Zakładki:
......
.......
........
.........
Dekret warszawski
E-varsaviana
Fotoblogi i blogi warszawskie
Informatory
Komunikacja warszawska
Różne
Warszawa
Warszawa - z obiektywu forumowiczów
Warszawa przedwojenna
Warszawa wojenna
Wycieczki po Warszawie z przewodnikami
Żydzi Warszawy

blogi










site statistics


poniedziałek, 09 grudnia 2013
"Przedwojenne Kamionek, Grochów, Saska Kępa. Najpiekniejsze fotografie" Jarosław Zieliński
warszawa

Ukazała się następna książka wydawnictwa RM z świetnej serii "Przedwojenne najpiękniejsze fotografie" Tym razem jest to "Kamionek, Grochów i Saska Kępa".

Książka składa się z dwóch części. W pierwszej jest opisana historia Kamionka, Grochowa i Saskiej Kępy, w drugiej są przedwojenne zdjęcia.

Mało kto wie, że na Kamionku przy kościele istnieje jeszcze średniowieczny cmentarz. Wolne elekcje kojarzą się z Wolą, ale pierwsza miała miejsce na Kamionku, kiedy królem Polski został wybrany Henryk Walezy. Z nowszych czasów ciekawostką jest tzw. Republika Podskarbińska. Aby choć trochę rozwiązać problem bezdomności, magistrat zarządził zbudowanie kolonii mieszkaniowej dla ubogich. Czasami były to budynki adaptowane ale na Podskarbińskiej 4 i Kobielskiej wybudowano eleganckie nowe budynki w stylu klasycyzującym, który zupełnie nie kojarzył sie z tandetnym wykonczeniem budownictwa socjalnego. Domy te stoją do dziś. Oprócz mieszkań były tu również pomieszczenia socjalne takie jak świetlica czy ambulatorium. Zamieszkaly tu 474 rodziny, razem 1545 osób.

Z innych informacji możemy się dowiedzieć, że na pobliskim Witolinie przed wojną był kibuc, gdzie młodzi Żydzi przygotowywali się do wyjazdu do Palestyny.

W części albumowej znajdziemy wiele unikatowych zdjęć Grochowa,Kamionka i Saskiej Kępy. Ciekawe są zwłaszcza te odnoszące się do Kamionka i Grochowa, bo te rejony miasta były stosunkowo rzadko fotografowane. Mało kto wie, że w miejscu dzisiejszego ronda Wiatraczna był cmentarz żołnierzy z Powstania Listopadowego, zwany Choinkami. W książce znajdziemy zdjęcie tego miejsca.

Książka jest bardzo starannie wydane, jak wszystkie pozycje wydawnictwa RM. Gorąco polecam, świetna na prezenr gwiazdkowy dla miłośników Warszawy.

poniedziałek, 12 sierpnia 2013
Wystawa "Europa zmienia Warszawę"
warszawa




Z Urzędu Miasta, z Biura Funduszy Europejskich i Rozwoju Gospodarczego (FE), Wydziału Projektów Rozwoju Regionalnego otrzymałam informację o imprezie plenerowej i wystawie fotograficznej pt "Europa zmienia Warszawę", która będzie trwać w dniach 17 - 25 sierpnia. Przedstawione zostaną projekty prowadzone przez Warszawę a dofinansowane przez fundusze europejskie.




Treść informacji:
Punkt Informacji Europejskiej Europe Direct – Warszawa, prowadzony przez Biuro Funduszy Europejskich i Rozwoju Gospodarczego Urzędu m.st. Warszawy i współfinansowany ze środków Unii Europejskiej, zaprasza w dniach od 17 do 25 sierpnia na imprezę plenerową oraz wystawę fotograficzną pt. „Europa zmienia Warszawę”. W trakcie jej trwania zostaną zaprezentowane projekty realizowane przez m.st. Warszawa przy dofinansowaniu z funduszy europejskich. Każdego dnia podczas trwania wydarzenia, w godz. 10:00 – 18:00 będzie można odwiedzić namiot - Europejski Punkt Informacyjny, w którym Punkt Informacji Europejskiej Europe Direct – Warszawa oraz instytucje korzystające ze wsparcia Unii Europejskiej zaprezentują swoją ofertę kulturalną i edukacyjną.

Na każdy dzień przygotowano mnóstwo atrakcji dla odwiedzających. W programie m.in.:
-bezpłatne konsultacje medyczne;
-prezentacja stroju chirurga i narzędzi chirurgicznych;
-szkolenia z udzielania pierwszej pomocy;
-konkursy, quizy, zabawy z nagrodami;
-eksperymenty naukowe;
-warsztaty dla miłośników historii;
-pokazy egzotycznych zwierząt;
-konsultacje z zakresu funduszy europejskich;
-prezentacja wozu strażackiego;
-nauka zbierania odcisków palców;
-działania z zakresu profilaktyki zdrowotnej
-oraz wiele, wiele innych.

Dodatkowo przez cały okres trwania imprezy w namiocie stanowiącym Europejski Punkt Informacyjny będzie można skorzystać z bezpłatnych usług informacyjno – doradczych świadczonych przez konsultantów Punktu Informacji Europejskiej Europe Direct – Warszawa.

Więcej informacji na temat wydarzenia znajdą Państwo na naszej stronie internetowej
Zobacz-jak-europa-zmienia-Warszawe
oraz profilu na Facebooku:
www.facebook.com/EuropeDirectWarszawa
czwartek, 01 sierpnia 2013
69 rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego
warszawa



Sierpniowych dni poległą chwałę
Jakże zapomnieć i jak przeżyć
Miłością wielką swych żołnierzy
spłonęło miasto me wspaniałe...

Została tylko cisza pusta,
dymiący, straszny miasta szkielet -
I dom nasz także legł w popiele,
dom, gdzie dawałaś mi swe usta...

Widzę, rząd grobów na chodnikach
i zwisy murów, które runą,
gwiazdy drgające ciemną łuną,
a Ty o groby sie potykasz,
Zbigniew Jasiński "Poprzez druty"




Powstania w Warszawie miało nie być. Ze względu na przewidywane zniszczenia i w celu zaoszczędzenia cierpień ludności cywilnej walki w dużych miastach miały być prowadzone tylko wtedy, gdyby wybuchło powstanie powszechne. Plan operacji „Burza” przewidywał powstania lokalne ale w marcu 1944 roku gen. Bór – Komorowski wyłączył Warszawę z akcji „Burza”. Oddziałom warszawskim zalecano jedynie ochronę ludności cywilnej, gdyby Niemcy zaczęli się ewakuować.

Broń, otrzymywana ze zrzutów brytyjskich i tajnie wyprodukowana w kraju, była przesyłana do okręgów po wschodniej stronie Wisły, gdzie były wykonywane głównie zadania akcji „Burza”. Warszawa z tego nie dostawała prawie nic. Jeszcze na 14 dni przed wybuchem powstania broń n dalej była kierowana w tamte strony. Decyzja wyłączenia Warszawy z „Burzy” bardzo ogołociła tajne arsenały warszawskie.

14 lipca gen Bór – Komorowski meldował Londynowi, że w obecnej sytuacji "powstanie nie ma widoków powodzenia” nawet gdyby AK została zasilona w broń. W ciągu tygodnia jednak zmienił zdanie i już 21 lipca ocenił, że Warszawa powinna być oswobodzona polskimi rękami na moment przed wejściem Rosjan. Nie wiadomo co go skłoniło do zmiany decyzji. Są przypuszczenia, że w sztabie AK była wpływowa grupa oficerów, którzy dążyli do wybuchu powstania w Warszawie. W 1951 roku gen Bór – Komorowski mówił, że z projektem walki o Warszawę wystąpił gen. Okulicki.

Przy podejmowaniu pierwszych decyzji o powstaniu nie brano w ogóle pod uwagę niepowodzenia walki. Sztab AK był pewny zwycięstwa. Nie przewidywano żadnych działań na wypadek przeciągających się walk lub przegranej. Osoby mające jakiekolwiek wątpliwości były traktowane jako defetyści.

pokaż powiększenie 22 lipca odbyła się odprawa ścisłego sztabu dowódcy AK, na której ustalono, że powstanie wybuchnie, nie znany był jeszcze tylko termin. Postanowiono również zbierać się codziennie o 10 rano. Wszyscy w sztabie byli za walką ale większość widziała ją jako raczej działalność policyjną, chroniąca ludność cywilną i miasto przed oddziałami maruderów a nie toczenie wielkiej bitwy. Tak opisywał to płk. Bokszczanin już po wojnie. Natomiast Bór twierdził, że jedynym przeciwnikiem powstania był właśnie płk. Bokszczanin, który Rosjanom nie ufał i nie wierzył w powodzenia walki, zaś płk. Pluta – Czachowski nie był zdecydowany.

W tym czasie wśród Niemców w Warszawie szerzyła się panika, która osiagnęła szczyt w dniach 23 – 24 lipca i trwała aż do 27 lipca. Prawdopodobnie z tego powodu 24 lipca płk. Chruściel złożył na odprawie sztabu wniosek o przygotowania do walk w stolicy ale gen. Bór – Komorowski ten wniosek odrzucił. Na tej samej odprawie podobno gen. Okulicki i płk Rzepecki naciskali na Bora aby ustalił termin wybuchu.

25 lipca została wysłana do Londynu depesza, że Warszawa jest gotowa do walki. Tymczasem sytuacja się już zmieniała, bo Niemcy gwałtownie odtwarzali swoją 9 armię do obrony Warszawy. Już wiadomo też było, że 22 lipca powstał PKWN, który wydał swój Manifest a 23 lipca Armia Czerwona była już w Lublinie.

pokaż powiększenie 26 lipca odbyła się walna odprawa KG AK z zaproszonym delegatem rządu. Gen. Pełczyński przedstawił ocenę położenia, podkreślając, że nie ma jeszcze danych do podjęcia walki ale jednocześnie zalecając trwania w gotowości. Wszyscy zebrani zgodzili się z tym, ze względy polityczne nakazują podjęcie walki, ale nie mogli się porozumieć w sprawie terminu. Była propozycja aby terminem był moment, gdy Rosjanie zaczynają forsować mosty. Płk. Chruściel przedstawił stan uzbrojenia. Był on mizerny. Dziś trudno ustalić dokładnie, ile tej broni było w lipcu 1944 roku. W spisie z 29 lutego oddziały AK w Warszawie miały na stanie: 20 ckm, 98 rkm, 604 pm, 1386 kb, 2665 pistoletów, 2 armatki przeciwpancerne, 2 piaty, 12 kb przeciwpancernych, 50100 granatów i 5000 butelek zapalających. Brakowało też amunicji. 1 sierpnia 1944 roku wg Aleksandra Skarżyńskiego w całym Okręgu Warszawskim, razem z Pragą, powiatem i oddziałami dyspozycyjnymi KG odziały AK miały 39 ckm, 1 km, 130 rkm, 608 pm, 2410 kb, 2818 pistoletów, 21 piatów, 4 moździerze i 36429 granatów. Liczby te wskazują, jak mizerne było uzbrojenie żołnierzy AK z Warszawy. Wg „Montera” miały mu wystarczyć na walkę przez dwa, trzy dni i na obronę przez dwa tygodnie.

28 lipca zgodnie z rozkazem zaczęła się mobilizacja oddziałów AK. W lokalach konspiracyjnych zebrało się 80% żołnierzy, którzy w nich spędzili noc z 28 na 29 lipca. Rano alarm został odwołany i akowcy się rozeszli. W tym samym czasie Stalin nakazał marszałkowi Rokossowskiemu zająć Pragę.

29 lipca ponownie zebrał się sztab AK. Ustalono godzinę wybuchu powstania na 17 choć żołnierze AK byli ćwiczeni do walk w nocy. Tego samego dnia radio Moskwa nadało komunikat, nawołujący do walki z Niemcami. Następnego dnia radiostacja ZPP „Kościuszko” kilkakrotnie nadawała podobne wezwanie.

pokaż powiększenie 30 lipca po południu przybył emisariusz z Londynu, Jan Nowak – Jeziorański. Powiedział, że Polska będzie okupowana przez Armię Czerwoną i że nie ma co liczyć na zrzuty broni i ani na Brygadę Spadochronową. Wczesnym popołudniem 31 lipca odbyło się posiedzenie z dowódcą AK, na którym postanowiono spotkać się 1 sierpnia około godziny 15 czyli nie liczono się z wybuchem powstania 1 sierpnia. Jednak na odprawę o godzinie 17 przyszedł płk. Chruściel i powiedział, że czołgi sowieckie są już pod Pragą i że walkę należy podjąć niezwłocznie. Gen. Bór – Komorowski po naradzie wydał rozkaz rozpoczęcia walk następnego dnia o godz. 17 Było to około godziny 18-tej. Wkrótce po tym dowódca AK dowiedział się,że właśnie rozpoczęło się niemieckie przeciwnatarcie ale rozkazu już cofnąć nie mógł. Była to nieszczęśliwa decyzja, podjęta za późno. Od godziny 20 w Warszawie obowiązywała godzina policyjna. Rozkaz o rozpoczęciu powstania dotarł do adresatów następnego dnia a do niektórych w ogóle nie dotarł.

Rzucone hasło. Poszli żołnierze...
Sierpniowym słońcem lśnią pistolety,
matki żarliwie szepcza pacierze:
...może zza Wisły ruszą Sowiety?...

Poszli zołnierze dzielni i młodzi
bez karabinów, bez karabinów,
a przeciw czołgom - tylko benzyna.

- Żywiej klakierzy! Klaskać na podziw!
W oczach im płonie zapał bezmierny,
bo karabiny sami zdobedą.

Przeciw dywizjom poszli pancernym
i to w historii liczyć im będą:
warci, by łatwy przeslac im podziw
i obietnicę: "Pomoc nadchodzi"...
Zbigniew Jasiński "Pieśn o powstaniu"

Pisałam na podstawie książki Jana M. Ciechanowskiego "Powstanie Warszawskie"
czwartek, 18 lipca 2013
Z dekretem Bieruta w Warszawie

warszawa

W przyszłym roku kończy się druga kadencja rządów Hanny Gronkiewicz – Waltz (jeśli w referendum nie zostanie odwołana) i PO w Warszawie a do tej pory nie została załatwiona sprawa skutków, które powoduje w Warszawie dekret Bieruta. Sejm się nie spieszy, sprawa została raczej odłożona ad acta. Gdy zniecierpliwiony ratusz warszawski napisał sam projekt ustawy, PO stwierdziło, że sprawę weźmie w swoje ręce i ustawę sporządzi. Ale na gadaniu się skończyło. A sprawa wymaga szybkiej i kompleksowej reakcji.

Trzeba zaspokoić uzasadnione roszczenia przedwojennych właścicieli i ich spadkobierców. Trzeba również zastanowić się, jak zabezpieczyć interesy lokatorów, którzy w czasie PRL-u otrzymali przydziały kwaterunkowe w mieszkaniach, które obecnie znajdują się w zwracanych kamienicach. Oprócz kamienic i mieszkań do zwrotu również są place i skwery, szkoły, przedszkola i tereny zielone obok nich. Pierwszym sygnałem, że zaczynają się problemy, był zwrot kawałka trawnika przy Świętokrzyskiej panu Tadeuszowi Kosowi. Jakoś słabo sobie wyobrażałam takie pokawałkowanie przestrzeni publicznej a jednak to ruszyło lawinowo. Ktoś odzyskał kawałek skwerku przy Pięknej, ktoś na Powiślu, rodzina Zamoyskich hektar Ogrodu Saskiego.

Wiadomo, że Warszawa sama sobie z tym problemem nie poradzi. Nie wydoła finansowo. W dodatku dekret nie zezwala na rekompensatę pieniężną zamiast zwrotu w naturze. Stąd takie, wydawało by się, kuriozalne decyzje ratusza.

Teraz miasto przedstawiło listę obiektów do zwrotu. Jest to 100 szkół, przedszkoli i innych obiektów oświatowych. Na samym Mokotowie jest takich obiektów 14. Przedszkola na Goszczyńskiego, Dolnej, Olszewskiej i integracyjne na Lenartowicza. Szkoły podstawowe na Nowoursynowskiej i Wiktorskiej. Gimnazja na Tynieckiej i w al. Niepodległości oraz dwa licea, jedno na Dolnej, drugie na Woronicza. Chodzi głównie o boiska. Królówka przy Woronicza straciła boisko, ale nowym właścicielom odmówiono wydania warunków zabudowy. Co jest warte przedszkole czy szkoła bez boiska, tłumaczyć nie trzeba.

Całość można zobaczyć na tym zestawieniu na tym zestawieniu pokaż powiększenie

W ubiegłym roku była podana informacja, że do zwrotu jest 2 tys. budynków a w już przekazanych właścicielom znajduje się 8 tys. lokali kwaterunkowych. Osoby mieszkające w nich często są w sytuacji nie do pozazdroszczenia, ponieważ właściciele z reguły ostro podnoszą opłaty i często chcą niechcianych lokatorów eksmitować. Miasto przeznacza część lokali spółdzielczych, które otrzymuje jako gmina ze spadków, dla mieszkańców z dekretowych kamienic. Jest to jednak niewielka liczba, najwyżej kilka - kilkanaście w roku a potrzeby są o wiele większe. Miasto by też mogło ewentualnie podpisywać umowy z właścicielami i podnajmować mieszkania lokatorom ale nowi właściciele najchętniej by chcieli mieć domy bez narzuconych lokatorów, bo to kłopotliwe.

Dla Warszawy ta cała sytuacja z roszczeniami jest bardzo kosztowna, zwłaszcza teraz, gdy mamy kryzys. Tusk obiecał 200 mln rocznie na zaspokajanie potrzeb dekretowych ale to nie są jakieś ogromne pieniądze w stosunku do rzeczywistych potrzeb. Warszawa rocznie płaci miliard janosikowego i ostatnio zaciąga komercyjne długi w bankach na ten cel, podobnie jak województwo mazowieckie. Też mu nie starcza pieniędzy. Kupy się to wszystko nie trzyma.

W ubiegłym roku ratusz planował, że na Starym Mieście właścicielom kamienic zaproponuje lokale użytkowe w zamian za zrzeczenie się praw do budynków. Po swoje place i kamienice na Starówce zgłosiło się kilkadziesiąt osób. Między innymi na rynku staromiejskim, Świętojańskiej, Piwnej, Freta. Co z tego będzie, zobaczymy. A ustawy jak nie było tak nie ma. Dziwne to, zważywszy, ze Hanna Gronkiewicz - Waltz jest wiceprzewodnicząca PO. Ani w rządzie zdominowanym przez PO ani w Sejmie nie ma chęci współpracy z samorządami.

czwartek, 27 czerwca 2013
Referendum warszawskie w sprawie odwołania Hanny Gronkiewicz - Waltz

warszawa




Warszawa da się lubić,
Warszawa da się lubić,
Tutaj szczęście można znaleźć,
Tutaj serce można zgubić.
Wiadoma rzecz, stolica
I każde słowo zbędnem.
I w ogóle i w szczególe
I pod każdem innym względem.
Bronisław Brok "Warszawa da się lubić"



Rozwija się akcja zbierania podpisów na referendum w sprawie odwołania Hanny Gronkiewicz – Waltz. Podobno jest już 150 tys podpisów.

Ja jestem przeciwna odwoływaniu. Moim zdaniem Hanna Gronkiewicz - Waltz jest najlepszym warszawskim powojennym prezydentem, mimo rozmaitych wpadek. Największą porażką jest ciągły brak centrum Warszawy, mimo zakończonych kilku konkursów na zagospodarowanie placu Defilad. Bez sukcesu zakończyła się sprawa Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Upadł projekt odbudowy pałacu Saskiego, na który ciągle czekają tysiące warszawiaków. Brakuje planów zagospodarowania miejscowego, w związku z tym każdy buduje co chce i jak chce. Nie ma ustawy rozwiązującej problem dekretu Bieruta. Choć ratusz napisał swoją, nie mogąc się doczekać sejmowej, ciągle ta sprawa stoi w miejscu. PO nie ułatwia życia swojej wiceprzewodniczącej. Na ustawę czekają tysiące spadkobierców przedwojennych właścicieli i ratusz, bo Warszawa bardzo dużo traci na braku odpowiednich przepisów. Ustawa powinna jednocześnie rozwiązać problemy lokatorów kwaterunkowych z mieszkań, które są w kamienicach zwracanych przez miasto.

Bardzo denerwujące jest ciągle majstrowanie przy zmianach tras autobusowych i kasowanie tych, do których przez całe lata warszawiacy się przyzwyczaili. Jaka idea przyświeca panu Rucie, Bóg raczy wiedzieć. Można odnieść wrażenie, że stara się udowodnić, że jest potrzebny a zmiany robione są dla samych zmian, bo nie ma w tym często ani sensu ani logiki. Skracanie tras wydłuża podróż, bo trzeba czekać na przesiadki i w porannych korkach trudno zdążyć do pracy. Jeśli ratusz stawia na komunikację masową i zachęca ludzi aby zrezygnowali z samochodów to takie zmiany tras i przesiadki całkiem zniechęcają. pokaż powiększenie

Czy pani prezydent zna nastroje społeczne po ostatnich porządkach pana Ruty? Jeśli tak, dlaczego nie reaguje?

Denerwujące są wlokące się inwestycje. Metro ma rok opóźnienia. Błędem ostatnim jest mianowanie Jarosława Dąbrowskiego wiceprezydentem. Jest osobą dość skompromitowaną. Choć rodzima partia szybko mu darowała machlojki przy przydzieleniu mieszkania z puli gminnej, nie powinien być w ratuszu, bo psuje wizerunek.

Minusem tej prezydentury jest również brak funduszu obywatelskiego. Warszawa jest wśród nielicznych dużych miast, które go jeszcze nie mają. No i dzisiejsza zaskakująca wiadomość – ratusz zrezygnował aż do marca przyszłego roku z likwidacji ulg pracowników ZTM. Mimo że trzeba oszczędzać, bilety drożeją a autobusy i tramwaje coraz rzadziej jeżdżą, dalej będziemy fundować darmowe bilety konkubinom i teściom pracowników transportu. Wystarczy mocniej tupnąć nogą aby swoje wywalczyć.

Byłaby wielka szkoda i strata dla Warszawy, gdyby udało się Hanne Gronkiewicz - Waltz odwołać w czasie referendum, bo mimo wszystko plusów prezydentury jest zdecydowanie więcej niż minusów. Dopiero przy niej miasto zaczęło się rozwijać i to widać gołym okiem. Buduje się druga linia metra. Jest most północny, na który ekipa Lecha Kaczyńskiego kilka razy ogłaszała przetarg. Został odnowiony Trakt Królewski. Nie musimy się wstydzić już al. Ujazdowskich. pokaż powiększenie

Hanna Gronkiewicz - Walc przywróciła warszawiakom Wisłę. Zaczęło się skromnie od ścieżki wyrąbanej w chaszczach po praskiej stronie, która się szybko stała ulubionym miejscem spacerowym. Powstał park fontann, gdzie na pokazach są tysiące ludzi. Będą nowe bulwary nadwiślańskie. Wiele ulic otrzymało nowe jezdnie, np. Puławska, na której już nikomu nie dzwonią zęby w czasie jazdy samochodem czy trasa W - Z. Tramwaje i autobusy mają w dużym procencie wymieniony tabor na nowoczesny. Wiele inwestycji prowadzonych jednocześnie sprawia wrażenie chaosu. Ale czy można wymienić chodniki i jezdnie np. na Starówce bez rozkopywania starych? Są pieniądze od UE i trzeba je wykorzystać, bo drugiej szansy może już nie być. Buduje się nie tylko dla siebie. To są inwestycje rozwojowe miasta. Owszem, jest to uciążliwe, ale warto się pomęczyć, zaciskając zęby. Ci, którzy są niezadowoleni, byliby również niezadowoleni, gdyby pieniędzy się nie wykorzystało. Wtedy by krzyczeli, że ratusz naraża Warszawę na straty. Z rzeczy drobniejszych z tej prezydencji można wymienić np. coroczny koncert pieśni powstanczych na placu Piłsudskiego. To niby drobiazg, ale wpływa na jakość życia w mieście podobnie jak ogromna ilośc ogródków piwno - restauracyjnych. Urzędnicy ratusza przestali przeszkadzac. Warszawiacy wyszli z domów, bardzo to polubili i to oni nadają charakter miastu.

Odwoływanie prezydent na rok przed wyborami jest głupotą i nie wiem z jakich porad prawnych korzystał Guział, że miał nadzieję na wybory. Z prostego rachunku wynika, że musiałyby być po nowym roku a wtedy byłby mianowany prezydent komisaryczny i na pewno z PO. Raczej trudno przypuszczać, aby premier Tusk mianował kogoś z innej partii. Na pewno nie byłby nim Guział, choć nogami mocno przebiera. Może tylko w ostatecznym efekcie na złość mamie odmrozić sobie uszy. W tej chwili nie ma lepszego kandydata od obecnej prezydent. Rozenek z RP? Wolne żarty. Nawet nie potrafił zdjąć krzyża sejmowego w nocy, choć obiecywał to zrobić w ciagu dwóch tygodni. A co dopiero mówić o naszym mieście, które jednak jest większe niż Sejm. Ryszard Kalisz? Lubię go, mądry facet ale po wypadnięciu z SLD raczej szuka sobie jakiegoś miejsca niż faktycznie chciałby się zaangażować w sprawy Warszawy. Kamiński z PiS z racji dawnych stanowisk bardziej nadaje się na plebanię w Wyszkowie niż na prezydenta. pokaż powiększenie

Nowy prezydent komisaryczny, zakładając, że uda się odwołać Hannę Gronkiewicz - Waltz nic nie będzie robić prze te kilka miesięcy, bo nie będzie miał czasu na zgłębienie problemów. Może być tylko sterowany z tylnego siedzenia przez obecną prezydent. Grozi nam zastój i rozkopana Warszawa, bo są już panikarskie głosy aby ograniczyć inwestycje i zatrzymać budowę drugiej linii metra.

Warto sobie przypomnieć jak wyglądała Warszawa przed pierwszą kadencja Hanny Gronkiewicz i czy na pewno chcemy powrotu do przeszłości. Lech Kaczyński potraktował Warszawę testowo przed skokiem na prezydenturę kraju. Piskorski porzucił stołek aby zostać europosłem. Obecna prezydent nie ma takich ambicji, wierzę, że zależy jej na modernizacji miasta i chce dla Warszawy coś zrobić. Ma zresztą jedną bardzo istotną zaletę, która się na ogół pomija. Jest osobą zamożną i nie musi wzorem niektórych posłów i prezesów ciułać po 300 złotych z naszych pieniędzy aby się dorobić. Mieliśmy też w przeszłości prezydenta, który do polityki przyszedł w wyciągniętym swetrze i trampkach a z prezydentury warszawskiej odchodził jako posiadacz kilku mieszkań w Warszawie.

Hanna Gronkiewicz - Walc miała dwóch wielkich poprzedników. Pierwszym był prezydent Starynkiewicz, drugim prezydent komisaryczny Stafen Starzyński. Biorąc pod uwagę rozmach rozwojowy Warszawy, jest pierwsza po nich. Wielkie inwestycje zawsze budziły opór.
pokaż powiększenie Gdyby teraz żył prezydent Starynkiewicz, pewnie też by mógł zostac odwołany a to on z prowincjonalnej, zapyziałej Warszawy zrobił cywilizowane miasto, budując kanalizację. Napotykał ogromny opór zarówno ze strony mieszkańców jak i finansistów ale mimo tego nie ugiął się. Atakowany był zaciekle jeszcze długo. W roku 1900 została wydana broszurka autorstwa niejakiego "Rolnika nadwiślańskiego F. R."pod tytułem "Kanalizacja miasta Warszawy jako narzędzie judaizmu i szarlatanerii w celu zniszczenia rolnictwa polskiego oraz wytępienia ludności słowiańskiej nad Wisłą"

Pani prezydent bym podpowiedziała częstsze konsultowanie się z warszawiakami i pokazywanie się w mediach nie dopiero wtedy gdy się robi gorąco ale w czasie spokojnym. Zaś politykom poleciłabym więcej uczciwości przy obracaniu groszem publicznym. Jeszcze raz przywołam prezydenta Starynkiewicza. Zdarzyło się, że miasto zakupiło dragę do pogłębiania dna Wisły ale ta decyzja okazała się nietrafna. Starynkiewicz z prywatnych pieniędzy zwrócił te kwotę do kasy miasta. To było kilkanascie tysięcy rubli, z których uszczuplił posag córki.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 69