych, obecnie dołączono dawną kotłownię. W niej znajduje się amerykański bombowiec Liberator a pod nią replika kanału powstańczego. Z narożnika hali wyrasta 32-metrowa wieża na szczyt której kursuje winda. Służy jako punkt widokowy do oglądania panoramy Woli. Na tarasie wieży umieszczono plansze, pokazujące ocalałe z powstania przedwojenne budynki.

Liberator służył aliantom do zrzucania powstańcom broni i żywności. Eksponat muzealny jest repliką, ale częśc blach jest autentyczna, pochodzi z bombowca, który w połowie sierpnia 1944 roku spadł koło Bochni, gdy wracał z lotu nad Warszawą. Dokumentację samolotu przywiózł z USA Radosław Sikorski a replikę zbudowali konstruktorzy z firmy Delta. Powstańcy samolotów ze zrzutami wyczekiwali jak zbawienia.

"Słyszycie!...
Słyszycie, jak cisze przerywa
daleki motorów gong
pokaż powiększenie Niech duch na nowo ożywa!
Warkoty w krąg!
W krąg warkoty!
To samoloty!
Na pomoc, na pomoc nam spieszą.
Niech się nam serce pocieszą!...
Słyszycie...

Lotniku aliancki, lotniku!
Leć śmiało przez głuchą noc.
Nie zważaj na swoje życie,
wydobądź z motorów swych moc!"
autor nieznany

Na razie do samolotu nie można wejść, ale niedługo będzie to możliwe. Muzeum przygotowuje program komputerowy, stanowiący symulacyjny lot nad zniszczoną Warszawą.

Replika kanału powstańczego ma 22 metry długości i zatacza pętlę. Do złudzenia przypomina warszawskie kanały. Początkowo ma wysokość 175 cm, potem 140 cm a w miejscu najniższym zaledwie 110. Kanał jest oczywiście suchy i bezwonny, jedynie z głośników dochodzi szum kapiącej wody.

Jest też pamiątka po twierdzy Warszawa - autentyczny niemiecki schron bojowy Ringstand58c, wydobyty latem 2004 roku ze skweru przy gmachu Metalexportu u zbiegu Kruczej, Pięknej i Mokotowskiej. Schron zbudowali Niemcy po upadku Powstania przed spodziewanym atakiem wojsk radzieckich.

W ogrodzie pamięci, za tablicami z nazwiskami poległych powstańców, jest wystawa zdjęć z okresu Powstania. Zdjęcia, niektóre dość znane, nie są czarno - białe, lecz pokolorowane komputerowo. Jest to zabieg celowy. Organizatorzy chcieli w ten sposób przybliżyć wydarzenia, uważali, że zdjęcia bezbarwne są bardzo bezosobowe i odległe. Rzeczywiście kolor bardziej przemawia. Niebo jest niebieskie, opaski powstańcze przybrudzone, ludzie ubrani dość przypadkowo.

Przed głównym wejściem jest słup ogłoszeniowy. Ludzie jeszcze szukają zaginionych członków rodziny i znajomych. Robi to wrażenie. Obok są zdjęcia dokumentujące budowę kanału i rekonstrukcję bombowca. Wewnątrz muzeum zaraz przy wejściu jest sklepik z pamiątkami z czasu Powstania. Są również zdjęcia, filmy, ksiązki i widokówki.

Dziś w "Stołecznej" T. Urzykowski wraca do sprawy Panoramy Powstańczej. Kilka lat temu było o niej głośno. Andrzej Wajda zamierzał zaadaptować niższy zbiornik gazu na Czystem i w niej razem ze scenografem Allanem Starskim utworzyć mutlimedialną panoramę. Na dole zbiornika miało być Muzeum Powstania Warszawskiego. Miasto wówczas nie zdołało się porozumieć z prywatnym właścicielem zbiornika, który chciał go jedynie użyczyć. Obecnie dyrektor Muzeum PW wraz z Wajdą spotkali się z właścicielem zbiornika, prowadzone są rozmowy na temat przekazania budowli miastu, bo tylko wtedy radni zgodzą się projekt dofinansować. Panorama byłaby doskonałym uzupełnieniem ekspozycji Muzeum Powstania Warszawskiego.

poniedziałek, 01 maja 2006
Odlewnia braci Łopieńskich


Rodzina Łopieńskich należy do najbardziej znanych rodów warszawskich. Od 1862 roku mają pracownię odlewiczą. Dynastię brązowników rozpoczął Jan Łopieński, który po odbyciu studiów w Krakowie, Wiedniu i Paryżu założył na Ordynackiej pracownię artystyczną. Wkrótce zaczęli mu pomagać dwaj synowie. Ich brązy artystyczne swą klasą nie różniły się niczym od zagranicznych.

W 1900 roku zakład został przeniesiony na Hożą 55. Miał już wielkie uznanie, zdobywał medale na wystawach. Wykonał w tym czasie między innymi część brązów do pomnika Mickiewicza i balustradę barokową przez wielkim ołtarzem na Jasnej Górze.

Łopieńscy przeważnie wykonywali przedmioty w stylu Ludwika XIV, XV, XVI i w stylu empire. Rzadko robili coś w stylu współczesnym. Specjalizowali się też w medalionach pamiątkowych i odtwarzaniu brakujących brązów w antykach. Przed pierwszą wojną światową zaczęli też wykonywać przedmioty z kutego srebra.

Przedwojenny wygląd terenu odlewni wspomina Jadwiga Waydel - Dmochowska: Pojechaliśmy dorożką na Hożą. (...) Od ulicy dzielił posesję niski murek, a na nim żelazna krata, po środku brama z wypisaną kutymi z żelaza literami nazwą firmy. Na prawo i lewo niskie budynki warsztatów zamknięte i wyludnione, bo była niedziela. W głębi murowana, dwupiętrowa kamienica. Tam skierowaliśmy nasze kroki."

Po wojnie nic się nie zmieniło. Powstanie tej okolicy nie zmiotło z powierzchni ziemi. Pozostały nawet przedwojenne kocie łby na podwórzu. Za to teraz tragedia.

W ubiegłym roku latem w budynku, który odwiedziła przed laty pani Jadwiga wybuchł pożar. Gmach nie posiada dachu ani okien. Nikt go nie pilnuje. Budynek choć skromny z zewnątrz, miał piękny wewnętrzny wystrój, pałacowe posadzki i kute balustrady. Został wybudowany przed 1892 rokiem wraz z pozostałymi dla wytwórni broni palnej Roberta Zieglera. Mieszkała w nim rodzina Łopieńskich i miała biuro, po odkupieniu całości od Zieglera. W 2004 roku ZOK złożył u wojewódzkiego konserwatora zabytków wniosek o wpisanie budynku do rejestru zabytków, ale konserwator jak zwykle zaspał. Dopiero teraz ma się zacząć coś wokół wniosku dziać.

W 1950 roku zakład braci Łopieńskich przejęła spółdzielnia Brąz Dekoracyjny. Rodzina posesję odzyskała niedawno, ale chce sprzedać plac pod budowę apartamentowca. Miasto wydało już warunki zabudowy. Zamiast zaadaptowac budynki, jak uważa dyrektor Muzeum Techniki, niszczy się bezmyślnie kawał historii Warszawy i warszawskiego przemysłu. Przecież miasto mogłoby teren odkupić, tym bardziej, że lekką ręką rozdaje pieniądze.

Niektóre wyroby firmy mozna zobaczyć w Galerii.