Zakładki:
......
.......
........
.........
Dekret warszawski
E-varsaviana
Fotoblogi i blogi warszawskie
Informatory
Komunikacja warszawska
Różne
Warszawa
Warszawa - z obiektywu forumowiczów
Warszawa przedwojenna
Warszawa wojenna
Wycieczki po Warszawie z przewodnikami
Żydzi Warszawy

blogi










site statistics


środa, 28 marca 2007
Plac Powstańców Warszawy.

W miejscu obecnego placu Powstańców Warszawy jeszcze w XVIII wieku rosły sady. W 1754 roku ks. Baudouin nabył część zawartą między drogą z Grzybowa i Mazowiecką i już 24 lipca tego roku nastapiło położenie kamienia wegielnego pod szpital Dzieciątka Jezus. W 1761 roku teren powiększono o posiadłość panien marcinkanek. W latach 1823 - 1826 utworzono prostokątny plac i nazwano go placem Dzieciątka Jezus. Czterdzieści lat później przemianowany został na Warecki ku upamiętnieniu Pułaskiego, starosty wareckego, właściciela ciągnących się tu niegdyś sadów. Szpital znajdował się między ówczesnym placem Wareckim a ulicami Marszałkowską, Swiętokrzyską i Przeskokiem.

Około 1870 roku powstała myśl o przeniesieniu szpitala w inne miejsce, aby cenne tereny przeznaczyć pod zabudowę. W 1891 roku Francuz, inż. Devars zaproponował władzom miejskim wybudowanie gmachów gdzie indziej w zamian za tereny. Przemawiał też za tym interes szpitala, trzeba go było rozbudowywać. Tak więc w 1897 roku połozono kamień węgielny pod nowy szpital na Nowogrodzkiej a rok później zaczęto burzyć stary kompleks szpitalny. Teren został rozparcelowany i wytyczono ulice Jasną, Sienkiewicza i Moniuszki.

Między 1908 a 1909 rokiem na rogu placu Wareckiego i Moniuszki powstała elegancka kamienica znanego finansisty warszawskiego Leopolda Goldstanda z piękną dekoracją rzeźbiarską. Mieścił się w niej luksusowy dom mody Maison de Couture Michaliny Koch, okresowo z powodzeniem konkurujący z firmą Hersego. W czasie okupacji w budynku została otwarta kawiarnia Boccacio, w której bywali również Niemcy. Mury kamienicy zostały rozebrane około 1949 roku. W tym miejscu stoi teraz ogromny biurowiec.

Po pierwszej wojnie światowej plac został przemianowany na plac Napoleona. pokaż powiększenie

W latach 1912 - 1916 wzniesiony został gmach Poczty Głównej. Projektantem był Antoni Jabłoński - Jasieńczyk. Początkowo na dachu elementem ozdobnym były rzeźby czterech gigantów, dźwigających globus. W 1921 roku rzeźbę usunięto, ponieważ była wierną kopią rzeźb na budynkach pocztowych w Moskwie i Petersburgu.

W 1931 roku angielskie towarzystwo ubezpieczeniowe "Prudential" rozpoczęło budowę 16-piętrowego wieżowca. Został zaprojektowany przez inż. architekta Marcina Weinfelda, zaś projektantem fundamentów i żelaznej konstrukcji był prof. Stefan Bryła. Budynek zajmował powierzchnię 1918 metrów kwadratowych, miał 66 metrów wysokości. Zużyto ponad 1500 ton stali, 200 ton cementu i ponad 2 mln cegieł. Ówczesny niebotyk zasłonił świało niektórym oknom na Moniuszki. Jedna z rodzin zaprotestowała i wysłała rejentalne pismo do dyrekcji Prudential, życząc sobie zburzenia gmachu. Gmach "Prudentialu" był najwyższym budynkiem Warszawy i Polski, dumą warszawiaków i bardzo zmienił wygląd placu, który stał się wizytówką Warszawy. Gmach na parterze miał pomieszczenia reprezentacyjne Towarzystwa Prudential. Na pięciu kolejnych piętrach były biura. Wyższe piętra przeznaczono na mieszkania. Na szóstym piętrze znajdowały się niewielkie kawalerki a wyżej olbrzymie apartamenty, na każdym pietrze jedno. Miały windy prowadzące prosto do przedpokoju. pokaż powiększenie

Między gmachami poczty i wieżowca znajdował się skwer, obsadzony ogromną ilością bzów. Wokół znajdowały się bardzo ładne kamienice. Plac Napoleona był jednym z najruchliwszych miejsc.

We wrześniu 1939 roku część kamienic została zbombardowana. Reszty dopełniło Powstanie Warszawskie. 1 sierpnia 1944 roku gmach Prudentialu zdobyli powstańcy z batalionu "Kiliński", potem w wieżowiec uderzył pocisk z cieżkiego moździerza i strasznie go poharatał. Jednak konstrukcja przetrwała. Okoliczne kamienice zamieniły się w morze ruin a plac w jeszcze jeden cmentarz.

W 1946 roku pisał Jerzy Waldorff:
Plac Warecki nie żyje.(...) Jest taka cisza, że słychać świergot wróbli spod Zachęty, odbijający się piskliwym echem wśród ruin, i tylko, gdy zawieje, cisza poczyna klekotać i dzwonić zwisającymi płachtami blachy, żyłami wyprutych ze ścian rynien i obsypujacym sie gruzem.(...)
Siedze na bloku betonowym, rzuconym skądś, jakims wybuchem na miejsce, gdzie dawniej był skwer przed pocztą, i wypoczywam. Nie bardzo wiem, dlaczego tu przyszedłem, jak i nie bardzo wiem, dlaczego w ogóle pozostałem w Warszawie zamiast przenieść się do jakiegoś innego, jeszcze istniejącego miasta.(...)
pokaż powiększenie Na wprost siebie mam gmach Prudentialu, a właściwie tylko jego żelazobetonowy szkielet, który oparł się koncentrycznemu natarciu pocisków. Jest lekko przechylony w prawo, pokryty skośnymi torami bomb, sczerniały jak osmalony kikut trupi, wysterczający z ziemi ku niebu. Nad jego lewym portalem ocalał fragment wypukłorzeźby: nagi kowal z ręką z młotem wzniesioną nad głową, kujący sierp.
Spoza osmalonych ścian wychylają głowy drzewa z ogrodu kawiarni "U Aktorek", łączącego się z ogrodem "Batavii" w zielone wnętrze bloku ongiś domów, zamkniętego Świętokrzyską, Szkolną, Kredytową i Mazowiecką. Wygląd ogrodów mało się na oko zmienił: drzewa pokryły rany liśćmi, a trawniki są nawet bardziej soczyste, niźli były przed rokiem i tylko równa ich dawniej powierzchnia pomarszczyła się szeregami nagrobków. W najlepszych czasach powodzenia kawiarnie nie miały tylu żywych klientów, ilu teraz maja tych zmarłych.(...)
Zwalisko gmachu poczty swymi ostrymi, poskręcanymi konwulsyjnie kształtami odzwierciedla jeszcze niedawne pasje walki.
pokaż powiększenie

Po wojnie w latach 1953 - 1955 odbudowano, a raczej przebudowano gmach Prudentialu w duchu realnego socjalizmu. Dobudowano zniszczone 4 piętra do wysokości 17 kondygnacji. Do piętra 15 był hotel, na 16. nie wiem co, a na 17. strychy. Obecnie gmach jest remontowany, będzie przywrócony wygląd przedwojenny.

W latach 1948 - 1955 był budowany gmach NBP, ale fasadę od strony placu Powstanców otrzymał dopiero częściowo w 1975 roku. Inwestycja była prowadzona etapami. Projekt pierwotny, autorstwa Bohdana Pniewskiego powstał w latach 1947 - 1948.

W 1950 roku został oddany do użytku biurowiec Centrali Handlowej Materiałów Budowlanych. Został wyniesiony ponad poziom ulicy na nasypie z gruzu. Ma 5 pieter i 157 metrów długości. Planowany pierwotnie bogaty wystrój rzeźbiarski nie został zrealizowany.

W latach 1958 - 1961 był budowany "Dom Chłopa". Na dawnym parkingu hotelowym w latach 2001 - 2003 postawiony został nowy budynek.

niedziela, 25 marca 2007
Powiśle Czerniakowskie - dawny Solec.

Wychodzimy na Solec, po którym kręcą się nadwiślanskie zuchy, o oczach wyzywających i twarzach zarumienionych gorzałką. Dziś niedziela, któż więc nie zmaczał ust w trunku wykletym przez moralistów!

Z narożnego szynku dolatuje huczenie basetli i piskliwy głos fletu. Dolatują także bardzo ochocze, ale bardziej jeszcze ochrypłe wiwaty. Od chwili do chwili w otwarty oknie ukazuje sie twarz biesiadnika lub biesiadnicy - twarz spocona i szkarłatna jak piwonia...

Wiktor Gomulicki

Pierwsze dokumenty o wsi Solec pochodzą z XIV wieku. Istnieje hipoteza Aleksandra Wejnerta, że pierwotnie Solec był w innym miejscu, mianowicie na terenach późniejszej Saskiej Kepy. Wisła płynąca wówczas między Saską Kępą a Kamionem często wylewała a powodzie niszczyły Solec. To miało być powodem przeniesienia osady w bardziej sprzyjające miejsce. W 1382 roku książę Janusz I darował Solec mieszczanom warszawskim i tym samym wieś została od Warszawy całkowicie uzależniona. W 1675 roku Stara Warszawa na Solcu w celu pomnożenia miejskich dochodów założyła na Solcu własną jurydykę.

W 1770 roku zaczęto budować wały w celu ochrony Warszawy przed emidemią dżumy. Na Czerniakowskiej w posesji 3019 ustawiono rogatki. W tym samym czasie ulice otrzymały stałe nazwy i numerację. Jurydyka Solec w 1784 roku miała 164 posesje i 11 ulic: Solec, Czerniakowską, Okrąg, Smolną, Rozbrat, Górną, Naprawę, Przypust, Szarą, Karpia i Mączną. Na mocy ustawy Sejmu Wielkiego w 1794 roku jurydyki zostały zlikwidowane i rozpoczęła się wieloletnia integracja Solca z miastem. pokaż powiększenie

Głównymi ulicami osady były Solec i Czerniakowska. Solec nazwę zawdzięczał handlowi solą. Pierwotnie ulica była gościńcem łączącym komorę solną i przeprawę na prawy brzeg z gościńcem ujazdowskim, biegnącym od Krakowskiego Przedmieścia, Tamką do brzegu Wisły i na południe do Czerniakowa. Ulica Czerniakowska, prowadziła od wąwozu Książęcej do wsi Czerniaków. Obie w XVIII wieku nie były jeszcze brukowane. Pierwsza bruk otrzymała Czerniakowska, bo już w 1809 roku, natomiast Solec w 1842. Obie były brukowane etapami ze względu na koszty. Dodatkowo w niektórych miejscach bruk był kładziony tylko na 1/3 szerokości ulicy. Na pozostałych 2/3 były góry i doły trudne do przejechania i przejścia. W 1866 roku Solec był całkowicie zabrukowany, natomiast Czerniakowska jeszcze była gruntowa na 1/3 długości. Brukowanie szło opornie, gdyż spore kwoty pochłaniało coroczne naprawianie dróg po szkodach powodziowych.

Ważna ulicą była Ludna, łącząca Książęcą z Solcem. Ulica Smolna Dolna, nie istniejąca obecnie (jej śladem jest chodnik, równoległy do Czerwonego Krzyża tuż przy jeziorku w parku przy północnej stronie Książęcej), łączyła Czerniakowską z Jerozolimską. Ulica Rozbrat stanowiła zachodnią granicę jurydyki Solec. Nazwa jej pochodzi prawdopodobnie od znajdującej się tu karczmy. Pod koniec XVIII wieku na Rozbracie znajdowały się cegielnie, ogrody, browary i różne magazyny od strony wschodniej. Zachodnia stanowiła skarpę.

Do nieistniejących ulic osady soleckiej należą Mączna, Przypust, Naprawa i Karpia. Mączna łączyła Solec i Czerniakowska z brzegiem Wisły. Tworzyły ja boki dwóch posesji. Nazwa pojawiła się w 1771 roku i pochodzi stąd, że kiedyś znajdowały się tu spichlerze i składy mąki. Obecnie ulica nie istnieje, wznosi się tu wiadukt Wisłostrady. Uliczka Naprawa miała około 60 metrów długości i łączyła Solec na wysokości Ludnej z brzegiem Wisły. Pojawiła się na planach w 1797 roku. W 1855 roku została wybrukowana jako droga do szlachtuza. W 1930 roku została zlikwidowana w związku z budową tu szkoły powszechnej. pokaż powiększenie

Ulica Fabryczna powstała w 1865 roku. Była połączeniem wewnętrznej drogi fabrycznej z wąską uliczką komunikacyjną należąca do dwóch posesji. Stało się to po tym jak Gisernia odłączyła się od Warsztatów Żeglugi Parowej i konieczne było do niej dojście. Ulica Przemysłowa powstała w latach 70. XIX wieku. Była następstwem utworzenia firmy „Andrzej Zamoyski et Comp”, która nabyła posesje położone między Czerniakowską, Górną i Rozbrat. Na tym terenie Zamoyski chciał wybudować dla zatrudnionych u siebie robotników wzorowe osiedle. Plany pokrzyżowało Powstanie Styczniowe. Osiedle nie powstało już nigdy. Ulica Czerwonego Krzyża powstała w 1864 roku, gdyż trzeba było rozdzielić plac na dwie części. Na jednej był zbudowany szpital, druga zaś była własnością prywatną. Szpital był symbolem Rosyjskiego Towarzystwa Czerwonego Krzyża, dlatego ulicę nazwano tak a nie inaczej. Początkowo biegła ona od Solca do bram szpitala a połączenie z Alejami Jerozolimskimi było przez sąsiednią posesję. W 1923 roku ulica posiadała tylko jedną kamienicę a wokół rozciągały się wertepy i pokrzywione płoty.

Pod koniec XVIII wieku i na początku XIX prawie wszystkie domy na Solcu były drewniane. Na ogół były to dworki, wykonane najczęściej z bali łączonych na węgieł, przeważnie parterowe. Kryte były gontem lub dachówką. Całość znajdowała się na podmurówce z palonej cegły. Spotkać można było również nieliczne pałace, jak np. Jakuba Henryka Flemminga, feldmarszałka saskiego czy też Michała Czartoryskiego. Po utracie niepodległości większość pałaców zmieniła właścicieli i przeznaczenie. Powiśle Czerniakowskie zaczęło się stawać miejscem zamieszkania biedoty. Charakterystyczną cechą była drewniana chaotyczna zabudowa w otoczeniu komórek, kurników, gołębników. Na brzegiem rzeki stały spichlerze. Dużą część Powiśla zajmowały różne magazyny.

Największym nieszczęściej i problemem Powiśla były częste straszne powodzie. W sierpniu 1813 roku powódź była tak wielka, że zerwała most. Oprócz Powiśla pod woda była Praga, nawet pałac łazienkowski był prawie cały zalany. Woda sięgała aż za Białołękę. Od tego roku zaznaczano na tablicach stan wód w poszczególnych latach. W 1825 roku rozpoczęto prace nad bulwarkiem, mającym chronić miasto przed wylewem Wisły. Prowadzone były bardzo wolno, z częstymi przerwami. Ciągnęły się kilkadziesiąt lat. W tym okresie zmieniały się też pomysły na sposób okiełznania rzeki i wszystkie były mało skuteczne. W 1865 roku wylew Wisły zabrał połowę szerokości ulicy Solec a Czerniakowska była zalana aż do Górnej. W roku 1884 Wisła sięgała aż do Gocławia. Jak pisze Franciszek Galiński statki parowe płyneły na Gocław z zaopatrzeniem w jedzenie dla odciętej ludności. Efektywniejsze prace antypowodziowe zaczęto prowadzić dopiero w latach osiemdziesiątych XIX wieku. pokaż powiększenie

Powiśle było głównie zamieszkałe przez ludność ubogą, rzmieślników i robotników. Dużo było ludzi,żyjących głównie z Wisły. Byli nazywani legią nadwiślańską lub nadwiślakami. Zamożniejsi mieli sieci, łódki. Biedota nie miała nic, najmowała sie do każdej pracy. Z nich pochodzili charakterystyczni dla tamtych czasów wereciarze. Nazwa pochodziła od ubrań, które nosili. Były to po prostu worki po zbożu, zwane weretą. Miały wycięcia na głowę i ręce. Biedę powiększało straszne pijaństwo. W 1854 roku na Solcu i Czerniakowskiej było w sumie 38 szynków.

W połowie XIX wieku była to już dzielnica bardzo uprzemysłowiona. Na rogu Czerniakowskiej i Górnej stał browar. Na Czerniakowskiej działała Rządowa Fabryka Dywanów i Kobierców. Na Solcu był największy zakład przemysłowa Powiśla - Rządowa Fabryka Machin Żelaznych. Tu też znajdowało się kilka zakładów wyrobów zbożowych. W połowie XIX wieku miejsce fabryki dywanów zajęła znana powszechnie gazownia na Ludnej.

W okresie międzywojennym zaczęto likwidować zakłady przemysłowe a na puste place wkroczyło budownictwo mieszkaniowe. Druga wojna światowa, zwłaszcza Powstanie Warszawskie, zmiotło cała niemal dzielnicę z powierzchni ziemi. Reszty dokonały powojenne wyburzenia przy inwestycjach. W ostatnich latach wyburzone zostały kamienice, które się rozpadły z zaniedbania. Dotknęło to np. Górnośląską.

Uwagi do mapki.
Jest to fragment mapy z 1924 roku, wziętej ze strony TRASBUSU. Są na niej zaznaczone ulice nie istniejące: Smolna Dolna, Mączna i Karpia. Na mapie jest popełniony dość często spotykany błąd. Uliczka oznaczona jako Karpia jest w rzeczywistości Naprawą. Naprawę wyznaczały boki posesji 2955 i 2956. Tuż obok znajdowały się nie zaznaczone już na mapie, bo nie istniejące, Karpia i Przepust. Karpia biegła obok posesji 2960, zaś Przepust między posesjami 2957 i 2958.












Panorama Solca z praskiego brzegu.

sobota, 17 marca 2007
Warszawa na targach w Cannes.

We wtorek zaczęły się w Cannes targi nieruchomości, w których udział wzięła też Warszawa. Zareklamowała działki do sprzedania. W ofercie również znalazła się zabytkowa kamienica Wolfa Krongolda z 1899 roku.

Budynek jest całkowicie zrujnowany i wymaga generalnego remontu. Koszt jest oceniany na kilkanaście milionów złotych ale dom posiada doskonałą lokalizację i nie ma lokatorów. Jest przeznaczony na apartamentowiec lub biuro. Inwestor wg wytycznych konserwatorskich będzie musiał odtworzyć zniszczone detale architektoniczne, które zostały zbite w latach sześćdziesiątych. Wtedy też kamienica straciła balkony i została otynkowana na szaro. Ocalało tylko niekompletne zwieńczenie.

Kamienica ta wyróżniała się trzema adresami. Jerzy Kasprzycki pisze, że we wspomnienach i źródłach historycznych występowała jako Twarda 47, Złota 83 lub Żelazna 24. Kamienica od samego początku miała świetne położenie. Twardą biegła jedna z pierwszych linii tramwaju konnego. Tu też wodociąg Marconego miał zdrój uliczny. Kamienica z racji ogromnego przeludnienia nosiła nazwę pekinu. Własciciel, Wolf Krongold wywodził się z Nalewek. Był typowym kamienicznikiem tamtych czasów. W okresie miedzywojennym rodzina popadła w kłopoty finansowe, przesadziła z braniem kredytów, których nie mogła spłacić. W związku z tym w 1933 roku kamienica została wystawiona na licytację. Nadal jednak była dochodowa, ponieważ na parterze znajdowało się dużo lokali handlowych.

Podczas okupacji stała tuż przy granicy małego getta. pokaż powiększenie

Kamienica przetrwała wojnę. Wiekszość dużych kilkupokojowych mieszkań, jak w całej Warszawie, podzielono na małe kołchozowe klitki. W części lokali zamieszkał margines społeczny, co przyczyniło się również do postepującej dewastacji domu.

Jeśli znajdzie się inwestor ulica uzyska piękna kamienicę. W tej chwili wygląda strasznie. Kilkadziesiąt lat braku konserwacji zrobiło swoje.

Na kilku zdjęciach można zobaczyć, jak kamienica wyglądała przed wojną i efekt powojennego remontu.

sobota, 10 marca 2007
Atlas dawnej architektury ulic i placów Warszawy.




Ale nie depczcie przeszłości ołtarzy,
Choć macie sami doskonalsze wznieść;
Na nich się jeszcze święty ogień żarzy
I miłość ludzka stoi tam na straży,
I wy winniście im cześć!

Adam Asnyk



Od 1996 roku jest wydawane monumentalne, wielotomowe dzieło "Atlas dawnej architektury ulic i placów Warszawy", autorstwa Jarosława Zielińskiego. Dla miłośników Warszawy rzecz bezcenna. W Atlasie jest zawarta bardzo bogata treść informacyjna oparta na źródłach archiwalnych. Autor stara sie omówić każdy budynek udokumentowany historycznie, niezależnie od jego wartości architektonicznej. Są zamieszczone również liczne mapki i zdjęcia. Dołączona jest imponująca bibliografia.

Autor pisze:

Katalog nie czyni podziału na obiekty zabytkowe i niezabytkowe, a ma jedynie na celu zrekapitulowanie zasobów materialnych architektury miasta, które unicestwiono w latach 1944 - 1948 i tak należy rozumieć tytułowe pojęcie "dawna architektura". Starano się za to podkreślić znaczenie wielu obiektów dotychczas nie zauważanych i nie podlegających ochronie. Stąd - czasem może zaskakujące - skrótowe charakterystyki dzieł architektury wysokiej rangi, jednak powszechnie znanych i uznanych, oraz dość wyczerpujące opisy obiektów, które dotychczas nie doczekały się żadnych wzmianek.(...)

Świadomie pominięto niemal wszystkie powojenne dokonania na polu architektury, chyba że wpłynęły one na losy obiektów, które przetrwały wojnę. Cezurę stanowią lata ok. 1948 - 49, w których ówczesne władze państwowe ostatecznie zdusiły żywiołowe próby odrodzenia się miasta w jego dawnym kształcie społeczno - kulturowym, zarówno przez wyburzanie całych fragmentów dzielnic, jak i masowe wywłaszczenia. Cezura taka czytelnie oddziela dwie warstwy kulturowe: dorobku materialnego Warszawy, która już nie istnieje i Warszawy współczesnej, wyrosłej na gruzach tej poprzedniej.

Niektóre tomy Atlasu były bardzo trudne do zdobycia, ale obecnie jest okazja uzupełnienia lub założenia kolekcji. ToNZ dodrukował cztery pierwsze tomy. Można je kupić bezpośrednio w siedzibie wydawcy lub zamówić telefonicznie albo mailowo. Są również jeszcze tomy VII - XII.
Kontakt z ToNZ

W Atlasie ulice są ułożone i omawiane alfabetycznie.
Tom I - litery A i B, II - litery C - Dł, III - litery Dm - F, IV - litery G - H, V - litery I - Ka, VI - litery Kę - Ko, VII - w całości poświęcony Krakowskiemu Przedmieściu, VIII - litery Kr - Kw, IX - litery L - Ł, X - litery Ma, XI - litery Mi - My i ostatni tom XII - litery Na - Nowi.

poniedziałek, 05 marca 2007
Dawne cukiernie i kawiarnie warszawskie.



Cukierenko! ach, jak mi cię żal,
Moja dawna, mała cukierenko!
Coraz bardziej odsuwasz się w dal
I dziś jesteś już tylko - piosenką.

Jakże dziwnie odmienia się świat!
Jak film, który ktoś złośliwie kręci...
I zaginął już po latach ślad
Ale jednak nie w mojej pamięci.
Or - Ot "Cukierenka"



Najstarszymi wyrobami cukierniczymi są ciasta na miodzie. Pierwsi miodownicy pochodzili z Torunia i zaczęli się osiedlać w pierwszej połowie XVI wieku, na ulicy Miodowej, zwanej wówczas Przeczną.

Pierwsza kawiarnia warszawska powstała prawdopodobnie w 1724 roku, w 1780 roku cukierni i kawiarni było juz 20. Różnica między nimi polegała na tym, że kawiarnie nie wytwarzały ciastek i tortów ale zaopatrywały się w cukierniach.

Pierwsze lokale były bardzo prymitywnie urządzone: miały długie stoły na krzyżakach a przy nich ciężkie, toporne ławy. Potem pojawiły sie drewniane stoliki czteroosobowe, czasami kryte ceratą, a zamiast ław krzesła. Z czasem w oknach pokazały się firanki i inne ozdoby. Przez długi czas bywalcami cukierni byli wyłącznie mężczyźni, kobiety ze względu na reputację nie pokazywały się tam. Progi przekroczyły dopiero pod koniec XIX wieku, co wyszło kawiarniom i cukierniom na korzyść ze względu na dbanie włascicieli o wygląd.

Właściciele głośnych cukierni byli z reguły cudzoziemcami, przeważnie Włochami i Szwajcarami, spotykało się też trochę Niemców i Francuzów. Polacy zaczęli otwierać cukiernie po upadku Powstania Listopadowego, gdy większość cudzoziemców wyemigrowała.

Pierwsza kawiarnia w ogrodzie powstała w drugiej połowie XVIII wieku, nosiła nazwę "Wiejskiej kawy" i była własnością wdowy po warszawskim kupcu, pani Nejbergowej. Początkowo mieściła się na Solcu, potem została przeniesiona na Wiejską. Obecnie jest to miejsce u zbiegu z Górnośląską, w środku miasta. Dwieście lat temu było daleko za miastem. Stoliki były ustawione pod drzewami, wśród kwiatów. Kawiarnię niezwykle chętnie odwiedzali spragnieni świeżego powietrza warszawiacy. Popularna była również kawiarnia w ogrodach na Foksal, ale potem teren wykupili Przeździeccy i Zamoyscy i wznieśli swoje pałacyki. Publiczność przeniosła się wówczas na plac Krasińskich do cukierni Carluccia Palmoni, słynącej z doskonałych lodów. pokaż powiększenie

Pączki wynalazł cukiernik Czutowski, mający w połowie XVIII wieku pracownię na Nowomiejskiej. Zrobiły ogromną furorę i nawet cukiernie prowadzone przez Szwajcarów miały je w karcie.

Około 1827 roku powstała cukiernia Wawrzyńca Tosio u zbiegu Krakowskiego Przedmieścia z Kozią, znana nam współcześnie Telimena. Potem była tu cukiernia Botta w tym czasie, gdy odsłaniano pomnik Mickiewicza. W czasie okupacji podobno lokal ten był placówką Intelligence Service. Niestety, nie ma już w tym miejscu kawiarni. Po 180 latach nieprzerwanego żywota cukierniczo - kawiarnianego historyczne miejsce padło. Teraz jest tu galeria.

W 1827 roku otworzył cukiernię dawny subiekt od Lessla, Jacek Szymański i przeniósł ją z pierwotnego miejsca do pałacu Andrzeja Zamoyskiego. To z jego lokalu została rzucona bomba na przejeżdzajacego brabiego Berga. Efekt końcowy znany jest powszechnie, przez okno rozjuszeni carscy żołnierze wyrzucili fortepian Szopena i spalili wszystkie po nim pamiątki.

Do najsłynniejszych warszawskich cukierni należała cukiernia Włocha Lessla, założona w 1727 roku. Początko mieściła się w drewnianej altanie w Ogrodzie Saskim, potem Lessl przeniósł ją na Królewską 10, gdzie wybudował sobie dom. Cukiernia miesciła sie w rotundzie od strony Ogrodu. Po pewnym czasie przejął ją następny słynny warszawski cukiernik, Józef Semadeni. Ostatnim właścicielem był Jan Jackowski. Kamienica dotrwała do wojny. pokaż powiększenie

Znana była cukiernia szwajcara Loursa, załozona w 1821 roku u zbiegu Miodowej i Kapitulnej na wprost kościoła kapucynów. Była to już elegancka cukiernia. Wewnątrz miała wielkie lustra, marmurowe stoły, zrobiona na modłe paryską. Na zewnątrz wzrok przyciągały eleganckie wystawy, którym często miejsce poświęcała warszawska prasa ze względu na niespotykane gdzie indziej dekoracje cukiernicze. Wielkie powodzenie sprzyjało rozwojowi i Lourse wkrótce otworzył następną cukiernię w gmachu Teatru Narodowego na placu Krasińskich. Poziom jego wyrobów i obsługa były na tak wysokim poziomie, że otrzymał ważny przywilej - prawo prowadzenia bufetów w teatrach miejskich. W okresie międzywojennym prowadził bufet w salach redutowych Teatru Wielkiego.

Rodzina Semadenich miała wiele cukierni, do nich należała też ta, w której do dziś mieści się kawiarnia Nowy Swiat. Najsłynniejsza jednak była w gmachu Teatru Wielkiego, pod filarami po prawej stronie.

W 1869 roku cukiernię założył Antoni Blikle. Mieści się cały czas w tym samym budynku, tylko numer zmienił się z 33 na 35. Większośc klientów stanowili aktorzy i pisarze. Cukiernia w czasie Powstania Warszawskiego spłonęła całkowicie. Zaraz po wyzwoleniu Blikle otworzył lokal w Alejach Jerozolimskich 51 a w 1948 roku wrócił na stare miejsce na Nowy Świat. pokaż powiększenie

Na przełomie XIX i XX wieku znana była bardzo kawiarnia "Pod dzwonnicą". Mieściła się na Krakowskim Przedmieściu obok dzwonnicy kościoła św. Anny w nieistniejącym już budynku tuz przy Nowym Zjeździe. Była jedną z ostatnich przepojonych zaciszną atmosferą lokalem. Opisywał ją Wiktor Gomulicki w "Kurierze Warszawskim", pisał o niej wiersze Or - Ot. Ciepły, niemal rodzinny nastrój przyciągał i studentów, i emerytów. Bywali tu też literaci i artyści.

Ciekawymi lokalami były tzw. mleczarnie. Pierwsza z nich wyrosła w tym miejscu, gdzie potem powstał gmach BGK. Była to znana "Nadświdrzańska". Nazwa wzięła się stąd, że zaopatrzenie pochodziła znad Świdra, z majątku Dłużew. Oprócz nabiału była tu również doskonała wiejska kawa. Mleczne bary miały charakter typowej kawiarni. Na przeciwległym rogu tam, gdzie teraz jest Empik, powstała "Pierwsza warszawska mleczarnia Udziałowa", znana powszechnie jako "Udziałowa". Potem powstał tu luksusowy lokal "Cafe Club". W czasie wojny był przeznaczony wyłącznie dla Niemców. Miała tu miejsce głośna akcja odwetowa Gwardii Ludowej za 50 powieszonych w Wawrze. Po przeciwnej stronie Nowego Swiatu, tu gdzie teraz jest skwerek z pomnikiem ulokowała się restauracja "Cafe Gabler". Dlatego Cafe, ze kawiarnie płaciły mniejsze podatki. Potem zmieniła nazwę na "Gastronomia" i tak przetrwała do Powstania. Budynek spłonął w 1944 roku. pokaż powiększenie

Na zakończenie warto jeszcze wspomnieć o słynnych lokalach "Ziemiańska" i "Pod Pikadorem". "Ziemiańska", znana jako "Mała Ziemiańska", mieściła się przy Mazowieckiej 12. W okresie międzywojennym miała filie porozrzucane po całej Warszawie. "Duża Ziemiańska" była na rogu Kredytowej i Jasnej. Kawiarnia poetów "Pod Pikadorem" mieściła się przy Nowym Świecie 57. Antoni Słonimski w 1942 roku, będąc w Londynie, poświęcił jej fragment wiersza "Popiół i wiatr"
Na Krakowskim, w kawiarni, w zadymionej sali,
Na estradzie niewielkiej, codziennie wieczorem
Jacyś młodzi poeci wiersze swe czytali
I uciszał się nagle tłum "Pod Pikadorem",
I szumiały muz skrzydła w małej kawiarence,
Gdy Lechoń kartkę z wierszem w drżącej trzymał ręce.

Po wojnie wielu właścicieli przedwojennych firm odbudowało domy, w których mieli przed wojną kawiarnie i cukiernie, tak jak np. Pomianowski. Niestety, bardzo często im to pozabierano na mocy dekretu Bieruta. W lokalu Pomianowskiego mieściła się restauracja "Staropolska".

Można jeszcze zdobyć w księgarniach trzecie wydanie tej bardzo ciekawej książki o historii warszawskich kawiarni i cukierni, które miały bardzo duży wpływ na atmosferę i wygląd ulic naszego miasta.

 
1 , 2