|
Blog > Komentarze do wpisu
"Cafe Fogg" - nowa kultowa kafejka.
Warszawo, kochana Warszawo, Tyś treścią mych marzeń, mych snów, Radosnych przechodniów twych lawą, Ulicznym rozgwarem i wrzawą, Ty wołasz mnie, wołasz stęskniona Upojnych piosenek i słów - Jak bardzo dziś pragnę zobaczyć cię znów, O moja Warszawo wyśniona. Jak pragnąłbym krokiem beztroskim Przemierzyć przestrzeni twej szmat, Bez celu się przejść Marszałkowską, Na Wisłę napatrzeć się z mostu, Dziewiątką pojechać w Aleje, Krakowskim się wpleść w Nowy Świat I ujrzeć, jak dawniej za młodych mych lat, Jak do mnie, Warszawo, się śmiejesz. Albert Harris "Piosenka o mojej Warszawie" Pod koniec ubiegłego roku otwarta została nowa kawiarnia "Cafe Fogg". Właścicielem jest Michał Fogg, prawnuk słynnego warszawskiego piosenkarza, Mieczysława Fogga. Kawiarnia znajduje się przy ulicy Niecałej 7, tuż przy Ogrodzie Saskim. Wewnątrz klimaty warszawskie, przedwojenne zdjęcia na ścianach i stare afisze zapowiadające występy. Wiszą też czarne i złote płyty oraz galowy strój ze smokingiem. Przy wejściu stoi stara szafa, gdzie się chowa ubrania wierzchnie. Obsługa jest przemiła a szarlotka na ciepło i kawa warte wstąpienia. Zamówienia są stawiane na podkładkach z nutami i słowami piosenek, śpiewanych przez Fogga. Można je sobie zabrać. :-) Lokal jest niewielki, kilka czteroosobowych stolików stwarza kameralną atmosferę. "Cafe" znajduje się nieco na uboczu, ale magia nazwiska, sąsiedztwo Teatru Wielkiego i Ogrodu powinno zachęcić publiczność spragnioną sentymentalnych piosenek. Uliczka Niecała jest króciutka. Przed wojną była zabudowana zwarcie, kamienice miały wysokość od dwóch do sześciu kondygnacji. Na posesji numer 7 stał Dom Towarzystwa Lekarskiego. Nazwa ulicy pochodzi stąd, że ostatnim budynkiem po stronie nieparzystej była kamienica o kształcie litery L. Jedno ramię zamykało uliczkę, odgradzając ją od Ogrodu Saskiego. Ulica przed wojną miała asfalt i gazowe oświetlenie. W 1939 roku zostały zburzona kamienica nr 9, dom pod numerem 4 spłonął a pod 1 był częściowo uszkodzony. W czasie powstania został zburzony Hotel Bruhla pod numerem 13 i kamienica nr 1. Nowsze budynki 3, 7 i 10 przetrwały zawieruchę w stosunkowo niezłym stanie. Niestety, po 1947 roku rozebrano ruiny z posesji nr 7. W 1950 roku prawdopodobnie rozebrana została frontowa kamienica nr 3 zaś oficyny zostały, a następnie kamienica nr 5, choć była przewidziana początkowo do odbudowy. W tym samym czasie został wyremontowany dom nr 10. W 1961 roku zostały wyburzone jego oficyny i szczyt a następnie włączono go jako środkowy segment w nowobudowany wielopiętrowy blok mieszkalny. W sumie całość jest bez ładu i składu. Około 1950 roku wybudowano dom pod numerem 2, ale jest to dowolna wariacja na temat stylu zabytkowego i nie ma nic wspólnego ze stojacą tu przed wojną kamienicą Witkowskiego. Pierwsza kawiarnia a właściwie kawiarenka "Cafe Fogg" została otwarta 4 marca 1945 roku na Marszałkowskiej 119 w tym miejscu, gdzie teraz stoi na placu Defilad blaszak KDT na wprost Juniora. Wokół było morze ruin. Fogg utworzył lokal głównie z myślą, aby urządzać w nim występy dla powracających do swojego miasta warszawiaków. Przed wojną mieściła sie w tym miejscu pijalnia czekolady, należąca do właściciela fabryki czekoladowej "Plutos" a w czasie wojny znajdował się lokal niemiecki "Zur Heimat". Kawiarenka była otwierana na raty. Gdy pierwszy raz Fogg przymierzał się do otwarcia, zgłosił się do niego spadkobierca firmy "Plutos". Fogg początkowo miał zamiar oddac lokal właścicielowi, ale ostatecznie utworzona została spółka. Ze strony piosenkarza wkładem była praca i pewna kwota pieniężna. Kapitał zakładowy wziął z występów w Lublinie. W lubelskiej rozgłości radiowej Fogg spotkał Adama Harrisa, który już przed wojną pisał teksty piosenek. Od niego dostał napisaną i skomponowaną wzruszającą "Piosenkę o mojej Warszawie" i prawo do wyłącznego wykonawstwa. Meble - ogrodowe stoliki i krzesła pochodziły z kawiarni "Napoleonka", mieszczącej sie na rogu Nowego Światu i Wareckiej. Na stolikach paliły się świece, lampa karbidowa u sufitu pochodziła z jakiejś rozbitej bramy na Nowogrodzkiej. Lokal miał zaledwie czterdzieści miejsc siedzących. Ludzie, którzy przyszli na pierwszy koncert, tłoczyli się na stojąco, duża część słuchała na ulicy. Ten pierwszy koncert przysporzył wielu wzruszeń. Zainaugurowany został oczywiście "Piosenką o mojej Warszawie". Fogg śpiewał przez łzy a publiczność płakała. Oprócz słuchania koncertów w "Cafe" można było też coś zjeść i wypić. Gotował jeden z najlepszych przedwojennych warszawskich kucharzy. Trunków dostarczali warszawiacy. Wykopywali ukryte przed powstaniem lub w czasie powstania szlachetne alkohole. Były nawet wódki Baczewskiego. Kawiarnia funkcjonowała przez rok. Za sprawą szwedzkiego radia, robiącego reportaż o odradzającej się Warszawie, stała się znana w Europie i Ameryce. W "Cafe Fogg" był urządzony pierwszy po wojnie "Podwieczorek przy mikrofonie". sobota, 05 stycznia 2008, eela
TrackBack
Komentarze
arawicz
2008/01/06 09:26:30
pięknie. lubie Twoje opowieści (i wiem gdzie dziś wpadę na kawę ;))
2008/01/06 10:49:09
Wpadnij koniecznie. Nie jest najtaniej, ale te smaczki... Dzięki za miłe słowa. :-)
Gość: , nat-mo3.aster.pl
2008/01/06 11:06:39
Strasznie żałuję, że tak rzadko wpadałem do Galerii w Pracach. Nie zapomnę nigdy tego pysznego serniczka i wspaniałych rysunków Pana Ignacego. Życzę wspaniałego sukcesu w nowym miejscu.
2008/01/09 15:18:37
2008/01/21 16:12:15
Brzmi swietnie - wiem juz, gdzie wpadne na kawe z przyjaciolmi w najblizszy weekend :)
2008/01/23 13:43:42
Jeśli więcej osób będzie wpadać, bo przynajmniej nie splajtują w przyspieszonym tempie.
|