blogi










site statistics


Blog > Komentarze do wpisu
Odbudowa placu Żelaznej Bramy.

Niemcy w czasie Powstania spalili wszystkie budynki a potem większość wysadzili w powietrze. W 1945 roku plac był jednym wielkim gruzowiskiem. Wśród morza ruin sterczały wypalone dwie Hale Mirowskie i równie spalony pałac Lubomirskich.

Pierwszy plan odbudowy placu Żelaznej Bramy nie przewidywał rekonstrukcji Hal Mirowskich ani koszar Gwardii Konnej Koronnnej. Pozostałości hal i jeden budynek koszar (drugi był zburzony przez Niemców) miały być wyburzone a na powstałym ogromnym terenie przewidywano zieleń. Na jego końcu miał stać zrekonstruowany budynek kościoła Karola Boromeusza na Chłodnej. Pałac Lubomirskich jako zabytek wysokiej klasy zrekonstruowano, obniżając o jedno piętro (nadbudowane w latach trzydziestych), tak jak to projektował J. Hempel. Po śmierci ks. Lubomirskiego pałac kilka razy zmienił właściciela, co przyczyniło się do jego upadku, bowiem w pewnym okresie został zamieniony w kamienicę dochodową. Na parterze były sklepy a na piętrach niewielkie mieszkania. Tuż przed wybuchem wojny został odkupiony przez miasto w celu rekonstrukcji, ale niestety nadszedł rok 1939...

W 1947 roku ogłoszony został konkurs na Oś Saską i projekt Domu Wojska Polskiego z teatrem na placu Żelaznej Bramy. Patronował temu gen. Marian Spychalski. Ministerstwo Obrony Narodowej miało być inwestorem całej Osi Saskiej. Projektem zajął się arch. Gutt we współpracy z Haliną Skibniewską. Zaprojektowali monumentalny budynek o klasycystycznym charakterze. Był to ogromny gmach, długości około 110 metrów. Na miejscu dawnego placu Żelaznej Bramy miał być nowy plac w kształcie prostokąta. Padła też propozycja, aby przesunąć pałac Lubomirskich, po uprzednim odcięciu oficyn. pokaż powiększenie

W 1961 roku ogłoszono drugi konkurs na odbudowę i zabudowę placu Żelaznej Bramy i okolic. Powodem było wycofanie się wojska z inwestycji i rezygnacja z budowy teatru. Idea zazielonionego placu upadła. Olbrzymi teren miał być przeznaczony pod budownictwo mieszkaniowe. To wiązało się z koniecznością wyburzenia lub adaptacji wielu budynków, gdzie mieszkało 16 tys. osób. Zamierzano na tym terenie wybudować również cyrk (na miejscu Wielopola - widocznego na zdjęciu obok), dwa zakłady przemysłowe, obiekty usługowe i ośrodek rolniczy. Był równiez pomysł, żeby przedłużyć Ogród Saski aż do Marchlewskiego (obecnie Jana Pawła II). Dwa pierwsze budynki osiedla Za Żelazną Brama miały być postawione tak blisko siebie, że zasłaniałyby pałac Lubomirskich. Wtedy interwencja Mariana Spychalskiego spowodowała, że budynki zostały rozsunięte. Jednocześnie Spychalski zaproponował obrócenie pałacu wokół północno- wschodniego narożnika, celem zamknięcia kompozycji Osi Saskiej. I tak się stało. Pałac został obrócony o 78 stopni. Operacja zmiany usytuowania pałacu powodowała wielkie protesty historyków sztuki i architektów. Nie mieściło im się to w głowie. Teraz, z perspektywy czasu można powiedzieć, że pałac w obecnym miejscu dobrze się komponuje, ale prawda historyczna jest zafałszowana. pokaż powiększenie

Pałac Lubomirskich był trzecim budynkiem w Warszawie ze zmienionym położeniem (po rogatce grochowskiej i kościele na Lesznie) ale pierwszym obróconym. Oś obrotu umieszczono w narożniku południowo - wschodnim. To była bardzo precyzyjna i trudna robota. Najpierw zbudowano fundamenty pod pałac, następnie odcięto oficyny boczne i tylną. Potem korpus został odcięty od fundamentów. W dalszej kolejności zbudowano ruchomy ruszt, obracający się na 16 promieniście ułożonych torach za pomocą pras hydraulicznych. Akcja obracania pałacu trwała od 30 marca do 18 maja 1970 roku.

Gdyby nałożyć obecny budynek na przedwojenne plany, okazałoby się, że stoi on w poprzek całego placu po zachodniej stronie. Południowym bokiem sięga do Wielopola. pokaż powiększenie

Ponieważ pałac przeciął plac, trzeba było się zdecydować, która jego część będzie nosić nazwę placu Za Żelazną Bramą - czy między Halą Mirowską i pałacem czy między pałacem a zachodnią jezdnią Marszałkowskiej. Wybrano drugą możliwość jako bardziej reprezentacyjną.

Przed pałacem stoją cztery kamienne lwy. Ciekawa jest ich historia. Jeszcze przed pierwszą wojną były na Nowowiejskiej przy koszarach carskiego pułku piechoty. W latach dwudziestych stały przy wejściu na dziedziniec MSW. Przetrwały bombardowanie wrześniowe 1939 roku. W latach pięćdziesiątych pilnowały biurowca MON w Alejach Niepodległości, potem powędrowały pod gmach Wojskowej Akademiii Politycznej przy ul. Banacha i stamtąd pod pałac Lubomirskich. pokaż powiększenie

Upłynęło pół wieku. Po niegdyś największym warszawskim targowisku i niezwykle ludnym placu nie zostało prawie nic, wokół cisza i pustka. Decydentom udało się wydrzeć to miejsce z pamięci warszawiaków. Nie ma dojścia do Ogrodu Saskiego, straszą tylko potężne, brzydkie bloki - szafy osiedla Za Żelazną Bramą, zbudowanego w latach 1965 - 1972. A miało być tak ładnie, Iga Cembrzyńska śpiewała wówczas bardzo popularną w Warszawie piosenkę "Co będzie za Żelazną Bramą".

środa, 01 czerwca 2005, eela

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2005/06/04 20:26:18
kiedy odbudujecie żelazną bramę, no kiedy?
-
Gość: flinta, *.aster.pl
2005/10/05 20:24:46
Chociaż bardzo interesuję się historią Warszawy i widziałam wiele zdjęć przedwojennej stolicy, nie miałam jednak okazji, by przyjrzeć się dobrze tej części miasta. Dla mnie dzisiejsze wspomnienie placu Żelaznej Bramy nie jest wcale takie okropne.Pałac Lubomorskich wygląda nieźle i trzeba dziękować, że nie wcisnęli na jego miejsce kolejnego paskudnego i szarego bloku.I bardzo dobrze, ze odbudowano Hale Mirowskie - to taka mała cząstka dawngo świata, choć nie wróci przedwojennych kamienic ani zydowskich mieszkańców tej części miasta...
-
2005/10/06 09:43:14
Tak, przyjemny skwerek, ale jednocześnie ogromna dysproporcja między tym co było a jest. Gdy tam mnie nogi zaniosą, zawsze nakładam zdjęcia z pamięci na to co widzę. Podobne odczucia mam gdy siedzę przy dawnej Grubej Kaśce obok Arsenału a na wprost błękitny wieżowiec.
-
Gość: Wojtek, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2006/01/12 22:40:03
Cóż tu komentować. Warszawa po wojnie nie miała szczęścia do "budowlanych dycydentów" Jak mawiał p. Wątróbka "gwałtem flancowane na warsiawskie podwórka" Nie czuli bluesa. Za nic mieli wartość tradycji a ich jedyną tradycją była sowiecka tradycja niszczenia tradycji. Popłuczynami po nich śa róznej maści wykształceni nuworysze dla których jedynym dobrem jest pieniądz.
-
Gość: jury, *.gprs.plus.pl
2008/05/25 22:11:39
Mój przedmówca Wojtek ma wiele racji lecz nie powiedział tego tak żeby właqśnie ci ludzie dosłownie go zrozumieli.
To miejsce zostało totalnie oszpecone , kto im kazał przekręcać pałac Lubomirskich, mnie sie wydaje że ktoś chciał za nasze pieniądze poeksperymentować podobnie jak z tym planowaniem osiedla w filmie "Poszikiwany poszukiwana" coś se przestawimy bedzie innaczej i wezme kasę za pomysł racjonalizatorski.
Moim zdaniem wygląd Pl. Żelaznej bramy powinien być odtworzony do stanu z przed 1939 roku. To była perełka architektury i podobnie jest z wieloma miejscami w warszawie, to samo o MDM-ie powinnismy tam też zwrócić wygląd Marszałkowskiej.
-
Gość: Jacko, *.48.142.147.rev.ndm.krawarkon.pl
2011/07/27 17:25:20
wg Zygmunta Stępińskiego lwy spod pałacu wyrzeźbione zostały w 1923 r. więc chyba nie mogły stać na Nowowiejskiej przed pierwszą wojną?
-
eela
2011/07/31 18:41:33
Wg moich informacji rzeźbiarzem jest Jan Biernacki, który lwy wykonał jeszcze przed 1918 rokiem a nie Mieczysław Lubecki. jak podaje Stępinski. Nie pamiętam źródła, jak znajdę to podam.
-
Gość: a, *.centertel.pl
2014/03/21 20:03:09
wara od zelazna brama platz. tam przed rok 1939 był stetl. jude tam zyli, dziadostwo skończone, bieda, smrod. nie chceta tego szmelc co by było zurick? teraz jest piękny blok dużo ludzi mieszkac, wysokościowiec tam jest dużo, przestronnie, sliczne, a nie jak było zapizdizlale juse stetl dla element i patologia.
Na zawsze wara od zelzanzna brama platz, bo to teraz piękny wysokościowiec mnostwo!