Zakładki:
......
.......
........
.........
Dekret warszawski
E-varsaviana
Fotoblogi i blogi warszawskie
Informatory
Komunikacja warszawska
Różne
Warszawa
Warszawa - z obiektywu forumowiczów
Warszawa przedwojenna
Warszawa wojenna
Wycieczki po Warszawie z przewodnikami
Żydzi Warszawy

blogi










site statistics


sobota, 26 lutego 2005
Rekonstrukcja Grobu Nieznanego Żołnierza

Grób Nieznanego Żołnierza w 1939 roku.

Bądź nam dziś pochwalony
żołnierzu nieznany, szary -
Grają Ci wszystkie dzwony,
Szumią Ci wszystkie sztandary
I ludu wyległy miliony
Uczcić Twą śmierć i rany
Żołnierzu szary, nieznany...

Janina Królińska


8 maja 1946 roku odbył sie apel poległych, przed odbudowanym wg projektu Zygmunta Stępińskiego, Grobem Nieznanego Żołnierza. Decyzja o odbudowie była podjęta przez wojsko jeszcze przed zakończeniem wojny. Grób jest zrekonstruowany całkowicie, gdyż udało się zabezpieczyć niektóre fragmenty strzaskanej płyty.

Pałac Saski został wysadzony w powietrze przez Niemców w grudniu 1944 roku. Kolumnada nie runęła jednak całkowicie, pozostały dwie środkowe kolumny nad Grobem, które wysadzono oddzielnie następnego dnia. Z kolumnady i arkad pozostał jedynie środkowy fragment: trzy arkady od strony placu i dwie od strony ogrodu. Wokół była niesamowita sceneria sterty gruzu kilkumetrowej wysokości. Tylko tyle pozostało po Pałacach Saskim i Bruhla. Ocalałe arkady też były przeznaczone do wysadzenia, gdyż w filarach były nawiercone otwory do założenia ładunków trotylu. Dlaczego nie zostały zniszczone, nie wiadomo. Może sapera niemieckiego ruszyło sumienie, w końcu też był żołnierzem...

Stępiński zrekonstruował trzecią, brakująca arkadę od strony Ogrodu Saskiego, co umożliwiło położenie sklepienia nad całym grobem. Odbudowana została też balustrada nad arkadami. W arkadach od strony ogrodu załozone zostały trzy kraty, na których widać było Krzyz Virtuti Militari, Krzyż Grunwaldu i Krzyz Walecznych.

Z otoczenia grobu wywieziono około 40 tysięcy metrów sześciennych gruzu, rozebrano bunkry i resztki cokołu wysadzonego przez Niemców pomnika Poniatowskiego.

Inicjatorem Grobu Nieznanego Żołnierza był gen. Władysław Sikorski. 4 kwietnia 1925 r. odbyło się w Warszawie uroczyste zebranie przedstawicieli władz państwowych, cywilnych, wojskowych i społeczeństwa, aby wylosować miejsce z którego prochy Nieznanego Żołnierza miały być przeniesione do Grobu.

W czasie tego spotkania generał powiedział następujące słowa: "Z ziemi mogił i krzyżów wybrane zostanie jedno miejsce jako krwawe znamię walk kilku pokoleń narodu. W pokorze i czci chyląc czoło przed dostojeństwem męki narodowej z ubiegłych lat, dumni jesteśmy, że tym razem nad grobem Nieznanego Żołnierza, który poległ za Ojczyznę, zabrzmi zwycięska fanfara polska i majestat jego prochów będzie czczony przez rodaków jawnie i dumnie. Wiele bowiem krwi przelaliśmy na pobojowiskach Europy i świata całego, ale najwięcej na własnej ziemi i w ostatniej wojnie... Przeto naszym Nieznanym Żołnierzom będzie jeden z tych, co poległ w okresie walk"

Najmłodszy kawaler krzyża Virtuti Militarii wylosował miejsce, jedno spośród 15, z którego miały być wzięte relikwie do grobu. Los padł na Lwów, jedyne wówczas miasto odznaczone tym krzyżem, miasto mające od zawsze w herbie dewizę semper fidelis. Wytypowano groby trzech bezimiennych żołnierzy: sierżanta, kaprala i szeregowca. Ponownego wyboru dokonała matka czterech poległych za Polskę synów. Wskazała grób szeregowca.

30 października 1925 roku ogromny kondukt pogrzebowy ruszył z Cmentarza Łyczakowskiego do lwowskiej katedry, gdzie odbyła sie msza żałobna. Następnego dnia ciało Orlęcia Lwowskiego zostało przewiezione na dworzec kolejowy do wagonu - kaplicy. Jadącemu do Warszawy Nieznanemu Żołnierzowi na wszystkich stacjach ludzie oddawali hołd. 2 listopada na lawecie armatniej zwłoki z dworca zostały przewiezione do Katedry św. Jana. W czasie mszy żałobnej zostało wygłoszone wzruszające kazanie:

Kto jesteś Ty? - nie wiem! Gdzie dom Twój - nie wiem! Kto Twoi rodzice? - nie wiem i wiedzieć nie będę, aż do dnia sądnego. Wielkość Twoja w tym, żeś nieznany... W bratniej, wspólnej mogile zagubił imię, zagubił rodzinę, spadło z niego wszystko, co osobiste,...teraz narodził się z grobu na nowo... . Nieznany, Zapomniany, Bezimienny,... a gdy wstał, wziął w siebie wszystkie trudy i wszystkie cierpienia, wszystkie rany i wszystkie śmierci tych tysięcy, co walczyły na polach bitew, co zmagały się w tytanicznych bojach, co zastygły w obliczu śmierci....

Z nim razem i w nim samym wyszły one ze swych mogił, te tysiące poległych za Ojczyznę, ten szary gmin żołnierski, niezliczony, nierozpoznany, nie opłakany. ...I wszystko, czego dokonali oni, wziąłeś na siebie Ty, wszystką krew ich ofiarną - wytoczyłeś Ty, z własnych żył, i po wszystkich pobojowiskach i rubieżach: - na wschodzie i zachodzie tysiące razy konałeś, umierałeś Ty, Żołnierzu Nieznany, Bezimienny. Czymże, na Boga, jesteś, szary żołnierzu, Nieznany, Bezimienny? - Ty jesteś odwieczny geniusz bojowy Narodu, zowiesz się Męstwo! Ty jesteś niespożyta moc ideałów narodowych, zowiesz się Poświęcenie! Ty jesteś wszechzwycięska niepodległość ducha narodowego, zowiesz się Wolność!

Przy grobie razem z aktem erekcyjnym zostały złożone urny z ziemią z pozostałych 14 pobojowisk.

czwartek, 24 lutego 2005
Kolejka linowa w Warszawie?

Szef biura promocji Warszawy chce urzeczywistnić swoją wizję. Dwa lata temu wpadł na pomysł wybudowania kolejki linowej jadącej z lewego brzegu na praski, w pobliże ZOO. Ma to uatrakcyjnić miasto i przyciągnąć turystów. Jednocześnie wybudowana by była kładka dla pieszych. Kolejkę ma sfinansować prywatny inwestor. Jako przykłady takiej komunikacji podaje się np. Barcelonę, co jest zupełnym nieporozumieniem. Barcelona leży na wzgórzach, więc tam taka komunikacja jako atrakcja turystyczna ma swój sens.

Kolejka ruszałaby z Gnojnej Góry. To jakiś chory pomysł. Na Gnojnej Górze znajduje się taras widokowy. Miejsce zalicza się do magicznych. Nie wyobrażam sobie ustawienia tu całej maszynerii. Ten atrakcyjny, ciepły zakątek Starówki bezpowrotnie straci swój charakter. Jeśli już ma być przy skarpie, to u stóp Góry a nie na jej szczycie. Najlepiej by było w ogóle przenieść ją za Nowe Miasto. Na razie konserwator patrzy sceptycznie na wybudowanie stacji w tym miejscu.

Jednym z agrumentów za budową kolejki jest kłopot z parkowaniem samochodów. Pomysłodawca chce parking zrobić po stronie praskiej i wyobraża sobie, że ludzie będą kolejką dojeżdzać na Stare Miasto. Żeby się nie przeliczył. Bilety na kolejkę na pewno nie będa tanie, jeśli to sfinansuje prywatny inwestor, a włożone pieniądze będzie odbierać w zyskach z ich sprzedaży. Już miasto raz marnie wyszło przy robieniu interesów z Waparkiem i ich parkometrami.

Fajnym pomysłem jest wybudowanie kładki dla pieszych i rowerzystów. Jest propozycja, jeszcze z czasów prezydentury Piskorskiego, aby była na wysokości Karowej. Mnie bardziej podoba sie przy Kościelnej, na przedłużeniu linii drewnianych schodów lub przy Mostowej. Przyjemnie by było przejśc się w pogodny dzień na drugi brzeg bez towarzystwa śmigających obok samochodów i dzwonienia tramwajów.

środa, 23 lutego 2005
Rekonstrukcja pomnika Mickiewicza




Jest u mnie kraj, ojczyzna myśli mojej,
I liczne mam serca mego rodzeństwo:
Piękniejszy kraj niż ten, co w oczach stoi,
Rodzina milsza niż całe pokrewieństwo...

Adam Mickiewicz


50 lat temu, 28 stycznia 1950 roku został odsłonięty pomnik Adama Mickiewicza. Był to trzeci odbudowany po wojnie pomnik warszawski.

W lutym 1948 roku pierwszy raz padły słowa o odbudowie, ale jednocześnie rozpoczął się spór czy odbudowywać stary czy postawić całkiem nowy. Przed wojną pomnik Mickiewicza jako dzieło sztuki nie miał dobrej marki u znawców. Podobnie było po wojnie. Poza tym pomnik leżał w potrzaskanych kawałkach, został praktycznie tylko kikut cokołu. Były kłopoty z rekonstrukcją, musiałaby się opierać tylko na niezbyt wyraźnych zdjęciach.

Ostatecznie przeważyły względy emocjonalne. Ludzie cieszyli się jak dzieci z każdego odzyskanego elementu, który przypominał im świat przedwojenny. Uważali, że należy postawić pomnik związany nierozerwalnie z tym miejscem, tym bardziej że był wzniesiony jeszcze za zgodą cara.

Rekonstrukcję przeprowadzał Jan Szczepkowski z trzema rzeźbiarzami. Prace były trudne, bo było za mało elementów aby dokonać uzupełnień. Znaleziono tylko głowę częściowo uszkodzoną i fragment torsu z ręką położoną na sercu. Ostatecznie oryginału wiernie odtworzyć się nie udało.

Na opracowanie pomnika rzeźbiarze mieli zaledwie 3 miesiące, ale uwinęli się z tym w 53 dni, z czego 3 tygodnie zajęło budowanie rusztowania. Po wykonaniu odlewu gipsowego i wykonaniu różnych poprawek pomnik został pocięty na 18 części i rozesłany do 5 różnych firm odlewniczych, aby zdążyć na termin odsłonięcia przewidziany pierwotnie na 24 grudnia 1949 roku.

Pomnik jest ze spiżu. Materiał został zdobyty w sposób nader osobliwy Mianowicie - GUS otrzymał z Niemiec transport z aktami. W jednej ze skrzyń była ogromna spiżowa głowa Goeringa. Została ona przetopiona i posłużyła jako tworzywo do postaci Mickiewicza.

W dniu 24 grudnia miały zapłonąć po raz pierwszy od 10 lat kandelabry w narożnikach krat ogrodzenia. Okazało się jednak, że nie ma do nich kloszy. I tu zdarzył się cud, przypadkowo przy inwentaryzacji w piwnicach znaleziono oryginalne klosze, starannie zapakowane w skrzyniach. Również przypadkowo odnalazła się płyta z napisem "ADAMOWI MICKIEWICZOWI - RODACY". Leżała sobie spokojnie wśród rupieci w zakładach Lilpopa. Te wszystkie poszukiwania sprawiły, że pierwotny termin stał sie nierealny i wyznaczono nowy na 17 stycznia - rocznicę wyzwolenia Warszawy. Pechowo się tak złożyło, że pogoda nie pozwalała na prace wykończeniowe. Ostatecznie termin przesunięto na 28 stycznia.

Tego dnia wstrzymany został ruch na Krakowskim Przedmieściu. Na odsłonięcie pomnika waliły tłumy ludu warszawskiego. Widać było sztandary, wieńce. Szli członkowie rządu, przedstawiciele świata nauki, delegacje zagraniczne.

Punktualnie o godzinie 15 zaczęły się uroczystości. Zabrzmiał Mazurek Dąbrowskiego. Uroczystości zaczęły sie przemówieniem Władysława Broniewskiego. Następne wygłosił Bolesław Bierut. Powiedział między innymi : "Nigdy bardziej nie były bliskie masom ludowym jak właśnie dziś wspaniałe i przepiękne utwory Adama Mickiewicza, podnoszące mowę ojczystą na wyżyny niezrównanego piękna". Mowa Bieruta była przyjęta długimi oklaskami. Po przecięciu wstęgi zapadła cisza. A potem ponownie zabrzmiał Mazurek Dabrowskiego.

Pierwszy pomnik Adama Mickiewicza był odsłonięty 24 grudnia 1898 roku w setną rocznicę urodzin poety.

poniedziałek, 21 lutego 2005
Muzeum Historii Żydów Polskich

Nie ma już tych miasteczek, gdzie biblijne pieśni
Wiatr łączył z polską piosnką i słowiańskim żalem,
Gdzie starzy Żydzi w sadach pod cieniem czereśni
Opłakiwali święte mury Jeruzalem.

Nie ma już tych miasteczek, przeminęły cieniem,
I cień ten kłaść się będzie między nasze słowa,
Nim się zbliżą bratersko i złączą od nowa
Dwa narody karmione stuleci cierpieniem.

W przyszłym roku rozpocznie się w Warszawie budowa Muzeum Historii Żydów Polskich. Otwarcie przewiduje się na wiosnę 2008 roku. Działkę pod budynek w 1997 roku ofiarowała ówczesna gmina Centrum w samym centrum przedwojennej dzielnicy żydowskiej, przed obecnym pomnikiem Bohaterów Getta. Budynek będzie pierwszym muzeum wzniesionym w Warszawie po wojnie. Poprzednim było Muzeum Narodowe, powstałe w latach 1927 - 1938.

Wkrótce zostanie ogłoszony konkurs międzynarodowy na projekt. Zainteresowanie w świecie jest ogromne, szczególnie w USA i Izraelu. Organizatorzy liczą na udział architekta Daniela Liebeskinda, projektanta wieżowca, który ma stanąć w miejscu wyburzonego World Trade Center w Nowym Jorku. Polskie renomowane zespoły też szykuja sie do konkursu.

Budowę i urządzenie muzeum sfinansuja wspólnie ministerstwo Kultury, władze Warszawy i Żydowski Instytut Historyczny. Koszt wyniesie około 100 mln złotych. Muzeum będzie interaktywne i mutlimedialne, nie będzie jeszcze jednym typowym muzeum Holocaustu. Zwiedzanie będzie przypominać podróz w czasie od Średniowiecza aż do współczesności. Zostanie odtworzona ulica Nalewki. Założenia, szkice, przyszłe ekspozycje i inne informacje można zobaczyc na oficjalnej stronie Muzeum Na zdjęciu widać odtworzone sklepienie jednej z drewnianych synagog, które będzie nad głowami zwiedzających.

Przed wojną Żydzi stanowili 30% mieszkanców Warszawy. Oprócz zdewastowanych dwóch cmentarzy nic prawie po nich nie zostało. Moim zdaniem dobrze, że to muzeum wreszcie powstanie. Ma szansę stać się jednym z bardziej uczęszczanych miejsc.

niedziela, 20 lutego 2005
Odbudowa Nowego Miasta

Widok wschodniej strony Rynku Nowomiejskiego z 1939 roku.


Patrzę w okno, w zapaloną świecę,
Gdzie ktoś może łzy wstrzymuje krwawe.
Chryste z Fary! miej w swojej opiece
I tę starą – i nową Warszawę...

Artur Oppman




Nowe Miasto oddane zostało warszawiakom równocześnie ze Starym, 22 lipca 1954 roku. Choć było odbudowywane równocześnie ze Starym i obowiązywały podobne zasady, to jednak były pewne różnice wynikające z charakteru zabudowy.

Nowe Miasto nie było ściśnięte murami obronnymi, budynki były tu luźniej rozstawione, istniały pałacyki i ogrody, nie spotykane na Starówce. Tak więc w okresie odbudowy tu ulokowano budynki użyteczności publicznej takie jak kino, szkoły, przedszkola. W celu rozluźnienia i zwiększenia nasłonecznienia nie odbudowano nowszych oficyn i różnego rodzaju przybudówek. Wszystkie ślady i fragmenty fasad, portali i innych elementów starano się ratować, podobnie jak na Starym Mieście. Popełnione jednak zostały też błędy. Zlikwidowane zostały np. dziewiętnastowieczne kramy przy kościele dominikańskim. Projektantom przyświecała prawdopodobnie idea odsłonięcia elewacji, szkoda jednak że romantyczne charakterystyczne stragany nie zostały odbudowane. Nie wszędzie została zachowana zróżnicowana wysokość kamienic nowomiejskich. Też szkoda, bo na zdjęciach przedwojennych widać czasami różnicę nawet 2 pięter. Podobnie zresztą postąpiono przy odbudowie Nowego Światu.

W pierwszym okresie odbudowy zabezpieczono budynki najmniej zniszczone takie jak np. kaplica Kotowskich przy kosciele dominikanów, fara nowomiejska, kamienica Rynek4, klasztor sakramentek. Najwcześniej do porządku doprowadzono kosciół franciszkański, gdzie odbyła się pierwsza po wojnie msza - już 21 stycznia 1945 roku.

Rynek przy odbudowie został bardzo zniekształcony. W zasadzie tylko wschodnia część, i to niecała, ma charakter zabytkowy. Nie odbudowano pałacu Kotowskich autorstwa Tylmana z Gameren, choc były porobione obliczenia i rysunki. W 1962 roku ruiny rozebrano. Cudem ocalała kamienica Rynek4 z 1784 roku, została jedynie odrestaurowana i przy okazji oszpecona karminowa kolorystyką. Pozostałe dwie linie Rynku czyli północna i południowa odbiegają znacznie od wyglądu przedwojennego, nie są nawet w tym miejscu, gdzie były przed 1939 rokiem. Dekoracje na tynkach nie są w stylu ani pod względem treści ani kolorytu.

Odbudowę ulic przeprowadzano w latach 1950 - 1954. Ciekawą budowlą jest domek przy ulicy Długiej 1 z pierwszej ćwierci XIX wieku, dostawiony do murów kościoła. Był to najmniejszy budynek murowany w Warszawie, stojący zarazem na najmniejszej posesji. Obecnie jest tu kiosk z gazetami. Udało się przywrócic dawny charakter ulicy Freta, jest bez żadnego "ale" jedną z najładniejszych ulic starej Warszawy. Jednak i tu popełniono błędy. Być może jednym z powodów był socrealizm, mianowicie domy zostały pozbawione dekoracyjnych symboli religijnych (podobnie było na Starym Mieście), zaś nowe, stawiane na miejscu pozbawionych wartości artystycznych i historycznych, zostały nadmiernie wzbogacone w "styl zabytkowy". Na Freta 6 odbudowana została typowa dla pierwszej połowy XVIII w. skromna kamienica - dwupiętrowa, dwuosiowa. Przy okazji odbudowy przywrócono niektórym kamienicom detale skuwane przy remontach w latach trzydziestych. Niszczenie to nie tylko nasz wynalazek.

Niektóre ulice przy odbudowie, jak np. Mostowa, zostały skrócone. Ulica była niemal całkowicie zburzona w 1944 roku. Dawną formę przywrócono tylko niektórym kamienicom, pozostałe odtworzono w sposób dowolny.

Łatwo dziś krytykować, powiedzieć, że to czy tamto można było zrobić lepiej, inaczej. Nie można nie brać pod uwagę ówczesnych możliwości finansowo - budowlanych i przede wszystkim ogromu zniszczenia, tych milionów ton gruzu, wydeptanych przez mieszkańców ścieżek wśród ruin. Trzeba było być 50 lat temu ogromnym optymistą, aby wierzyć, że tu kiedykolwiek bedzie normalne życie.

Ogromne zasługi dla odbudowy tej części Warszawy ma inż. arch. Stanisław Żaryn.

 
1 , 2 , 3