Zakładki:
......
.......
........
.........
Dekret warszawski
E-varsaviana
Fotoblogi i blogi warszawskie
Informatory
Komunikacja warszawska
Różne
Warszawa
Warszawa - z obiektywu forumowiczów
Warszawa przedwojenna
Warszawa wojenna
Wycieczki po Warszawie z przewodnikami
Żydzi Warszawy

blogi










site statistics


niedziela, 30 listopada 2008
Pałac biskupów krakowskich - Miodowa 5.

warszawa

Pod koniec XVI w. w tym miejscu stał drewniany dom krawca Mikołaja Czajki a obok był browar rajcy warszawskiego.

W 1597 roku wszystko kupił margrabia brandenburski, zamierzając tu wystawić rezydencję. W 1619 roku królowa Konstancja, żona Zygmunta III odkupiła teren, na którym zaczęła budować dwór, lecz go nie ukończyła. Jej spadkobierca, Władysław IV, przekazał grunt z dworem kapitule krakowskiej. Biskup krakowski Jakub Zadzik w 1642 roku na miejscu dworu wybudował pałac.

W czasie wojen szwedzkich pałac został uszkodzony i w roku 1668 przebudowany dla biskupa krakowskiego Andrzeja Trzebickiego. Nie wiadomo jak w tym czasie wyglądał, nie zachowała się żadna ikonografia. W latach 1760-1762 był ponownie przebudowywany dla biskupa Kajetana Sołtyka wg projektu Jakuba Fontany. Skrzydło od strony Miodowej stało się gmachem głównym a od strony Senatorskiej była oficyna. Cały pałac miał tę samą wysokość, ale od Senatorskiej było jedno piętro więcej.

Po 1795 roku pałac przeszedł na własność skarbu pruskiego. W tym czasie został znów przebudowany, tym razem na kamienicę dochodową, parterowe lokale przerobiono na sklepy. W czasach Księstwa Warszawskiego mieściły się tu: Trybunał Handlowy, Sąd Apelacyjny i sądy pokoju. pokaż powiększenie

W 1822 roku pałac został wystawiony na loterię publiczną i przeszedł w ręce czterech Żydów od których odkupili go Tomasz Czaban i Łukasz Piotrowski. Ten drugi zostając 22 lata później jedynym właścicielem przebudował pałac na czynszówkę. Wysokie pierwsze piętro zostało przerobione na dwa, aby było więcej mieszkań. Pod koniec XIX w. na parterze mieściły się bardzo ekskluzywne sklepy.

Na początku XX wieku w wyglądzie pałacu zaszły gruntowne zmiany. Ówczesna właścicielka wyburzyła część przęseł od strony Miodowej i Senatorskiej i w tym miejscu postawiono sześciopiętrową kamienicę. Początkowo istniał pomysł wyburzenia reszty pałacu i wystawienia wielkiej kamienicy z pasażem handlowym, ale zakończyło się na projektach. Na skutek ciągłych przeróbek pałac zupełnie zatracił wartość artystyczną.

W 1910 roku w tygodniku krajoznawczym „Ziemia” ukazał się ciekawy artykuł na temat pałacu biskupów. Autor protestował przeciwko jeszcze jednej przeróbce, która akurat się rozpoczęła.

Niebogata w zabytki budownictwa Warszawa pozbywa się znowu jednego… rupiecia. W tych dniach przystąpiono do robót, mających na celu przebicie pasażu, który iść będzie skośnie od ulicy Senatorskiej do Miodowej poprzez mury b. pałacu biskupów krakowskich, położonego na rogu tych ulic. pokaż powiększenie

Styl i charakter zabytku mają być przytem „o ile możności” zachowane z dopasowaniem ich tylko do wymagań bardziej – „współczesnych”. Nie wdając się w rozstrzygnięcie pytania, jaka drogą twórcy projektu tę kwadraturę koła zamierzają rozwiązać, zaznaczmy, że budowla raz już w wieku XIX była „dopasowywana”. Znaczy to w języku potocznym, że wspaniale sale I-go piętra przerobione zostały na dwa piętra, co miało miejsce po przejściu pałacu z rak rządu w ręce osób prywatnych (Piotrowskich).

Pałac był w tym czasie, jak pisze autor, jedynym miejscem w Warszawie, gdzie przy bramie wejściowej były jeszcze gaśniki do pochodni. Były to kamienie z otworami, w które pachołkowie nadjeżdżających gości wtykali pochodnie, żeby je łatwiej zgasić.

W latach 30 - tych XX wieku resztki pałacu zostały uznane za zabytek, oczyszczono go z szyldów reklamowych i odrestaurowano elewacje. Ponieważ bryła gmachu była okaleczona poprzednimi remontami, zmieniono rytm pilastrów, aby pałac był w miarę symetryczny. pokaż powiększenie

We wrześniu 1939 roku pałac spalił się od bomb niemieckich a w 1944 roku runęły niemal wszystkie mury korpusu głownego. Odbudowany został po wojnie w latach 1948 – 1951 dla celów biurowych. Przy rekonstrukcji posłużono się obrazami Canaletta i przywrócony został wygląd z lat 1760 – 1762 z tym, że w części głównej został podział wysokiego piętra na dwa. Od strony trasy W – Z jest tablica pamiątkowa z napisem, że tu w roku 1869 urodził się znany pisarz Wacław Gąsiorowski.

Przed wojną na szczycie fasady frontowej na trzech płytach były napisy upamiętniające biskupów: Zadzika, Sołtyka i Trzebickiego, którzy zlecili budowę i przebudowę pałacu. Obecnie jest tylko płyta środkowa, honorująca Kajetana Sołtyka.

Zdjęcia po prawej stronie pochodzą z tygodnika "Ziemia", nr. 47, 19 listopada 1910 roku

niedziela, 23 listopada 2008
Zwroty nieruchomości (dekret Bieruta)

warszawa

Dziennik "Polska The Times" zamieścił listę 35 nieruchomości, o które między innymi starają się od lat spadkobiercy osób pozbawionych własności dekretem Bieruta. Lista zaczyna się Bazarem Różyckiego, kończy kamienicą przy Twardej 3. Niektóre sprawy są głośne od lat, np. od dawna dopominają się o swoje spadkobiercy Potockich, w których pałacu przy Miodowej 6 znajduje sie Urząd Miasta. W pałacu biskupów krakowskich przy Miodowej urzęduje ZUS. W willi przy Chopina 4 mieści się ambasada Finlandii. Również właściciele chcą odzyskac tzw. dom generalski przy Szucha 16. Prawie wszystkie kamienice i wille stoją w eksponowanych punktach: Krakowskie Przedmieście, Marszałkowska, Stare Miasto, Mokotowska, Hoża, Smolna.

W kolejce czeka do zwrotu ok. 16 tys. kamienic i 14 tys. niezabudowanych gruntów. Przed wojną 95 % gruntów znajdowało się w prywatnych rękach.

"Polska" podaje, że władze miasta do tej pory rozpatrzyły zaledwie 2.5 tys. wniosków o zwrot mienia a majątek zabrany jest wyceniony na 132 mld zł. Kwota niewyobrażalna. Kwota znanych roszczeń jest wyceniona na 18 mld zł. Władze Warszawy liczą na to, że roszczenia pokryje Skarb Państwa, jednak na wszelki wypadek chcą stworzyć Fundusz Nieruchomości Warszawskich. Byłby on zasilany między innymi pieniędzmi z dzierżawy obiektów po które nie zgłoszą się właściciele.

W najbliższym czasie Sejm będzie obradować nad ustawą reprywatyzacyjną ale nie ma w niej mowy o gruntach warszawskich. Dla Warszawy ma być podobno odrębna ustawa. Miasto chce zwracać nieruchomości w naturze, ale nie wszystkim. Jeśli ktoś w PRL nie złożył wniosku o wieczystą dzierżawę, w świetle obecnego prawa dostanie odszkodowanie w wysokości najwyżej kilkanastu procent wartości nieruchomości. Gdy w 1945 roku warszawiacy tracili swoje mienie, mieli pół roku na złożenie wniosku o wieczystą dzierżawę. Zdążyło to zrobić zaledwie 16 tys. osób i tylko one mają prawo obecnie starać się o zwrot. Jeśli zwrot nieruchomości, dla których były wypełnione wnioski, nie jest możliwy, będą wypłacane odszkodowania w wysokości 100% wartości.

Ratusz ma w tej chwili spory problem, bo w wielu nieruchomościach mieszczą się urzędy miejskie. Liczy na możliwość wydzierżawienia od właścicieli.

Nawarstwienie problemów wzięło się z nieudolności poprzednich ekip rządzących Warszawą. Niedawno, po kilkunastu latach walki odzyskali dom handlowy Jabłkowscy. W niektórych przypadkach lekceważenie właścicieli spowodowało eskalację ich żądań. Tak jest w przypadku spadkobierców Branickich z Wilanowa. Początkowo chcieli np. tylko wyposażenie części mieszkalnej pałacu w Wilanowie. Teraz zastanawiają się nad wystąpieniem o zwrot części muzealnej. Więcej na ten temat można przeczytać w artykule "Braniccy idą po pałac w Wilanowie"

W tym roku ma odzyskać swoją własność około 300 osób. Niektóre kamienice są bardzo zrujnowane. Może szybciej odzyskają dawny wygląd.

wtorek, 18 listopada 2008
Żoliborz Oficerski

warszawa W marcu 1916 roku Żoliborz został przyłączony do Warszawy. Cześciowo teren był dziewiczy, całkowicie nieuzbrojony, w zasadzie między Marymontem a Cytadelą było pustkowie.

Istniały tylko dwie szosy: Mikołajewska (Marymoncka) i Zakroczymska, mniej więcej do ulic Włościańskiej i Potockiej. Władze Warszawy spotkały się w z wielkim wyzwaniem - należało wybudować od nowa miasto. Głównym autorem planu zagospodarowania przestrzennego był inż. arch. Andrzej Jawornicki.

18 lipca 1922 roku został położony kamień węgielny pod budowę pierwszego domu na Żoliborzu Oficerskim. Były to domy przy ul. S. Czarnieckiego 11 – 17. Inwestowało Mieszkaniowo – Budowlane Stowarzyszenie Spółdzielcze Oficerów. Projektowali dla niego: Romuald Gutt, Rudolf Świerczyński, Tadeusz Tołwiński i Kazimierz Tołłoczko. Założenia nawiązywały do angielskiej idei miasta - ogrodu.

W myśl planu na przecięciu ul. Mickiewicza i al. Wojska Polskiego (dawna al. Gwardii) miał powstać wielki eliptyczny plac. Przy głównych ulicach miały być wybudowane domy 3 – 4 piętrowe, a w bocznych uliczkach małe kameralne domki z ogródkami. Spółdzielnia otrzymała kredyty rządowe.
pokaż powiększenie Aby koszty budowy były jak najniższe od Dworca Gdańskiego prosto na plac budowy prowadziła bocznica kolejowa, którą dostarczano materiały. Cała budowę podzielono na trzy etapy. W pierwszym miało powstać 75 domów, Hotel Oficerski przy pl. Inwalidów 10 oraz należało uzbroić teren w wodę i prąd. W drugim etapie przewidywano 66 domów i budynek wielorodzinny przy Mickiewicza 20. Trzeci etap przypadł na lata wielkiej inflacji, co spowolniło tempo oddawania budynków.

W 1930 roku rozpoczęto przy placu Inwalidów 4/6/8 budowę domu dla 46 rodzin. Wkrótce zabrakło terenów po tej stronie i spółdzielnia dokupiła place w okolicach Felińskiego i gen. Zajączka.

Gdy powstawały pierwsze wille, żywa była jeszcze pamięć o tych terenach sprzed budowy Cytadeli, o dawnych dworkach i ogrodach zniszczonych przez Rosjan. Był zamysł wskrzeszenia tradycji tego miejsca. Starano się odtworzyć dawną sieć uliczną i nazwy ulic.
pokaż powiększenie Ulica Śmiała przetrwała do naszych czasów. Inne zmieniały się z różnych powodów. Np. uważano, że Żółwia nie pasuje do miejsca, gdzie mieszkają oficerowie. Obecna ulica Czarnieckiego nosiła pierwotnie nazwę Sosnkowskiego, mimo, że w tym czasie minister jeszcze żył. Był tak bardzo zaangażowany w budowę kolonii, że wdzięczni oficerowie chcieli to uczcić właśnie nazwą ulicy jeszcze za życia protektora.

Chętnych na mieszkanie w tym rejonie było bardzo dużo. Jak pisze Jerzy Kasprzycki, na liście członków – kandydatów było 400 osób, w tym również i Józef Piłsudski. Mieszkałby przy Czarnieckiego 55. Numer rejestracyjny miał jednak bardzo odległy (265) i postanowił wyprowadzić się do Sulejówka. Plac aż do wojny był niezabudowany. Przy Haukego 11 mieszkał gen. Sosabowski, Władysław Bortnowski przy Fortecznej 7, Roman Abraham przy Żółwiej 19, zmienionej na Dymińską, Stefan Rowecki przy Śmiałej 19, Marian Kukiel przy Śmiałej 29, generał Józef Haller przy Kaniowskiej 1. Ulica ma nazwę na jego wniosek, to pamiątka po bitwie pod Kaniowem, w której generał brał udział. Ulica Śmiała była najbardziej elitarna, ponieważ tu mieszkała elita legionowa. Pierwotna zabudowa jest z lat 1922 – 1925. pokaż powiększenie

Wszyscy, znający problematykę budowy kolonii oficerskiej podkreślają nadzwyczajną efektywność zarządu. Składał się on z czterech osób, a personel administracyjny zaledwie z 11: dwóch inżynierów, kierownika robót, buchaltera, kasjera, 3 księgowych, sekretarki, maszynistki i gońca. Ten niewielki zespół był w stanie z ciągu 3 lat wybudować 75 domów indywidualnych i hotel oficerski.

W czasie okupacji w piwnicy domu przy Fortecznej 4 od roku 1940 działała tajna radiostacja „Łódź Podwodna” pod kierownictwem Stanisława Rodowicza. Była doskonale zakonspirowana, bo w czasie rewizji w 1941 roku Niemcy jej nie znaleźli. Pracowała jeszcze po upadku powstania. Przy Czarnieckiego 17 mieściła się rusznikarnia i magazyn broni.

W czasie Powstania Warszawskiego część Żoliborza Oficerskiego została całkowicie zniszczona, w tym ulica Śmiała między ul. gen. Zajączka a al. Wojska Polskiego. Wiele domów było poważnie uszkodzonych. BOS nie zdecydowało się na odbudowę historyczną zniszczonej w tym miejscu Śmiałej. pokaż powiększenie

W 1973 roku Żoliborz Oficerski został uznany w całości za zabytek i wpisany do rejestru w 1980 r. a mimo to wydawano zezwolenia na budowę nowych ulic i domów, zupełnie nie pasujących do istniejącej, historycznej zabudowy. Jeden z konserwatorów zabytków, Lech Krzyżanowski, oburzony takim traktowaniem kolonii oficerskiej, zrezygnował z urzędu.

Na przełomie lat 70 i 80 utworzono trzy nowe ulice: Munka, Jakiela i Szaniawskiego. Niektórym właścielom pod te ulice zabrano ¾ powierzchni ogrodów po to, żeby tu, wśród pięknych sadów i dworków postawić wielkie bezstylowe wille tak blisko siebie, że można sąsiadom zaglądać w okna.

W tym roku zapowiedziano rewitalizację okaleczonego przez PRL Żoliborza Oficerskiego.

piątek, 14 listopada 2008
Wystawa "W obiektywie wroga"

warszawa

To juz ostatni weekend, w czasie którego można obejrzeć w Domu Spotkań z Historią przy ul. Karowej 20 wystawę "W obiektywie wroga".

W prospekcie jest kilka zdjęć i informacja, że fotografie przedstawione na wystawie zostały wykonane przez Kompanie Propagandowe Wehrmachtu oraz SS. Ich zadanie polegało na dokumentowaniu wydarzeń w myśl instrukcji Ministerstwa Oświecenia Narodowego i Propagandy Rzeszy oraz Naczelnego Dowództwa Wehrmachtu i Dowództwa SS.

Autorzy wystawy zbadali obszerny zbiór zdjęć w Archiwum Fotograficznym Pruskiego Dziedzictwa Kulturowego w Berlinie i w Archiwum Federalnym w Koblencji. Znaleźli około 2.5 tys zdjęć dotyczących Warszawy. Na wystawie jest 250 zdjęć.

Znaczna liczba fotografii jest pokazywana po raz pierwszy. Niektóre pojedyńcze czasami pojawiały się w literaturze faktu. Oprócz zdjęć z wejścia wojsk niemieckich do miasta i życia Warszawy są również fotografie lotnicze wykonywane 30 września 1939 roku.

Wystawę warto zobaczyć. Na ustawionym monitorze można dodatkowo obejrzeć niemieckie filmy propagandowe od momentu podpisania kapitulacji. Filmy mają polskie napisy ale autorami komentarzy są Niemcy.

środa, 12 listopada 2008
Zrujnowane kamienice

warszawa

Nie tak dawno wybrałam się na Żelazną, żeby zrobić zdjęcie „Feniksa”. Czas jego mija, ma być rozebrany, więc chciałam mieć to „ostatnie spojrzenie” w zbiorach. Gdy już się naoglądałam, przeszłam się po okolicy, bo dawno tu nie byłam i przeżyłam szok. Na naszych oczach rozpadają się ostatnie ocalałe z wojny kamienice. Wiedziałam o tym, ale nie sądziłam, że jest aż tak źle. To jest po prostu dramat. Domy się rozpadają nie tylko na bocznych ulicach, na głównych też. Nawet al. Solidarności nie jest tu wyjątkiem. Kamienice frontowe jakoś wyglądają, ale oficyny – pożal się Boże. Opustoszałe, z pozabijanymi oknami. Podobnie jest w centrum, nawet Marszałkowska straszy poobrywanymi balkonami. Mokotowska, Hoża, trzeba uważać - żeby coś na głowę nie spadło.

Na Marszałkowskiej 4 kilka lat temu zostały zdjęte balkony, część miała balustrady betonowe, część kute w żelazie. Kamienica została wybudowana prawdopodobnie w latach 1906 – 1908 (wg Jarosława Zielińskiego). Jest bez lokatorów. Obecnie zaczęto tam chyba remont kapitalny, odnowiony został przejazd bramny.

Dom przy Grzybowskiej 46 wybudowany został w 1939 roku tuż przed wybuchem wojny jako dom plombowy. Nie został otynkowany i w takiej postaci dotrwał do dzisiejszego dnia. Od wschodniej strony widać resztki ścian kamienicy, która runęła i następnie została rozebrana.

Na Waliców w dalszym ciągu stoi ruina kamienicy pod numerem 14. Projektował ją Józef Napoleon Czerwiński.Tu mieszkał znany kabareciarz, poeta, autor wielu przedwojennych szlagierów - poeta getta Władysław Szlengel. On jest autorem piosenki „Jej pierwszy bal”
pokaż powiększenie To był pierwszy bal, mój bal niezapomniany.
Barwny tłum drżał walcem tym rozkołysany,
Widzę ten wir walca, uciekają ściany.
To mój pierwszy walc, to mój pierwszy bal,
W sercu młodość i ochota,
w sercu wiosna złota!
Jest pięciu panów, więc się zastanów,
Podaj swoją dłoń, maestro walca gra.
Może ten, może ten, walcem zacznie nowy
złoty sen.
Kamienice pod 10 i 12 ledwo dyszą. Pierwsza będzie na pewno rewaloryzowana, co z drugą – nie wiem. Kamienice są ważne, obok nich przechodził mur getta a raczej płot. Zaczynał się przy murze browaru Hermana Junga, który był już po stronie aryjskiej. Na zachowanej ścianie jest tabliczka z informacją. pokaż powiększenie

Po zachodniej stronie al. Jana Pawła II jest jedna jedyna kamienica z adresem ulicy Twardej 28. Tworzy razem z przyległym do niej domem przedwojenny narożnik z ulica Ciepłą, po której niewiele zostało. Właśnie zauważyłam, że okna parterowe są zamurowane pustakami. Kamienica przed wojna była podobno zamieszkana wyłącznie przez ludność żydowską. Na piętrach niektóre mieszkania były piękne, wielopokojowe. W piwnicach gnieździła się biedota. Budynek ma dziwny na pierwszy rzut oka adres. Przed wojną, gdy nie było jeszcze w tym miejscu al. Jana Pawła II, ulica Twarda biegła na zachód aż do spotkania Chmielnej.

W dalszym ciągu nic się nie dzieje przy Żelaznej 65, gdzie kilka lat temu runęła ściana kamienicy obok zachowanej bramy getta.

Powoli Warszawa zamienia się w miasto domów z daszkami z siatki, żeby przechodniów nie pozabijał opadający tynk.

Kilka zdjęć domów przy Chmielnej i Waliców.