Zakładki:
......
.......
........
.........
Dekret warszawski
E-varsaviana
Fotoblogi i blogi warszawskie
Informatory
Komunikacja warszawska
Różne
Warszawa
Warszawa - z obiektywu forumowiczów
Warszawa przedwojenna
Warszawa wojenna
Wycieczki po Warszawie z przewodnikami
Żydzi Warszawy

blogi










site statistics


czwartek, 29 kwietnia 2010
"Realizm socjalistyczny w Warszawie"

warszawa



"Dyktat socrealizmu trwał niespełna siedem lat, ale pozostawił niezatarte piętno na wyglądzie nie tylko Warszawy ale i wielu innych miast kraju, powołując przy tym do życia także dwa nowe: Nową Hutę i Nowe Tychy. W zburzonej przez Niemców Warszawie skala przekształceń urbanistycznych i architektonicznych w epoce socrealizmu była tak wielka, że na wieki będzie decydować o wyglądzie centrów głównych dzielnic, toteż czas nie tylko na wnikliwą analizę założeń urbanistycznych i realizacji architektonicznych , ale i wdrożenie procesu ochrony i rewitalizacji wybranych dzieł, których ignorowanie przez półwiecze przyczyniło się do znacznej ich degradacji."
fragment Przedmowy




Na początku roku wyszła książka autorstwa Jarosława Zielińskiego "Realizm socjalistyczny w Warszawie".

Ostatnio obserwuje się zainteresowanie budownictwem epoki socrealizmu, zaś literatura tematyczna nie jest zbyt obszerna. Doskonale ją poszerza nowa pozycja. Autor oparł się głównie na treściach "Stolicy" z lat 1949 - 1957 i miesięcznika "Architektura". Oba periodyki są nieprzebraną skarbnicą wiedzy z tamtych lat, zwłaszcza zaś "Stolica". Pełniła wówczas rolę kroniki odbudowy Warszawy. Poszczególne tygodniki są pełne zdjęć i opisów wznoszonych domów. Raporty z placów budowy doskonale oddają klimat siermiężnych lat czterdziestych i pięćdziesiątych.

Publikacja jest opracowana bardzo solidnie i bogato zilustrowana. Oprócz zdjęć zrealizowanych projektów jest bardzo dużo rozmaitych planów i szkiców budowli, które nigdy nie powstały.

Książka składa się z 17 rodziałów. Do każdego jest dołączona bibliografia. Przedstawione są pierwsze plany odbudowy Warszawy. Obszernie jest opracowana doktryna realizmu socjalistycznego, łącznie z ustosunkowaniem się architektów do wymogów nowych czasów. Są opisane wszystkie sztandarowe dzieła socrealizmu. W oddzielnym rozdziale zostały omówione gmachy administracji państwowej. Nie zapomniał też autor o budynkach związanych z kulturą, oświata i służbą zdrowia. W książce miejsce znalazły również opisy obiektów sportowych, budynków mieszkalnych i parków.

Książkę bardzo polecam, bo nie każdy ma możliwość grzebania w źródłach archiwalnych. Wydała ją fundacja Hereditas.

czwartek, 01 kwietnia 2010
Zespół budynków Ministerstwa Komunikacji

warszawa
Komunikacji Ministerstwo,
Chałubińskiego sześć, wieżowiec,
pięter czternaście, nad piętrami
zawieszam księżyc jak podkowę
na nowe szczęście. Tutaj latem
o każdej porze dnia i nocy
jaskółki będą miały przystań
jasny, pachnący wapnem dworzec.
Gwiazd semafory będą znaczyć
ich lotu sieć, jak wiersza strofy
i będą czuwać w oknach nieba
żeby nie było katastrofy.
A zima znowu przyjdzie zmiana
białe gołębie dach obsiądą
i wagonami białe listy
będą wysyłać wszystkim lądom.
Cieśle z zespołu Pietlarczyka
murarze Osiak i Tomanek
z Jankowskim wezmą się pod rekę
a z nimi słonce rozspiewane.
Roman Sadowski "Wieżowiec"

Pierwszym wieżowcem powojennej Warszawy był gmach Ministerstwa Komunikacji przy Chałubińskiego. Dziś to śmiesznie brzmi, ale długo ten budynek był najwyższy. Zaprojektowany przez Bohdana Pniewskiego mierzył 14 pięter. W zrujnowanej Warszawie, gdzie na piętra liczyły się jeszcze gruzy, był punktem charakterystycznym i z daleka widocznym. Ówczesna prasa pisała, że budowa tego gmachu jest wielkim wydarzeniem dla miasta.

Budowę rozpoczęto jesienią 1947 roku a zakończono w 1951.

Kompleks budynków ministerstwa składał się z 14-kondygnacyjnego wieżowca, budynku biurowego, przylegającego do Hożej oraz rotundy od strony Chałubińskiego, będącej łącznikiem obu gmachów. Została zaprojektowana w charakterze reprezentacyjnego wejścia.

Wieżowiec był szybko zasiedlany, jeszcze w trakcie budowy. Pod koniec 1950 roku oddano do użytku pierwsze pięć pięter. Wyżej równocześnie prowadzono prace wykończeniowe. Kładziono tynki, instalacje elektryczne, wodociągowe, zakładano centralne ogrzewanie. Wszystkim zależało na szybkim postępie robót, więc niemal od samego początku było wprowadzone współzawodnictwo pracy. Najpierw tylko między brygadami. Gdy zaczęły się prace wnętrzarskie, współzawodnictwo miało charakter indywidualny. 42 przodownikom pracy w 1950 roku wręczono dyplomy.

Zespół budynków ministerstwa był pomyślany jako pierwszy element nowej osi tzw. śródmiejskiej o długości około półtora km. Miała się ona ciągnąć od okolic jeszcze istniejących resztek Ogrodu Pomologicznego, przez zadrzewione tereny przy kościele św. Barbary, zespół biurowców przy Kruczej, plac Trzech Krzyży aż do skarpy.
pokaż powiększenie

Zespół był zaprojektowany bardzo nowocześnie i z wielkim rozmachem. Pniewski zbierał pochwały za harmonijne połączenie zespołu budynków i nawiązanie do istniejących gmachów byłego Ministerstwa Komunikacji proj. Rudolfa Świerczyńskiego i Szkoły Pielęgniarskiej proj. Romualda Gutta. Chwalono zwłaszcza wieżowiec za podział pionowy, cofający się ku górze i doskonałe proporcje. Podobały się też ładnie rozmieszczone okna. W pięciopiętrowym biurowcu zwracały uwagę lekko wklęsłe ściany boczne.

Miesięcznik "Architektura" rozpływał się w komplementach:
Zestawienie trzech brył jest nadzwyczaj korzystne i nowoczesne w kompozycji. Ideał budynku współczesnego w sytuacji luźnej zabudowy - budynek wolnostojący lub zespół takich budynków harmonijnie ze sobą powiązanych to pewna forma skończona. Na przykładzie projektu Pniewskiego ideał ten został osiągnięty.

Zwracano uwagę na to, że wolnostojący zespół budynków jest dobrze połączony z istniejącymi przedwojennymi gmachami projektu Świerczyńskiego i Gutta, które dla odmiany zebrały złe recenzje.
"Gmachy te zostały niekorzystnie połączone w zwartej zabudowie obrzeżnej. Zabudowa ta wyniknęła z psychozy urbanistyki okresu międzywojennego, której ulegali nawet architekci tak wielkiej miary jak Świerczyński. Osiowy budynek, w zasadzie wolnostojący, został przypadkowo połączony ze szkołą Gutta - małym traktem mieszkalnym o skali kamieniczki zupełnie różnej od skali obu budynków sąsiednich. Dzisiejsza urbanistyka, operująca innymi kryteriami, mogłaby w przyszłości ten błąd naprawić, usuwając mały ten domek i tworząc przerwę między budynkami."

Budowa gmachów związana była z wieloma trudnościami tamtych lat. Brakowało materiałów, nie było dostatecznej ilości wyszkolonych fachowców. Mimo tych przeszkód prace szły bardzo szybko. Wieżowiec wzbudzał tak duże zaciekawienie, że nawet pisano o nim wiersze.