Zakładki:
......
.......
........
.........
Dekret warszawski
E-varsaviana
Fotoblogi i blogi warszawskie
Informatory
Komunikacja warszawska
Różne
Warszawa
Warszawa - z obiektywu forumowiczów
Warszawa przedwojenna
Warszawa wojenna
Wycieczki po Warszawie z przewodnikami
Żydzi Warszawy

blogi










site statistics


piątek, 28 grudnia 2007
Warszawa w okresie stalinizmu - wystawa



Budujemy nowy dom,
Jeszcze jeden nowy dom,
Naszym przyszłym lepszym dniom,
Warszawo!
Każdą pracę z nami mnóż,
Każdą pracę z nami dziel,
Bo to jest nasz wspólny cel,
Warszawo!
Od piwnicy aż po dach
Niech radośnie rośnie gmach
Naszym snom i twoim snom,
Warszawo!
Niech się mury pną do góry,
Kiedy dłonie chętne są,
Budujemy betonowy, nowy dom!
Z. Gozdawa i W. Stępień

W Muzeum Niepodegłości jest zorganizowana wystawa, przedstawiająca Warszawę w okresie stalinowskim. Bedzie czynna do końca marca. Warto zobaczyć.

Sporo jest zdjęć i ciekawych eksponatów. Widzimy odgruzowywaną Warszawę, koźlarzy, dźwigających na własnych plecach cegły. Nietrudno sobie wyobrazić tamten entuzjazm, gdy ludzie mieszkali w norach, w mieszkaniach bez ścian, w ocalałych piwnicach a wokół stały zrujnowane resztki przedwojennych kamienic. Wracali z pracy a tu w miejscu, gdzie rano nic nie było, wyrastała ściana. pokaż powiększenie

Dobrze atmosferę tamtych bohaterskich, pionierskich niemal czasów oddają piosenki. Oprócz piosenek, do wielkiego wysiłku zachęcały plakaty i liczne odezwy.
W tym mieście codziennie od rana
przeżywasz to samo co krok:
zdumienie! - ulica nieznana,
olsnienie! - nieznany ci blok.
Ludwik Starski, Tadeusz Sygietyński

Część wystawy zajmują eksponaty, będące własnościa Bieruta. Jest jego prywatne biurko z Parkowej, kosz na śmieci, prezenty, które dostawał od delegacji zagranicznych. Możemy sobie obejrzeć zegar, będący darem Stalina. Na krześle leży jego kurtka, znana z licznych zdjęć z odgruzowywania Warszawy. Można zobaczyć zaproszenie na pogrzeb Bieruta i bilet wstępu. Tak, tak...

Jest spora ilość plakatów, książeczka z wierszami o Stalinie. Można zobaczyć mundur zetempowca. Jako eksponat stoją nawet dwie butelki czystej czerwonej wódki z zalakowaną główką.

Nie wszystkim było dane cieszyć się odzyskaną wolnością. Największe wrażenie robią dziesiątki fotografii ludzi przeważnie młodych i bardzo młodych, tzw. wrogów ludu, skazanych w czasach stalinowskich na śmierć. W Warszawie terror trwał jeszcze po śmierci Stalina.

Na wystawie można kupić niewielką składankę ze zdjęciami niektórych eksponatów. Oba zdjęcia są z niej właśnie.

niedziela, 23 grudnia 2007
Boże Narodzenie w dawnej Warszawie.




Moje kochane dzieci,
był taki czas na świecie,
że wcale nie było choinek,
ani jednej, i dzięcioł wyrywał sobie piórka
z rozpaczy, i płakała wiewiórka,
co ma ogonek jak dymiący kominek.

Ciężkie to były czasy niepospolicie,
bo cóż to, proszę was, za życie
na święta bez choinki, czyste kpinki.
Więc kiedy nadchodziły święta,
dzieci w domu, a w lesie hałasowały zwierzęta:
-- My chcemy, żeby natychmiast były choinki!
K. I. Gałczyński



Choinka, najpiękniejsze wspomnienia z dzieciństwa. I ten dreszcz oczekiwania, i strach po szybkim rachunku sumienia i niepewność, co Mikołaj przyniesie - czy rózgę czy prezent. Zapach palących się świeczek, zapach zimnych ogni rozpalanych pod czujnym okiem dorosłych, bo jak wiadomo, choinki lubiły w Wigilię płonąć. Nie żaden sztuczny śnieg na gałązkach, tylko pracowicie układane drobinki waty, lameta, błyszczące włosy anielskie prosiły się o pożar. Błyszczące bombki, różne lukrowane figurki, rajskie jabłuszka, orzechy, malowane na srebrno szyszki, cukierki-sople, mieszanka czekoladowa, a to wszystko ozdobione własnoręcznie robionymi łańcuchami z kolorowego papieru i bibułek wzbudzały zachwyt dzieciarni. Na czubku ogromna gwiazda. Bardziej pracowici mieli ozdoby z wydmuszek, kolorowe światy, rajskie oka. Cały dom pachniał świerkiem i pastą do podłogi.

pokaż powiększenie

Jak przygotowywali się warszawiacy do Wigilii i Bożego Narodzenia w 1885 roku, opowiada Franciszek Galiński w swoich "Gawędach o Warszawie".

A więc przede wszystkim był śnieg i trzaskający mróz. Po zakupy często się ganiało piechotą, z uszami wtulonymi w podniesione kołnierze. A przy tym:
"Mijając na wyślizganych, jak twoja dzisiejsza łysina, flizach wąskiego na jedną osobę chodnika znajomą damę kłaniasz się szarmancko również bobrową (lub karakułową od Weigta lub Wilferta) czapką, nadeptując równocześnie na wlokący się po chodniku, ach, przepraszam, trotuarze półłokciowy "tren" damy, majestatycznie spływający spod "turniury".

Odbywało się polowanie na delikatesy na świąteczny stół. Kupno dobrego wina, sardynek wymagało zachodu.

Kościoły staromiejskie, rzęsiście oświetlone, były przepełnione na jutrzni. Przed ołtarzem ministranci ku chwale Bożej walili w kotły tak głosno, że budzili mieszkańców sąsiednich domów. Na pasterce w katedrze grywała Orkiestra Opery.

U oo.dominikanów za kościołem św. Jacka na Freta dla dzieci były robione Jasełka.

Ławki na widowni zawsze są tam przepełnione przez dziecięcych widzów. Ileż tam rozkoszy, ile wzruszeń gdy na scenie zjawia się pochód trzech króli w purpurze i w złotych koronach, aby złozyć hołd Boskiemu Dzieciatku. Jak gorąco biją młodociane serduszka, gdy śmierć goni Heroda, jakie przerażenie gdy ścina mu głowę."
pokaż powiększenie

W Trzech Króli urządzano dla dzieci "Migdałowego Króla". Był pieczony wielki piernik z ukrytym w środku migdałem. Dziecko, które w swoim kawałku go znalazło, zostawało królem i korzystało z różnych zaszczytów. Co to była za radosć.

A tak wspomina choinkę z lat dwudziestych XX w. Jadwiga Waydel - Dmochowska:

Wyrastała z podłogi, a sięgała aż do sufitu. Gałęzie miała prawidłowo rozłożone, gęste, igły lśniące, jedwabiste, ciemnozielone, cudownie pachniała żywicą.(...)

Każdy dom miewał swoje zasady w ubieraniu drzewka. Niektórzy byli zdania, że wszystko na choince powinno byc do zjedzenia: a więc koszyczki pełne bakalii, orzechów, pierników, owoce marcepanowe, cukierki w błyszczących papierkach, łancuchy z rodzynków i fig, jabłka , mandarynki.

U nas było inaczej. Moja matka uważała, że słodycze lepiej jest podać na talerzykach lub w salaterkach, gdyż wśród jadalnych ozdób dzieci poczynając od Wigilii zaczynały robić spustoszenia. Już w drugi dzień świąt choinka wyglądała trochę jak podskubana gąska, a miła przecież dotrwać do Trzech Króli (...).
pokaż powiększenie

U nas na szczycie choinki unosił się anioł w powłóczystej bladoróżowej szacie z rozpuszczonymi blond włosami. Ręce miał rozpostarte, trzymał błękitna szarfę, na której biegł napis złotymi literami :'Gloria, gloria in excelsis Deo". Anioła przechowywano z roku na owiniętego w bibułkę w pudle po gorsecie. (...)

Nie uznawałam nigdy oświetlenia choinki lampkami elektrycznymi. Kolorowe topiące się świeczki, choćby nawet trochę krzywo obsadzone w lichtarzykach, były znacznie bardziej swojskie.

Na trzecim zdjęciu są życzenia świateczne od redakcji "Życia Warszawy" równo sprzed 40 lat, z roku 1967.

czwartek, 20 grudnia 2007
Dzieje Mokotowa.

Poszedłem się dowiedzieć pomiędzy dziewczęty,
Które w ogrodzie były, jak się ta wieś zowie.
Jedna z tejże gromady: "Mokotów" - odpowie.
Nie bawiąc udałem się dla jej przypatrzenia,
Osobliwości mieszkań, ogrodów zwiedzenia.
Z przyjazdu mego traktu wjazd, lipy sadzone
Z obu stron drogi, dalej sztachety zielone.
Przy gościńcu bastyjon z wieżą i zegarem,
"Opisanie Mokotowa dnia 12 Julii roku 1783"
Wojciech Wincenty Wielądko.

Pierwsze wzmianki o Mokotowie są w dokumentach z 1367 roku. Była to wówczas wieś książeca. Nazwa jest przymiotnikiem dzierżawczym, pochodzi od imienia własnego: Mokot. Słychać czasami, że Mokotów pochodzi od zniekształconej nazwy francuskiej "Mon Coteau" czyli "Moje Wzgórze" a matką chrzestną miałaby być ks. Izabela Lubomirska. Jednak prof. Witold Doroszewski zaprzeczył temu pochodzeniu.

Dogodne położenie Mokotowa przy średniowecznym trakcie biegnącym z Zakroczymia do Czerska a potem przez Puławy do Lublina zadecydowało o rozwoju wsi, rozmieszczonej po obu stronach tej drogi, prawdopodobnie między dzisiejszymi ulicami Madalińskiego/Dworkową i Dolną/Racławicką. Rozwój był jednak również hamowany prze nadania książece, dzielące grunta Mokotowa na mniejsze posiadłosći. Wydzielone było odrębne wójtostwo, pozostające w rękach mieszczan warszawskich, np. mieli tu swoje grunta Baryczkowie. Po śmierci ostatnich Piastów Mokotów został włączony do starostwa warszawskiego.

W XV w. wieś mokotowska miała powierzchnię 25 łanów uprawowych czyli około 420 ha. Chłopi mokotowscy byli związani z rynkiem warszawskim, dostarczając mu żywności.

pokaż powiększenie

W XVII w. Mokotów podupadł, tak jak i inne polskie wsie. Pozostało tylko 5 łanów. Szybko jednak został odbudowany. Nastąpiła duża aktywizacja gospodarcza, powstały liczne cegielnie. To wpłynęło na rozwój sieci dróg. Wielka cegielnia istniała u podnóża skarpy przy obecnej Skolimowskiej. Zjazdy do cegielni, należących do gen Czapskiego, ciagnących sie aż do Spacerowej, były przy Dworkowej i Willowej. Natomiast cegielnia przy Dolnej była własnością OO.Bazylianów. Pozostałościa glinianek jest Morskie Oko.

Początkowo nic nie zdawało się wróżyć Mokotowowi tak wielkiej kariery jaką miał Wilanów czy Służew z najstarszym warszawskim kościołem. Jednak malowniczość okolicy i widok ze skarpy zrobiły swoje i w koncu XVIII wieku zaczęły tu wyrastać podmiejskie rezydencje. Najsłynniejszą była "Mon Coteau" Izabelli Lubomirskiej. Drugą słynną stanowiła Królikarnia. W czasie insurekcji kościuszkowskiej stacjonował tu sam Naczelnik.

Rozrost Warszawy w drugiej połowie XVIII w. spowodował, że Mokotów stał się przedmieściem. Tylko częśc gruntów została w rękach kmieci (od Madalińskiego do Wiktorskiej), resztę rozparcelowano.

W 1818 roku po ostatniej parcelacji na Mokotowie zostało tylko 2 chłopów, którzy podjęli się wybudować murowane domy. Charakterystyczne były dalej cegielnie, mające wielki zbyt w czasie przekształcania Warszawy z drewnianej w murowaną.

Około połowy XIX w. zaczęły się wieksze zmiany. Królikarnię od Radziwiłłów kupił Ksawery Pustowski i stąd ulica i dzielnica o nazwie Ksawerów. Pałacyk Lubomirskiej kupił Franciszek Szuster.

pokaż powiększenie

Około 1900 roku rozparcelowano grunty cegielni i gospodarstw ogrodniczych, wytyczając na dawnych drogach narolnych ulice takie jak np. Narbutta czy Szustra.

W 1916 roku gminę Mokotów włączono do Warszawy (i dodatkowo: folwark Siekierki, wieś Siekierki Duże i Siekierki Małe, folwark i wieś Czerniaków, wieś Szopy Polskie z folwarkiem oraz wieś i kolonię Szopy Niemieckie) i w tym samym roku powstał plan uporządkowania przestrzennego, ponieważ pod względem administracyjnym nowa dzielnica była bardzo zaniedbana. Plan przewidywał dzielnice mieszkaniowe o luźnej zabudowie. Oprócz przebicia arterii NS przewidywano również połączenie z Ochotą przez ulicę Uniwersytecką, która miała trafić na Rakowiecką przy Kieleckiej i dołączyć do al. Niepodległości przy Madalińskiego. Projektowano ulicę obwodową do mostu na Siekierkach.

W 1931 roku zatwierdzono drugi plan, skromniejszy ale bardziej realistyczny. Mokotów coraz bardziej się porządkował, zasypywano liczne glinianki, będące wylęgarnią komarów np. przy Różanej. Utworzono parki i skwery. Powstały pierwsze monumentalne budowle jak np. kompleks SGPiS Jana Koczyc-Witkiewicza. Obok gospodarstw ogrodniczych, proletariackich kamienic powstawały wytworne wille i luksusowe kamienice. Było również bardzo dużo wolnej przestrzeni.

We wrześniu 1939 roku Mokotów był broniony przez specjalny odcinek "Południe" pod dowództwem ppłka M. Rozborskiego. Przedni skraj obrony biegł od Pola Mokotowskiego wzdłuż alei Niepodległości do parku Dreszera, a następnie ulicami: Ursynowską - Dolną - Chełmską - Czerniakowską do osadnika wodociągów przy Wiśle. Druga linia obrony biegła wsród ulic Wawelskiej - Polnej - Bagatela - parkiem Łazienkowskim do koszar szwoleżerów. W porównaniu z innymi dzielnicami, na Mokotowie do połowy września było bardzo spokojnie. Wszystko się zmieniło po bitwie nad Bzurą. Niemcy zaatakowali forty i zdobyli je.

W pażdzierniku 1940 roku Mokotów stał się dzielnicą niemiecką. Warszawiacy byli ze swoich mieszkań usuwani.

pokaż powiększenie

W czasie Powstania Warszawskiego Mokotów bronił się bohatersko do 27 września. Tego dnia o godzinie 11.00 skapitulował. Tego też dnia część powstańców, którzy szli kanałami do Sródmieścia, musiała zawrócić. Wyszli włazem przy Dworkowej i wszyscy dostali się w ręce żandarmów. 120 powstańców Niemcy rozstrzelali.

W styczniu 1945 roku Mokotów był bezludny. W grudniu liczył sobie 41 tys. mieszkańców. Odbudowa zaczęła się 13 VI 1945 roku. Teren dzielnicy podzielono na 5 części. Pierwsze trzy objęte były ulicami: Rakowiecką, Puławską, Narbutta i A. Boboli. Czwarta i piąta znajdowały się w czworoboku ulic: Narbutta, Rakowieckiej, Racławickiej i Kazimierzowskiej. Na samym początku oczyszczone zostały ulice: Rakowiecka, Opoczyńska, Narbutta, Fałata i Akacjowa. Początki były bardzo trudne, brakowało wszystkiego, podstawowych materiałow i fachowców. Robotnicy pracowali w ciężkich warunkach. Pierwszy nowy budynek powstał w roku 1947. Był to biurowiec dla "Społem" przy ul. Grażyny 15. Rok później przystapiono do budowy pierwszego nowego osiedle na terenie ograniczonym ulicami: al. Niepodległości, Wołoską, Madalińskiego i Wiktorską.

Zdjęcia: 1. Gołębnik na Puławskiej 2. Pałacyk Szustra z lat międzywojennych 3. Karczma na Wierzbnie, znajdowała się najprawdopodobniej w tym miejscu, gdzie teraz jest skwerek przy skrzyżowniu Puławska/Woronicza. 4. Odbudowana Puławska przy Madalińskiego. Fot. 2, 3, 4 są z książki "Dzieje Mokotowa", PWN

niedziela, 09 grudnia 2007
Cmentarz na Powązkach.




Powązkowski nasz cmentarz - to przez śmierć wydarta
Z księgi życia Warszawy najwspanialsza karta!
Z jakich mężów i niewiast gród syreni słynie,
Wypisane masz na niej jak na pergaminie,
Uwieczniło zaś onych nie pióro, lecz dłuto,
Każdą bowiem literę w kamieniu wykuto,
Chociaż nie brak napisów na blasze i drzewie,
I o jakich, niestety, nikt dzisiaj już nie wie!

Oto na starym murze świecą złote głoski,
Wskazując, gdzie pogrzebion Melchior
Szymanowski,
Właściciel ongi Powązek, fundator cmentarza.(...)
"Powązkowski nasz cmentarz" Witold Łaszczyński



Cmentarz powązkowski powstał na ziemi podarowanej przez braci Szymanowskich z Bronisz. Darczyńcą nie był Melchior Szymanowski, którego pomnik widać po lewej stronie.

Cmentarze warszawskie przykościelne, przyklasztorne i przyszpitalne były przepełnione. Koniecznością stało się wybudowanie cmentarza w polu, za miastem. Władze miejskie już w 1770 roku radziły nad lokalizacja nowego cmentarza. Parafie zdawały sobie sprawę z ogromnego kosztu utworzenia cmentarza, dlatego od połowy XVIIIw. gromadzono gotówkę. 4 czerwca 1787 roku Kapituła Warszawska podjęła decyzję o założeniu cmentarza polowego dla prafii warszawskich. Gdy sprawa w 1790 roku stała się aktualna, parafie dysponowały sporą gotówką. Bardzo był zainteresowany inwestycją król. Wiele osób dokonywało znacznych wpłat, król kwotowo był na trzecim miejscu po biskupie poznańskim Antonim Okęckim i prymasie Michale Poniatowskim.

Prace nad ukształtowaniem cmentarza przebiegały bardzo szybko i już 29 maja 1792 roku nastąpiło uroczyste poświęcenie w obecności króla z dworem. Jednocześnie poświęcono kamień węgielny pod mający stanąć na cmentarzu kościół. Wybudowany został bardzo szybko a jego poświęcenie odbyło sie 21 października tego samego roku.

Cmentarz zaraz po założeniu zajmował kwatery 1-18 i był otoczony murem. Przeznaczony został dla trzech warszawskich parafii: św. Jana, Marii Panny i św. Andrzeja. Każdy mógł grzebać swoich zmarłych, gdzie chciał, byle na terenie przeznaczonym dla swojej parafii. Nie było żadnych alejek ani innych punków odniesienia. Nie było też w pierwszym okresie raczej zwyczaju stawiania nagrobków, więc zdarzało się, że rodziny zmarłych dość szybko nie potrafiły określić, gdzie są pogrzebani. Nie było wówczas ksiąg cmentarnych.

Pierwszy pochówek na cmentarzu Powązkowskim odbył się jeszcze przed jego poświęceniem, 1 lutego 1792 roku, na części oddanej parafii Panny Maryi. Zmarła była 32-letnia Maryanna Kołodziejska. Grób ten dziś nie istnieje.

Liczba pochówków bardzo szybko wzrastała i już po 20 latach zaczęło brakować miejsca. W 1812 roku nastąpiło pierwsze powiększenie cmentarza na zachód od istniejącego. Drugie powiększenie nastąpiło w roku 1820. Zakupiona została działka od ówczesnego właściciela Powązek, Jakuba Łaszczyńskiego. Komisja województwa mazowieckiego zakupując parcelę nie miała wystarczającej kwoty pieniężnej, w związku z tym rozłożyła ją na wszystkich parafian, dając im miesiąc na wniesienie opłaty. W stosunku do opornych miały być podjęte kroki egzekucyjne. Ostatecznie potem pieniądze wpłacającym zwrócono.

pokaż powiększenie

W latach 1836-1878 Powązki były jedynym cmentarzem grzebalnym dla całej lewobrzeżnej Warszawy, więc ciągle były powiększane. W sumie cmentarz był powiększany 18 razy, ostatnio w roku 1928. Ciągłe powiększanie nie sprzyjało utrzymaniu porządku.

W 1837 roku na podstawie decyzji Komisji Rządowej Spraw Wewnętrznych cmentarz został odebrany kościołowi i oddany pod zarząd Urzędu Municypalnego. To spowodowało, że Powązki z małego zaniedbanego cmentarzyka zamieniły się we wspaniałą nekropolię. Został powołany kilkuosobowy nadzór nad cmentarzem. Jednocześnie obszar został powiększony o 13 hektarów. Opracowano plan cmentarza, podzielono go na prostokątne kwatery. Każda kwatera miała sześć rzędów a każdy rząd 30 grobów. Postanowiono również, że w kwaterach I i VI będą groby familijne, czyli duże. W pozostałych kwaterach były groby pojedyńcze.

Numeracja kwater jest bardzo skomplikowana ze względu na powiększanie z różnych stron. Bez planu trudno gdziekolwiek trafić. Po II wojnie światowej były projekty przenumerowania kwater, ale było to niemożliwe z kilku powodów. Jednym z nich jest zabytkowa wartość takiej a nie innej numeracji.

pokaż powiększenie

Katakumby były przedłużane trzykrotnie w latach: 1837, 1843 i 1846.

Oddanie na Bródnie cmentarza dla uboższej ludności spowodowało podniesienie na Powązkach opłat za grób i pochówek. Było to konieczne, ponieważ stale wzrastająca liczba pogrzebów wymagała zatrudnienia dodatkowego personelu. Z tego względu Powązki szybko się stały cmentarzem elitarnym. Znalazło to odbicie w wyglądzie cmentarza, gdzie na nagrobkach zaczęły się pojawiać rzeźby, często o wybitnej wartości. Za metr kwadratowy powierzchni miejsca grzebalnego płacono 8 rubli, nagrobki były bardzo drogie. Nagrobki na grobach osób zasłużonych dla kultury często fundowało społeczeństwo.

Ceny usług pogrzebowych były bardzo zróżnicowane. Od 1836 roku były podzielone na 6 kategorii. W pierwszej pogrzeb wraz z sześciokonnym karawanem kosztował 340 złp, w najtańszej 6 - z jednokonnym karawanem - 2 złp i 15 groszy. W katakumbach pochówek w dwóch dolnych rzędach kosztował 230 złp, w środkowych - 280. Natomiast w rzędach górnych - 180 złp.

W 1895 roku został przebudowany kościół. Autorem projektu był Józef Pius Dziekoński. Z poprzedniej świątyni została tylko ściana północna od strony Powązkowskiej. Przy powiększaniu kościoła trzeba było zlikwidować pewną liczbę grobów, przylegających do niego, między innymi Wojciecha Bogusławskiego i Jana Kilińskiego.

W 1939 roku na cmentarzu powstały spore szkody. W 29 kwaterach zostały uszkodzone nagrobki. Następnie straty przyniosła noc z 12 na 13 maja 1943 roku, kiedy to bombowce radzieckie zamiast na Dworzec Gdański, zrzuciły bomby na teren cmentarza.

pokaż powiększenie

1 lipca 1965 roku Powązki zostały wpisane do rejestru zabytków. W 1974 roku założony został Komitet Powązkowski. Dzięki niemu odrestaurowano ponad 1000 nagrobków o ogromnej wartości historycznej i artystycznej.

Obecnie największym problemem są wandale i złodzieje, okradający nagrobki z elementów mosiężnych.

Zdjęcia:
1. Grób rodzinny Melchora Korwin-Szymanowskiego zm. 1797. Stan ok. 1850 r. Litografia M. Fajansa wg rys. A. Matuszkiewicza
2. Kosciół św. Karola Boromeusza w 1850 r. Lit. M. Fajansa wg rys. A. Matuszkiewicza, "Cmentarz powązkowski pod Warszawą", K. Wł. Wójcicki.
3. Ambona na cmentarzu powązkowskim, obecnie nieistniejąca. Lit. W. Walkiewicza wg rys. A. Matuszkiewicza, "Cmentarz Powązkowski pod Warszawą", K. Wł. Wójcicki.
4. Ulica Powązkowska i kosciół św. Karola Boromeusza. "Kalendarz Polski" Jaworskiego, 1870.