Zakładki:
......
.......
........
.........
Dekret warszawski
E-varsaviana
Fotoblogi i blogi warszawskie
Informatory
Komunikacja warszawska
Różne
Warszawa
Warszawa - z obiektywu forumowiczów
Warszawa przedwojenna
Warszawa wojenna
Wycieczki po Warszawie z przewodnikami
Żydzi Warszawy

blogi










site statistics


piątek, 25 kwietnia 2008
Historia autobusów warszawskich.



Pierwsze warszawskie autobusy były piętrowe. W 1920 roku sprowadzono z Wiednia ze szwajcarskiej firmy Saurer partię autobusów z tzw. imperiałami, czyli piętrami, na które wchodziło się po schodkach umieszczonych w tylnej części karoserii. Po nich nadeszły autobusy firmy Benz z nadwoziami zwykłymi i przystosowane do nich wozy doczepne.

Wprowadzanie autobusów odbywało się z oporami, ponieważ przeważała opinia, że w mieście praktyczniejsze są tramwaje. Rozwojowi przeszkodziła wojna w 1920 roku. Cały ówczesny tabor, który stanowiło 11 autobusów, zarekwirowało wojsko do przewożenia żołnierzy.

W 1921 roku tabor autobusowy składał sie z 43 wozów silnikowych i 6 doczepnych. Komunikacja autobusowa nie rozwijała się, ponieważ dalej przeważała opinia o wyższosci komunikacji tramwajowej. Jeśli gdzieś zbudowano tory tramwajowe, tam autobusy znikały. Ostatecznie w 1926 roku ruch autobusowy został zakończony.

Przez pewien czas w 1924 roku kursował na Bródnie autotram. Był to autobus na szynach - w autobusach marki Benz koła autobusowe zastapiono tramwajowymi. Gdy linia została zelektryfikowana, puszczono tam normalne tramwaje.

Ponownie powrócono do autobusów w roku 1928 ale z nowym taborem. Urządzono, jakbyśmy dziś powiedzieli, konkurs, który wygrał francuski autobus "Somua", dobrze sobie radzący w Paryżu. Pierwsze 11 wozów przyszło wiosną 1928 roku. Wejście do autobusu znajdowało się na tylnej platformie. Było tu miejsce dla 12 stojących osób. Wewnątrz były 32 miejsca siedzące. Od platformy wejściowej odgradzały wnętrze przesuwane drzwi. Wspólne wejście i wyjście potem zastąpiono dwoma oddzielnymi. pokaż powiększenie

Na ulicach Warszawy pokazały się również autobusy marki "Ursus". Zostały wprowadzone przez organizację Społeczna Komunikacja Autobusowa, założoną przez Związek Przyjaciół Wielkiej Warszawy i Towarzystwo Przyjaciół Żoliborza. Nie za bardzo nadawały się one do warunków miejskich, ponieważ zabierały zaledwie 20 osób.

Pierwszą magistracką linią autobusową, uruchomioną w 1928 roku, była linia "A". Jej trasa miała długość 3.5 km. Zaczynała sie na pl. Teatralnym, kończyła na pl. Zbawiciela, potem została przełużona do pl. Unii Lubelskiej. Obsługiwało ją 8 autobusów, jeżdzących co 6 minut. Jazda trwała 18 minut. Po sprowadzeniu kolejnych autobusów utworzono linie: A-bis i C. W latach 1930 - 1934 uruchomiono pięć następnych linii: B, D, E i F.

Społeczna komunikacja Autobusowa jeździła na 4 trasach.

W połowie 1936 roku pojawiły sie na ulicach Warszawy polskie autobusy "Zawrat", montowane na podwoziach szwajcarskiego Saurera. Były to duże autobusy, z 50 miejscami siedzącymi. Miały jednak wadę, były mało zwrotne jak na warunki miejskie. W związku z tym Zarząd Miejski cały czas wypróbowywał inne marki autobusów. pokaż powiększenie

Przed wybuchem wojny było razem 17 linii autobusowych o łącznej długości trasy 71 km. Ruch obsługiwało 128 wozów.

6 września 1939 roku po wezwaniu płk. Umiastowskiego, większa część autobusów pojechała na wschód. Pozostałe wznowiły komunikację. W listopadzie Niemcy wstrzymali ruch autobusowy a wozy w większości wywieźli do Niemiec i do Krakowa. Po wojnie odnaleziono 8 wraków autobusów Somua i Chevrolet i po wyremontowaniu służyły Warszawie do 1949 roku.

Zdjęcia pochodzą z dodatku do "Życia Warszawy", 1982.

środa, 16 kwietnia 2008
65. rocznica powstania w getcie warszawskim.



Nasza śmierć - to głupia śmierć,
na strychu lub w piwnicy,
nasza śmierć przychodzi psia
zza węgła ulicy.
Waszą śmierć odznaczy krzyż,
komunikat ją wymienia,
nasza śmierć - hurtowna śmierć,
zakopią - do widzenia.
Wasza śmierć - wy twarzą w twarz
witacie się w pół drogi,
nasza śmierć - to skryta śmierć
kopana w masce trwogi.
Wasza śmierć - zwyczajna śmierć,
człowiecza i nietrudna,
nasza śmierć - śmietnicza śmierć,
żydowska i - paskudna.
"Dwie śmierci" Władysław Szlengel



19 kwietnia mija 65. rocznica wybuchu powstania w getcie warszawskim. W poprzednich latach krótko pisałam o rocznicach i podałam krótkie kalendarium.

W tym roku z uwagi na liczbę lat, które upłynęły od bohaterskiego powstania, obchody rocznicowe są bardzo uroczyste. Główne uroczystości odbyły się wczoraj pod pomnikiem Bohaterów Ghetta.

Od 16 kwietnia do 19 przy pomniku na ustawionych telebimach można będzie posłuchać wywiadów z osobami, które przeżyły powstanie. Wczoraj po zakończeniu uroczystości oficjalnych pod pomnikiem rozpoczęło się wyczytywanie nazwisk Żydów, zamordowanych w Holocauście. Odczytywanie zakończy się 19 kwietnia około godziny 15. Wtedy warszawiacy utworzą łańcuch pamięci. Każdy dostanie opaskę z gwiazdą Dawida. Łańcuch ma biec wzdłuż granicy getta, jest to około 20 km i otoczenie terenu getta uda się, gdy przyjdzie dużo warszawiaków. Organizatorem jest fundacja Shalom. Tego dnia o godzinie 18. na Próżnej odbędzie się kolacja sederowa "Pascha dla nieobecnych". W oknach kamienic zostaną ustawione fotografie warszawskich Żydów, znane z wystawy "I ciągle widzę ich twarze".

Dokładny program obchodów rocznicowych jest tutaj. U góry strony jest plan granicy getta na tle ówczesnej Warszawy.

Stołeczna konserwator zabytków, pani Ewa Nekanda - Trepka, zleciła projekt - w 21 charakterystycznych punktach granicy getta zostaną ustawione dwumetrowe postumenty. Będa się składac z brązowej tablicy z planem ówczesnego śródmieścia i zaznaczoną granicą getta. Trzy pierwsze postumenty zostaną postawione do 19 kwietnia. Dwa będą przy murze cmentarza żydowskiego na Okopowej, trzeci obok urzędu Wola. W wielu miejscach na chodnikach i trawnikach pojawią się betonowe kostki z napisem "Mur getta". Projekt ma byc zakończony do końca września.

Mennica Polska wydała dwie okolicznościowe monety kolekcjonerskie.

Ukazała się książka o Marku Edelmanie "Marek Edelman. Życie. Po prostu". Część jest poświęcona powstaniu w getcie. Wbrew ogólnej opinii, mówiącej, że bojowców z ŻOB było około tysiąca, Edelman podaje konkretną liczbę - 220. Wszystkich znał osobiście. Jest poruszona sprawa karuzeli na placu Krasińskich. Znany jest wiersz Czesława Miłosza "Campo di Fiori"

Wspomniałem Campo di Fiori
W Warszawie przy karuzeli,
W pogodny wieczór wiosenny,
Przy dźwiękach skocznej muzyki.
Salwy za murem getta
Głuszyła skoczna melodia
I wzlatywały pary
Wysoko w pogodne niebo. (...)
Ja jednak wtedy myślałem
O samotności ginących.
O tym, że kiedy Giordano
Wstępował na rusztowanie,
Nie znalazł w ludzkim języku
Ani jednego wyrazu,
Aby nim ludzkość pożegnać,
Tę ludzkość, która zostaje.

Istniała opinia, że wiersz jest poetycką metaforą, gdyż karuzela była nieużywana. Pojawiało się też zdanie, że karuzeli w ogóle w tym miejscu nie było a Miłosz krzywdzi warszawiaków. Jednak historyk Tomasz Szarota jest innego zdania. Przewertował ówczesną prasę i twierdzi, że karuzela stała od sierpnia 1942 roku, właśnie obok muru getta. Sądzi, że postawienie wesołego miasteczka akurat w tym miejscu miało mieć znaczenie propagandowe - warszawiaków los Zydów zupełnie nie obchodzi. I dobrze Niemcy sobie kalkulowali. Marek Edelman mówi: "A czy to tak ważne, czy karuzela akurat się kręciła, czy tylko bawiono się na huśtawkach? Ważne jest, że po prostu się bawiono - a my się cały czas baliśmy, czy w ogóle ktoś widzi to, co robimy w getcie... Ja w każdym razie pamiętam dokładnie te dziewczyny siedzące na krzesełkach..."

W najnowszym numerze "Stolicy" jest sporo miejsca poświęconego gettu tuż przed zagładą.

środa, 09 kwietnia 2008
Dynasy




Kto będąc dzieckiem, miał swój skwer
W królestwie nadwiślańskich sfer
Saneczki na Dynasach...
"Maleńki znak" słowa: Krystyna Wolińska-Preyzner


Dynasy dzisiaj to cicha, urokliwa uliczka u podnóża skarpy warszawskiej, zatopiona w zieleni. Kiedyś, przed wiekami, tą nazwą określano teren zawarty obecnie między ulicami Tamką, Kopernika, Oboźną i Leszczyńską. Granicę od strony Wisły stanowi Dobra. Wewnątrz znajdują się ulice: Bartoszewicza, Karasia, Sewerynów, Cicha, Zajęcza, Drewniana, Elektryczna i oczywiście Dynasy. pokaż powiększenie

W XVII wieku było tu zupełnie inaczej, teren był podmokły i zalesiony, i stanowił królewski zwierzyniec. W 1670 roku książę Aleksander Zasławski założył w tym miejscu jurydykę, zwaną od jego imienia Aleksandrią. Główną ulicę stanowiła obecna Kopernika. W pobliżu jej wybudowano dwa dwory. Pierwszy drewniany w pobliżu Kopernika, przeszedł na własnośc Lubomirskich, a potem Gozdzkich. Drugi murowany, był zbudowany w okolicy Tamki niemal na koronie skarpy. Był to pałac Chomętowskich, który się spalił przed 1740 rokiem. Na miejscu dworu drewnianego wojewoda podlaski, Stanisław Gozdzki wybudował murowany pałac, który odziedziczyła jego córka Karolina Sanguszkowa.

Około 1760 roku poniżej pałacu Gozdzkich powstały pięknie rozplanowane ogrody z ziemnymi tarasami na trzech poziomach. Każdy taras miał schody i boczne rampy. Tarasy, ze względu na koszty, nie były niczym wzmacniane, więc już na początku XIX w zaczęły zanikać, tym bardziej, że nikt ich nie konserwował. Na dole, na osi pałacu, znajdował się kanał o kształcie litery T, dochodzący aż do Wisły, która w tym czasie miała inne koryto. Brzeg rzeki dochodził do parzystej strony obecnej ulicy Dobrej. pokaż powiększenie

Gdy księżna Karolina Sanguszkowa poślubiła księcia Karola de Nassau Siegen i zamieszkała w nowowzniesionym pałacu, Aleksandrię zaczęto nazywac Dynasami. W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiatych XVIII wieku zaczęto wytyczać na tym terenie ulice. Pierwszą była Drewniana, biegnąca wzdłuż kanału. Gdy po kilku latach wyznaczono Topiel, ograniczyła ona ogród od strony Wisły a nad kanałem była położona kładka istniejąca jeszcze w połowie XIX wieku. Domy budowane na nowych ulicach były bardzo liche, drewniane. Powodem był zarówno status społeczny mieszkanców jak i ciągle wylewająca rzeka. Jeszcze w drugiej połowie XIX wieku w czasie powodzi dochodziła aż do Topieli. pokaż powiększenie

Z czasem zaczęto tu budować coraz więcej domów. W latach 1836 - 1843 powstała pierwsza w Polsce fabryka wyrobów gumowych Józefa Wernera. Duże zmiany zaszły, gdy posiadłośc w 1845 roku nabył hrabia Seweryn Uruski. Na ruinach spalonego pałacu książąt de Nassau utworzył bazar, łączący funkcje handlowe i mieszkalne. Wg projektu Lanciego zbudowano dwupiętrowy budynek, z arkadowymi podcieniami. Na dole były kramy, jatki i różne warsztaty a na górze mieszkania. Obok był plac handlowy. Miejsce to od imienia hrabiego Uruskiego nazwano Sewerynowem. W ciągu tygodnia ruch był tu stosunkowo nieduży, za to w niedzielę od rana odbywał sie wielki handel. Pod arkadami przeważnie stały kramy szewców z gotowymi butami. Im bliżej wejscia miało się miejsce tym wiecej było klienteli. Tak więc szewcy pędzili z samego rana. Było w tym czasie nawet powiedzenie" "Spieszy sie jak szewc na Sewerynów". Zabudowania zostały rozebrane w 1937 roku. pokaż powiększenie

W 1890 roku Warszawskie Towarzystwo Cyklistów wydzierżawiło od księcia Czetwertyńskiego park na Dynasach i dwa lata później wokół uregulowanej sadzawki zbudowany został pierwszy w Polsce ziemny tor kolarski i pawilon klubowy wg projektu Stefana Szyllera. W ówczesnych czasach jeżdzono na wysokich bicyklach z ogromnym przednim kołem, ale jazda na nich po ulicach była zabroniona. W 1896 roku w pobliżu toru na Oboźnej wzniesiona została dwunastoboczna rotunda budynku panoramy, projektu Karola Kozłowskiego. Najpierw była tam pokazywana panorama Tatr a potem Styka namalował panoramę "Męczeństwo chrześcijan". Od 1911 roku w budynku mieścił sie Teatr Żydowski.

Na początku XX wieku tętniło na Dynasach życie. Latem na scenach na wodzie i na ziemi odbywały się występy. Zbudowano sztuczne ruiny. Zimą na zamarzniętej sadzawce było lodowisko. Cały teren był ciekawie oświetlony. pokaż powiększenie

W 1926 roku Dynasy zostały przebudowane. Powstał pałacyk WTC z salami: gimnastyczną i do jazdy na rowerze. W 1937 roku WTC "Dynasy" przestało istnieć. Budynek panoramy przebudowano na warsztaty samochodowe. Powstała ulica Dynasy z domami mieszkalnymi. Na ulicy Sewerynów na miejscu gmachu bazarowego wzniesiono pięciopietrowy blok mieszkalny.

Wojna Dynasy oszczędziła. Większość domów ocalała. Bliżej Oboźnej poniżej ulicy Dynasów istnieją jeszcze ruiny dawnego budynku panoramy Tatr.

Na stronie Stare rowery można zobaczyć zdjęcia z dawnych Dynasów. .