blogi










site statistics


Blog > Komentarze do wpisu
Odbudowa Warszawy prywatnym sumptem.

pokaż powiększenie

Większośc budynków w Śródmieściu miała tuż po wojnie prywatnych właścicieli, którzy chcieli je odbudować. Architekci z BOS zdecydowanie się temu sprzeciwiali. Każdy pretekst był dobry, żeby wyburzyć zachowane fasady a czasami nawet całe budynki, ponieważ reprezentowały "wsteczny" styl. W ten sposób zniknęła z powierzchni kamienica na rogu Alej Ujazdowskich i Chopina, chociaż nadawała się do odbudowy i nie kolidowała z ówczesnymi planami urbanistycznymi.

Początkowo pozwolono odbudować 34 prywatnym inwestorom kamienice na Nowym Swiecie. Wśród nich znaleźli się między innymi Bazarnik i Blikle. Prywatni właściciele odbudowali też na przykład pięć kamienic na Krakowskim Przedmieściu między Trębacką a placem Zamkowym, całkowicie z własnych funduszów. Również Chmielna na odcinku od Nowego Swiatu do Marszałkowskiej odbudowana została przez osoby prywatne w latach 1945 - 1950. Na zdjęciu lotniczym obok (własność Archiwum Wojskowego Ośrodka Geodezji i teledektecji w Warszawie) widać Chmielną z czerwca 1945 roku. Większość frontowych budynków, które widać jako wypalone, odbudowali zarówno właściciele domów jak i firm. Dzięki temu zachowany został fragment przedwojennego centrum z dużą ilością sklepów, firm i sklepików.

W 1945 roku prywatni właściciele odbudowali około 300 domów, biorąc kredyty w BGK. Nie wszyscy chcieli się zadłużać. Tomasz Markiewicz w "Prywatnej odbudowie Warszawy" pisze o rodzinie Artura Auterhoffa, jednego z dyrektorów zakładów Philipsa na Karolkowej. Otóż posiadała ona dom z trzema mieszkaniami, wybudowany w 1938 roku. W 1945 roku była to ruina, którą Auterhoffowie odbudowali, finansując inwestycję pieniędzmi uzyskanymi ze sprzedaży rodzinnej biżuterii. Współfinansującymi odbudowę byli dwaj lokatorzy, którzy w zamian za to mieli przez 5 lat nie płacić czynszu. W 1950 roku tzw. trójka partyjna komisji mieszkaniowej w asyście milicji wprowadziła do budynku mieszkańcówe kwaterunkowych. Rodzinie Auterhoffa z 90-metrowego mieszkania pozostawiono zaledwie 40 metrów. Dopiero w 1972 roku udało się odzyskać resztę mieszkania, ale do tej pory chyba jeszcze nie posiadają własności gruntu.

W 1945 roku został odbudowany dom przy Wiktorskiej 17, po powstaniu był zniszczony w 75%. Właścicielowi domu i znanej firmy instalacyjnej, Józefowi Kamlerowi, wydział kwaterunkowy szybko znalazł lokatorów. Po 1989 roku potomkom udało się odzyskać prawa własności do nieruchomości. Na zdjęciach obok można zobaczyć jak budynek wyglądał w roku 1945 a w jakim stanie jest dzisiaj. pokaż powiększenie

Wszyscy odbudowujący swoje posesje wierzyli w dobre intencje władzy, zarówno zwykli mieszkańcy jak i przedstawiciele wyższych sfer. Chcieli pomóc w odbudowie zniszczonego miasta. Między nimi byli też właściciele pałacu przy Miodowej, Potoccy. Gdy odtworzyli pałac do pierwszego piętra, otrzymali zakaz dalszej odbudowy. Potem pałac stał się siedzibą zarządu Warszawy.

W 1948 roku Naczelna Rada Zrzeszeń Kupieckich kupiła zniszczoną w 80% nieruchomość i rozpoczęła odbudowę mając wymagane zezwolenia i tzw. promesę na prawo własności czasowej na mocy dekretu Bieruta. Środki na budowę pochodziły ze składek członkowskich i kredytu BGK. W 1951 r. spłacone zostały wszystkie pożyczki a w roku 1953 władze państwowe odebrały budynek kupcom i oddały Uniwersytetowi Warszawskiemu.

Ciekawe są dzieje częsci parceli, na której obecnie wznosi się Centrum Finansowe Puławska. Przed wojną plac znajdujący się miedzy dawnym kinem Moskwa a ulicą Goworka miał adres Puławska 17. Stała na nim czteropiętrowa kamienica ze 100 mieszkaniami, w której 20 mieszkań należało do Leona Głowackiego, właściciela masarni i sklepów wędliniarskich. Z wojny dom wyszedł prawie całkowicie zniszczony. Współwłaściciele i wraz z nimi Głowacki postanowili go odbudować. Najpierw miał być wybudowany parter z przeznaczeniem na sklepy, mające zarobić na odbudowę całego budynku. W 1946 roku wspólnicy dostali zezwolenie do budowę, było one ważne do końca 1948 roku z zastrzeżeniem, że po upływie tego roku dom może zostać rozebrany na każde żądanie władz. Właściciele uporali się z wybudowaniem parteru, mieściła sie tu, między innymi, kawiarnia "Brazylijczyk". pokaż powiększenie

W 1951 roku władze zażądały rozbiórki budynku, odmówiły współwłaścicielom prawa własności czasowej do gruntu i przejęły całośc na rzecz Skarbu Państwa. Po roku 1989 spadkobiercy współwłaścicieli wystąpili o odzyskanie gruntu, który przez ponad 30 lat był niezabudowany. Ponieważ teren był przeznaczony dla "zabudowy społecznej" synowie Głowackiego zamierzali tu wybudowac szpital. Mimo roszczeń wojewoda warszawski na terenie uwłaszczył gminę Mokotów.

W 1945 roku Sąd Grodzki przywrócił prawo własności nieruchomości na Flory 9 (róg Bagateli). Budynek był zniszczony w 67%, nie było dachu i były wypalone drewniane klatki schodowe. Właścicielka zakończyła odbudowę w 1949 roku z własnych środków. Rok później, w lipcu odmówiono prawa własności czasowej do gruntu a budynek przeszedł na rzecz Skarbu Państwa. Właścicielka nie dostała odszkodowania, ale pozwolono jej mieszkać we własnej kamienicy jako lokatorce. Po 1995 roku spadkobiercom udało się odzyskać piękny budynek. Nie sprzedali go (co jest raczej rzadkością wśród spadkobierców), lecz przywracają dawną świetność pod ochroną konwerwatora.

Dzięki tym wszystkim osobom, którym się chciało chcieć i którzy uwierzyli na swoje nieszczęście, że władza sprzyja prywatnej inicjatywie w odbudowie Warszawy ocalało dla nas wiele pięknych przedwojennych kamienic. I choć potem zostały zdewastowane pod zarządem kwaterunkowym, jednak stoją i teraz sukcesywnie remontowane cieszą.

poniedziałek, 25 lipca 2005, eela

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2005/07/25 13:30:03
W budynku mieszkalnym Philipsa przy Karolkowej mieszkali przed wojną moi dziadkowie. Dziadek był kierowcą jednego z dyrektorów i w ten sposób dostali to mieszkanie. Miało ono bardzo wysoki standard - było bardzo duże, widne, miało garderobę. Babcia zawsze opowiadała, że do końca życia nie będzie mieć lepszego mieszkania, co nietety okazało się prawdą...
Pozdrawiam!!
-
Gość: Kamel Leon, *.itb.pl
2005/09/16 14:22:21
Kaczyński nadal stosuje dekret Bieruta, bo Bierut to jego ulubiona postać historyczna; trudno dziś w pełni stosować metody Bieruta, ale Kaczyński bardzo się stara.
-
Gość: Adam Puzio, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2005/11/27 17:27:17
Stosowanie dekretu bieruta po 1997 r przeciw Warszawiakom jest prawnie zakazane w art 13 konstytucji jako propagowanie treści zakazanych komunistycznych.
Należy złożyć zawiadomienie do prokuroatury o przestępstwie.
-
Gość: Soeft, *.cisco.com
2006/04/18 11:23:07
Wspaniala Strona BRAWO !!! Dodam jeszcze, ze to co przetrwalo systematyczne burzenie Niemcow i burzenie komunistycznego BOS zostalo wyniszczone przez rabunkowa eksploatacje ZBK (Zarzadu Budynkow Komunalnych). Kto pociagnie ta bande do odpowiedzialnosci za bezpowrotnie utracone zabytki? Wszystko czego sie dotkneli jest dzis ruina. Czesto na oczach dawnych wlascicieli dewastowali przez 40 lat to co udalo sie ocalic przed zawierucha hitlerowskokomunistyczna.

-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/11/02 08:14:26
Nie dekret Bieruta - chociaż zły - powoduje trwające nadal naruszanie prawa przez Urzedników!Powodem tych naruszeń jest sterowanie urzędami przez polityków dla których zwrot nieruchomości warszawskich - zgodnie z obowiązującym prawem kojarzy się z dezaprobatą wielu wyborców. Brak odpowiedzialności personalnej urzędników za świadome wydawanie decyzji niezgodnych z prawem - powoduje iż Polska jest de facto PANSTWEM UKRYWANEGO BEZPRAWIA!
-
2007/11/05 21:56:58
Mnie sie wydaje, że wpływ potencjalnych wyborców w tym przypadku jest znikomy. Kaczyński podpierał się głównie dekretem Bieruta w ostanim czasie swojego urzędowania w Warszawie.