Zakładki:
......
.......
........
.........
Dekret warszawski
E-varsaviana
Fotoblogi i blogi warszawskie
Informatory
Komunikacja warszawska
Różne
Warszawa
Warszawa - z obiektywu forumowiczów
Warszawa przedwojenna
Warszawa wojenna
Wycieczki po Warszawie z przewodnikami
Żydzi Warszawy

blogi










site statistics


poniedziałek, 28 grudnia 2009
Boże Narodzenie w dawnej Warszawie.

warszawa

Święta w dziewiętnastowiecznej Warszawie wyglądały inaczej niż obecnie. Niektóre obyczaje zupełnie poznikały.

Kilka tygodni przed Wigilią organiści roznosili po domach opłatki. Wówczas bywały kolorowe. Najbardziej cenione były od bernardynów, bo odznaczały się dużą wielkością. Dzieci robiły z nich gwiazdy, które rozwieszano nad stołem z kolacją wigilijną. Przywilej roznoszenia opłatków mieli tylko organiści i czerpali z tego duży dochód.

Cóż wtedy jedzono? Przede wszystkim ryby. Kazimierz Wóycicki pisze:
...gotowano i smażono ryby, których zawsze, i to sztuk wyborowych, nigdy nie zabrakło, bo oprócz połowu w Wiśle zwożono zamrożone z różnych okolic kraju, szczególnie z Podlasia ogromne szczupaki, zwane przez temeczny lud rusiński maksymkami, i nie mniejsze karpie.
W domach zamożnych stawiano na stoły stare miody i wytrawne wina, wódkę gdańską i dubeltowe piwo.

Cały dzień zachowywano ścisły post. Wieczorem ulice pustoszały. O północy obdywały się pasterki. Najsłynniejsza była u paulinów. Organista wpuszczał na chór dobrane przez siebie liczne grono publiczności. Każdy z zaproszonych miał przydzielonego ptaka lub zwierzę, których głosy miał naśladować. W okresie panowania Niemców w Polsce święty Mikołaj na jakiś czas został zamieniony w pana Heilige Christa. Podobnie jak dziś rozdawał dary, przedtem odpytując dzieci, czy były grzeczne. :-)

Na początku XIX wieku ubodzy studenci w Wigilię odwiedzali zamożniejsze domy, gdzie czytali Ewangelię. Otrzymywali za to jedzenie i drobne pieniądze. Kazimierz Wóycicki pisze, że istniało wtedy w Warszawie powiedzenie "biegać z ewangeliczką" na określenie ciężkiego zabiegania o kawałek chleba.

W pierwszy dzień świąt młodzi chłopcy wywodzący się z ubogich warstw chodzili po kolędzie z turem albo żurawiem. Był nim chłopak ubrany w kożuch obrócony futrem na wierzch albo przystrojony w długą szyję z dziobem. Część towarzystwa była przebrana za Cyganów i proszalnych dziadów. Czasami towarzyszył też chłopak przebrany za niedźwiedzia. Kolędników chętnie obdarowywano i przyjmowano z radością.

Od Trzech Króli po domach chodzili królowie w towarzystwie rycerzy i odgrywali w zamożnych domach przedstawienia o narodzeniu Chrystusa. Było też dużo żywych szopek. Najsłynniejsze jasełka odbywały się u bernardynów na Krakowskim Przedmieściu.

W drugi dzień Bożego Narodzenia w niektórych kościołach był zwyczaj święcenia owsa. Snopki lub ziarno znoszono do kościoła Panny Marii, św. Jerzego, franciszkanów i dominikanów.

Po Świętach rozpoczynał się w Warszawie karnawał z hucznymi balami.

Po drugiej wojnie światowej przez wiele lat święta obchodzono skromnie. Pisał o tym w 1946 roku nieodżałowany Wiech:
"Teraz będzie troszkie skromniej. Na pierwsze kartkowy ulik w ikre kopany. Na drugie "Wśród nocnej ciszy", na trzecie "W żłobie leży", na czwarte "Przybieżeli pasterze", na piąte i szóste jeszcze dwie kolędy, no i ma się rozumieć na zakończenie suszone śliwki od "Undry". Gwiazdki będziemy mieć w górze nad głowami, bo właśnie wczoraj w nocy dach nam sąsiedzi zaszabrowali. "

poniedziałek, 21 grudnia 2009
Nowy bazar przy Banacha

warszawa

I stało się, Zieleniak przy Banacha w obecnej postaci odchodzi do historii. Zamiast placu będzie hala targowa z 166 stoiskami. Oprócz tego będa handlowe boksy, do któych bedzie się wchodzić zarówno od strony hali jak i placu targowwego. Sam plac zostanie zminimalizowany. Będzie na nim tylko 30 miejsc do handlu z samochodu lub zwykłych stoisk.

Hala targowa będzie mieć kształt podkowy. Parter zostanie całkowicie przeszklony. Plac targowy ma jednocześnie pełnić rolę placu miejskiego. Ma być zieleń, ławki i mała architektura. Od strony Grójeckiej hala ma byc wyższa i wyłożona cegiełką.

W tym miejscu, gdzie teraz jest część przemysłowa bazaru, ma być postawiony wieżowiec TBS z częścią handlowa i znajdzie też tu prawdopodobnie miejsce muzeum Ochoty. Całość zaprojektowała firma JEMS Architekci.

W kwietniu tego roku "Kurier Warszawski" zamieścił informację, że grunt po bazarze pod budynek TBS ma dostać w prezencie od miasta prezes TBS Praga - Południe, Andrzej Kowal i podobno nawet dostał już dofinansowanie w wysokości 6 mln. "Kurier" komentuje, że pieniądze miasta poszły w prywatne ręce, podobnie jak ma to miejsce przy budowie stadionu Legii. "Kurier" również pisze, że bazarem zarządza jednostka budżetowa - Zakład Gospodarowania Nieruchomościami Ochota, którego dyrektorką jest żona pana Kowala.

Taka inwestycja oznacza praktycznie koniec Zieleniaka. Był to drugi, po bazarze Różyckiego, najstarszy warszawski bazar. Został utworzony w 1917 roku. Jak na tamte czasy był nowoczesny, posiadał bruk i kanalizację. Będą stragany, ale raczej zaginie duch targowiska, podobnie jak się to stało na bazarze przy Polnej.
pokaż powiększenie

Myśl o zmianach przy Banacha tliła się już od dawna. Jeszcze w latach 70-tych był pomysł przeniesienia bazaru na Mszczonowską, ale upadł. Potem w latach 90-tych zaczęło się mówić o likwidacji bazaru w obecnej postaci, wybudowaniu hali targowej, może nawet urzędu dzielnicowego. W 2002 roku postanowiono pozostawić bazar w niewiele zmienionej postaci. Kupcy chcieli mieć pawilony z prądem i wspólne zadaszenie. Ta drobna modernizacja była warunkiem przedłużenia dzierżawy na następne 15 lat. Zieleniak miał być przykryty betonową płytą, żeby zlikwidować koszmarne błoto po każdym deszczu. Żeby kupujący mogli przejśc suchą nogą, handlarze rozkładali tekturę z pudeł.

Najpierw zostanie wybudowany gmach handlowy. Kupcy w tym czasie przeniosa się na teren miasteczka ruchu przy Majewskiego. Potem zostanie wzniesiony wieżowiec.

Właściciele straganów obawiają się, że po wybudowaniu hali bardzo wzrosną czynsze, co bezpośrednio uderzy w kupujących, bo wyższe będa ceny owoców i warzyw. Boją się też, że nie dla wszystkich starczy miejsca. Razem obecnie jest 700 stoisk.

Warunki zabudowy mają być podane do końca stycznia. We wrześniu ma byc ogłoszony przetarg na wykonawcę. Nowy Zieleniak ma być otwarty 30 czerwca 2011 roku.

poniedziałek, 14 grudnia 2009
Gazownia na Czystem

warszawa Gdy się jedzie pociągiem od zachodu widać w dali, tuż przed Dworcem Zachodnim, dwie tajemnicze ceglane rotundy. To dawne XIX-wieczne zbiorniki na gaz. Gazownia na Czystem była drugą gazownią warszawską i została wybudowana w 1888 roku na wielkich, pustych wówczas terenach. Walorem tego pustkowia była bliskość torów kolejowych. Od strony obecnej ulicy Prądzyńskiego postawiono ogromne zbiorniki. Początkowo był tylko jeden, wówczas dwukondygnacyjny. W 1900 roku wybudowano drugi. Przed 1914 rokiem starszy zbiornik został podwyższony o dwie kondygnacje.

Gazownia przestała produkować gaz w 1978 roku. Istniejące rotundy to tylko obudowy dawnych zbiorników. Jeszcze w latach 70-tych metalowe wnętrza zostały pocięte i wywiezione. Rotundy są bardzo cennymi zabytkami architektury przemysłowej. Od lat stały i niszczały.

W latach 90-tych zamierzano w podziemiach jednej z rotund utworzyć Muzeum Powstania Warszawskiego. Góra, wg projektu Andrzeja Wajdy, miała być przeznaczona na panoramę Powstania Warszawskiego. Jednakże nic z tego nie wyszło. W 1995 roku rotundy wraz z terenem kupił od fundacji „Wystawa Warszawa Walczy 1939 – 1945” Marcin Biernacki, właściciel wolskiej firmy Juma. Fundacja z kolei otrzymała zbiorniki od ówczesnego prezydenta Warszawy, Marcina Święcickiego. Do 2006 roku nic się tutaj nie działo, obiekty niszczały, choć od początku była mowa o tym, że będą w nich mieszkania.
pokaż powiększenie

Muzeum PW powstało na Przyokopowej. Gdy Andrzej Wajda ponownie wystąpił z projektem panoramy, po raz drugi musiał zrezygnować. Bez wsparcia finansowego od strony miasta nie miał szans na realizację, a miasto nie mogło pompować pieniędzy w budynek, będący prywatną własnością. Marcin Biernacki decydował się jedynie na użyczenie zbiornika.

Obecnie sytuacja się wyklarowała, ma ruszyć budowa. W jednym zbiorniku mają być lofty, w drugim luksusowy hotel. Istnieją również fundamenty po trzecim zbiorniku, który nie ocalał. Tu właściciel zamierza wybudować biura. Budynek by miał 51.5 m wysokości. Cały kompleks, razem z parkingami, zająłby dwa hektary. Juma ma projekt, przygotowany przez belgijską pracownię Conix Architects, i pieniądze na rozpoczęcie inwestycji.

Firma otrzymała warunki zabudowy, ale nie jest zadowolona z ograniczeń. Stołeczna konserwator, pani Nekanda – Trepka zażądała, aby trzeci budynek był rotundą o zwężającej się górze. Twierdzi, że dostała projekt z okrągłym biurowcem. W dawnych materiałach sprzed kilku lat faktycznie jest tutaj trzecia rotunda. W obecnym projekcie budynek jest prostokątną bryłą. Właściciel jest tym bardziej zdziwiony, że pozwolono mu, o zgrozo, zmienić elewację rotund, choć on tego oczywiście nie zamierza robić. Choć pani konserwator przeszkadza kształt trzeciego budynku, nie zawahała się jednak przed wydaniem zgody na postawienie tu stacji benzynowej choć cały teren jest przecież wpisany do rejestru zabytków. Akurat na stację będzie wychodzić połowa okien luksusowego hotelu.
pokaż powiększenie

Mnie się dziwaczny, prostokątny budynek nie podoba, bardziej pasuje rotunda.

Na razie istnieje spór między inwestorem i panią konserwator. W przypadku dojścia do ugody projekt budowlany będzie trwać około dwóch lat.

Tak więc mamy ostatnia chwilę na porobienie historycznych zdjęć.