blogi










site statistics


Blog > Komentarze do wpisu
Dekret Bieruta wiecznie żywy

A w Warszawie wrze. W dalszym ciągu ma moc prawną tzw. dekret warszawski z 1945 roku, na mocy którego ekipa Kaczyńskiego chce pozbawić warszawiaków ich mienia, często posiadanego od pokoleń.

Gdy dekret Bieruta wszedł w życie, objął grunty całej Warszawy, zarówno centrum jak i peryferia, i to czasami bardzo odległe. Różnica była w realnych decyzjach władzy. W Śródmieściu, na Mokotowie, Ochocie warszawiacy potracili często zarówno działki jak i budynki, które na nich stały. Na peryferiach było inaczej, mieszkańcy stracili prawo własności działek, na domki ich jednak nich się nie połaszczył i tak sobie spokojnie mieszkali aż do ubiegłego miesiąca. Teraz ratusz chce tych ludzi zmusić do wzięcia tego, co im przed półwieczem ukradziono, w dzierżawę od miasta. Opornym grozi się eksmisją na bruk. Skąd nagle taka ruchliwość urzędników? Ano stąd, że obecnie w myśl obowiązujących przepisów mieszkańcy mogliby się starać o nabycie własności przez zasiedzenie. Czyli mogliby się wypiąć na efekty dekretu warszawskiego. Podpisanie umowy o dzierżawę uniemożliwiłoby im staranie się o prawa wynikające z zasiedzenia.

Po 1989 roku można było składać wnioski o zwrot nieruchomości. Nie wszyscy to zrobili i właśnie tym opieszałym miasto grozi eksmisją. Ale ci, którzy składali dokumenty, też odzyskali swoje mienie w niewielkim procencie.

W myśl dekretu wszystkie grunty, znajdujące się w granicach z 1939 roku przechodziły na własność gminy, zaś budynki znajdujące się na nich miały pozostać własnością dotychczasowych właścicieli. W miejsce własności gruntów dekret przewidywał wieczystą dzierżawę albo odszkodowanie w miejskich papierach wartościowych. Na blisko 24330 budynków i 40 tys. prywatnych parceli miasto miało zaledwie 853 nieruchomości, do których zaliczano nawet publiczne szalety i grunty niezabudowane. To daje pojęcie o skali przymusowego wywłaszczenia.

Dekret spotkał się z powszechną krytyką, szczególnie ze strony legalnej opozycji. Mówiono, że odbudowa i przebudowa Warszawy nie wymaga wywłaszczenia wszystkich. Zwracano uwagę na to, że nowe dzielnice jak Mokotów czy Saska Kępa nie ucierpiały bardzo, więc nie ma potrzeby wywłaszczania, ponieważ tam nie będzie wielkiej odbudowy i rozbudowy. Podkreślano, że dekret jest istotnym naruszeniem konstytucyjnego prawa własności. Przewidywano machlojki przy wprowadzaniu dekretu w życie ze względu na demoralizację społeczeństwa przez wojnę. Były głosy, że w takiej sytuacji nikomu prywatnemu nie będzie się chciało odbudowywać domu, bo jak budować na cudzej działce.

Ówczesna „Gazeta Ludowa” zwracała uwagę za zagadnienie moralne. Warszawa walczyła z Niemcami aż do końca. Została spalona i zburzona, mieszkańcy zostali wygnani, stracili cały dobytek, mieszkania, domy i teraz mieli być pozbawieni ostatniej własności, jaka im pozostała, czyli placów po zburzonych domach. I bardziej przez dekret są krzywdzeni ci, którzy stracili wszystko, bo ci bardziej ulgowo potraktowani przez los mieli przynajmniej domy i mieszkania. Gazeta uważała, że mieszkańcom należy pomagać, a nie ułatwiać sobie życie przy odbudowie kosztem ludzkiej krzywdy.

Dekret spowodował to, że w Warszawie ustał ruch budowlany. W związku z tym wyszedł następny dekret zmuszający właścicieli do remontów zniszczonych przez wojnę domów. Odnosił się do całej Polski, ale głównie był skierowany do Warszawy i warszawiaków. Jeśli właściciel zwlekał z odbudową lub remontem, robiły to odpowiednie służby na jego koszt. Do czasu spłacenia nalezności, dom taki stawał się własnością gminy. Notowano sporo nadużyć. Były przypadki, gdy właściciela zdrowego domu zmuszano do rozbiórki a następnie zabierano plac pod pozorem nie remontowania. Wiele osób nawet gdyby chciało, nie mogło natychmiast odbudować, bo zwyczajnie nie miało za co.

Dekret warszawski jest jeszcze jedną "przysługą" jaka BOS zrobił Warszawie. To Biuro niechętne wszelkiej własności prywatnej tak naciskało na wywłaszczenie, żeby móc radykalnie przebudowywać miasto. Wracającym mieszkańcom nawet go głowy nie przyszło, że ich wyniszczona i wymarzona bohaterska Warszawa stanie się obiektem eksperymentu architektoniczno - społecznego , wzorowanego na radzieckich doświadczeniach.

środa, 04 maja 2005, eela

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: , 217.153.32.*
2005/05/29 21:46:11
bierut wiecznie żywy!!! niech nam zyje Rzeczpospolita "demokratyczna",60 lat po dekrecie w Zjednoczonej Europie. kaczyński na prezydenta... hipokrytów:(
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2005/06/07 17:44:24
szukam chętnych aby wspólnie walczyc o prawo do zasiedzeni
adres internetowy rimal1@wp.pl
-
Gość: JurekO, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2005/08/17 01:21:47
O dekresie warszawskim - można wiele powiedzieć. Praktyka jego realizacji, niezależnie od masowego wywłaszczenia (a raczej nacjonalizacji), w ówczesnych warunkach ustrojowych doprowadziła do dalszego metodycznego zniszczenia niejednokrotnie cudem zachowanych walorów architektonicznych miasta. Jak to ktoś ładnie powiedział - można zaprzeczać, lecz Warszawa jest miastem z uszkodzonym kręgosłupem.

Co do problemu akcji do wymuszania od posiadaczy nieruchomości stanowiacych własność Gminiy m.st. Warszawy, to o ile będą to byli właściciele i ich spadkobiercy - posiadają określone możliwości obrony (pod warunkiem, że będą w stanie udokumentować swoje uprawnienia).
Można bowiem rozważyć skorzystanie z roszczenia o oddanie terenu w użytkowanie wieczyste (o ile jest zabudowany) w trybie art. 207 ustawy o gospodarce nieruchomościami. Należy też pamiętać, że jeśli będą to użytki rolne, domy jednorodzine czy działki pod budownictwo o takim charakterze - to wyrzucie byłego właściciela z posiadania skutkować może obowiązkiem wypłaty odszkodowania na podstawie art. 215 ustawy o gospodarce nieruchomościami (jakby byli dalej właścicielami - taki wyjątek).

To pewna wojna nerwów, w której miasto - musi przewać bieg zasiedzień - upływających z dniem 1 października bieżącego roku. Podejmie kroki formalne - niekoniecznie jednak będzie dążyć do rozstrzygniecia (z wyjątkiem najbardziej atrakcyjnych nieruchomości).

Nie jest też powiedziane, że Miasto podoła temu organizacyjnie, tym bardziej, że zostało mu już tylko niespełna 2 miesiące.
Według danych Gazety Prawnej (z 11.08.2005 r.) chodzi o ok. 3.200 nieruchomości - przy kilku współposiadaczach - można mówić o grupie kilku tysięcy osób, które potencjalnie powinny zostać pozwane. Gazeta informowała przy tym, że złamało się dotąd ok. 550 osób.
I to już jest sukces akcji przeporwadzonej przez Miasto.

Nie jest jednak powiedziane, że uda się zmusić wszystkich. Tym bardziej, że ... niezależnie od wyżej wymienionych przepisów zainteresowanym pozostają kruczki prawne, jak np. przeniesienie posiadania - tak, aby potencjalny pozew "trafił" w niewłaściwą osobę.

Jeśli obowiązujący porządek prawny, jest oparty na rozwiązaniach pozostawiających wiele do życzenia od strony akcjologicznej, nie pozostaje nic innego jak szukać rozwiązań drogą interpretacji poszczególnych przepisów.

Szkoda tylko, że przed powyższym problemem stają osoby, które niejednokrotnie nie mają możliwości skorzystać z pomocy prawnej ...

-
Gość: , *.gunb.gov.pl
2005/10/11 14:40:41
Szukam kontaktu z właścicielami gruntów na Mokotowie, którym Urząd Miasta Stołecznego przerwał bieg zasiedzenia. W jaki sposób wygrali sprawę swojej własności?
-
2005/10/11 15:22:51
Spróbuj się skontaktować z właścicielem tej strony, może wie cos więcej.
grunty-warszawskie.blog.pl/
-
2005/10/11 22:46:37
Witam !
Od kilku dni jestem w trakcie załatwiania
dokumentacji celem odzyskania rodzinnej własności.
Dziękuję za te informacje które obecnie przeczytałam , które wierzę że mi pomogą i wielu innym którzy tak jak ja walczą o swoje .
Chiałabym poznać dokładną treść Dekretu Warszawskiego, jeżeli można ją uzyskać to proszę o przysłanie drogą elektroniczną.
Za co z góry dziękuję.


Z poważaniem


Mirka
-
2005/10/11 23:28:02
Niestety, nie mam w wersji elektronicznej, może maja grunty-warszawskie, tam jest link do Dekretowca i adres mailowy.
-
Gość: Maciej, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2005/11/13 09:41:55
W 1996R wystąpiłem do Samorządowego Kolegium o uznanie wywłaszczenia za niezgodny z prawem.Udało się mam takie orzeczenie i od tej pory walczę z Urzedem Gminy Bielany o zabudowaną nieruchomośc przy ul Łomiańskiej 16.
I le tu jest złej woli i zawisci , dodatkowo zabrano mi teren pod poszerzenie ulicy Łomiańskiej i pod nową ulicę Berenta, która przecieła działki jako że były za duże wg gminy i sprzedane zostały swoim. Dlaczego miasto nie chce oddać nie swojej własności prawowitym właścicielom.
To jest tak jak z Ikara 5, gdzie mieszka obecnie Jaruzelski. Trzeba być twardym i wierzyć w sprawiedliwośc.
-
2005/11/20 18:10:04
Maciej: życze wygranej.
-
Gość: , *.ierigz.waw.pl
2006/09/26 15:36:30
Szukam kontaktu z wlascicielami gruntow na Mokotowie, ktorym zostaly zabrane Dekretem Bieruta.Prosze pisac na adres:

smolenski@ierigz.waw.pl
-
Gość: Bożydar, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/03/16 12:32:23
Mnie tu niewiele zdziwi w tym bandyckim państwie. Najbardziej wkurza mnie głupota ludzi, którzy wybierają, głosują, zamiast siedzieć cicho w domu tak długo, aż będzie na kogo głosować i oddając głos będzie się przekonanym o słuszności oddania głosu na jakiegoś kandydata.
-
Gość: LCPP, *.acn.waw.pl
2010/05/09 13:51:53
Szanowni Państwo,
Poszukuję kontaktu z osobami posiadającymi pozytywne orzeczenie sądu odnośnie zwrotu nieruchomości bądź odszkodowania za utracone grunty, lecz mający problem ze skutecznym egzekwowaniem niniejszego orzeczenia (np. gdy Urząd Gminy, Miasto czy Skarb Państwa nie chce zapłacić bądź notorycznie wydłuża termin spłaty - często o kilka lat).
Proszę o kontakt na maila: kontakt@lcpp.pl Oferujemy swoją pomoc.