Zakładki:
......
.......
........
.........
Dekret warszawski
E-varsaviana
Fotoblogi i blogi warszawskie
Informatory
Komunikacja warszawska
Różne
Warszawa
Warszawa - z obiektywu forumowiczów
Warszawa przedwojenna
Warszawa wojenna
Wycieczki po Warszawie z przewodnikami
Żydzi Warszawy

blogi










site statistics


środa, 17 marca 2010
Skansen wsi warszawskiej

warszawa

W styczniu tego roku radni klubu Nasz Ursynów wystąpili z propozycją utworzenia na niezagospodarowanych terenach pod Lasem Kabackim skansenu wsi warszawskiej i podwarszawskiej. Plany przewidują powierzchnię 20 ha. Projekt skansenu ma powstać jeszcze w tym roku a realizacja nastapiłaby w latach 2011 - 2013. Obecnie tereny przyszłego skansenu należą do osób prywatnych, trzeba by je wykupić. Ursynów sam raczej takich koszów nie udźwignie ale pomysłem zainteresował się marszałek województwa mazowieckiego. Myśli się o gruntach między ulicami Nowoursynowską, Kabacką i płotem stacji technicznej metra.

Wsie warszawskie to już historia, ale zachowała się pewna ilość dawnych drewnianych zabudowań. Można je zobaczyć na Wolicy, Kabatach czy Imielinie. Przy ulicy Kokosowej istnieją dawne czworaki. Stoi bardzo stara chałupa, mająca ponad 100 lat. Na podwórzach są stodoły.

Ulica Nowoursynowska ma w dalszym ciągu historyczny charakter. W części jeszcze leży odwieczny stary bruk. Są tu drewniane domki.

Wydaje mi się, że utworzenie skansenu jest bardzo dobrym pomysłem, niezwykle atrakcyjnym. Udałoby się uratować ostatnie istniejące jeszcze zabudowania dawnych wsi. Niektóre by można odtworzyć. Istotny problem mogą stanowić koszty wykupu gruntów. Wiadomo, że właściciele nie będą chcieli na tym interesie stracić.

poniedziałek, 15 marca 2010
Wystawa "Warszawa sprzed 100 lat"

warszawa


To był świat w zupełnie starym stylu,
To był świat zza szyb automobilu.
Śmieszny świat... Pasjanse, potem koncert,
w świetle świec ktoś gra na klawikordzie.
Śpiewał walc w karnecie zapisany,
ty i ja, znów w sobie zakochani.
Szalał bal aż do białego świtu,
to był świat w zupełnie starym stylu.

A gdy ucichły struny, zgasły iskry świec,
otwartym oknem nagle wpadł słoneczny dzień.
Na dno szuflady wrócił album z dawnych lat
i zamknął się nasz świat
z seansu w starym iluzjonie.
"To był świat w zupełnie starym stylu"
Janusz Kondratowicz




18 marca w Fotoplastikonie Warszawskim odbędzie się wernisaż wystawy "Warszawa sprzed 100 lat". Składa się na nią 48 stereoskopowych zdjęć miasta z przełomu XIX i XX wieku. Na fotografiach utrwalone zostały sceny z codziennego życia warszawiaków, ulice i parki stolicy oraz podwarszawskiego Konstancina.

Cenne źródło wiedzy o dawnej Warszawie zostało przekazane Muzeum Powstania Warszawskiego przez córkę pierwszego właściciela Fotoplastikonu, panią Danutę Szlajmer.

Fotoplastikon Warszawski znajduje się w Al. Jerozolimskich 51 w oficynie. Wystawa potrwa do 16 kwietnia.

piątek, 05 marca 2010
Pierwszy projekt Dworca Centralnego

warszawa

Przeglądałam ostatnio stare numery "Stolicy" i znalazłam ciekawy artykuł o pierwszym projekcie Dworca Centralnego. Makieta projektu jest obok na zdjęciu.

W 1952 roku w Gmachu Głównym Politechniki Warszawskiej przedstawiono projekt Dworca Centralnego. Jak widać na makiecie, gmach jest bardzo charakterystyczny dla epoki socrealizmu. Wieżyczki, kolumienki, podcienia, monumentalny kształt korespondują z MDM-em i przyszłym Pałacem Kultury.

Gmach dworca był pokazany w dwóch wersjach: z kolumnami z czterech stron i z dwóch, tylko od ulic Złotej i Al. Jerozolimskich. W obu wersjach były też wieże zegarowe. W pierwszej aż 8, po dwie w każdym narożu, w drugiej cztery – po jednej w narożniku.

Pierwsze plany dworca były przedstawione już w 1946 roku na konkursie ogłoszonym przez Ministerstwo Komunikacji. Warunki, oprócz projektu budynku dworcowego, wymagały również aby podac rozwiązania ruchu podróżnych. W pierwszej wersji Dworzec Centralny miał obejmować razem ruchy dalekobieżny i podmiejski. Potem nastąpiła zmiana, dworzec przeznaczony został wyłącznie dla pociągów dalekobieżnych. Projekt dworca zlecono inżynierom architektom Arseniuszowi Romanowiczowi i Piotrowi Szymaniakowi, którzy jeszcze przed wojną pracowali przy budowie Dworca Głównego, zniszczonego przez Niemców.

Pierwsze wersje architektoniczne spotkały się z krytyczna oceną. Osobiste uwagi wnosił sam Bolesław Bierut. Wypowiadali się architekci, ludzie związani z kolejnictwem i rozmaici eksperci. Na przykład mającą się mieścić tutaj Izbę Matki i Dziecka oceniały delegatki z Ligi Kobiet.

Dworzec musiał pasować do Pałacu Kultury. Wysokość jego miała się równać niższym, najszerszym partiom Pałacu. Główne wejście przewidziano od ulicy Złotej, a pomocnicze od strony Al. Jerozolimskich. Przewidywano Izbę Matki i Dziecka. Świetlice młodzieżowe i świetlice dla personelu dworca. Miały być restauracje, bary, kawiarnie, bar mleczny. Dworzec projektowano z rozmachem. Rozwiązania projektowe oceniono wówczas jako bardzo śmiałe. Pasażer mógłby się tutaj wykąpać, pójść do fryzjera, a nawet dać ubranie do odświeżenia i odprasowania. Ta usługa miała być wprowadzona po raz pierwszy w Polsce. Przewidywano również kino z aktualnościami na 300 osób.

Jednocześnie projektowano dworzec podmiejski oraz jego połączenie z komunikacją miejską i przyszłym metrem.

pokaż powiększenie

Rząd podchodził do sprawy dworca bardzo poważnie. Podkreślano, że budynek ma mieć wielkie znaczenie i w związku z tym musi być porządnie wykończony. Na całej elewacji zewnętrznej i wnętrzach intensywnie użytkowanych przewidywano kamień. Budowa dworca miała być realizowana jednocześnie z budową Pałacu Kultury. Jak wiemy, tak się nie stało.

Na tle ówczesnych pustych ulic gmach dworca miał być niemal perłą.
Tak sobie to wyobrażał wizjonersko dziennikarz ze „Stolicy”.
Jest rok 1955. Pociąg zatrzymał się na Dworcu Centralnym w Warszawie. Wysiadam z wagonu i po przejściu paru kroków bezpośrednio z peronu wchodzę do hallu dworcowego. Moje bagaże jadą na górę elektrycznym dźwigiem. Rozglądam się ze zdumieniem i zachwytem – co za wspaniałą rzeźby, jakież tu wszystko jest lśniące, jakie nowe, jakie ogromne!
Wychodzę z Dworca wprost na wspaniały zazieleniony plac. Przede mną wznosi się monumentalny Pałac Kultury i Nauki. Wysoko w chmury sięga wieża Pałacu. Czy to nie sen? Nie, to już rzeczywistość – jest przecież rok 1955. Patrzę na renesansowe kolumny, zdobiące widowiskową część pałacu, odwracam głowę i patrzę na kolumnadę Dworca Centralnego.
Jakie tu wszystko w całości piękne.