Zakładki:
......
.......
........
.........
Dekret warszawski
E-varsaviana
Fotoblogi i blogi warszawskie
Informatory
Komunikacja warszawska
Różne
Warszawa
Warszawa - z obiektywu forumowiczów
Warszawa przedwojenna
Warszawa wojenna
Wycieczki po Warszawie z przewodnikami
Żydzi Warszawy

blogi










site statistics


wtorek, 26 kwietnia 2005
Ulica Nalewki

Powstanie w getcie, wojna i decyzje władzy w latach czterdziestych zmiotły z powierzchni Warszawy ulicę Nalewki, tętniące życiem centrum żydowskiej dzielnicy. W 1945 roku ulica była wąwozem w zwałach gruzów. Od Długiej w kierunku Żoliborza wędrowało się wąską ścieżką, odsłaniającą gdzieniegdzie bruk i tory tramwajowe. Wśród tego zwałowiska można było wypatrzyć ruiny Arsenału i Pasażu Simonsa oraz filary parteru kamienicy corazziańskiej przy skrzyżowaniu z Gęsią. Jedynym kawałkiem ulicy bez gruzu była wschodnia część przylegająca do Ogrodu Krasińskich, między Świętojerską a Długą.

W 1947 roku przystąpiono do odgruzowywania Nalewek w związku z budową ulicy Nowotki (robocza nazwa – Marszałkowska II) od Placu Bankowego do wiaduktu żoliborskiego. Nowa ulica pochłonęła część Nalewek od Świętojerskiej do Franciszkańskiej. Z kolei z części między Świętojerską a zachowaną bramą do Ogrodu Krasińskich (Nalewki 6) usunięto bruk i tory tramwajowe i cały teren obsiano trawą a następnie posadzono drzewa. Na niewielkiej długości od bramy do Długiej zachowano przedwojenną kostkę i fragment torów tramwajowych. Jednocześnie ulicę pozbawiono jej odwiecznej nazwy, przemianowując na Bohaterów Getta. Aby zaś była równowaga nazwę Nalewki przeniesiono na drugą stronę Andersa. Jest tam wewnętrzną uliczką osiedla.

Tylko ktoś zupełnie nie znający Warszawy i nie mający pojęcia skąd się wzięły Nalewki, skąd w ogóle ta nazwa, mógł zrobić taką bezmyślną roszadę. Tak zginęła ulica, istniejąca przez kilka wieków. Teraz nikt już prawie nie kojarzy uliczki przy Arsenale z jedną z najciekawszych i najruchliwszych ulic przedwojennej Warszawy. Szkoda... pokaż powiększenie

Kiedyś płynęła tędy rzeczka Bełcząca. W XIV wieku zrobiony tu został pobór wody pitnej dla miasta i stąd zaczęto budować pierwszy wodociąg dla Nowego Miasta, który potem został przeciągnięty aż do Rynku Staromiejskiego. Wodociąg składał się z drewnianych skrzyń, piętrzących wodę, zwanych nalewkami (naliwkami) i rząpi (studni), z których woda była pobierana. Rury zrobiono z wydrążonych pni, łączonych metalowymi obręczami. Przykładem rząpi jest studnia w Kazimierzu Dolnym na rynku. Z czasem rzeczka zmieniła nazwę na Nalewkę, a następnie tak zaczęto nazywać drogę biegnącą wzdłuż niej od Długiej do Świętojerskiej.

Za czasów Zygmunta III Wazy wzdłuż Nalewek zbudowano wały, mające chronić przed Turkami. Przez kilkadziesiąt lat istnienia negatywnie wpływały na rozwój ulicy. Zostały rozebrane w drugiej połowie XVIII wieku i wtedy powstała tu normalna miejska ulica.

W 1783 roku położono na części ulicy bruk, a 4 lata później istniały 22 latarnie. Budowano coraz więcej domów murowanych. Więcej po stronie zachodniej Nalewek, mniej po wschodniej, ponieważ tu ograniczenie stanowił Park Krasińskich, największy ówczesny park Warszawy, będący jednocześnie nobilitacją ulicy. W 1770 roku na Nalewkach mieszkało około 1200 osób a na Marszałkowskiej 1129.

Okres świetności ulicy zaczął się po Kongresie Wiedeńskim. Po 1815 roku powstało na Nalewkach wiele pięknych kamienic, niektóre projektował sam Antonio Corazzi. Część ulicy od Długiej do Swiętojerskiej przypominała architektonicznie Krakowskie Przedmieście, odcinek od Świętojerskiej do Franciszkańskiej z niewysokimi kamieniczkami wyglądał podobnie jak Nowy Świat, zaś odcinek ostatni aż do Placu Muranowskiego przypominał Marszałkowską. Jednocześnie zamieszkiwało tu coraz więcej Żydów. pokaż powiększenie

Ten szybki wzrost zaludnienia powodował konieczność zwiększenia powierzchni mieszkalnej i na potrzeby handlu. Działki były wykorzystywane maksymalnie przez dobudowywanie oficyn. W wąskie podwórka wtłoczyły się sklepy nie tylko na parter ale i na pierwsze piętra. Brak witryn sklepowych wymuszał różnego rodzaju napisy, szyldy reklamowe, rysunki mające zachęcać potencjalnych kupców. Ulice wciskały się wprost w podwórka. Jest to bardzo charakterystyczna cecha Nalewek.

W 1881 roku uruchomiono pierwszy tramwaj konny z Placu Muranowskiego przez Nalewki, Długą i Podwale do Placu Zamkowego. W 1909 roku powstała trakcja elektryczna. Przez Nalewki można było się dostać i na Powązki, i na Żoliborz. I tak ulica stała się wielką arterią przelotową. Od 1928 roku zaczęły Nalewkami jeździć również autobusy. Skrzyżowanie Nalewek z Franciszkańską i Gęsią stanowiło najruchliwszy punkt Warszawy. Tu jeździło wszystko – autobusy, tramwaje, samochody osobowe, ciężarówki, ryksze towarowe, dorożki konne, wózki ciągnione ręcznie. Te ostatnie służyły często jako środek transportu towaru na wąskie podwórka.

Początek XX wieku Nalewki powitały nowo wzniesionym Pasażem Simonsa i obudowaniem Placu Muranowskiego kamienicami. W okresie międzywojennym Arsenał przestał pełnić rolę więzienia i został przeznaczony na Archiwum m. st. Warszawy. Od strony wschodniej przebito w nim podcienia, które miały chronić pieszych przed wypadkami. W tym miejscu Nalewki były tak wąskie, że przy Arsenale nie było chodnika. Niestety, podczas powojennej odbudowy podcienia nie zostały zrekonstruowane. Nie ma również barwnego sgrafitti poświęconego królowi Władysławowi IV i Józefowi Piłsudskiemu.

Tuż przed II wojną na Nalewkach mieściło się 700 dużych firm oraz ogromna liczba drobnych warsztatów, sklepików i rozmaitych przedsiębiorstw. To wszystko skończyło się wraz z wybuchem wojny. Powstało getto. Wybuchło powstanie. W rejonie Nalewek trwały ciężkie walki. Niemcy podpalali dom po domu a złapanych bojowników żydowskich i ludność cywilną rozstrzeliwali na miejscu. Wielka Synagoga na Tłomackiem została wysadzona w powietrze. Opustoszała ulica Nalewki.

Dziś, spacerując sennymi resztkami Nalewek można tylko kręcić głową z niedowierzaniem, że tu kiedyś było życie. Gdy się wpatrzymy dobrze w bruk, zobaczymy ślady po kulach. Gdyby ten bruk mógł mówić...

Na pierwszym zdjęciu widac Nalewki między Miłą a Muranowską. Na drugim typowe handlowe podwórko na Nalewkach15, gdzie były 24 sklepy. Trzecie zdjęcie to Nalewki23/25 z ogromnymi magazynami i warsztatami, wypadające obecnie przy skrzyzowaniu Anielewicza i Andersa.

niedziela, 17 kwietnia 2005
Droga żelazna Warszawsko - Wiedeńska

Dworzec Warszawsko - Wiedeński był najstarszym warszawskim dworcem kolejowym. Pierwsza droga żelazna powstała z inicjatywy hrabiego Henryka Łubieńskiego.

Projektantem gmachu dworca był Henryk Marconi. Budowa odbywała się w szalonym, znów dla nas mało wyobrażalnym tempie. Rozpoczęła się w lipcu 1844 roku a w czerwcu następnego roku nastąpiło oficjalne otwarcie dworca i pierwszego odcinka drogi żelaznej, wąskotorowej. Z Warszawy do Grodziska Mazowieckiego pociąg jechał 24 minuty.

Budynek dworcowy składał sie z trzech części, dwupiętrowego gmachu głównego i dwóch jednopiętrowych budynków bocznych z wieżami. Wieża wschodnia, od strony Marszałkowskiej, miała zegar i była jednym z charakterystycznych punktów ówczesnej Warszawy. W wieży zachodniej mieścił się telegraf. Całość rozciągała się na długości około 160 metrów i odpowiadała długości pociągów.

Przewodnik po Warszawie podawał o tym dworcu następujące informacje: pokaż powiększenie

Dworzec przy ulicy Jerozolimskiej; kassy do sprzedaży biletów otwarte są na godzinę, a zamykane na 10 minut przed odejściem każdego pociągu. Expedycye tłumoków i pakunków osobowych zamykane są przed odejściem pociągu na pół godziny. Pociągi odchodzą: osobowo - towarowe do Granicy i Łowicza o godz. 8 min. 50 rano; towarowe do Granicy o godz. 2 minut 30 po południu; osobowe do Granicy i Łowicza o godzinie 4 po południu; osobowo - towarowe do Łowicza o godz. 6 minut 10 wieczór. Opłaca się na mile od osoby w powozie klassy I, kop. 18; kl. II, kop.13 1/2; kl. III, kop. 9; kl. IV kop.5. Pakunki do 30 funtów ważące bezpłatnie, od 31 - 50 f. po kop.3, a za każde następne 20 funtów więcej po kopiejce za stacyą opłaca się. Dzieci nie umiejące chodzić wolne są od opłaty, do lat 10 płacą o jedną klasę niżej, a w klassie IV płacą połowę ceny. pokaż powiększenie

Po niecałych 50 latach okazało się, że dworzec jest za mały. Ogłoszono konkurs na nowy. Wg wygranego projektu gmach miał mieć imponującą neorenesansowa fasadę, lecz nie został zaakceptowany w Petersburgu, gdyż dworzec nie miał połączenia z szerokimi torami z praskiej strony. Ostatecznie skończyło sie na niewielkim budynku od strony Chmielnej. Był to budynek przyjazdowy, dawny stojacy od strony Alej Jerozolimskich spełniać zaczął rolę dworca odjazdowego.

W latach międzywojennych działalność Dworca Warszawsko - Wiedeńskiego zakończyła się w związku z budową linii średnicowej. W 1932 roku rozpoczęto budowę nowego Dworca Głównego u zbiegu Alej Jerozolimskich i Emilii Plater. W latach trzydziestych rozebrano główny korpus gmachu. Wieża zegarowa jednak przetrwała do 1944 roku. Ruiny jej wysadzono w powietrze dopiero 30 maja 1947 roku.

Dziś w tym miejscu jest metro.

czwartek, 14 kwietnia 2005
Jak uczcić Jana Pawła II?



"Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi.
Tej ziemi!"

Jan Paweł II

Słucham i czytam od kilku dni o projektach godnego uczczenia w Warszawie zmarłego Papieża Jana Pawła II i robi mi się trochę dziwnie. Wszyscy prześcigają się w megalomańskich pomysłach, jakby zapomnieli, że Papież był człowiekiem skromnym, ze skromnymi wymaganiami i nie dbał o dobra doczesne. To był wieczny pielgrzym.

Pomysł z ogromnym pomnikiem na Placu Piłsudskiego przeraził mnie. Trzeba zaznaczyć obecnośc Papieża na tym placu, to tu padły te historyczne, prorocze słowa, ale nie w taki sposób jak to się marzy niektórym. Na pewno nie kolos podobny do pomnika kardynała Wyszyńskiego, jednego z najbrzydszych warszawskich pomników. Wielkości człowieka nie mierzy się ilością przetopionego spiżu.

Plac ma patrona, punktem centralnym jest Grób Nieznanego Zołnierza. Na osi stoi pomnik Piłsudskiego. Przesuwanie go, aby zrobić miejsce na drugi pomnik, jak to sobie planuje ktoś z zainteresowanych budową pomnika Jana Pawła II, jest niepoważne.

Podobał mi sie jeden z pomysłów, aby pamięc o Papieżu była zamknięta w czyms ulotnym, niedopowiedzianym. I jest właśnie szansa na coś takiego. Jest propozycja, aby z tysięcy przetopionych szklanych lampek ustawionych w Alei Jana Pawła II utworzyć rzeźbę nowoczesną, mianowicie szklany sześcian. Uczci on nie tylko Papieża, powie też przyszłym pokoleniom o uczuciach zwykłych, szarych ludzi, o obietnicach, o wierze i nadziei. Tak się tworzy tradycja i historia.

sobota, 09 kwietnia 2005
Metro wjechało na stację Wilsona

Z trzymiesięcznym opóźnieniem otworzona została wczoraj po cichu stacja metra na placu Wilsona. Od świtu zaczęły jeździć pociągi. Nadzór budowlany uwinął się z odbiorem w ciagu kilku godzin, choć miał na to miesiąc. Początkowo prez. Kaczyński myślał o uroczystym otwarciu stacji w przyszłym tygodniu, jednak miasto postanowiło ułatwić warszawiakom dotarcie na mszę żałobną na Placu Piłsudskiego.

Hydrobudowa jest winna za opóźnienie oddania stacji 6 mln złotych, ale nie zamierza płacić kary. Finał nastąpi pewnie w sądzie. Wciąż nie wiadomo, czy bedzie podziemny parking.

Stacja jest zupełnie inna niż wszystkie pozostałe. Sufit i odmienne oświetlenie stwarzają jakąś lekkość, to nie jest bunkier, znany nam z pozostałych stacji metra. Samo wykończenie, okładziny nie podobają mi się. Wszystko wygląda na fuszerkę. Ściany, sufit nad peronami, słupy sprawiają wrażenie jakby były pełne zacieków i źle otynkowane. Ściany przy torach są wyłożone blachami ze stali nierdzewnej i ażurowymi, pomalowanymi na brązowo. Ten brąz jednak nie jest jednolity, w niektórych miejscach tak wygląda, jakby farba poodpadała. Podobno taki jest projekt. Dostaliśmy dzieło sztuki. :-)

Ważniejszy jednak od wrażeń estetycznych jest fakt, że metru przybyła jeszcze jedna stacja, a Żoliborz przybliżył się do centrum.

poniedziałek, 04 kwietnia 2005
Odbudowa Placu Teatralnego

W okresie międzywojennym Plac Teatralny był miejscem tętniącym życiem. Przy wylocie Wierzbowej znajdowało się małe kino "Corso", idąc Senatorską trafiało się na Galerię Luxenburga. Tuż przy wejściu do niej znajdował się popularny przedwojenny kabaret "Qui - Pro - Quo". Przy Bielańskiej była Operetka warszawska, a w Ogrodzie Saskim Teatr Letni. A w centralnym punkcie Placu - Opera. Pod kolumnadą obok wejścia do Teatru Narodowego mieściła się cukiernia Semadeniego. Systemem paryskim latem stawiano na chodnikach stoliki, przy których wytworne panie raczyły się smacznymi ciastkami. Podcienia były pięknie podświetlone, znajdowały się tam witryny eleganckich sklepów. Obok kina "Corso" znajdowałą się znana z dansingów restauracja "Oaza" a nieco dalej w kierunku Senatorskiej znajdował się pierwszy w Warszawie "bar automat", otwarty tuż przed wybuchem wojny. To wszystko nadawało placowi specyficzny charakter.

Od północy na rogu Bielańskiej znajdowały się dwa znane warszawskie sklepy: skład materiałów żelaznych i skład apteczny. Obok stał mały kościół z kolumnadą pod wezwaniem Św. Andrzeja. Był to klasztor i kościół panien Kanoniczek. Dalej stał ratusz, ze strażakiem chodzącym po galeryjce wokół wieży i wypatrującym pożaru. Ostatnim budynkiem po tej stronie był Pałac Blanka.

W czasie oblężenia Warszawy w ratuszu mieściło sie centrum dowodzenia Obroną Cywilną Warszawy. To powodowało wściekłe bombardowanie rejonu Placu Teatralnego przez Niemców. W 1939 roku spłonęła cała ulica Bielańska, Wierzbowa i większa część Senatorskiej. Po Powstaniu wypalona została reszta kamienic o dużej wartości. pokaż powiększenie

Na rogu Bielańskiej i Senatorskiej stała kamienica Na Gołubskiem, projektowana przez A. Corazziego, bardzo charakterystyczna, ze ściętym narożnikiem. Wystrój jej miał wpływ na kompozycję przestrzenną Placu Teatralnego. Część kamienicy ocalała, niestety została rozebrana w 1962 roku w związku z budową osiedla przy Placu Teatralnym. Kamienica Senatorska 20, zbudowana wg projektu P. Aignera spalona i zburzona w 1944 roku, stojąca tuz przy klasztorze została ostatecznie rozebrana w 1953 roku. Kościół panien Kanoniczek z pierwszej połowy XVIII wieku, spalony i częściowo zburzony, został też rozebrany w 1953 roku. Wcześniej został zabezpieczony przez Wydział Architektury Zabytkowej BOS, był zrobiony przez S. Żaryna projekt rekonstrukcji ale niestety, kościół został skreślony z listy zabytków. Nie wiem na czyje polecenie i dlaczego. Rozebrane zostały też ruiny pozostałych kamienic oraz ratusza. Tylko Pałac Blanka ocalał ze zrównania z ziemią.

Największą stratą było zniszczenie Teatru Wielkiego. W 1939 roku został spalony a pięć lat póżniej zbombardowany. Uratowała się tylko fasada od strony Placu oraz sale redutowe.

Odbudowę Placu Teatralnego rozpoczęto już w 1947 roku od wzniesienia pałacu Blanka. Nie przywrócono mu jednak przedwojennego reprezentacyjnego charakteru, odbudowany został jako budynek wolnostojący. Przed wojną był jednym z elementów zabudowy ulicy Senatorskiej. Równiez w tym samym roku rozpoczęto odbudowę Teatru Narodowego. Dzięki inwencji arch. P. Biegańskiego i konspiracyjnie przeprowadzanym zabezpieczeniom, udało się w czasie okupacji zachować wiele autentycznych fragmentów wnętrz z 1919 roku. Odbudowa teatru została zakończona w 1950 roku jednocześnie z północnym skrzydłem Teatru Wielkiego. W tym też roku został rozpisany konkurs na odbudowę Teatru Wielkiego, wygrany przez B. Pniewskiego. Teatr był budowany w latach 1954 - 1965, otwarcie nastąpiło 19 listopada 1965 roku.

W pierwszym kompleksowym projekcie odbudowy Placu Teatralnego architekci zakładali całkowita rekonstrukcję Teatru Wielkiego, Narodowego, odbudowę zabytkowych kamienic ze ściany zachodniej, odbudowę kościoła Kanoniczek, zabudowę obrzeżną strony północnej wraz z odbudową ratusza. Podobnie miała być odbudowana Senatorska od Miodowej do pałacu Blanka. Projekt ten niestety nie spotkał się z aprobatą Komisji Urbanistyczno - Architektonicznej. Część członków tej komisji, zafascynowna ogromną przestrzenią, która powstała po uprzątnięciu ruin, zajęła stanowisko aby jej nie zabudowywać. W ten sposób powstał wygon, który oglądaliśmy przez kilkadziesiąt lat.

Gdy w 1950 roku został ogłoszony konkurs na odbudowę tego rejonu, do konkursu stanęło 6 zespołów, pięć z nich chciało odbudowania kamienicy Na Gołubskiem i północnej pierzei placu. Niestety, stało sie inaczej. Na 3 lata sprawa ucichła, a w międzyczasie rozebrano wszystkie ruiny po północnej stronie łącznie z częściowo czynnym kościołem panien Kanoniczek. W stosunku do rozebranej kamienicy Na Gołubskiem były różne propozycje, nawet taka aby zachować ruinę jako pomnik. Niestety - postawiono tu paskudny, przeszklony pawilon a nieco dalej osiedle niewysokich domów. W pobliżu zbudowano trzy wieżowce, które pasują co całości Placu jak pięść do nosa. Złośliwi mówili "Plac trzech słupów". Zarówno wyburzenia jak i nowe domy powodowały wśród warszawiaków wielkie emocje. Uważano powszechnie, że w tym miejscu powinna być architektura zabytkowa.

W 1964 roku odsłonięty został pomnik Bohaterów Warszawy czyli warszawska Nike, który osobiście bardzo lubię. Pomnik został wybudowany za pieniądze społeczne. Kosztował 9 mln złotych, z czego 7 dało społeczeństwo, a 2 mln dołozył SFOS. pokaż powiększenie

Nawierzchnia placu Teatralnego była bardzo zniszczona w czasie walk powstańczych. Postanowiono ją przebudować na odsłonięcie pomnika Bohaterów Warszawy. Projektant, Zygmunt Stępiński, chciał ją wybrukować bazaltową kostką, ale nigdzie nie było odpowiedniej jakości ani w Warszawie, ani w kamieniołomach. Przypadkowo, wracając z lotniska al. Żwirki i Wigury, akurat przebudowywaną na dwujezdniową zobaczył na poboczach hałdy pięknej kostki, jeszcze przedwojennej. Tą właśnie kostką wybrukowano Plac Teatralny.

Obecnie przez Teatrem Wielkim stoją dwa pomniki: Bogusławskiego i Moniuszki. Zostały one odsłonięte 17 stycznia 1965 roku. Przed wojną był tylko pomnik Bogusławskiego, ustawiony w 1936 roku. Drugiego prezydent Starzyński juz nie zdążył odsłonić, bo wybuchła wojna. Tzw. południk warszawski ma stary rodowód, jest z 1880 roku. Był rekonstruowany.